Nowa Ambasada Niemiec w Warszawie

Nowo powstały gmach Ambasady Niemiec mieści się w prestiżowym miejscu przy ul. Jazdów 12 w Warszawie tuż obok Sejmu i innych placówek dyplomatycznych. Front jest zimny, surowy, oficjalny i monumentalny, a część ogrodowa miękka, zielona, ludzka i zabawna...

 

 

W zespole trzech brył znajdują odzwierciedlenie trzy funkcje budynku. Kancelaria znajduje się w unoszącym prostopadłościanie, konsulat w kompaktowej, czarnej kondygnacji przyziemia, a oficjalna część rezydencji mieści się w daleko wysuniętym, zielonym cokole, powyżej którego galeriowo wyrasta jej część prywatna.

 

Autorem projektu jest niemiecki architekt Holger Kleine, który niedawno przyjechał do Warszawy, aby osobiście prezentować budynek dziennikarzom. Jego założeniem było ścisłe zintegrowanie budynku z zieloną przestrzenią działki, położonej w parkowej okolicy.

 

Według Holgera Kleine budynek ma być jak rozmowa. Architekt zamiast monolitycznego monologu buduje dialog miękkich i twardych form oraz nieruchomych brył i przepływających się przestrzeni. A to wszystko za pomocą kontrastujących materiałów, a także elementarnych gestów jak wspieranie, tworzenie warstw, uwikłanie, budowanie mostów, znikanie i narastanie.

 

 

 Budynek i ogród oplatają się i tworzą istną promenade architecturale, rampa prowadzi do ogrodu na dachu. Stąd otwiera się widok na panoramę Warszawy i sztuczny krajobraz ogrodu ambasady

 

 

W ogrodzie niedaleko rezydencji ambasadora intryguje sztuczne oczko wodne. Ta nieregularna plama z tworzywa o lazurowym kolorze położona wśród trawy jest dziełem berlińskiego artysty Rainera Splitta. Na tafli z żywic płynie kacza rodzina, która przypomina gumowe zabawki do kąpieli, tyle że powiększone, by nie zginąć przy skali ogromnego ogrodu.

 

- Przy realizacji gmachów publicznych pół procent kosztów inwestycji należy przeznaczyć na sztukę - przypomniał Holger Kleine.

 

 Sztuczna sadzawka (jeszcze bez kaczek)

 

Niemcom nie można zarzucić ekologicznej wrażliwości. Jednym z dowodów jest brak klimatyzacji, a nawet wentylacji mechanicznej, w pomieszczeniach biurowych ambasady.

 

- Prawie żaden budynek rządowy w Niemczech nie ma klimatyzacji. I nie chodzi o to, że tak jest taniej. Chodzi o względy ekologiczne, o oszczędzanie środowiska - mówi Holger Kleine. "Produkowanie chłodu" pożera bowiem dużo energii.

 

 

Fasada z reliefem roślinnym

 

W założeniu projektowym dość istotnym czynnikiem jest płynne przenikanie się elementów naturalnych oraz sztucznych, tak jak w przypadku ogrodu i plastikowej sadzawki, czy charakterystycznej faktury fasady. Na zielono barwionych płytach, pod liśćmi dzikiego wina można dostrzec ich ślad w postaci reliefu. - W zależności od pory roku dominują "sztuczny odcisk" lub "naturalne porastanie" - objaśnia architekt.

 

 

red.

źródło: Holger Kleine Architekten, Gazeta Stołeczna

 

 

 

Zobacz także:

 

Ambasada Niemiec ze sztuką i kaczkami 

 

Ambasada Królestwa Niderlandów 

 

Dyplomatycznie przy Łazienkach Królewskich 

 

Więcej o: