Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

02.09.2012 16:34

Detroit: Ruiny Imperium

Na zdjęciach Yvesa Marchand’a i Romaina Meffre’a opuszczone wieżowce, publiczne gmachy i hale fabryczne w Detroit przywodzą na myśl egipskie piramidy lub rzymskie Colosseum. Dwaj francuscy fotograficy uwiecznili pomniki dawnej świetności wspaniałego imperium, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu wydawało się być wieczne.Zafascynowani ruinami Yves Marchand i Romain Meffre przez długi czas eksplorowali opuszczone budynki w Detroit - metropolii utożsamianej dawniej z amerykańską motoryzacją, a w ostatnich dekadach częściej ze spektakularnym, cywilizacyjnym upadkiem. Wiele z niszczejących dziś w tym mieście gmachów stanowi jedne z najwspanialszych przykładów amerykańskiej architektury przełomu XIX i XX w. Jak zauważają dwaj młodzi Francuzi, ruiny w Detroit mają też tę szczególną cechę, że stały się integralnym elementem jego współczesnej tkanki miejskiej.- „Ruiny są małymi fragmentami historii, uchwyconymi w zawieszeniu” – tłumaczą w swoim manifeście Yves Marchand i Romain Meffre. - „Są w istocie stanem tymczasowym, który może się przydarzyć materii - ulotnym rezultatem zmiany ery i upadku imperiów”. Ich wystawa „Ruiny Detroit” obiegła w ostatnich latach galerie w Berlinie, Nowym Jorku, Paryżu, Strasburgu i Sztokholmie, a jedna z ich fotografii znalazła się też na okładce magazynu „Time”. Marchand i Meffre nie przywołują wbrew pozorom zmierzchu ogólnie rozumianej potęgi amerykańskiej. Porównując opuszczone zakłady Packarda i Chevroleta do egipskich piramid, wskazują raczej na schyłek całkiem innego imperium: tego industrialnego, żywiącego się benzyną i fordowskim systemem pracy. Było to imperium welfare, telegrafów, poczty pneumatycznej w biurowcach i wielkich korporacji, w których pracowało się przez całe życie. Znamy je choćby ze starych, amerykańskich reklam telewizyjnych w stylu vintage, w którym pani domu w sukience w grochy cieszy się z nowego odkurzacza, a pan zabiera ją później na wycieczkę swoim międzyplanetarnym Cadillac’iem. Za tym imperium jednak ani myślą płakać modni mieszkańcy Nowego Jorku, programiści Facebook-a z Menlo Park w Kalifornii czy inżynierowie Microsoft-a z spod Seattle. Witalność gospodarki amerykańskiej opiera się bowiem m.in. na trudnym do pojęcia w Europie braku sentymentów. W nowym, wspaniałym świecie Detroit zostało pozostawione samemu sobie i jak mało które z zachodnich miast odczuło efekty światowego kryzysu gospodarczego. Zanim jednak przejdziemy do jego spektakularnego upadku, musimy sobie uświadomić, że około 100 lat temu w mieście nad amerykańskimi Wielkimi Jeziorami wydarzył się prawdziwy cud.Gdy Henry Ford w 1913 r. uruchomił w nim pierwszą na świecie produkcję taśmową, liczyło ono około pół miliona mieszkańców. W kolejnych dekadach rozwijało się jednak w tempie rewolucyjnym, przyciągając z całego kraju robotników i najzdolniejszych inżynierów. W latach 50-tych XX w., u szczytu potęgi General Motors, Detroit rozrosło się do prawie 2 mln mieszkańców i było 4. największym miastem USA. Realizował się w nim najprawdziwszy Amerykański Sen, którego materializacją były nowe, zamożne dzielnice i monumentalne wieżowce w stylach Art Deco i nawiązującego do klasycyzmu Beaux-Arts. Ich projektanci, jak np. urodzony w Prusach „Architekt Detroit” Albert Khan, próbowali bezwstydnie i nie bez pewnych sukcesów dorównywać budowniczym średniowiecznych katedr. Do najwspanialszych dzieł z ich epoki należą m.in. dwuskrzydłowy wieżowiec Chrysler House z 1912 r., 47-piętrowy i zwieńczony „schodkową piramidą” Penobscot Building z 1928 r. oraz opuszczona już, powstała w 1912 r. Michigan Central Station (widoczna na pierwszym zdjęciu artykułu). Schyłek Detroit, równie szybki jak historia jego sukcesu, rozpoczął się na długo zanim produkcja przemysłowa z USA zaczęła błyskawicznie przenosić się do Azji. Podobnie jak w przypadku Imperium Rzymskiego, mieszkańcy miasta w porę nie zauważyli pierwszych symptomów kryzysu. Metropolia z Michigan pomogła złemu losowi przede wszystkim przez znaną dobrze polskim samorządowcom ignorancję względem suburbanizacji. W latach 50-tych biała klasa średnia i kolejne linie produkcyjne fabryk lawinowo przenosiły się na przedmieścia. Było to logiczne rozwiązanie. W końcu, jak przepowiadał jeszcze przed wojną słynny Le Corbusier, wszyscy ludzie Zachodu mieli się stać kiedyś szczęśliwymi, zmotoryzowanymi mieszkańcami wsi, którzy codziennie rano będą dojeżdżać przy dźwiękach radia do swoich biurowców wielopiętrowymi autostradami.To samochód stworzył Detroit i to on wymierzył mu śmiertelny cios. Na przykładzie metropolii z Michigan współcześni urbaniści uczą się też, jak nie zdewastować miasta kolejnymi drogami szybkiego ruchu i leseferyzmem wobec degradacji „trudnych” dzielnic. Gdy społeczna i przestrzenna segregacja Detroit osiągnęła swoje apogeum, w 1967 r. stało się ono areną najkrwawszych zamieszek w historii USA. Zła sława niebezpiecznego centrum przyspieszyła jeszcze exodus przedsiębiorców i bogatych podatników, a w kasie miasta zabrakło pieniędzy na utrzymanie infrastruktury. Do końca XX w. Detroit utraciło ponad połowę swej ludności, a monumentalne budynki w jego centrum coraz częściej porzucano. Kościoły, biurowce, teatry, posterunki policji i stacje kolejowe – na zdjęciach francuskich fotografów widać pozostawione w nich sprzęty i dewastowane z biegiem czasu, staroświeckie detale architektoniczne. Pałacowe wnętrza utrwalone na ich kliszach przypominają też trochę Czarnobyl lub opuszczoną stolicę starożytnej cywilizacji.„Ruiny są kruche i choć na pozór czas się w nich zatrzymał, wciąż tak naprawdę biegnie on bardzo szybko” – relacjonują swoje obserwacje Yves Marchand i Romain Meffre. – „Pozwala on nam w danej chwili oglądać je być może po raz ostatni: w osłupieniu, z podziwem, lub w zamyśleniu na temat przemijalności rzeczy”.Obecnie w złamanym Trzecią Falą nowoczesności Detroit znów mieszka mniej mieszkańców niż w Łodzi. Podczas gdy jego klasa średnia ukrywa się wciąż w enklawach bogactwa na obrzeżach przeszło 5-milionowej aglomeracji, władze miasta prowadzą programowe wyburzenia całych śródmiejskich dystryktów, które dzięki temu z pól bitewnych dla zwaśnionych gangów zamieniają się w parki, boiska i niezmiennie potrzebne parkingi. Być może jednak najcenniejsze ruiny z punktu widzenia historii architektury przetrwają bez wpisywania ich na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Np. obecny właściciel nieczynnej od końca lat 80-tych Michigan Central Station już w 2008 r. ogłosił chęć jej rewitalizacji. Bardziej niż o pieniądze inwestor boi się jednak o znalezienie nowej funkcji dla tak ogromnego obiektu. Tęskniący za dawną świetnością Detroit architekci próbowali do niej nawiązać m.in. w epoce postmodernizmu. W 1993 r. na stałe w panoramę miasta wpisał się wieżowiec „z daszkiem” One Detroit Center. Podobnie jednak jak starsza od niego o 15 lat siedziba GM z elewacją „na wysoki połysk” (powstała w kompleksie ochrzczonym, jakże znamiennie, Renaissance Center), nie mógł on powstrzymać fazy schyłkowej miasta. Nadzieję na zmiany w Detroit daje jednak rosnąca w ostatnich latach energia jego mieszkańców, którzy poprzez odbudowę więzi społecznych i rozmaite inicjatywy próbują własnymi siłami robić kroki w kierunku rewitalizacji. Miasto znad Wielkich Jezior, które w latach 80-tych XX w. wymyśliło imprezy techno, próbuje też przyciągać turystów nowym ożywieniem kulturalnym. 

Maciej Kabsch

 

Zamieszczone zdjęcia Yvesa Marchand’a i Romaina Meffre’a pochodzą ze strony www.marchandmeffre.com. Od góry: 1. Michigan Central Station, 2. Woodward Avenue, 3. Sala balowa w Lee Plaza Hotel, 4. Fabryka Fisher Body 21 Plant zaprojektowana przez Alberta Kahna, 5. Fabryka Packard Motors, 6. United Artists Theater, 7. Sala balowa w American Hotel, 8. Klasa w St Margaret Mary School, 9. Kościół Metodystów, 10. Budynki Metropolitan i Wurlitzer, 11. Wnętrrze National Bank of Detroit, 12. David Whitney Building, 13. Okładka "Time" z 2009 r., na zdjęciu fabryka Packard Motors

Czytaj więcej na blogu urbanfiles.

Zobacz także

Komentarze (89)

    • dunimir

      Oceniono 19 razy 9

      @le_corbu
      Ale kto pozostal w tym miescie? Ci sami co zniszczyli piekne dzielnice rezydencyjne w Chicago. Obecnie multi-kulti doprowadzi miasta europejskie do takiego samego upadku.

    • dunimir

      Oceniono 12 razy 4

      @le_corbu
      Ale kto pozostal w tym miescie? Ci sami co zniszczyli piekne dzielnice rezydencyjne w Chicago. Obecnie multi-kulti doprowadzi miasta europejskie do takiego samego upadku.

  • avatar
    • cichwoda

      Oceniono 74 razy -20

      @Gość: ej
      ej, co cie tak smuci, kazda z tych korporacji ma na przedmiesciach Detroit swoje centra ktore nie mogly sie pomiescic w starych budowlach, ktorych nie oplacalo sie modernizowac. Produkuja miliony samochodow rocznie i czym tu sie smucic. A moze dlatego ci tak smutno ze my tego nie mamy...

    • feurig59

      Oceniono 38 razy 38

      @cichwoda
      ile tych amerykańskich korporacji produkujących auta jest? dwie i pól? trzy? w latach pięćdziesiątych było ich ponad 35... i Detroit nie było slumsem. jest faktem, że w Polsce nie uchował się żaden producent aut - nic, zero i zero myśli technicznej. Zostały montownie. Tania siła robocza...

    • avatar

      Gość: flast

      Oceniono 4 razy 2

      @feurig59
      Masz chyba na myśli auta osobowe. Nie zapominaj o fabryce samochodów w Lublinie, która produkuje pod własną marką.

  • avatar

    Gość: login

    Oceniono 77 razy 51

    szkoda, że nikt nie pisze ile fabryk jeszcze w Detroit i w całym stanie nadal działa i świetnie prosperuje. Dałbym dużo żebyśmy mieli chociaż jedną taką w FSO.

    • avatar

      Gość: mp79

      0

      @kolcak72
      Białystok, jako "młodszy brat Łodzi", też zmierza w tym kierunku.

  • big_gadu

    Oceniono 37 razy 33

    Byłem w Detroid w roku 1998, już wtedy centurm miasta było opustoszałe,
    a budynki zamknięte,
    jedynie w wieżowcu Forda w centrum można było wyjechać windą na dach i zobaczyć puste budunki do okoła !

    • avatar

      Gość: marek

      Oceniono 14 razy 8

      @big_gadu
      budynek GM, nie Forda. I na dach nie da się wyjechać, jedynie na najwyższe piętra, gdzie jest restauracja. No chyba że jesteś taki cool, że masz special access i skaczesz na spadochronie z budynków. Krytykujecie autorów artykułów a sami bzdury piszecie

  • mineteman

    Oceniono 32 razy 32

    NIE WIERZE, NIE MA KLIKANIA??!?! Co sie z wami stalo???
    Artykul niesamowity, jak i foty.
    Wszystkim polecam obejrzenie dokumentu BBC Requiem dla Detroit.

    • avatar

      Gość: karwa

      Oceniono 21 razy 3

      oto do czego prowadzi chciwość kapitalistów i globalizacja

    • avatar

      Gość: roofixer

      Oceniono 8 razy 4

      Wybacz, ale to związki zawodowe mają władze w Detroit,- http://www.youtube.com/watch?v=VKdojK-m2XU
      Dalej Ci się podoba za to chciwość związków zawodowych i polityków?

  • avatar

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX