Niebotyki: Prudential z flagą na dachu

W kilka miesięcy po oddaniu do użytku drapacza chmur w Katowicach w Warszawie ukończono równie wysoki budynek, który zaledwie o kilka metrów prześcignął śląskiego giganta. Mowa o budynku Prudentialu, który niesłusznie pogrążył w cieniu i zapomnieniu katowicki wieżowiec.

Warszawski drapacz chmur był budowany praktycznie równolegle. Za jego konstrukcją stoi ta sama osoba - prof. Stefan Bryła, zaś architektem był Marcin Weinfeld. Przed ich projektem było większe wyzwanie niż w Katowicach. Tam bowiem budynek powstał wśród nowej zabudowy, zaś w Warszawie miał zająć miejsce w pierzei w ciągu historycznych fasad przy ówczesnym placu Napoleona (dziś na rogu Świętokrzyskiej i placu Powstańców Warszawy).

Budynek wybudowało Towarzystwo Ubezpieczeniowe "Przezorność", choć od samego początku przylgnęła do niego nazwa Prudential tak nazywała się macierzysta londyńska firma inwestora. Do jego budowy użyto 2 miliony cegieł pustakowych, 2 tysiące ton cementu, 1500 ton stali.

Ukończony w 1934 roku budynek liczył sobie 66 metrów i 17 kondygnacji, tym samym zdetronizował katowicki drapacz chmur. Prudential górował nad Polską aż do 1955 roku, kiedy w Warszawie wybudowano Pałac Kultury i Nauki. Jego majestatyczna, smukła wieża była widoczna w promieniu 20 kilometrów, zaś taras górny umożliwiał studia z lotu ptaka nad planem zabudowy Warszawy.

Gmach Prudentialu pełnił po części funkcje biurowca Towarzystwa "Przezorność" a po części był domem mieszkalnym z niewielkimi, ale za to luksusowymi apartamentami. Bryła budynku prezentowała czysty funkcjonalizm, prostopadłościan wzbogacały jedynie proste, zgeometryzowane pilastry oraz uskokowe zwężenie górnych pięter.

W 1937 roku wysokość gmachu wykorzystano do zainstalowania na szesnastym piętrze anteny eksperymentalnej stacji przekazu telewizyjnego. Antena ta nabrała symbolicznego znaczenia podczas powstania warszawskiego w 1944 roku. Zatknięta tam biało-czerwona flaga powiewała nad Warszawą przez całe 63 dni powstania.

W czasie II wojny światowej budynek mocno ucierpiał, głównie z racji swojej dominacji nad dachami stolicy. Spłonął 18 września 1939 roku w wyniku niemieckiego ostrzału artyleryjskiego. Podczas powstania warszawskiego z jego okien powstańcy ostrzeliwali zajęty przez Niemców gmach Poczty Głównej. Budynek był mocno ostrzeliwany, wroga kłuła w oczy przede wszystkim polska flaga. Jednego dnia wieżowiec został trafiony z moździerza Ziu. Pomimo to, dzięki mocnej i stabilnej konstrukcji, przetrwał. Jego wyszczerbiona sylwetka wykorzystywana była później w antywojennych plakatach.

Po wojnie biurowiec odbudowano, nadając mu jednocześnie socrealistyczną szatę. W 1954 roku w budynku otwarto Hotel Warszawa, który działał aż do 2002 roku. Na początku tego roku obecny właściciel gmachu, Polimex Mostostal, sprzedał go prywatnej firmie, która ma za zamiar przeprowadzić gruntowny remont obiektu. Wieżowcowi zostanie przywrócona pierwotna, przedwojenna forma. Projekt na renowację budynku wygrało biuro architektoniczne Bulanda, Mucha Architekci.

wolf

W tekście wykorzystano materiały i informacje z książki Hanny Faryny-Paszkiewicz "Geometria wyobraźni. Szkice o architekturze dwudziestolecia międzywojennego", wydawnictwo słowa/obraz terytoria, Gdańsk 2003 (Rozdział "Pierwsze polskie wieżowce")

 

***

O innych polskich niebotykach czytaj w każdą środę na BRYLE!


Zobacz także:


Niebotyki: Katowicki drapacz nieba


Niebotyki: amerykańska dzielnica Polski


Niebotyki: elegancki wieżowiec w Chorzowie

Więcej o: