Projekt FRW na Centrum Warszawy

Jesteśmy zwolennikami wieżowców, ale nie budowanych przypadkowo. Chcemy wtopić Pałac Kultury w miejską tkankę i osłabić jego znaczenie, sprawić, by stał się jednym z wielu budynków. Biurowiec w parku przy Emilii Plater? Po co? Przecież są całe hektary ziemi przy Jerozolimskich - mówią młodzi architekci, autorzy projektu planu zagospodarowania placu Defilad, który zbiera pochwały od urbanistów i władz Warszawy

 

Michał Wojtczuk: Andrzej Wajda przekonywał niedawno w liście opublikowanym w "Gazecie", że Pałac Kultury trzeba szczelnie zasłonić wieżowcami, bo dopiero wtedy z placu Defilad zniknie cień Stalina. A wy wcale nie proponujecie, żeby pałac obudować drapaczami chmur.

Michał Tatjewski: To chyba kwestia różnicy pokoleń. My już jesteśmy w stanie wzbić się ponad stereotypowe postrzeganie Pałacu. Mimo wszystko to dobry budynek, z dobrych materiałów, z bardzo oryginalnym detalem, którym nawiązuje nie tylko do architektury socrealistycznej, ale i do amerykańskich wieżowców z początku XX wieku. Po drugie, to najbardziej rozpoznawalny symbol Warszawy. Marne są szanse, że którykolwiek z nowo projektowanych wieżowców przebije go oryginalnością. Nawet wieżowiec Zahy Hadid przypomina te, które ona zaprojektowała już w kilkunastu miastach.

Arkadiusz Jerzak: Na forum polskich wieżowców robiliśmy próby, jak wyglądałaby warszawska panorama bez pałacu Kultury. Była w ogóle nierozpoznawalna, to mogło być jakiekolwiek inne miasto. Wieżowce są elementem panoramy bardzo wielu miast. A Pałac Kultury jest jeden.

 

źródło: Forum Rozwoju Warszawy

 

 

źródło: Forum Rozwoju Warszawy

 

źródło: Forum Rozwoju Warszawy

 

Waszym zdaniem nie jest wartością, żeby wieżowce układały się w kompozycję widoczną z daleka, jak proponowali to Bartłomiej Biełyszew i Andrzej Skopiński?

M.T.: Jesteśmy zwolennikami wysokiej zabudowy w centrum. Ale nie na zasadzie pełnej przypadkowości, żeby budować wieżowce wszędzie tam, gdzie się da. Chcemy domknąć istniejącą wysoką miejską zabudowę. Dlatego proponujemy w naszym planie dwa wyższe od Pałacu Kultury budynki od strony ul. Emilii Plater. One nie mają pałacu zasłonić, lecz jego znaczenie osłabić, sprawić, że stanie się jednym z budynków. Pozostanie ważny w panoramie, ale stanie się po prostu częścią miasta.

A.J.: W naszym projekcie wieżowce mają połączyć Pałac Kultury z zachodnią częścią Śródmieścia, tą wysokościową. Z drugiej strony niższa zabudowa ma wtopić pałac w tkankę Śródmieścia południowego, najbardziej wielkomiejską część Warszawy. Wyznacznikiem wielkich miast oprócz wieżowców jest zwarta pierzeja.

 

źródło: Forum Rozwoju Warszawy

A nie "rzeźbiarska kompozycja, która stwarza ład architektury"? Tak radna Ewa Masny komplementowała koncepcję korony wieżowców ustawionych wokół eliptycznego korso proponowanego przez Skopińskiego i Biełyszewa...

M.T.: Owszem, możemy przesłonić Pałac Kultury. Ale to nie będzie czapka niewidka, tylko wielka megastruktura, co do której nie jesteśmy pewni nawet, jak będzie wyglądać. Na komisji architektury Biełyszew i Skopiński pokazywali wizualizacje układu przestrzennego z poziomu człowieka. To wyglądało dramatycznie jak jakaś ogromna beczka czy sarkofag.

A.J.: A na dodatek od strony Marszałkowskiej i tak go nie tylko nie zasłania, ale wręcz eksponuje go, tworząc dla niego swoisty ołtarz. A przecież jeżeli mówić o dominacji Pałacu, to właśnie od tej strony jest największa, bo od zachodu i tak jest już przesłaniany przez wieżowce. Poza tym korso nie powstałoby za jednym zamachem, pewnie byłoby podzielone na etapy. Ta korona przez lata byłaby szczerbata.

Dlaczego na rogu Emilii Plater i Jerozolimskich proponujecie niską zabudowę? Przecież to eksponowany narożnik. Nie da się tutaj postawić wieżowca?

M.T.: Dać się da. Ale to kłopotliwe, bo wymagałoby przebudowy tunelu średnicowego i wyłączenia go z ruchu. Miasto robiło analizy, z których wynikało, że pod zabudowę istniejący tunel trzeba by przebić dodatkowymi słupami, które przenosiłyby ciężar budynków. Im wyższe - tym grubsze słupy. Filary pod sześcio- ośmiokondygnacyjne domy prawdopodobnie zmieszczą się między torami. Podpory dla wieżowca wymagałyby rozsunięcia torów. Drugim argumentem jest to, że dla nas bardzo cenna jest istniejąca pierzeja Jerozolimskich. Chcemy dać jej drugą stronę z architekturą współczesną, ze współczesnym detalem, ale w tej samej skali, żeby stworzyć taką wielkomiejską ulicę choćby na krótkim odcinku.

Jaka jest w waszej wizji rola ulicy Marszałkowskiej?

M.T.: Powinna być kontynuacją odcinka między placem Konstytucji a rondem Dmowskiego zarówno pod względem gabarytów zabudowy, jak i ruchu czy odległości między przejściami dla pieszych. Chcielibyśmy ją uspokoić. Przejścia dla pieszych można wyznaczyć nawet już teraz. Ruch i tak hamują kluczowe skrzyżowania. Wprowadzenie dodatkowych świateł tego ruchu nie spowolni, bo on i tak tutaj stoi.

 

Proponujecie zmianę ronda Dmowskiego w zwykłe skrzyżowanie.
M.T.: W jakiejś dalszej perspektywie tak. To rozwiązanie z rondem to struktura samochodocentryczna, duże utrudnienie dla pieszych. Wystarczy, że ktoś jest trochę starszy, to już nie jest przyjemna ta ciągła konieczność schodzenia do tunelu, chodzenia w górę i w dół. Można sobie to rondo porównać ze skrzyżowaniem Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Tam jest miłe wielkomiejskie wrażenie, kiedy dwie grupy pieszych mijają się, tasują się na światłach. Na jednym poziomie współistnieją sobie piesi, samochody, autobusy i nie trzeba tego wszystkiego chować do podziemi.

Nie przewidzieliście w waszym planie nowego domu handlowego dla kupców. Czy waszym zdaniem na pl. Defilad - w najbardziej eksponowanym, prestiżowym rejonie miasta - jest miejsce dla kupców z hali KDT sprzedających buty sportowe i obudowy telefonów komórkowych?

M.T.: Decydować powinien rynek. Jeśli będzie ich stać na ten teren, to mają święte prawo go kupić i coś sobie postawić. Ale nie może być tak, że ten teren dostaną od miasta po niższej cenie i na preferencyjnych warunkach. Naszym zdaniem kupcy mogliby mieć swoje sklepy w budynkach od strony Al. Jerozolimskich. Nie widzimy miejsca na ich obiekt w miejscu, gdzie dziś mówi się, że ma stanąć - przy Marszałkowskiej, przy północnym wyjściu ze stacji metra Centrum. Ten budynek stanąłby przy planowanej miejskiej agorze, naprzeciwko Muzeum Sztuki Nowoczesnej. W tym miejscu proponujemy nową siedzibę Filharmonii Warszawskiej. Jej obecny budynek jest za mały, na niecałe tysiąc miejsc, ona się tam dusi. Wrocław teraz buduje filharmonię na 1,8 tys. Warszawa mogłaby - powiedzmy - w perspektywie dziesięcioletniej pokusić się o obiekt na jakieś 2 tys. miejsc. To idealne miejsce jako dopełnienie tej kulturalnej funkcji pl. Defilad.

Proponujecie przecięcie budynku filharmonii i Muzeum Sztuki Nowoczesnej pasażem. Jak to pogodzić z koncepcją Kereza, z którym miasto podpisało już umowę na zaprojektowanie muzeum?

M.T.: Proponujemy przepuścić ruch pieszy po linii dawnej ul. Zielnej. To nie musi być przecięcie w całej wysokości, to może być przepuszczenie ruchu w poziomie parteru. A w koncepcji Kereza pierwsze dwa poziomy budynku mają funkcje handlowo-usługowe, muzeum zaczyna się wyżej. Przepuszczenie dołem pasażu byłoby nawet dla tego budynku korzystne, bo będzie tam ruch.

Odtworzona Zielna jest bardzo ważna dla naszego planu. Tak jak odtworzona ulica Widok byłaby pieszym pasażem, gdzie nie będzie ruchu kołowego, z wyjątkiem ewentualnych dostaw. Tu powstawałyby ogródki restauracyjne. Zielna połączyłaby stację metra Centrum ze stacją drugiej linii metra przy Świętokrzyskiej. Pasaż mógłby być kontynuowany także za Świętokrzyską, prowadząc nas w pasaż przy Próżnej, która ma być rewitalizowana i dalej, do Ogrodu Saskiego. Ma szansę, by stać się dużo atrakcyjniejszy niż pasaż Wiecha, który prowadzi znikąd donikąd.

Co proponujecie na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej?
M.T.: To idealne miejsce na dom handlowy z wyższej półki. Mogłyby tam też się znaleźć funkcje kulturalne, jeśliby miasto np. chciało jakiś nowe muzeum.

 

źródło: Forum Rozwoju Warszawy

źródło: Forum Rozwoju Warszawy

źródło: Forum Rozwoju Warszawy

 

Ile osób pracowało nad planem, jak długo to trwało?

A.J.: Od dawna był wątek na forum polskich wieżowców na www.skyscrapercity.com . Tam zbierały się różne pomysły, toczyła się dyskusja. Potem założyliśmy stowarzyszenie Forum Rozwoju Warszawy i tam wymienialiśmy poglądy. Na jesieni zaczęło się to jakoś intensywnie rodzić podczas cotygodniowych spotkań, na których staraliśmy się wypracować jakiś kompromis.

 

M.T.: W tych dyskusjach uczestniczyło około 15 osób, potem parę osób to rysowało, ja jestem głównym projektantem.

 

Parę dni temu pani prezydent bardzo ciepło wypowiadała się o waszym projekcie, zapowiadając, że niektóre jego elementy zostaną wykorzystane w docelowym planie zagospodarowania. Cieszycie się czy nerwowo zastanawiacie, jakie elementy i co z waszej koncepcji ocaleje?
M.T.: I to, i to. Cieszymy się, że jest odzew. Trochę nas to zaskoczyło. Mieliśmy wrażenie, że jesteśmy zbywani, miejscy urzędnicy nie sprawiali wrażenia zainteresowanych dyskusją czy pomocą. Teraz wygląda jednak na to, że władze zmieniły zdanie. To nas bardzo cieszy. Będziemy starać się włączyć do dyskusji i pracy nad planem, żeby przekonać miasto do jak największej liczby naszych rozwiązań.

 

PRZECZYTAJ CAŁY WYWIAD na stronach Gazety Stołecznej

 

Rozmawiał: Michał Wojtczuk

Źródło: Gazeta Stołeczna



 

 

 

 

 

 

Więcej o: