W oparach absurdu czyli mieszkać na Wyspach Luksusu

mapel

  Electra Resort - pod linią wysokiego napięcia. Wiślany Zakątek - 3 km od Wisły. Villa L'Azur - na końcu Bemowa przy Lazurowej. I absolutny hit - Wyspy Luksusu w Piasecznie.

Fot. Sławomir Kamiński / AG
Osiedle Wyspy Luksusu w Piasecznie przy ul. Zielonej. Deweloper na ścianach bloków wiesza tu tablice z wierszami, np 'Daremne żale' Asnyka
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Deweloperzy budujący w Warszawie celują w nadawaniu domom i osiedlom nazw pompatycznych, niezrozumiałych i śmiesznych. Wyjątkowość ich budynków ma podkreślać angielszczyzna, np. Wola Prestige czy Kazimierzowska Residence. Firma Atlas Estates budująca przy Grzybowskiej dwie apartamentowe wieże nazwała je Platinum Towers. No, ale to tak drogie mieszkania, że i tak kupują je prawie wyłącznie obcokrajowcy.

W Piasecznie powstanie osiedle Electra Resort - o tyle to zabawne, że w pobliżu biegnie linia wysokiego napięcia. Śmiesznie wyszło też z nazwą inwestycji Marvipolu przy Prostej - Prosta Tower, czyli Prosta Wieża, zwana jest powszechnie Krzywą Wieżą, bo architekt Stefan Kuryłowicz wyposażył budynek w pofalowaną szklaną elewację.

Wyjątkowym poczuciem humoru popisali się inwestorzy 16-piętrowca tuż przy obwodnicy Piaseczna, którzy nie tylko przetłumaczyli na angielski słowo wieża, ale także nazwę miasta, nadając swej inwestycji dumną nazwę Sand City Tower. Przebija to pretensjonalnością wiecznego faworyta nazewniczych rankingów - białołęckie osiedle Płudy Village. Chociaż, z drugiej strony, inwestor zespołu dwóch willi przy Kruczkowskiego w Piasecznie nie rozmieniał się na drobne i swoje dzieło ochrzcił po prostu Heaven, czyli Niebo. Ciężko to przebić. Co nie znaczy, że nikt nie próbuje - firma Prestige swoje osiedle w Ożarowie Mazowieckim nazwała Zen Garden.

Deweloperzy - i to zjawisko nowe - nie ograniczają się wyłącznie do pompatycznych nazw anglojęzycznych. Francuska firma Buoygues Immobillier swoje bloki przy ul. Lazurowej na samym końcu Bemowa ochrzciła nazwą Villa L'Azur, osiedle ciasno ustawionych obok siebie domów na Polach Wilanowskich - La Lumiere (Światło), a najnowszą planowaną inwestycję przy ul. Włodarzewskiej - Mont Blanc.

Osobny rozdział to nazwy obiecujące więcej, niż powinny. City Apartments wcale nie są położone w city, czyli sercu miasta. To bloki budowane na poprzemysłowych gruntach w rejonie ul. Rydygiera, gdzie długo przyjdzie czekać nie tylko na kluby, ale nawet na najzwyklejszą ulicę. Osiedle Wiślany Zakątek firmy Yuniversal Podlaski (nazwa tej firmy zasługuje na osobny wątek) jest położone w pobliżu ul. Milenijnej i Pomorskiej, ok. 3 km od Wisły. Nie jest chyba zaskoczeniem, że w Wiślanych Ogrodach firmy Star Investment nie ma ogrodów (to zespół bloków o wysokości do 15 pięter), a położone jest nie przy Wiśle, ale przy skrzyżowaniu Wisłostrady i wiaduktu Trasy AK.

Najbardziej rozpoznawalnym sąsiadem osiedla Sokratesa Park są tereny Huty Warszawa. Źródła nazwy osiedla Górczewska Park firmy J.W. Construction nawet trudno się domyślić - powstaje co prawda przy Górczewskiej, ale nie przy parku, tylko wzdłuż linii kolejowej, a z drugiej strony sąsiaduje z hałdami gruzu zalegającymi na terenie Przedsiębiorstwa Budownictwa Uprzemysłowionego "Północ". Nawiasem mówiąc, inwestor tego osiedla w reklamach radiowych tak podkreśla bliskie sąsiedztwo stacji II linii metra, że niewtajemniczeni nie zorientują się, że na budowie tejże linii na razie nie wbito ani łopaty.

Z niektórych nazw można wywnioskować, że powstały w wyniku bezowocnej burzy mózgów. Zrozpaczeni brakiem pomysłów twórcy osiedla powstającego przy ul. Mołdawskiej posadzili na podwórku kilka berberysów i tak pojawił się pretekst do nazwania inwestycji Berberysowymi Ogrodami. Poszło im i tak lepiej niż firmie BRE.Locum, która na siłę udowadnia, że kształt domów jej osiedla przy Kluczborskiej uzasadnia nazwę Trzy Korony, choć wciśnięcie ich w istniejącą zabudowę byłoby raczej argumentem dla nazwy Trzy Plomby.

No i ten patos. Piaseczyński Piekut Development nie dość, że kolejne swoje osiedle określa jako Wyspy Luksusu, to jeszcze na ścianach bloków wiesza tablice z wierszami, np. "Daremne żale" Asnyka na inwestycji przy ul. Zielonej. Zaś swoje najnowsze domy ten deweloper ochrzcił nazwą, której nie powstydziliby się mistrzowie purnonsensu Salvador Dali i Luis Bunuel - Fabryka Mebli Giętkich i Parasoli. To bardziej surrealistyczne niż Nowa Rezydencja Królowej Marysieńki firmy Robyg, choć królowa nie tylko nigdzie się nie przeprowadza, ale też od kilkuset lat nie żyje.

Michał Wojtczuk
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

Skomentuj:

W oparach absurdu czyli mieszkać na Wyspach Luksusu