Gdańsk: wielka reklamowa płachta na zabytkowej siedzibie SARP

red, trojmiasto.gazeta.pl

Stowarzyszenie Architektów Polskich powiesiło reklamową płachtę na swojej siedzibie. Konserwator zabytków zapowiedział kontrolę

04.06.2013 Gdansk . Nielegalna reklama na Zlotej Bramie . Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta SLOWA KLUCZOWE: Bon Jovi
Nielegalna reklama na Dworze Bractwa Św. Jerzego
Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta

Na siedzibie Stowarzyszenia Architektów Polskich w Gdańsku pojawił się ogromny baner reklamowy. Siedziba znajduje się w reprezentacyjnej części miasta, przy Złotej Bramie, która prowadzi na ulicę Długą. Reklama wisi na Dworze Bractwa św. Jerzego, który jest własnością SARP-u. Dziennikarze trójmiejskiej Gazety Wyborczej otrzymali list od czytelnika, pana Jarka, który żalił się pisząc:

Tak jest od lat. Razem z sezonem, co roku rozpoczyna się rytualny "remont" Dworu finansowany z przychodów reklamowych, o czym informuje wypłowiała od wiatru i deszczu informacje na dole rusztowania. Szmata reklamowa zasłania na kilka miesięcy jeden z najważniejszych zabytków Głównego Miasta. Rozumiem, że renowacja i utrzymanie takiego zabytku kosztuje, ale nawet tak szczytny cel nie uświęca tak brutalnych środków. Tym bardziej że remont jest ewidentnie pozorny - pisał pan Jarek.

SARP wprawdzie w ubiegłym roku przeprowadzał prace remontowo-konserwatorskie okien i drzwi tarasowych, ale te w znacznym stopniu już się zakończyły i pozostało po nich tylko zamontowane rusztowanie.

Okna montowane były w zimie. Zostały nam prace wykończeniowe - m.in. trzeba obrobić ościeża. Montując reklamę chcemy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - zrobić prace wykończeniowe i zarobić na reklamie. Nie ukrywam, że remonty są bardzo kosztowne. Mamy szereg bolączek, to stary dwór i co chwila trzeba coś robić. Nie wiem do kiedy reklama będzie wisiała. Jak skończą się prace to reklama zostanie zdjęta. Nie musimy mieć żadnej zgody, bo to jest kontynuacja prac. Na takie działania nie trzeba mieć pozwolenia od konserwatora - mówi Stefan Ciecholewski, prezes Stowarzyszenia Architektów Polskich oddział Wybrzeże.

Kontrowersyjnej "instalacji" broni też Andrzej Duch, dyrektor Wydziału Urbanistyki, Architektury i Ochrony Zabytków. Uważa on, że zamieszczanie reklam an rusztowaniu podczas prowadzonych remontów to powszechna praktyka stosowana nie tylko w Gdańsku:

Jeśli inwestor nie traktuje remontu jako pretekstu do zamieszczenia reklamy i sytuacja ta nie trwa zbyt długo, obecność reklam rekompensuje to, że właściciele zabytkowych nieruchomości prowadzą prace naprawcze. Pożądanym jest, by reklama na obiektach, nie była elementem dominującym i ekspansywnym, a to zależy od jej proporcji i charakteru. Najlepiej, gdy większość powierzchni siatki stanowi zdjęcie przysłoniętej elewacji, natomiast pewien tylko procent zajmuje reklama - mówił dyrektor Andrzej Duch.

Do dyskusji włączył się też Dariusz Słodkowski, radny Gdańska:

Jeśli rzeczywiście, jest tak, że za pieniądze z reklamy zostaną przeprowadzone działania remontowe - jestem w stanie to estetycznie przeboleć. Do moralnej oceny pozostaje kwestia czy Stowarzyszeniu Architektów Polskich, które reprezentuje pewną grupę, przystoi zaśmiecanie krajobrazu. Reklama znajduje się przecież na terenie pomnika historii - komentował radny.

Prezes SARP zapytany o to, czy reklamy powinny być stawiane w reprezentacyjnych częściach miasta odpowiedział:

Oczywiście, że nie, ale jakiś czas temu na Długiej też wisiały reklamy. Tutaj nie ma jakiś reguł - mówi Stefan Ciecholewski.

Jak się okazuje reguły jednak istnieją. Stowarzyszenie chcąc powiesić reklamę najpierw powinno postarać się o zgodę konserwatora zabytków. Ten wyjaśnił, że SARP miał pozwolenie na wymianę okien, jednak prace remontowe zakończyły się z końcem 2012 roku:

Prace odebraliśmy 22 listopada ubiegłego roku. Wtedy też formalnie wygasło pozwolenie na ich prowadzenie. Od tego czasu właściciel obiektu nie występował z żadnym wnioskiem o kolejne pozwolenia na inne prace przy obiekcie, które uzasadniałyby powieszenie tam reklamy wielkoformatowej. Dla każdego kto tamtędy przechodzi to nie jest siatka remontowa, ale ewidentna reklama. Na dzień dzisiejszy ta reklama jest reklamą nielegalną. Urząd konserwatora przeprowadzi postępowanie wyjaśniające i jeśli potwierdzi się, że reklama jest samowolą, na pewno nakaże jej usunięcie - mówi Marcin Tymiński, rzecznik konserwatora zabytków.

Czy instytucja, która powinna dbać o dobrą jakość polskiej architektury powinna w ten sposób zarabiać na swoje potrzeby?

 

 

czytaj więcej: trojmiasto.gazeta.pl

Skomentuj:

Gdańsk: wielka reklamowa płachta na zabytkowej siedzibie SARP