Hotel Granary, czyli spichlerz

W zaniedbanym wrocławskim zaułku XVI-wieczna ruina zmieniła się w ekskluzywny hotel Granary. Wymuskany, perfekcyjny w najmniejszym calu, ale stojący przy dziurawej uliczce i graniczący z obrzydliwymi budkami garaży.

 

 

Z dawnej XVI-wiecznej słodowni przy ul. Menniczej pozostały jedynie ceglane piwnice, wysokie szczyty oraz mury obwodowe. Zabytek zniszczony przez pożar w 1970 roku latami czekał na ratunek, grożąc zawaleniem. Dziś znajduje się tu ekskluzywny hotel , tzw. butikowy, czyli o niepowtarzalnym charakterze, w którym każdy pokój o wysokim standardzie jest inny.

 

The Granary należy do prestiżowej grupy SLH, czyli Small Luxury Hotels of the World, zrzeszającej małe luksusowe hotele na całym świecie. Zdecydowano się na obco brzmiącą nazwę, ze względu na gości, którzy będą przede wszystkim z zagranicy i często nie są w stanie wymówić polskich słów "spichlerz" czy "słodownia".

 

 

Projekt przeobrażenia ruiny przygotowało paryskie biuro Gottesman-Szmelcman, autorzy projektu wrocławskiego hotelu Hilton. Realizacją zajmowało się wrocławskie studio architektoniczne Ozone. Ceglaną bryłę przykrył olbrzymi przeszklony dach o dwóch spadach, w którym stalowa konstrukcja imituje dawny, trójkondygnacyjny podział. Całą nadziemną część budynku zajmują pokoje mające różny metraż i kształt.

 

 

 

W podziemiach, w dawnych piwnicach, umieszczono przestrzeń wspólną: recepcję, ogólnodostępne - choć niewielkie - restaurację i bar oraz otwierające się na zielony dziedziniec sale fitness i niewielkie spa. Skryły się one pod ceglanymi kopułkami, i to właśnie wątek ceglany - oryginalny, nieotynkowany, dominuje w tej części gmachu.

 

 

Za to pokoje utrzymane są w stonowanych kolorach - od bieli, beżu po szarość i czerń. Panuje w nich skromny minimalizm. Funkcjonalny i bez zdobień. W pokojach spotkać można jedynie nawiązania do warzenia i picia piwa, czyli przedwojenne zdjęcia piwoszy oraz motyw kłosa jęczmienia, będącego podstawą słodu, z którego wytwarzano piwo. Najbardziej ekskluzywne, dwupiętrowe apartamenty oraz nieduże salki konferencyjne umieszczono na najwyższych, strychowych kondygnacjach.

 

 

 

Czteroletnie prace budowlane i aranżacyjne kosztowały 10 mln euro. W ich efekcie powstał niewielki, ale komfortowy hotelik z 47 apartamentami i tylko 10 miejscami parkingowymi.

Na razie noc w hotelu kosztuje od 140 do 310 euro, od lutego ceny wzrosną.

 

 

czytaj więcej

 

Agata Saraczyńska

Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław

 

 

Zobacz także:

 

Wywiad ze Zbigniewem Maćków

 

WUWA - wrocławskie osiedle obchodzi 80-tkę

 

Stadion we Wrocławiu 2 w 1

 

Więcej o: