Zielone graffiti? Pomysł na nietypowe murale

red C

Graffiti ewidentnie kojarzy się z puszką farby w sprayu. Miejskie murale, które zachwycają swoim kunsztem, czy zwykłe gryzmoły szpecące nowe elewacje - tak czy tak są namalowane za pomocą farby. A gdyby sięgnąć po zupełnie coś nowego? Co byście powiedzieli na graffiti, które rośnie i żyje? Takie projekty, już istnieją!

Roślinne graffiti, proj. Anna Garforth, źródło: www.annagarforth.co.uk
Roślinne graffiti, proj. Anna Garforth, źródło: www.annagarforth.co.uk
Roślinne graffiti, proj. Anna Garforth, źródło: www.annagarforth.co.uk

Anna Garforth mówi, że do stworzenia niezwykłego projektu zainspirowała ją... wizyta na cmentarzu. Podczas spaceru zauważyła nagrobki porośnięte mchem, który układał się w fantazyjne wzory. Artystka postanowiła wykorzystać zaobserwowane zjawisko w swojej sztuce i opracowała graffiti wykonane z żywych roślin.

Choć wyglądają na zupełnie płaskie, jej prace są żywe i po zamontowaniu na fasadzie mech dalej rośnie, a tworzone przez artystkę napisy ciągle zmieniają swoją fakturę i barwę. Z założenia mają się rozrastać i być trwałym elementem.

Zielone graffiti powstało także w Polsce. W Łodzi dyrekcja lasów państwowych zorganizowała nietypową akcję promocyjną mającą zachęcić mieszkańców do kontaktów z naturą. W centrum miasta, na ścianach budynków pojawiły się murale wykonane z żywego mchu strukturalnego. Przedstawiają mieszkańców okolicznych lasów. Spacerując po mieście możemy natknąć się między innymi na lisa, sarnę, czy bielika. Wszystkie są żywe, choć zielone.

Ekologiczny charakter projektu podkreśla fakt, iż mech, którego instalacja nie ingeruje
w nawierzchnię (czyli w tym wypadku - fasadę budynku), jest żywą rośliną, która po zakończeniu akcji będzie przeniesiona do jednego z łódzkich parków lub lasu i tam zasadzona. Mech, wiszący na elewacji budynku, w naturalny sposób reaguje na warunki atmosferyczne, samoczynnie nawadniając się podczas deszczu lub czerpiąc wilgoć z powietrza - mówią inicjatorzy akcji.

Myślicie, że zielone murale mają szansę stać się bardziej powszechne? My zdecydowanie bardziej byśmy się cieszyli, gdyby na ścianach zamiast okrzyków nawołujących do bojkotu klubów sportowych pojawiły się zielone i żywe instalacje artystyczne.

Tematyce natury w mieście poświęcony jest też trwający właśnie konkurs Cembrit BOLD - więcej o konkursie przeczytasz TUTAJ.

Skomentuj:

Zielone graffiti? Pomysł na nietypowe murale