Reklamy znikają z Piotrkowskiej

lodz.gazeta.pl, red

Skuteczna akcja urzędników z oddziału ochrony zabytków miasta Łodzi, gratulujemy!

Krajobraz polskich miast ciągle dręczą rozwieszane gdzie popadnie nośniki reklamowe. Z tą plagą trudno walczyć, dlatego cieszą takie inicjatywy, dzięki którym udaje się choć w części wyczyścić centra z pstrokatych reklam.

Kilka tygodni temu mogliśmy oglądać efekt pracy krakowskich urzędników oraz - na mniejszą skalę - społeczną akcję w Poznaniu, gdzie właściciele prywatnych firm zdecydowali się usunąć szyldy reklamujące ich działalność, stawiając zamiast kilku, jeden, wspólny i spójny graficznie nośnik.

Teraz do grona tych miast dołączyła Łódź. Częste kontrole urzędników sprawiają, że nielegalnych reklam na ulicy Piotrkowskiej jest coraz mniej.

- Ulica została podzielona na kilka części. Po kolei fotografuję każdą kamienicę, potem analizuję zdjęcia i przygotowuję pismo do właścicieli, na których leży obowiązek dbania o nieruchomość, z informacjami, co należy zmienić, co poprawić, a co usunąć. Do tego dołączamy wytyczne, jak powinny wyglądać reklamy i jaka jest procedura uzyskiwania pozwolenia na ich umieszczenie - mówi Magdalena Sosnowska z oddziału ochrony zabytków w łódzkim magistracie.

Początkowo takie pisma otrzymali właściciele nieruchomości na odcinku od al. Piłsudskiego do ul. Tuwima. Listy pomogły, wiele banków usunęło naklejki, które zasłaniały witryny. Z niektórych balkonów zniknęły bannery. Kilku przedsiębiorców zadeklarowało, że w najbliższych tygodniach dostosują reklamy do wymogów stawianych przez konserwatora. Taką deklarację złożył też Bank Pocztowy, który do końca marca przedstawi nowy projekt swojej witryny.

Jednak nie wszyscy chcieli łatwo współpracować. BZ WBK ociągał się ze zdjęciem reklam z Chuckiem Norrisem, a baner zdjęty z witryny sklepu z galanterią skórzaną (pod numerem 142) znalazł się wewnątrz lokalu i nadal zasłania okno. Co można zrobić z opornymi najemcami?

- Ulica Piotrkowska jest wpisana do rejestru zabytków i montaż reklam na kamienicach wymaga uzyskania zgody. Samowolne zainstalowanie jakiejś ozdoby to wykroczenie, za które grozi kara grzywny - mówi Sosnowska.

Zdeterminowany jest też Bartosz Walczak, miejski konserwator zabytków. Zapowiedział on, że o samowolach będzie informował policję, sanepid oraz inspekcję pracy.

Pisma z instrukcją jak można legalnie reklamować swoje usługi otrzymali już właściciele nieruchomości między ulicami Tuwima i Traugutta, kolejne trafią do tych, których lokale mieszczą się między pl. Wolności, ul. Rewolucji i ul. Jaracza.

- Jeśli ktoś chce umieścić na ulicy Piotrkowskiej reklamę, to powinien najpierw się z nami skonsultować, przedstawić projekt, uzyskać dla niego akceptację i z nią zgłosić się do wydziału urbanistyki i architektury - tłumaczy Sosnowska.

źródło: lodz.gazeta.pl

Skomentuj:

Reklamy znikają z Piotrkowskiej