Urban Sprawl po polsku

Filip Springer

Nasze miasta rozlewają się na potęgę i nic nie wskazuje na to by proces ten w najbliższym czasie udało nam się zatrzymać.

Urban Sprawl po polsku
Urban Sprawl po polsku
Fot. Filip Springer

Mechanizm jest dość prosty. Boom gospodarczy powoduje bogacenie się społeczeństwa. Coraz więcej rodzin myśli o kupnie własnego "m", najlepiej na cichych i spokojnych przedmieściach. Szybko powstają idylliczne osiedla, bardziej z nazwy niż lokalizacji. Idylla trwa dwa, trzy lata. Na przedmieściach mieszkać chcą kolejni. Buduje się więc następne osiedla, trochę dalej, bardziej na obrzeżach.

Pojawiają się pierwsze problemy - z tych obrzeży trzeba dojechać. Rodziny kupują samochody, samochody grzęzną w korkach, mieszkańcy zaczynają protestować. Władze w końcu poszerzają drogę, deweloperzy wykupują grunty wzdłuż niej, reklamując swoje inwestycje jako doskonale skomunikowane z centrum. Wprowadzają się nowe rodziny, kupują kolejne samochody, grzęzną w jeszcze dłuższych korkach. Kolejne protesty, kolejne osiedla. Oto urban sprawl po polsku.

Urban Sprawl po polsku

- Samo pojęcie powstało w Stanach Zjednoczonych i właściwie tylko tam mamy do czynienia z jego klasyczną odmianą - wyjaśnia dr Michał Beim, specjalista od urbanizacji z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. I przytacza przykłady takich miast jak San Diego czy Jacksonville, w których przejechanie z jednego końca na drugi oznacza blisko 200 kilometrową podróż. - W Polsce rozlewanie się miast określamy raczej jako suburbanizację. Mechanizmy są jednak dość podobne.

Problem dotyczy przede wszystkim Warszawy. Z badań dr Doroty Mantey z Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że jednym z najbardziej ekspansywnych kierunków rozwoju stolicy jest południe. Piaseczno, Lesznowola, Grodzisk Mazowiecki i okalające je miejscowości przeżywają od kilku lat prawdziwy najazd osadników. Dr. Mantey prowadziła swoje badania w 2006 roku. Od tego czasu sytuacja wielu osiedli, położonych wtedy na uboczu, znacząco się zmieniła. - Docierają do mnie sygnały, że na przykład mieszkańcy warszawskiego Józefosławia, uchodzącego niedawno za cichą ostoję, zmęczeni tłokiem i hałasem wyruszają na południe, w kierunku Piaseczna i Ustanowa - wyjaśnia .

Równie intensywnym kierunkiem rozwoju stolicy jest północ. Już w PRL-u ówczesne władze uznały, że to właśnie Białołęka będzie jednym z najdogodniejszych obszarów ekspansji mieszkaniowej Warszawiaków.

- W ramach rządowego programu PR-5 zaproponowano stworzenie tam modelowego osiedla , tzw. Białołęki Dworskiej, jego realizację powierzono prof. Halinie Skibniewskiej - wyjaśnia dr. Bogdan Dzierżawski z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, który pracował w zespole Skibniewskiej przygotowującym tę koncepcję - niestety z planów tych nic nie wyszło, a Białołękę dotknęła klasyczna suburbanizacja. Można tylko żałować, bo była szansa, że powstanie tam osiedle jeszcze bardziej udane niż Sady Żoliborskie.

Niepokojąco rozlewa się także Poznań. Suburbanizacja już dawno wymknęła się tam spod kontroli i biegnie swoim torem. Sprawl dotknął też aglomerację śląską, Wrocław, Kraków, Szczecin. Dość skutecznie opiera mu się chyba tylko Łódź, miasto będzie się opierać jednak tylko do wyczerpania rezerw lokalowych i gruntów w swoich granicach.

Urban Sprawl po polsku

Recepta na ten problem została już dawno wynaleziona na zachodzie. Wraz z kryzysem paliwowym w latach siedemdziesiątych władze największych miast dostrzegły zagrożenia związane z uzależnianiem ich struktury komunikacyjnej od samochodów. Zaczęto precyzyjniej planować kolejne osiedla, w Niemczech wprowadzono zapisy obligujące deweloperów do budowy linii komunikacji publicznej na te tereny, które mają być przez nich zabudowane, a do tej pory nie były skomunikowane. W Polsce w tej kwestii panuje całkowita samowolka, a przyrost liczby mieszkańców na obrzeżach nie pociąga za sobą rozwoju infrastruktury handlowej, usługowej i komunikacyjnej. I nic nie wskazuje na to by sytuacja ta miała się w najbliższych latach zmienić. A to oznacza, że mieszkanie na przedmieściu jeszcze długo będzie w Polsce oznaczało odczuwanie wszystkich uciążliwości życia w mieście z coraz gorszym dostępem do jego atrakcji i walorów.

ZOBACZ TAKŻE:

Polska brzydota - 10 grzechów głównych

"Deweloperka" po chińsku

Największe miasto świata

Skomentuj:

Urban Sprawl po polsku