Architekt z importu

buma

Najpierw Gehry, potem Libeskind, a na deser Zumthor. Dziś nie tylko pomysły na architekturę importujemy do Polski, coraz więcej architektów z zagranicy projektuje w naszym kraju.

22.10.2009 LODZ , DANIEL LIBESKIND ( Z LEWEJ ) , SWIATOWEJ SLAWY ARCHITEKT , AUTOR PROJEKTU MUZEUM HOLOKAUSTU W BERLINIE W LODZ ART CENTER , ARTYSTA JEST GOSCIEM FESTIWALU DESIGNU " LODZ DESIGN " , KRZYSZTOF CANDROWICZ Z LODZ ART CENTER ( Z PRAWEJ ) . FOT . MARCIN STEPIEN / AGENCJA GAZETA
Daniel Libeskind podczas festiwalu "Łódź Design"
Fot. Marcin Stepien / Agencja Gazeta

 

 

Wielcy architekci szturmują Polskę

 


Wielkie nazwiska i wielkie nadzieje. Jeszcze do niedawna Polska była omijana szerokim łukiem przez sławy światowej architektury. Jest szansa, że wkrótce się to zmieni. Do Polski udało się przyciągnąć słynnych stararchitektów.

 

 

Ostatnio zrobiło się dosyć gorąco na lokalnym podwórku architektonicznym. Najpierw Gehry, potem Libeskind, a na deser Zumthor - tegoroczny laureat nagrody Pritzkera. Wszyscy uznani na świecie, z bogatym dorobkiem i uhonorowani najwyższym wyróżnieniami, zdecydowali się projektować w Polsce, bo widzą w niej potencjał.

 

 

Dobra architektura to dziś część strategii marketingowej miasta. Ciekawe budynki przyciągną turystów, za nimi pieniądze i nowe inwestycje. Bilbao z prowincjonalnego baskijskiego miasta stało się jednym z europejskich centrów kultury. Wszystko za sprawą jednego budynku. Powstałe w 1997 roku muzeum Guggenheima to dzieło jednego z najbardziej znanych współczesnych architektów. Frank Gehry za sprawą swej dekonstruktywistycznej wizji przyczynił się do sukcesu zarówno artystycznego, jak i komercyjnego miasta. Muzeum, zaraz po nowojorskiej placówce, to dziś najlepiej rozpoznawalny obiekt marki Guggenheim. Budynek w Bilbao to również ikona współczesnej architektury - jego wizerunek jest jednym z najczęściej pojawiających się w opracowaniach dotyczących architektury lat 90. Bilbao zyskało na tym wiele. Medialny rozgłos, znakomitą instytucję kultury oraz kilka milionów turystów rocznie. Miasto idąc za ciosem zagospodarowuje dawne tereny przemysłowe i ściąga kolejne wielkie nazwiska. Nowe lotnisko otwarte w 2000 roku zaprojektował Santiago Calatrava, metro powstało w pracowni Normana Fostera, dla miasta projektowali również Arata Isozaki i Cesar Pelli.

 

 

Na miano polskiego Bilbao konsekwentnie pracuje Łódź. Z przemysłowego miasta zamienia się w miasto kultury. Rewitalizowane stare fabryki stają się wizytówką miasta. Nowe adaptacje zyskują uznanie na świecie. Andel's Hotel Łódź zdobył w tym roku nagrodę Architecture of the Year. Warto również wspomnieć MS2 - nowej przestrzeni sztuki, która powstała w tkalni z XIX wieku. Ale to, co tak naprawdę przysłuży się miastu to trzy wielkie nazwiska. Zacznijmy od najnowszych doniesień.Frank Ghery, kanadyjski architekt o polsko-żydowskich korzeniach (jego dziadkowie wyemigrowali z Łodzi w 1908 roku) na początku grudnia zaprezentował koncepcję architektoniczną Camerimage Łódź Center.

 



Camerimage Łódź Center

 


Centrum festiwalowo - kongresowe będzie wchodzić w skład Nowego Centrum Łodzi, które powstanie niedaleko Dworca Łódź Fabryczna. Będzie to pierwszy taki obiekt w Polsce i jeden z najnowocześniejszych w Europie. Trudno będzie powtórzyć sukces Bilbao, jednak nazwisko laureata nagrody Pritzkera na pewno przyciągnie do miasta turystów i podniesie rangę festiwalu Plus Camerimage.

 

 

Na filmową legendę miasta pracuje też David Lynch, który w Łodzi postawi własne studio filmowe. Studio mieścić się będzie w budynku stuletniej hali maszyn elektrociepłowni EC-1. Znana jest już wstępna koncepcja adaptacji przemysłowego obiektu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem budowa ruszy już w lutym 2010 roku.

 

 

?To miasto woła, by coś dla niego zrobić? - tak o Łodzi mówi Daniel Libeskind, kolejny stararchitekt, który projektuje w Polsce. Libeskind urodził się w Łodzi, z której wyemigrował w 1957 roku. Dla rodzimego miasta będzie współtworzył Nowe Centrum Łodzi. Architekt na razie podpisał list intencyjny o współpracy z miastem, projektu jeszcze nie znamy. Będzie to jego pierwsza realizacja w rodzinnym mieście, ale nie pierwsza, która powstanie w Polsce. Niedawno została wznowiona wstrzymana przez kryzys budowa warszawskiego apartamentowca Złota 44 uważanego za jeden z lepszych wieżowców, które powstaną w stolicy. W ubiegłym roku słynny architekt przedstawił również pomysł na rozbudowę zaniedbanej, postindustrialnej części Gdańska zwanej Polskim Hakiem położonej u ujścia Motławy do Martwej Wisły. Libeskind zaproponował budowę dziesięciu budynków nad którymi dominować miałby 193- metrowy wieżowiec. Jednak na razie skończyło się na planach i pomysłach.

 

 

Polski Hak według Daniela Libeskinda

 


 

Na Libeskindzie nie kończy się lista wielkich architektów, którzy zawitają do Polski. Peter Zumthor, tegoroczny laureat nagrody Pritzkera, przyjął od władz Kielc propozycję zagospodarowania starej synagogi, która za dwa lata ma stać się centrum spotkań kultur i religii. Zumthor daleki jest od światowych trendów architektury. Od początku kariery tworzy na uboczu architektonicznych mód podążając wiernie wytyczonym sobie zasadom. Nie znamy jeszcze projektu, który zaprezentuje Kielczanom, jednak o jakość pomysłu możemy być spokojni.

 

 

Kryzys postawił pod znakiem zapytania "Lilium Tower" - wieżowiec autorstwa Zahy Hadid, najsłynniejszej architektki na świecie i jedynej kobiety, która otrzymała nagrodę Pritzkera. Ponad ćwierćkilometrowy budynek miał stanąć w sąsiedztwie warszawskiego Marriotta, jednak pytany o losy wieżowca inwestor rozkłada ręce i nie jest w stanie podać daty wznowienia inwestycji. "Lilium Tower" to ciekawa propozycja, choć niepozbawiona kontrowersji. Hadid krytykowana jest za zlekceważenie sąsiedztwa hotelu Marriort, uważanego za jedną z lepszych warszawskich realizacji.

 

 

Kontrowersyjny wieżowiec Zahy Hadid

 


Kryzys nie wstrzymał innej warszawskiej inwestycji, którą swym nazwiskiem firmuje Helmut Jahn - autor takich projektów jak Sony Center w Berlinie, czy One Liberty Place, najwyższego budynku w Filadelfii. Dla Warszawy zaprojektował 160- metrowy wieżowiec, który stanie u zbiegu ul. Twardej z placem Grzybowskim.

 

 

Niestety na planach skończyła się współpraca Grażyny Kulczyk z Tadao Ando. Japoński architekt zaprojektował pierwsze podziemne muzeum sztuki współczesnej, które miało powstać na terenach wokół Starego Browaru w Poznaniu. Projekt "Art Stations" na prośbę architekta trzymany był w tajemnicy, aż do oficjalnego potwierdzenia budowy muzeum. Jednak projekt poległ finansowo. Kulczyk bez pomocy władz miasta i unijnych dotacji nie byłaby w stanie utrzymać muzeum. Dziś wiadomo już że na pomoc miasta nie może liczyć, a w staraniach o środku unijne muzeum przepadło z kretesem.

 

Koncepcja muzeum "Art Stations"

 

 

 

Powyższe przykłady to na razie jedynie plany. Dotychczas wielcy architekci zrealizowali w Polsce niewiele. Do udanych realizacji można zliczyć warszawski biurowiec Metropolitan Normana Fostera, który powstał w 2003 roku przy placu Piłsudskiego. Elegancki budynek świetnie wpisuje się w kontekst miejsca i jak dotąd jest jedynym projektem zrealizowanym przez Fostera w naszej części Europy.

 

 

 

Biurowiec Metropolitan Normana Fostera


 

Do udanych należy także współpraca ze światowej sławy japońskim architektem Aratą Isozaki. Japończyk zaprojektował krakowskie Centrum Manggha - Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej, które powstało przy udziale Krzysztofa Ingardena i JET Atelier. Jak dotychczas jest to jedna z najlepszych współczesnych realizacji pod Wawelem. Niestety za dobrą trudno uznać krakowską realizację Jurgena Mayera, która stanęła nieopodal Mangghi. Futurystyczny hotel Park Inn, który w fazie projektu budził wiele zachwytów, po zakończeniu budowy nie spotkał się już z tyloma przychylnymi opiniami.

 

 

 

Młodzi zdolni z importu


 

Wszystko wskazuje, że projektów z zagranicy będzie coraz więcej. Wraz z wejściem Polski do Unii od 2004 roku obowiązują nowe dyrektywy. Każda inwestycja publiczna, której wartość jest wyższa niż 130 tys. euro musi być ogłoszona w unijnym dzienniku urzędowym. W konkursach bierze więc udział coraz więcej zagranicznych pracowni, a warunkiem dopuszczenia do rywalizacji jest jakość poprzednich projektów. Do konkursów zgłaszają się często małe i mniej u nas znane pracownie, ale często ze sporym dorobkiem i świetnymi pomysłami na architekturę. Na uwagę zasługuje kilka projektów, które wkrótce powstaną nad Wisłą. W Krakowie trwa budowa nowego gmachu Muzeum Lotnictwa Polskiego zaprojektowanego przez uznany niemiecki zespół projektowy - Pysall.Ruge Architekten przy współpracy Bartłomieja Kisielewskiego. Dobrze zapowiada się też pomysł młodych hiszpańskich architektów z Estudio Barozzi Veiga, którzy wygrali konkurs na budowę filharmonii w Szczecinie oraz zwycięski projekt na Muzeum Historii Żydów Polskich autorstwa fińskiej pracowni Lahdelma & Mahlamäki

 

 


Tak będzie wyglądać filharmonia w Szczecinie

 

 

 

Pozostaje pytanie, czy jesteśmy gotowi na światową architekturę w Polsce. Niektóre z wymienionych projektów krytykowane są zbytnią uległość, kopiowanie poprzednich pomysłów architektów. Inne za brak polotu - tak było w przypadku Muzeum Sztuki Nowoczesnej SzwajcaraChristiana Kereza. Jakkolwiek przyszłe i obecne projekty będą osądzane, pewne jest to, iż potrzebujemy architektury z "importu", po to by chociażby ktoś spojrzał na nasz historyczny kontekst z dystansem i wniósł nowe, nieobarczone  balastem przeszłości spojrzenie.

 

 

 

buma

 

 

 

Zobacz także:

 


Trzeba pałacyzować


Stop wyburzaniu


Betonowa prowincja w centrum stolicy


Skomentuj:

Architekt z importu