Podziemny dom w Seulu

Niektórzy zamiast o przestronnej willi marzą o ziemiance. Wszak od setek lat wiadomo, że dom w ziemi najlepiej trzyma temperaturę. Ziemianki były tradycyjnymi chatami na zimnej Islandii. Jednak architekt Byoung Soo Cho wzniósł swój podziemny Earth House w Korei Południowej!

 

 

Ziemianka kojarzy się nam z czymś prymitywnym, trochę wernakularnym, ale chyba w najmniejszym stopniu z nowoczesnym domem mieszkalnym. Nic bardziej mylnego - zdaje się mówić Byoung Soo Cho, który słynie z domów budowanych z natury i w naturze.

 

 

Dla siebie i swojej rodziny stworzył weekendowy dom, który stanął wśród lasów i pól ryżowych godzinę drogi na wschód od Seulu. Budynek jest prawie niezauważalny, gdyż nic nie wystaje ponad powierzchnię gruntu. Dom jest jak negatyw tradycyjnego obiektu budowlanego, widać bowiem tylko betonowy obrys i głęboką dziurę.

 

 

Earth House, proj. Byoung Soo Cho

 

Ta ostatnia to zagłębiony w ziemi dziedziniec o wymiarach 7 na 7 metrów. To właśnie obniżone patio dostarcza światła do pomieszczeń podziemnego domu. Do obiektu wchodzi się przez wąską szczelinę, gdzie schodami zagłębia się na poziom patia. Z niego przechodzi się do właściwych pokoi drzwiami wysokimi na... niecałe 1,5 metra. Niskie otwory są w całym domu, trochę jak w starych chatach.

 

 

Budynek ma wszystko co potrzeba na weekendowe wypady: kuchnię, bibliotekę, dwie sypialnie i łazienkę. Funkcję pokoju dziennego pełni patio, tutaj spotyka się z przyjaciółmi, którzy wpadają w odwiedziny.

 

 

Cały budynek wykonany jest z surowych, nieprzetworzonych materiałów, ściany konstrukcyjne i strop są z betonu, natomiast pozostałe powierzchnie wykonano z ubitej ziemi. Klepisko pokrywa nie tylko patio, ale i podłogi pokoi. Z ziemi są też niekonstrukcyjne ściany pomieszczeń. Jedynymi elementami ocieplającymi szorstkie ściany są elementy z drewna i kamienia. W betonowych ścianach patio zatopiono oryginalne ozdoby - drewniane plastry sosnowych pni. Pochodzą one z drzew, które ścięto z powodu budowy Earth House - są one namacalnym kontaktem z dawnym duchem tego miejsca.

 

 

 

Earth House, proj. Byoung Soo Cho

 

Cho mówi, że swój dom dedykuje koreańskiemu poecie Dong-joo Yoonowi, który był więźniem politycznym w Japonii w czasie drugiej wojny światowej. Zaprasza często gości do podziemnego domostwa na wieczory poezji swojego ulubionego autora.

 

 

Budynek jest tak ascetyczny, bo ma sprzyjać autorefleksji. Stąd też właśnie brak okien z widokiem na piękne okolice, krajobraz mógłby tylko rozpraszać i utrudniać kontemplację. A tak człowiek jest zamknięty w abstrakcyjnej, betonowej strukturze, którą zdobi jedynie światło. To wsącza się do budynku także przez długą i wąską szczelinę, która doświetla najdalej położoną od patia część domu.

 

 

Podobno o tym domu Byoung Soo Cho śnił jeszcze na studiach na Harvardzie, kiedy bronił pracę magisterską w 1991 roku. Wtedy to zaczął interesować się taoizmem i jego ideami dotyczącymi negatywnej i pozytywnej przestrzeni. Rozpoczął wówczas badania nad tym jak wielka, bądź jak mała przestrzeń jest wystarczająca dla wygodnego życia. Przez kilkanaście lat Cho wykonał wiele koncepcji niewielkich podziemnych domów, ale nie przekonał do nich żadnego klienta. W końcu zbudował go dla siebie, w pobliżu swojego wcześniejszego domu letniskowego - Concrete Box House.

 

 

Ukończony w 2009 roku podziemny Earth House jest w swej klasie najciekawszym i najbardziej znośnym do zamieszkania z podziemnych domów. A wy zamieszkalibyście w nowoczesnej ziemiance? Gwarantuje ona dobrą izolację termiczną zimą i latem, co procentuje znacznie niższymi rachunkami za ogrzewanie i klimatyzację. Oczywiście trzeba tylko pamiętać o dobrej izolacji przeciwwilgociowej, bowiem w takim domu łatwo o powódź.

 

 

wolf

 

 

 

Zobacz też:



Dom nad rozlewiskiem


Południowokoreańscy mistrzowie konceptu


Wielkie jajo w Parku Pokoju ONZ


Więcej o: