Moderna nie była zimna i nudna!

Kolorowy modernizm? To brzmi jak oksymoron. Jednak mity dotyczące moderny, że to tylko styl białych pudełek, obalają dzieła Brunona Tauta, który tworzył genialne, kolorowe i pełne zieleni osiedla w Berlinie.

 

 

Zimny pudełkowaty styl, tak najczęściej określa się modernizm. Nic dziwnego, przecież papieże tego stylu ukłuli takie hasła, jak: ?Dom jest maszyną do mieszkania" (Le Corbusier), "Ornament to zbrodnia" (Adolf Loos), czy "Mniej znaczy więcej" (Mies van der Rohe). Jednak to tylko jedna twarz moderny. Inną, bardziej ludzką i ludyczną, w dobrym sensie tego słowa, prezentowała twórczość Brunona Tauta, który w 1918 roku napisał: "Nie pogardzajcie tym wspaniały darem bożym, tym czystym, jasnym kolorem".

 

Na wystawie "Mistrz kolorowego budownictwa" we wrocławskim Muzeum Architektury, która potrwa jeszcze do połowy kwietnia, możemy oglądać bajeczne dzieła Tauta. Oprócz fotografii można śledzić również biografię architekta, którą boleśnie naznaczyło dojście nazistów do władzy i przymusowa emigracja na Bliski Wschód.

 

Lata Republiki Weimarskiej były czasem największych dokonań Tauta. Zaczynał od ekspresjonistycznych manifestów, w 1914 roku brał udział w wystawie Werkbundu w Kolonii, gdzie zaprezentował całkowicie szklany pawilon "Glashau". Przykryta kopułą budowla nie służyła żadnej konkretnej funkcji, miała być czystą syntezą sztuk: architektury, muzyki, malarstwa, rzeźby. I tu pojawiają się kolory w postaci kolorowych szyb, podłóg, balustrad.

 

Z czasem Taut tworzy własny język architektoniczny, w którym zgodnie z modernistyczną doktryną odrzucał zdobienia, jednak w odróżnieniu od kolegów wyróżniał mocnym i śmiałym kolorem poszczególne elementy budowli, takie jak drzwi, okna, okapy, rynny.

 

Nie bał się ich stosować w budownictwie mieszkaniowym, któremu poświęcona jest też druga wrocławska wystawa: "Mieszkać w światowym dziedzictwie? Modernistyczne osiedla Berlina". Pokazują one realizacje, głównie Tauta, które powstały na przestrzeni kilkunastu lat Republiki Weimarskiej.

 

Po I wojnie światowej jak wiele ówczesnych europejskich metropolii Berlin trapił głód mieszkaniowy. Od początku wieku do 1925 roku w miastu przybyło ponad 2,5 miliona mieszkańców, populacja osiągnęła 4 miliony ludzi. Ścisk, tłok i brud - tak przedstawiał się wówczas Berlin dla zwykłego mieszkańca. Warunki pogarszały też stare kamienice czynszowe, podwórka-studnie, oficyny, do których nie docierało światło. Szczęśliwie w mieście zjawiły się dwie postępowe persony: idealista Taut oraz Martin Wagner, radca budowlany Berlina w latach 1926-1933, który miał wizję stworzenia miasta przyjaznego dla jego mieszkańców. Ten ostatni walczył o to, by nawet mieszkania dla robotników miały widne kuchnie, balkony, loggie, a każde osiedle mnóstwo zieleni.

 

Wagner i Taut stworzyli razem Osiedle-Podkowę (Hufeisensiedlung). Budowane je w latach 1925-1930 wokół stawu, który był sercem założenia. Zielony park otacza podkowa zabudowy wielorodzinnej wijąca się na długości 350 metrów. To jednak nie gdański Falowiec, ale niski blok pełen balkonów, kolorów, mieszkańcy na parterze mieli nawet prywatne ogródki. Od podkowy odchodzą promieniście niskie bloki zatopione w zieleni.

 

 Osiedle Podkowa, Bruno Taut

 

 

Ta była też głównym spoiwem osiedla Falkenberg, jednego z wczesnych dzieł Tauta. Budowano je w latach 1913-1916 według idei miasta-ogrodu. Kolorowe domy jednorodzinne i szeregowe wpisano w pagórkowaty teren. Choć budynki są jednakowe, proste i tanie, to jednak wyrazistego i zindywidualizowanego charakteru nadają im piękne wzory malarskie.

 

Wrocławska wystawa odkrywa też przed zwiedzającymi dwie polskie realizacje Tauta. Obie znajdują się w Katowicach i powstały na zamówienie Zakładów Hohenlohego, obecnie podlegają kopalni Wujek. Nazwisko ich autora historycy sztuki odkryli w archiwach dopiero kilka lat temu.

 

Pierwszym dziełem tego architekta w Katowicach jest kwartał zabudowy przy ulicach Barbary, Głowackiego i Skalnej, budowany w latach 1920-1915, kolejnym robotnicze domy szeregowe na Załęskiej Hałdzie, przy ulicach Przodowników i Przekopowej, których budowa ruszyła po pierwszej wojnie światowej.

 

 Katowice, Bruno Taut

 

 

Oba zespoły przetrwały do naszych czasów, jednak lata świetności mają dawno za sobą. Zabudowa kwartałowa w południowej części śródmieścia dziś jest szara. Niektóre budynki nadbudowano, pozmieniano też okna. Jednak fantazję architekta można dostrzec głównie w zachowanych detalach. Od ulicy partery są z czerwonej cegły, mają półkoliste okna. Wyższe piętra są proste, tynkowane. Łuki nad przejazdami bramnymi mają niespotykane układy cegieł, tworzą miękkie linie, które zawijają się niczym roślinne pnącza. W parterach między oknami pojawiają się też inne bajeczne motywy, wszystkie wyczarowane z cegły. Od strony podwórza uwagę zwracają wybrzuszenia klatek schodowych z dużymi okrągłymi oknami.

 

 

Domki szeregowe na Załęskiej Hałdzie mają wiejski charakter. Taut często odwoływał się do idei miasta ogrodu. Szeregowce były tylko częścią większego osiedla. Jego budowę przerwała wojna oraz późniejszy plebiscyt, powodujący zmianę granic, w efekcie którego Katowice znalazły się w Polsce. Domki są parterowe, z malutkimi ogródkami. Wysoki dach opadający aż do okien powoduje, że budynki są przysadziste, ale zarazem przytulne.

 

 

Szkoda, że stan obu założeń nie pozwala na to by stały się atrakcją turystyczną. Natomiast w Berlinie panuje wręcz moda na Tauta. Kolorowy modernizm z międzywojnia jest do dziś zamieszkany i ciszy się dużą popularnością mieszkańców. Budynki są w idealnym stanie, bo modernizuje się je kompleksowe od lat 80. Ogrom prac renowacyjnych pokazany jest szczegółowo na wrocławskiej wystawie. Berlin tylko na tym zyskuje: w lipcu zeszłego roku sześć jego modernistycznych osiedli, w tym cztery dzieła Tauta, wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Doceniono eksperyment z czasów Republiki Weimarskiej, który stał się wzorem dla osiedli na całym świecie. A osiedla, który miał być tylko wygodnym i zdrowym miejscem do życia, stały się teraz celem wycieczek. Patrząc na twórczość Tauta można tylko się dziwić, że po II wojnie światowej modernizm obrał drogę szarych, odhumanizowanych blokowisk.

 

 

 

Osiedla można autorstwa Brunona Tauta można oglądać na wystawie  Muzeum Architektury we Wrocławiu. więcej informacji: www.ma.wroc.pl

 

 

 toto

 

 

Zobacz też:

 

 

Bauhaus - 90-lecie powstania szkoły

 

Czeska moderna - Willa Tugendhatów

 

Pozytywna modernizacja wielkiej płyty

 

 

Więcej o: