Sztuka w wielkim mieście

buma

Miasto to wielka galeria o jakiej każdy artysta może pomarzyć. Eksponatami nie są jedynie budynki, ale rzeźby, murale, czy instalacje. Darmowa przestrzeń, duża frekwencja odwiedzających "wystawy", natychmiastowa reakcja i gwarantowana dyskusja na temat sztuki.

warszawa, metro młociny, park sztuki
Pętla Metro Młociny zamieniła się w Park Sztuki. Spiesząc na tramwaj będzie można oglądać prace studentów ASP
Fot. Filip Klimaszewski / AG

 

 

W miejskiej dżungli architektura i sztuka muszą koegzystować. Jedna pomaga drugiej. Na Zachodzie ten związek już dawno zauważono, w Polsce wciąż nieśmiało sięga się po takie rozwiązania. W wielu krajach przy każdej dużej inwestycji budowlanej finansowanej z publicznej kieszeni musi powstać również jakiś wytwór sztuki - najczęściej rzeźba lub instalacja. W Niemczech jest to pół procent środków przeznaczonych na inwestycję. Wiele znanych budowli funkcjonuje jako nierozerwalny duet z równie znanymi dziełami sztuki. Wiele budowli stało się również sławnymi dzięki sztuce. Tak było w przypadku praskiej wieży telewizyjnej, zwanej potocznie wiertarką. Najwyższa budowla czeskiej stolicy powstała w połowie lat osiemdziesiątych i zdominowała starą dzielnicę Žižkov. Pomysł na ożywienie komunistycznej wieży znalazł rzeźbiarz David Czerny. Budowla pokryta została rzeźbami przedstawiającymi raczkujące niemowlęta, które zamiast głów mają pośladki, pomiędzy którymi wciśnięty jest kod kreskowy. Pomysł okazał się sukcesem i stałą atrakcją turystyczną.

 

 

David Czerny i rzeźby na praskiej wieży telewizyjnej

 

 

O tym, jak ważna w budowaniu relacji społecznych jest przestrzeń publiczna nie trzeba nikogo przekonywać. Jej estetyka wpływa znacząco na jakość życia w mieście. W latach 70- tych działania mające kreować ciekawe przestrzenie miejskie, które zainteresują i przyciągną mieszkańców, określono terminem placemaking. "Tworzenie miejsc" - placów, skwerów, parków stało się jednym z priorytetów urbanistów. Miasto potrzebuje przestrzeni, które będą atrakcyjnie wizualnie. Jednym ze sposobów na skuteczny placemaking jest sztuka w miejscach publicznych.

 

 

 źródło: www.anishkapoor.com

 

 

"Cloud Gate", praca rzeźbiarza Anisha Kapoora, stanęła w 2004 roku w Millenium Park w Chicago. Od tego czasu jest to jedno z najpopularniejszych miejsc w mieście. Z racji charakterystycznego kształtu rzeźba szybko zyskała sobie przydomek "fasolka". W tafli wypolerowanej stali odbija się miasto i jego mieszkańcy, trochę zniekształceni, jakby odbijali się w krzywym zwierciadle. 

 

 

O tym, że sztuka miejska może wywierać duży wpływ na jej odbiorców przekonał się amerykański artysta Richard Serra. Rzeźba "Tilted Arc", którą umiejscowiono na placu obok Jacob K. Javits Federal Building na Manhattanie, nie spodobała się rezydentom pobliskiego biurowca. Skarżyli się, że instalacja niczym nie różni się od zwykłego muru i źle wpływa na ich samopoczucie. Kontrowersje zakończył wyrok sądu, który nakazał rzeźbę usunąć. W marcu 1989 "Tilted Arc" zniknął z Manhattanu.

 

 

Tilted Arc; źrodło: www.pbs.org, fot. David Aschkenas

 

 

Sztuka powstająca w pobliżu wielkich biurowców, obiektów publicznych i na zamówienie korporacji szybko stała się obiektem ataków. Termin Plop art, który ukuto pod koniec lat 60-tych ubiegłego wieku, określać ma sztukę w miejscach publicznych - nieatrakcyjną, na siłę wciśniętą w kontekst.

 

 

Street art, czyli sztuka po miejsku

 

Street art to najbardziej popularny rodzaj sztuki miejskiej. I chyba najbardziej demokratyczny. Nie trzeba dyplomów artystycznych szkół, uznania krytyki, choć i ten nurt ma już dziś swoje gwiazdy. Termin street art powstał, by odróżnić sztukę miejską od tradycyjnego grafitti i zwykłego wandalizmu. Metoda jest dowolna - vlepki, murale, instalacje, projekcje. Jeśli masz tylko coś do powiedzenia i potrafisz to przekazać, największa galeria świata należy do ciebie.

 

 

Murale to nie bezmyślne malowanie sprayem po ścianach, wiele z nich to dzieła zaangażowane. Na zdjęciu mural grupy Twożywo w Warszawie powstały na zlecenie Muzeum Powstania Wrszawskiego

 

 

Związek street artu z miastem jest nierozerwalny. Tkanka miejska to darmowe płótno, które zapewnia codziennie uwagę spieszących obok niego przechodniów. Najefektowniejsze są murale, czyli wielkoformatowa grafika wykonywana na ścianach budynków. Mural może nieść ze sobą głębokie przesłanie lub spełniać jedynie funkcje ozdobne. Naścienne malowidła stają się integralną częścią budynku. Często również dzięki artystom to jedyna szansa na rewitalizację budynków lub ożywienie szarych blokowisk.

 

 

Mieszkańcy bydgoskiego bloku zamiast reklamy wybrali mural

 

 

Tradycja polskiego muralu jest długa. Wiele z nich powstało w czasach PRL-u kiedy to służyły jako nośniki propagandy lub po prostu używano ich w celach reklamowych. Poziom artystyczny dawnych polskich murali jest bardzo wysoki, w szczególności zasługujące na uwagę liternictwo i oryginalna forma. Wiele z nich przetrwało do dziś, część zamalowano lub przykrytą grubą warstwą styropianu. Na szczególną uwagę zasługują murale z Łodzi, które dzięki akcji "Ratujmy Łódzkie murale" mają szansę na przetrwanie.

 

 

Jeden z łódzkich murali

 

 

Stolicą polskiego muralu jest bez wątpienia Trójmiasto. Prężnie działające środowisko streetartowców od połowy la 90- tych konsekwentnie zapełnia mury własną twórczością. W tym roku odbyła się jedna z większych w Trójmieście akcji. W ramach Europejskiego Festiwalu Malarstwa Monumentalnego na gdańskim osiedlu Zaspa powstała jedyna na świecie galeria na blokach. Wielka płyta pokryta została muralami nawiązującymi do kilku znaczących rocznic: m.in. 70 - lecia wybuchu II wojny światowej, jubileuszu obrad okrągłego stołu i rocznicy pierwszego rockendrollowego koncertu, który odbył się w Gdańsku.

 

 

Jeden z murali na gdańskiej Zaspie autorstwa pgrart, źródło: monumentalart.pl

 

 

Mury miejskie powoli zaczynają być traktowane, jak poważne galerie. Murale malują artyści z piedestałów. Powstaje też wiele inicjatyw - miejskich galerii. Jedną z nich jest warszawska Galeria Murr, która powstała na przy Zamojskiego 24/26. Na murze o długości 24 metrów prezentowane są prace młodych twórców. Autorem pierwszej odsłony jest Dominik Cymer.

 

 

 

Na związek sztuki miejskiej z architekturą zwracają uwagę również sami architekci. Rok temu podczas Festiwalu Architektury w Londynie udział w projekcie Urban Street Hunt wziął wrocławski artysta ukrywający się pod pseudonimem truthtag. Prace, które wchodzą w skład projektu, to styropianowe instalacje, które umieszczane są na ścianach budynków. Proste, geometryczne, oszczędne. Są niczym miejski grzyb anektujący sobie uliczną przestrzeń.

 

 

Zielona Góra 2008, źródło: truthtag.com

 

 

Wrocławianinstara się przywrócić zaniedbanym budynkom nowe oblicze, zmusić przechodnia do świeżego spojrzenia na otoczenie. Czasem trudno stwierdzić, czy są samodzielnymi instalacjami, czy też częścią budynku. Ttuthag, to projekt efemeryczny. Z racji nietrwałości tworzywa, jakim posługuje się artysta, instalacje przechodzą metamorfozę pod wpływem czasu, aż w końcu znikają. Truth postrzega miasto jako obrazy 3D, olbrzymie płótno, na których można malować i ingerować w jego stale zmieniającą się strukturę.

 

 

Londyn 2008, źródło: krystiantruthczaplicki.blogspot.com

 

 

Celem przedsięwzięcia zorganizowanego w Londynie było zwrócenie uwagi Londyńczyków na lokalną architekturę, na przemiany, którym podlega miejski krajobraz brytyjskiej stolicy. Akcja objęła obszar nad Tamizą aż do South Bank Centre i Design Museum.

 

 

Sztuka nie dla sztuki

 

 

Sztuka użytkowa też powinna mieć swoje miejsce w przestrzeni miejskiej. Najłatwiejsza w odbiorze i najbardziej potrzebna. Mała architektura, czyli ławki, kosze, stojaki na rowery, nie musi być szara, nieciekawa i taka sama w każdym polskim mieście. Miejski design, jak często określa się upiększanie miast, to meblowanie ulic ze smakiem przy dbałości o estetykę miejsca. Ciekawy mebel miejski przykuwa uwagę, stwarza okazję do interakcji między mieszkańcami. Jest również sposobem na promocję miasta.

 

Miejski design w szwajcarskim wydaniu. Na zdjęciu "salon miejski" w St. Gallen

 

 

O tym, jak ważne jest połączenie estetyki z użytecznością, zdają sobie sprawę władze śląskiego Radzionkowa. Na towarzyszącej konferencji "Design w przestrzeni publicznej" wystawie, która odbyła się rok temu w cieszyńskim Zamku Sztuki i Przedsiębiorczości, miejscy włodarze zobaczyli projekt jednej z belgijskich firm. Kolorowe ławki, ogrodzenia i elementy oznakowania pokryte odblaskowym tworzywem szybko zyskały sobie sympatię mieszkańców Radzionkowa. Mamy nadzieję, iż przykład śląskiego miasta nie okaże się odosobniony, a estetyka miejska wejdzie do szerszej dyskusji.

 

 

Takie "cuda" ozdobią ulice Radzionkowa

 

 

Polskie miasta nie są atrakcyjne wizualnie, zalane masą billboardów, przykryte reklamami toną w zalewie komercji. Chaos wizualny, jakiego codziennie doświadczamy, wpływa na nasze samopoczucie i jakość życia w mieście. Sztuka miejska dobrze wyeksponowana może to zmienić. Największa galeria świata, jaką jest miasto, aż prosi się by dobrze ją zagospodarować. Miasto wypięknieje i wszystkim będzie się lepiej żyć.

 

 

SZTUKA MIEJSKA W OBIEKTYWIE >>

 

 

buma

 

 

Zobacz także: 

 

Miasto jest dla ludzi!

 

Pięć kolorowych wielkich pegazów

 

Miejski salon w St. Gallen

 

Skomentuj:

Sztuka w wielkim mieście