Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

29.07.2013 10:28

Sebastian Kseniuk: Zrozumieć Gaudiego

Jedna z największy na świecie budowli sakralnych – Sagrada Familia wciąż jest budowana. Choć nie o rozmiar w niej chodzi zupełnie. Czy kiedykolwiek znikną – rozstawione wokół żurawie? Czy kiedykolwiek budowla zostanie ukończona? Jeżeli tak – to ile będzie miała wspólnego z wizją wielkiego Gaudiego?

Prace budowlane rozpoczęto dokładnie 131 lat temu. Do dziś wielu turystów odwiedzających Barcelonę myśli, że Sagrada jest remontowana, a nie – wciąż budowana.

Przez czas, od rozpoczęcia budowy wydarzyło się wiele wokół bazyliki. Historia, która nadal się tworzy mogłaby posłużyć do napisania wielotomowej powieści. I pewnie taka kiedyś powstanie, nawet gdy nie uda się ukończyć budowli.

 

Architekt Barcelony rodzi się 25 czerwca 1852 roku w Reus jako syn Antonii i Francisca. Matka jego nieustannie choruje a ojciec pracuje jako kotlarz. Więc dostatniego dzieciństwa nie miał on ani jego brat. Co nie znaczy, że dzieciństwo jego nie było ciekawe. Niby wychował się jak każde inne dziecko na prowincji, wśród oliwnych gajów, zwierząt i bujnej katalońskiej roślinności. Jako mały chłopiec często choruje i doświadcza nieprzyjemnych buli reumatycznych. Przez to – musi częściej zostawać w domu niż chodzić do szkoły i spędzać czas z rówieśnikami. Nabiera w ten sposób cech samotnika. Znajduje sobie za każdym razem ciekawe zajęcie, któremu potrafi oddać się bez reszty.

Do szkoły, prowadzonej przez pijarów uczęszcza przez kilka lat. A z okresu dzieciństwa wspominać będzie przede wszystkim naturę – jako swoją nauczycielkę. Swoje studia rozpoczyna szybko – jako siedemnastolatek. Wyrusza wraz z ojcem i bratem do Barcelony. Głównie za sprawą poszukiwania lepszej pracy i chęci zmiany, po śmierci matki. W Barcelonie jednak pracę najpierw znajduje Antonii i to on utrzymuje całą rodzinę. Dzięki podjętym studiom – zajął się asystenturą u znanych już wtedy architektów. Choć na początku nie dostawał do projektowania żadnego budynku. Przydzielano mu przede wszystkim małe rzeczy, takie jak bramy i wystawy. Wykazywał się przy tym nieprzeciętną wyobraźnią. Niektóre z jego prac zdobywały nagrody i wyróżnienia. Gaudii dzięki wielkiemu zaangażowaniu w naukę i zdobywanie wiedzy – uzyskał dyplom dwa lat od rozpoczęcia studiów. Dyrektor Szkoły Architektury miał wtedy powiedzieć: „Czas pokaże, czy dziś daliśmy dyplom architekta szaleńcowi, czy geniuszowi”.

 

Przez problemy finansowe Gaudi podejmuje się każdej pracy i wykonuje każde zlecenie. Wykonuje projekty głównie dla bogatych inwestorów. Władze miast nie są przekonane do jego twórczości. Bardzo możliwe, że na tamten czas proponowane projekty wydają się zbyt odważne. Estetyka miejska rozwijała przede wszystkim neogotyk – czyli odtwarzania wcześniejszej twórczości. Styl secesyjny, którego Gaudi był współtwórcą – nie przystaje do neogotyckich budowli. Jedyną nagrodę, jaką otrzymuje – dotyczy jego najbardziej klasycznego dzieła.

W 1881 roku stowarzyszenie św. Józefa kupuje działkę. Wtedy jeszcze nabyta ziemia znajdowała się pod Barceloną. Założenie było takie, by zbudować tam wielką neogotycką katedrę. Wstępny projekt zaprezentował Francisco de Paula i Villar. Jednak szybko doszło do nieporozumienia opartego o finansowanie budowli. Wtedy z pomocą przyszedł Gaudi, który zgodził się zrealizować projekt za dużo mniejsze pieniądze lecz z zastrzeżeniem, że będzie on mógł być przez niego zmodyfikowany. Członkowie stowarzyszenia zgodzili się na propozycję Gaudiego, który zakładał głównie finansowanie budowli z datków wiernych i dobrowolnych ofiar. Propozycje zmian nie zostały przyjęte bezkrytycznie głównie wśród miejskich władz, które nie wydały zezwolenia na wykonanie budowli. Wyglądało to jednak w ten sposób, że nie dostał on odpowiedzi na pytanie o pozwolenie. Potraktował to jako przyzwolenie. Brak tego istotnego dokumentu wypłynął na światło dzienne dopiero kilka lat temu, gdy obecny architekt zwrócił się do miasta o poszerzenie placu budowy.

Sam Gaudi nie przykładał na początku wielkiej wagi do projektu. Już na początku swojej pracy odważnie stwierdził, że budowa bazyliki zostanie zakończona za 250 lat. Wiedział tylke, że powinna być spójna stylistycznie, czyli reprezentować styl secesyjny, który przypomina współczesne wnętrza w stylu artdeco.

Szczególnego natchnienia doznał dwanaście lal przed śmiercią, które całkowicie poświęcił projektowaniu i budowaniu bazyliki. Każdy element, który był tam przez niego stworzony musiał być oryginalnym dziełem i nie mieć swoich wzorców we wcześniejszej twórczości lecz w naturze. Przez te dwanaście lat udało się Gaudiemu nie tylko zbudować dużą część bazyliki ale także w wielkiej mierze zaprojektować ją prawie w całości. Niestety plany architektoniczne zostały zniszczone przez hiszpański anarchistów po wybuchu wojny domowej w 1936 roku.

Antonio Gaudi pewnego niedzielnego popołudnia wybrał się jak zawsze do kościoła San Felipe Neri na nabożeństwo z bazyliki, którą projektował. Nieopatrznie wpadł pod pędzący tramwaj i doznał licznych obrażeń. Prawdopodobnie udałoby się go uratować, gdyby ktokolwiek rozpoznał wielkiego architekta. Ten jednak, jak na samotnika przystało – nie miał zbyt wielu przyjaciół, którzy mogliby mu pomóc. Nie miał nawet go kto rozpoznać. Ubrany dość niechlujnie – został przewieziony do szpitala dla ubogich, gdzie rozpoznał go jeden z sanitariuszy. Gdy zaproponowano mu przewiezienie do luksusowej kliniki – odpowiedział, że jego miejsce jest razem z biednymi.

Był przede wszystkim Katalończykiem i po Katalońsku mówił do swych pracowników. Zostawił po sobie wiele wspaniałych budowli ale najważniejsza rzecz jaka po nim została to wizja estetyczna, która znacząco wpłynęła na dalszy rozwój sztuki.

Obecnie Sagrada Familia nadal jest wielkim placem budowy. Jednak z trzech wielkich fasad świątyni gotowe są już dwie a trzecia jest prawie gotowa. Prawie – to znaczy do jej ukończenia zostało jeszcze dwadzieścia lat.

Czytaj więcej na blogu Sebastian Kseniuk.

Zobacz także