Mała architektura

ucho

Gdyby świat był rządzony przez dzieci, stałby się zapewne bardziej kolorowy. Ale czy architektura dla najmłodszych musi od razu wyglądać jak tworzona przez nich samych?

Projekt przedszkola na warszawskich Kabatach
Materiały inwestora

 

Pierwszym obrazem, jaki przyszedł mi do głowy po usłyszeniu terminu 'architektura dla dzieci' była sterta różnobarwnych klocków chaotycznie rozrzuconych na dywanie. Zdarzają się twórcy, którzy mniej więcej w tym miejscu kończą swoją drogę w projektowaniu budynków przeznaczonych dla najmłodszych. Skoro dzieciom podobają się zabawki, to te same zabawki powiększone do horrendalnych rozmiarów z pewnością również przypadną im do gustu! No i problem z głowy. Tym tropem poszli projektanci przedszkola na warszawskich Kabatach. Fasada o tęczowej kolorystyce uśmiechać się będzie poczciwie do przechodniów. W pozostałej części budynku również da się dostrzec nawiązania do kontrowersyjnej stylistyki przywodzącej na myśl program 'Od przedszkola do Opola'.

 

Przedszkole na Kabatach

Fot. Materiały inwestora

Faktem jest, że liczba wielu młodych małżeństw z dziećmi doprowadziła do ogromnego zapotrzebowania na przedszkola w mieście. Wybrano więc projekt najtańszy, pomijając tym samym organizację konkursu architektonicznego, który odsunąłby o rok termin budowy. To zrozumiałe, że należy możliwie szybko reagować na potrzeby mieszkańców, jednak budynek to nie dmuchana zabawka, mająca dostarczać rozrywki na dożynkach czy festynach. Powinien on spełniać pewne normy estetyczne, ponieważ stanie się na lata częścią otoczenia.

 

Okazało się jednak, że dzieci zapytane o to, który z projektów podoba im się najbardziej, bez wahania wybrały uśmiechnięty budynek. Czy zadowolenie najmłodszych użytkowników powinno być decydującym kryterium przy projektowaniu przeznaczonych dla nich obiektów? A może udałoby się znaleźć zadowalający wszystkich zainteresowanych kompromis?

 

Szpital okulistyczny Moorfields

Fot. Lyndon Douglas & Cassius Taylor Smith

 

Przyjrzyjmy się projektowi dziecięcego szpitala okulistycznego w Londynie. Na pierwszy rzut oka typowy nowoczesny, klockowaty obiekt jakich wiele i w naszym kraju. Jedynym charakterystycznym elementem fasady jest czerwony, przeszklony wykusz. Jednak kiedy podejdziemy bliżej, odkryjemy wzór składający się z setki reagujących na położenie słońca trójkątnych paneli, które wraz z przebiegiem dnia zmieniają oblicze budynku. Kiedy zapadnie zmrok, widok wielobarwnie podświetlonego obiektu może robić wrażenie. Wnętrze szpitala zostało urządzone przede wszystkim z myślą o małych pacjentach. Kontakt z ośrodkiem pełnym kolorów i zabawek z pewnością oszczędza dzieciom stresu i nieprzyjemnych doznań. Jak widać można połączyć zadowolenie najmłodszych z oryginalną, ale nie agresywną architekturą. O ile bowiem wnętrze szpitala powinno być absolutnie ukierunkowane na zapewnienie pacjentom komfortu to sam budynek jest częścią miejskiej przestrzeni za której jakość odpowiedzialni są również projektanci.

 

Szpital okulistyczny Moorfields

Fot. Lyndon Douglas & Cassius Taylor Smith

 

Twórcy Europejskiego Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie postanowili odnieść się do naszych wspomnień z dzieciństwa. Wybudowanie kompleksu (zawierającego kino, salę teatralną i Muzeum Postaci Bajkowych) o kształcie zainspirowanym babkami z piasku jest pomysłem dość odważnym, ale i wielką szansą na rozwój turystyczny okolicy. Posłużono się tu ciekawym skojarzeniem. Babki i zamki z piasku są przecież pierwszymi dziełami budowlanymi tworzonymi chyba przez każdego z nas. Po licznych perturbacjach związanych z finansowaniem inwestycji i wsparciu dla projektu wyrażonym z strony kilku parlamentarzystów na czele z mecenesame polskiego budownictwa Przemysławem Gosiewskim, Centrum Bajki w Pacanowie jest na najlepszej drodze do realizacji. Jeśli atrakcje czekające na młodych gości będą reprezentowały wysoki poziom być może uda się odkurzyć nieco już zapomnianą postać Koziołka Matołka, czyli bohatera komiksu Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza. Najwyższy czas bowiem uzmysłowić naszym najmłodszym istnienie postaci, która wszystkich X-Menów pożerała z uśmiechem na śniadanie. Jeśli uda się uniknąć nieprzewidzianych komplikacji Centrum zostanie udostępnione zwiedzającym w połowie 2009 roku.

 

Europejskie Centrum Bajki im. Koziołka Matołka Pacanów

Kulczyński Architekt

 

Europejskie Centrum Bajki im. Koziołka Matołka

Kulczyński Architekt

 

Przestrzeń przeznaczona dla dzieci jest niezwykle ważnym elementem ich wychowania. Kształtowanie młodego człowieka wymaga zapewnienia mu dużej swobody, wygody i bezpieczeństwa. Silny wpływ otoczenia na rozwój dziecka dostrzegli organizatorzy międzynarodowego konkursu architektonicznego na budynek przeznaczony do użytku małych dzieci. Zwycięski projekt autorstwa Shuhei Endo to żłobek w japońskim mieście Shiga. Dwupiętrowa konstrukcja zbudowana została z drewnianych belek umiejętnie połączonych w formę kilku sąsiadujących ze sobą mydlanych baniek. Motywem przewodnim powstania niezwykłego budynku była otwarta przestrzeń. Autor przyznaje, że chciał odejść od tak typowego dla 'dorosłej' architektury schematu czterech ścian, które ograniczają wyobraźnię dziecka. Tutaj wszystko da się przestawić i dowolnie zaaranżować. Pomogły w tym obserwacje dzieci uwielbiających spędzać czas na zewnątrz, w zakamarkach starych budynków lub fabryk, w miejscach często niebezpiecznych ale za to inspirujących i pomagających rozwijać kreatywność.

 

Żłobek w Japonii

Shuhei Endo

 

Cała konstrukcja japońskiego żłobka razem z meblami takimi jak ławki czy krzesła wykonane zostały z drewna. Jest ono tradycyjnym materiałem stosowanym w Japonii a poza tym posiada walory ekologiczne. Dodatkowo okazało się, że małym gościom naturalny wystrój kojarzy się z lasem i zabawą na łonie przyrody. Zastosowanie drewna jest wartą przemyślenia alternatywą dla agresywnych kolorów i tworzyw sztucznych często utożsamianych w Polsce z architekturą dla dzieci. A co najważniejsze, dzieci same potwierdziły swoją akceptację do nowego budynku.

 

Żłobek w Japonii

Shuhei Endo

 

Projektując dla dzieci architekci mogą puścić wodze fantazji. Tak, też stało się w przypadku przedszkola na warszawskim Targówku. Pomysłowe rozwiązania jak aula w kształcie dyni i gwiazdozbiór utworzony ze świecących diod na podłodze atrium czynią to miejsce jedynym w swoim rodzaju. Architektura kształtuje tu nie tylko otoczenie, ale wpływa również na walory edukacyjne obiektu. Stąd plac zabaw z rozmieszczonymi na ziemi polami, na których znajdują się kolejne litery alfabetu oraz rebusy na szklanych fasadach budynku. Architekt Piotr Płaskowicki popisał się tutaj wyobraźnią, ale i umiejętnością odczytywania dziecięcych potrzeb. Ostatecznej oceny dokonują tutaj najmłodsi szturmując przedszkole co rano z prawdziwą przyjemnością.

 

Przedszkole na Targówku

 

 

Skomentuj:

Mała architektura