Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

14.12.2012 16:15

METAMORFOZA LONDYNU

The Shard proj. Renzo Piano (fot. Bogusław Barnaś)

Jeszcze do niedawna 30 St. Mary Axe - słynny londyński The Gherkin projektu pracowni Foster and Partners był nie tylko superekologiczną wizytówką miasta ale i jego zdecydowaną dominantą, dziś wydaje się skrywać w cieniu wzbijających się w górę żurawi formujących coraz to wyższe i smuklejsze kształty nowych wysokościowców stolicy finansowej. Takie giganty jak The Shard projektu Renzo Piano czy The Leadenhall Building Richarda Rogersa zrywają definitywnie z wizerunkiem finansowej metropolii skrytej w murach historycznych kamienic City. Londyn rośnie niczym nowojorski Manhattan.

 30 St. Mary Axe (The Gherkin) proj. Normana Fostera (fot.  Bogusław Barnaś)

Swoista metamorfoza jaką to miasto przechodzi zdaje się mówić, że kryzys finansowy to jakaś niebywała fikcja, o której nie może być mowy w mieście, w którym mnogość rozpostartych w panoramie miasta żurawi widocznych chyba najlepiej ze wzgórza w Greenwich, zdaje się mówić, że ów miasto znalazło się w sercu boomu budowlanego. Nic bardziej mylnego, otóż boom budowlany miasto ma już dawno za sobą i realnie od kilku lat przechodzi bolesne chwile zadyszki i stagnacji, natomiast widok, jakże optymistyczny, pnącego się w górę City to jedynie ostatnia faza procesu inwestycyjnego zapoczątkowana w czasach prosperity.

Panorama miasta, widok ze wzgórza w Greenwich (fot. Bogusław Barnaś)

Tutaj chyba muszę sięgnąć myślami do roku 2005, kiedy to  z podziwem ale i dużą dozą niepewności i zagubienia stawiałem pierwsze kroki na ulicach miasta, które zrodziło największe gwiazdy współczesnej architektury, takie jak wspomniani wcześniej Foster oraz Rogers, ale i wielu innych, którzy przeszli do historii światowej architektury. Szukając nowego doświadczenia zawodowego właśnie tutaj, chyba nie do końca świadomie, oto znalazłem się we właściwym miejscu i o właściwej porze. Wtedy właśnie miasto to ogarnął wszechobecny szał inwestycyjny, a londyńskie gwiazdy światowej architektury  miały spore zapotrzebowanie na świeżą importowaną myśl twórczą z nowych krajów członkowskich właśnie powiększonej Unii Europejskiej. Moje marzenie świeżo upieczonego absolwenta architektury by pracować dla Sir Normana Fostera stało się faktem. Co więcej, szarą codziennością.

London City Hall proj. Normana Fostra (fot. Bogusław Barnaś)

London City Hall proj. Normana Fostra (fot. Bogusław Barnaś)

Pracując przy projekcie biurowca The Walbrook, który właśnie zdążył nabrać kształtów w realnym wymiarze i wpisać się na dobre w tkankę ścisłego serca City, miałem okazję z bliska śledzić proces którego teraz możemy doświadczyć spacerując ulicami miasta. The Walbrook to budynek którego koszt inwestycji stanowiący równowartość kilku budżetów przeciętnego polskiego miasta lub jak kto woli połowę budżetu Krakowa, to w Londynie normalność. W skali miasta jest obiektem jedynie jednym z wielu, jednak swoją futurystyczną formą odciska mocne piętno na Londyńskim City. Na tyle mocne aby skłonić Rowana Atkinsona, słynnego brytyjskiego komika by właśnie tutaj wcielić się w postać agenta Johny English (Jasia Fasoli) do zadań specjalnych.

The Walbrook proj. Normana Fostera (fot. Bogusław Barnaś)

Skyline Londynu przechodzi transformację jakiej miasto nie widziało na przestrzeni porzednich dziesięcioleci. Każdy nowy wieżowiec swoją niebywałą formą architektoniczną stara się przykuć uwagę potencjalnych najemców. The Shard, najwyższy wieżowiec Europy zachodniej liczący 310m oraz The Pinnacle (the Helter-Skelter) liczący 288m konkurują ze sobą wysokością. Obok nich giganty, którym nie udało się uzyskać pozwolenia na bycie najwyższymi w mieście, starają się rywalizować o względy swoją finezyjną formą architektoniczną. Ostateczny efekt niebywałej metamorfozy będziemy mogli zobaczyć ok. 2015 roku, kiedy oprócz już ukończonych The Shard i Heron Tower (230m), zobaczymy trójkątny The Leadenhall Building, dominujący The Pinnacle, czy przypominający wielką nadętą bańkę the Pint (160m) projektu Rafalea Vinoly.

Widok na The Shard z dachu One New Change proj. Jeana Nouvela (fot. Bogusław Barnaś)

Budowa The Leadenhall Building proj. Richarda Rogersa (fot. Bogusław Barnaś)

Widok z Greenwich (fot. Bogusław Barnaś)

Londyńska metamorfoza to nie tylko pnące się w górę wieżowce, ale również pnąca się w górę nowa linia metra. Brzmi zaskakująco, bo przecież metro kojarzy sie z podziemiem a w przypadku metra londyńskiego, najstarszego metra świata datującego swoje początki na 1863 rok, samo brzmienie underground wskazuje na przeciwny kierunek rozwoju. Oczywiście forma mrocznej industrialnej podróży podziemnej nie zrodziła się z potrzeb estetycznych, a raczej z wymuszonej konieczności. Jest kompromisem jakże odległym od ludzkich naturalnych potrzeb. Dlatego w tym momencie już ponad 50% infrastruktury londyńskiego underground to linie naziemne. Ale miasto poszło o krok milowy dalej a raczej wyżej, i kolejna nitka metra Emirates Air Line unosi się 90 m nad powierzchnią ziemi. Jest to pierwsza w Wielkiej Brytanii miejska kolej linowa która oferuje innowacyjny sposób na przekraczanie londyńskiej Tamizy. Podróż nią przypomina bardziej lot szybowcem, nie tylko ze względu na niesamowite widoki jakich dostarcza, ale również niesamowity przyjazny szum powiewającego powietrza ocierającego się o kapsułę przenoszącą nas w zupełnie inny wymiar komunikacji miejskiej. Komunikacji służącej nie tylko zapewnieniu niezbędnych potrzeb miasta, ale i oferującej niezapomniane doznania mile spędzonego czasu.

Stacja Metra Westminster (fot. Bogusław Barnaś)

Stacja Emirates Air Line (fot. Bogusław Barnaś)

Widok z Emirates Air Line na O2 center Richarda Rogersa i Canary Wharf w tle (fot. Bogusław Barnaś

Emirates Air Line (fot. Bogusław Barnaś)

Emirates Air Line (fot. Bogusław Barnaś)

Metamorfoza Londynu to proces bardzo przemyślany stąd może nie tak gwałtowny jaki obserwujemy w innych metropoliach świata, zwłaszcza tych nowo rozwijających się. Idzie za tym olbrzymie doświadczenie oraz niebywała roztropność urbanistyczna jak i finansowa, której może pozazdrościć niejedna wielka stolica również świata zachodniego. Tutaj warto zauważyć jak skrupulatnie miasto podeszło do kwestii ostatniej olimpiady, decydując się wybudować obiekty sportowe, które po imprezie będzie można łatwo zredukować bądź całkowicie zdemontować. Widać tutaj przewagę umiaru i zdrowego rozsądku nad wybujałą pokusą tworzenia nadętych ikon, często bardzo kosztownych a przy tym zupełnie nierentownych.

Widok z Tower Bridge. Po lewej City Hall oraz The Shard, po prawej widoczna budowa The Pint (fot. Bogusław Barnaś)

Metamorfoza Londynu trwa w najlepsze i pewnie będzie trwała nieprzerwanie. Zapewne otwartość i innowacyjność jak również proekologiczne kierunki rozwoju miasta zdominują kolejne stulecie tej magicznej metropolii i z pewnością zrodzą nowe gwiazdy światowej architektury.

Futurystyczna wizja miasta wg BXBstudio.

 

Bogusław Barnaś

architekt, fotograf, grafik, designer

www.BXBstudio.com

Czytaj więcej na blogu BXBstudio.

Zobacz także

Komentarze (16)

  • avatar

    Gość: bob

    Oceniono 9 razy 7

    Ot typowe krajowe kompleksy, facet ma sie lepiej to mu powypominamy literowki i stylistyke, dlaczego ja nigdy nie widze takich komentarzy na zagranicznych forach

    • avatar

      Gość: peterk

      Oceniono 4 razy -2

      @Gość: bob
      Dlatego, ze wiekszosc nie interesuje tresc, nie potrafia sie odniesc to tego co czytaja.

  • avatar

    Gość: Architekt_UK

    Oceniono 14 razy 6

    I co komu po tych szklanych wiezach skoro Londyn staje sie coraz gorszym miejscem do zycia? Praktycznie nie do zycia np. dla mlodych rodzin. Zanieczyszenie powietrza 3-krotnie przekracza maksymalne dopuszczalne normy. Dzielnice getta gdzie przestepczosc rowniez bije rekordy (zamieszki w 2011 pokazaly skale problemu). Miasto w rankingach jakosci do zycia leci w dol z kazdym rokiem i nic tej tendencji nie zmieni. Po prostu przekroczono pewna mase krytyczna i teraz jest to juz tylko walka z problemami i patologiami jakie niesie ponad 10mln multietniczna aglomeracja. Ceny nieruchomosci/wynajmu i ich fatalna jakosc, problemy z komunikacja, zanieczyszenie srodowiska, nielegalna imigracja i kwitnaca w niej przestepczosc na wielu poziomach, najwieksze w historii miasta zroznicowanie klasowe miedzy biednymi a bogatymi skladaja sie na zabojcza mieszanke ktora powoduje ze mieszkanie tam staje sie powoli koszmarem. Oczywiscie jest to super miejsce na kilkuletnia przygode jak sie jest 20-paro latkiem ale nic poza tym. Na dluzsza mete miasto nie do zycia.. A szklane wieze to tylko wspolczesne piramidy finansowych i korporacyjnych faraonow - a wiec nic dobrego dla zwyklego czlowieka..

    • avatar

      Gość: peterk

      Oceniono 1 raz 1

      @Gość: Architekt_UK
      Nie trzeba mieszkac w samym Londynie. Wystarszy, ze mieszkasz w promieniu 30 mil od miasta. Jest tutaj cala siec bardzo szybkich polaczen, wielu rodowitych londynczykow mieszka teraz w okolicznych miasteczkach i wioskach. Warto przyjrzec sie angielskiej wsi (jakze innej niz ta polska), gdzie mozna obserwowac wiele ciekawych rozwiazan.
      Jesli chodzi o mieszkanie w Londynie to glowna przeszkoda dla mlodych sa ceny, szczegolnie w centrum.

    • Oceniono 4 razy 0

      ??? a kto powiedzial ze centrum Londynu to ma byc miejsce dla mlodych rodzin z dziecmi ?!
      albo dla zwyklego czlowieka ?? skad ty takie pomysly bierzesz ...
      to ma byc centrum finansowe i biznesowe swiata, takie sa plany , taka europejska wersja Dubaju.
      z tego co piszesz , watpie zes architekt, UK tez nie bardzo ogarniasz ...

    • Oceniono 3 razy -1

      @Gość: Architekt_UK

      Londyn jest dla mnie jest najlepszym miejscem do zycia na tej planecie.
      Jestem to od siedmiu lat i wroslem w Londyn. nie wyobrazam sobie juz zycia gdzie indziej.

      Przestepczosc - nigdy tutaj nie dostalem po twarzy i nigdy mnie nie okradzono. W Polsce owszem i to kilka razy. Zamieszki mialy miejsce nie tylko w ghettach ale i na Notting huill i na Ealingu
      Ceny - its London baby, tanio tu nigdy nie bedzie ale i zarobki i perspektywy lepsze niz gdziekolwiek indziej w UK
      Zanieczyszczenie - to jest przeciez duzo czysciej niz w Polsce! I wszedzie te wielkie parki, pelno zieleni!
      Ze mieszkaja tutal prawdziwi bogacze, tacty jakich w Pl nie uswiadczysz, tacy jakim ja napewno nigdy nie bede? A dlaczego mialbym miec z tym problem?

      ostatnioi bylem w PL dwa lata temu i bebechy mi sie przewracaly od momentu wejscia na W-we wschodnia gdzie odsylano mnie od okienka do okienka, nikt nic nie wiedzial, smierdzialo i kasjerki byly opryskliwe. Bareizmy na kazdym kroku!

      Ale - kazdy zyje tam gdzie lubi

    • boguslawbarnas

      Oceniono 1 raz 1

      @zagraniczny-online
      Myślę że bardzo ciekawe spostrzeżenie "zagraniczny-online"...Londyn to nie koniecznie miejsce dla młodych rodzin z dzieckiem. "Peterek" również trafnie zwrócił uwagę na możliwość bardzo dobrego skomunikowania Londynu z wioskami. Osobiście pracowałem w centrum miasta z osobami mieszkającymi w domku nad morzem! Potrafili dojechać do pracy komfortowym pociągiem w takim samym czasie jaki potrzebują ludzie w Krakowie czy Wawie na dotarcie z niektórych blokowisk. Ja pracując w Londynie u Normana Fostera mieszkałem pod parkiem Battersea. Moje droga do pracy to był spacer przez park. A samo biuro położone jest nad Tamizą w bardzo malowniczym miejscu pomiędzy Chelsea a Battersea. Mam wrażenie że "Architekt_UK" nieco mniej szczęśliwie zorganizował sobie życie w tej metropolii.

  • avatar

    Gość: mieszkaniec uk

    Oceniono 4 razy 2

    Bez kitu metamorfoza londynu wystarczy zrezygnowac z photo shopu i wroci do normy.

  • Oceniono 2 razy 0

    Bardzo ciekawie wygladajace miasto o wiekowych tradycjach. Rozwija sie w przyszlosc zachowujac jednoczesnie swoja historie. Dziwie sie ludziom, ktorzy z zaslepieniem wszystko krytykuja i neguja. Przeciez wiadomo, ze kazda rzecz ma swoje minusy ale rowniez posiada plusy.

  • avatar

    Gość: grzegorz

    0

    dzisiaj Londyn jutro będzie jak dzisiaj Detroit

  • mikelondon

    Oceniono 4 razy 0

    Wielu mieszkańców Londynu ma nieco mniej entuzjastyczne podejscie do tej "metamorfozy". Zeszpecenie historycznych budynków poprzez umiejscowienie w ich pobliżu nowoczesnych makabrył - patrz przykład Tower Bridge i jajka Town Hall tongue_out
    Jeżeli wspomniana przez autora "metamorfoza" ma charakteryzować się tym, że w miejsce lub obok starych budynków powstaną potworki, dzieki ktorym takie stara zabudowa zniknie wśród nowoczesnych na czas 10-15 lat wynaturzeń - to ja podziękuję. Oczywiscie można się ze mną nie zgadzać, ale to co kiedys symbolizowało nowoczesność (czyli np Canary Wharf) jest w chwili obecnej po prostu nudne i bezstylowe, a za kolejnych kilka lat będzie starociem bez przyszłości z przeznaczeniem do wyburzenia. To samo czeka te wszystkie Shard'y, i inne poronione koncepcje.
    Kontrast pomiędzy zabudowaniami np Naval College na Greenwich, a tym paskudztwem po drugiej stronie Tamizy jest naprawdę ogromny. Jakość przeszła w wysokość i szukanie na siłę coraz to bardziej wymyślnych kształtów. Swoją droga - czym "inspirowali" się projektanci Gherkina? Czy to był ogórek, czy tez coś innego? tongue_out Bo ten shard jest dość oczywisty - szpilka w tyłku starego (niskiego) Londynu.
    Miałbym mała propozycję - jeśli ci wszyscy architekci i im podobni "wizjonerzy" chcą się wyzywać twórczo to niech na bogów zrobią coś z tymi bardziej podupadłymi rejonami Londynu (przede wszystkim z tymi gorszymi council estates, które często przypominają Irak po Pustynnej Burzy - to tak dla przykładu). Bo na razie wychodzi im to, co żywo przypomina okolice tego budynku: www.mandir.org/ - perełkę wśród slumsów. Tudziez takie "instalacje", jak ta "w okolicy" Cutty Sark'a - kiedyś był to po prostu zachowany kliper. Piekny. Teraz? Wstrzymam się od komentarza. Z miejsca, które miało własny klimat stworzyli paskudztwo. Pomieszanie żaglowca ze szklarnią. Teraz powinni to zrobić z Golden Hinde- do szklarni z tym galeonem!!! big_grinDDDD
    I jeszcze jedno - mniej photoshopa, czy tez zbliżonych programów. Ewentualny turysta będzie się złościł gdy zamiast kolorów zastanie londyńską szarość. Która ma w sobie wiele uroku smile Warto by też było poprawić podpis pod zdjęciez z widokiem na jajko - to widok z Tower Bridge, bo z tego co wiem to Tower lezy niemal dokładnie naprzeciw smile Fragment murów twierdzy widać na zdjęciu zresztą smile Chyba nawet fragment z Traitor's Gate smile

    @Architekt_UK, mieszkaniec uk - pozdrawiam smile

  • avatar

    Gość: jasfasola

    Oceniono 2 razy 0

    Jasia fasole gral ROWAN Atkinson, RON Atkinson byl trenerem Manchesteru United przek Alexem Fergusonem... @wojtek zgadzam sie w zupelnosci.... zenada

  • avatar

    Gość: klawo

    Oceniono 2 razy 0

    zdjęcia a właściwie obrazy - wyglądają jak grafiki komputerowe... najbardziej ekscytuje mnie The Legenthall Building od Rogersa - rzeczywiście nowa forma drapacza chmur

    • avatar

      Gość: Ilona

      Oceniono 1 raz -1

      @Gość: klawo
      Leadenhall, jesli chcesz wiecej wiadomosci
      podesle Ci je.

      "zobaczymy trójkątny The Leadenhall Building"

      Trojkatny to on nie jest, potocznie nazywany "Cheesegrater" (tarka do sera).

  • avatar

    Gość: wojtek

    Oceniono 11 razy -7

    co za okropny tekst. róbcie jakąś korektę stylistyczną, zanim publikujecie. przeciec to wstyd. a portal porządny.

    • Oceniono 5 razy 3

      @Gość: wojtek
      artykul jest spojny, rzeczowy i ciekawy.
      inteligente podejscie do tematu.
      jezeli wszystko, co potrafisz ogarnac z tekstu to jakies przecinki i literowki ,
      to ja tobie wyjatkowo szczere wyrazy wspolczucia skladam

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

O autorze boguslawbarnas

avatar

Blog poświęcowny publicystyce i działalności twórczej Bogusława Barnasia, architekta, projektanta, nauczyciela akademickiego, fotografa, założyciela interdyscyplinarnej pracowni projektowej BXBstudio.

www.BXBstudio.com