Ten polski pałac to ewenement na europejską skalę. Niestety, wkrótce może przestać istnieć

Piotr Czaja

Pałac w Mojej Woli w powiecie ostrowskim to zabytek o unikalnym charakterze. W całej Europie znajduje się jedynie kilka niewielkich pawilonów o elewacji wykonanej z dębowej kory. W Polsce mamy prawdziwy pałac, który został ozdobiony korą dębu korkowego - mógłby być wspaniałą atrakcją turystyczną i powodem do dumy, tymczasem... popada w coraz większą ruinę. Z roku na rok jego stan techniczny pogarsza się i zaczyna budzić coraz większe obawy dotyczące przyszłości obiektu.

Pałacyk w Mojej Woli
Pałacyk w Mojej Woli
fot. Michał Werbiński, <a href=http://michaelfotografuje.blogspot.com/><span style="color: #c0c0c0;">michaelfotografuje.blogspot.com/</span></a>, <a href=https://www.facebook.com/michaelfotogr

Pałac w Mojej Woli to utrzymany w stylu szwajcarskim myśliwski pałacyk z pierwszej połowy XIX wieku. O jego wyjątkowym charakterze decydują unikalne elewacje wykonane z kory dębu korkowego. To jedyny tego typu obiekt w Polsce i w porównaniu do naprawdę kilku niewielkich obiektów w całej Europie zaskakuje swoją dużą skalą. Mówi się,  że w całej Europie istnieją jedynie dwa takie pałace, choć wszelkie źródła wymieniają jedynie polski pałac i kilka niewielkich pawilonów m.in w rzymskim Barbarini czy na berlińskiej Pawiej Wyspie. Jest więc spore prawdopodobieństwo, że polski zabytek to unikat. Jego stan budzi jednak coraz większy niepokój i jeśli sytuacja się nie zmieni, może wkrótce przestać istnieć.

Kora dębu pokrywająca ściany Pałacu w Mojej Woli była specjalnie importowana z Portugalii. Położony na terenie utrzymanego w stylu angielskim parku pałacyk, dzięki nietypowemu materiałowi elewacyjnemu, staje się elementem otaczającego krajobrazu, a całość tworzy niesamowity klimat.

Budynek ma za sobą długą i burzliwą historię. Zmieniali się jego właściciele, na początku XX wieku został rozbudowany - powstała murowana sześciokondygnacyjna wieża z tarasem widokowym oraz nowa część pałacu również obłożona dębową korą, tym razem jednak pochodzącą z polskich dębów. Z budynkiem wiążą się także historie wojenne - był miejscem szkolenia niemieckich dywersantów. Po wojnie - jak wiele zabytków - został upaństwowiony, a w jego drewnianych ścianach mieściło się pierwsze w Polsce żeńskie technikum, które kształciło leśników. Przeniesiono je w 1975 roku do Starego Sącza.

Do roku 1992 pozostawał w rękach Lasów Państwowych, potem stał się własnością gminy, a następnie został sprzedany prywatnemu właścicielowi.

Można się było spodziewać, że pałacyk odzyska dawny blask, stanie się wyjątkowym pensjonatem lub będzie świadczył inne usługi. Stało się inaczej. Prace naprawcze przerwano, a Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków rozpoczął starania, by właściciel przeprowadził prace zabezpieczające obiekt. Wydawane były kolejne decyzje. Nakładano grzywny - najpierw na pierwszego właściciela, potem na kolejnego. Postulowane prace nie były jednak wykonywane albo były przeprowadzane pobieżnie. Wszelkie zabezpieczenia szybko się rozpadały.

Obecny właściciel pałacu to spółka będąca w upadłości - szanse na wykonanie decyzji są stosunkowo niewielkie. Sprawa trafia do kolejnych instytucji, rozpatrywane są kolejne odwołania, a stan zabytku zaczyna się robić alarmujący. Jeśli nie ma stać się zupełną ruiną wymaga podjęcia pilnych prac remontowych. Czy jest jeszcze szansa na uratowanie zabytku?

ZOBACZ ZDJĘCIA>>>

O sprawach dotyczących pałacyku na bieżąco informuje facebookowa społeczność Ratujmy Pałacyk w Mojej Woli. Na stronie grupy znajdują się stanowisko Konserwatora Zabytków oraz zdjęcia i linki do stron o pałacu. Mamy nadzieję, że wspólnie uda się znaleźć rozwiązanie i ocalić pałacyk dla przyszłych pokoleń.

Skomentuj:

Ten polski pałac to ewenement na europejską skalę. Niestety, wkrótce może przestać istnieć