Architektura - sztuka złożona z kompromisów

"Kiedy w Krakowie inwestor pyta, co będzie mógł postawić na swojej działce, odpowiadamy, że nie wiemy. I czasem nawet po pięciu latach zmagań z urzędami nie jesteśmy pewni, co powstanie" - mówią architekci Piotr Lewicki i Kazimierz Łatak.

- Nieład własności gruntów przekłada się na chaos przestrzenny w mieście. Wszystko wychodzi w trzecim wymiarze, odbijając się w kształcie powstających budynków - zgodnie stwierdzili Piotr Lewicki i Kazimierz Łatak, goście spotkania z cyklu "Czwartki z architekturą", odbywających się w Gazeta Cafe. Od przeszło dwudziestu lat wspólnie prowadzą w Krakowie Biuro Projektów Lewicki Łatak. Na przykładzie swoich zawodowych doświadczeń, nie tylko z Krakowa, lecz także z innych historycznych miast Europy, opowiedzieli o tym, jak dziś projektuje się w mieście "pod Wawelem".

W podanym przez architektów włoskim przykładzie plan miejscowy precyzyjnie, w sposób geometryczny, określił kształt przyszłej zabudowy. Szczegółowo zdefiniował zakres dopuszczalnych funkcji i powierzchnie dla każdej z nich. Dzięki temu inwestor doskonale wiedział, w jaki sposób będzie mógł wykorzystać teren i ile może na nim zarobić. - Kiedy w Krakowie inwestor pyta nas, co będzie mógł postawić na swojej działce, to nawet jeśli obowiązuje tam plan miejscowy, odpowiadamy mu, że nie wiemy. I czasem nawet po pięciu latach zmagań z urzędami, nadal nie jesteśmy pewni, co ostatecznie powstanie. Najczęściej po takim czasie wszyscy są już serdecznie zmęczeni i na wiele rzeczy machają ręką. Tak buduje się dziś Kraków - mówili architekci. Nieuporządkowane kwestie dotyczące własności gruntów i sprzeczne zapisy planów miejscowych to najwięksi wrogowie miasta i jego architektury.

- Od blisko pięciu lat, z pewnymi przerwami, projektujemy budynek przy placu Bohaterów Getta. Plan miejscowy dla Zabłocia, który swoimi granicami obejmuje również fragment Starego Podgórza, ogranicza wysokość zabudowy do 12 metrów. Ale napisano też, że wysokość nowej zabudowy ma być dostosowana do tej istniejącej. Geodeta pomierzył dla nas wysokości budynków w okolicy. 12 metrów to mniej niż mierzy kamienica z Apteką pod Orłem. Nasz będzie najniższy. Tymczasem sąsiedni budynek do projektowanego przez nas ma 15 metrów. Wynika więc z tego, że my powinniśmy zaprojektować coś, co ma 15, ale nie więcej niż 12 metrów - wskazywał paradoksy Piotr Lewicki. - Takich gorzkich anegdot każdy architekt w Krakowie zna, niestety, naprawdę wiele.

Architekci podkreślali również, że pośpiech miejskich planistów w pokrywaniu kolejnych terenów miejscowymi planami nie zawsze idzie w parze z ich jakością. Zamiast ścigać się z innymi miastami, trzeba zadbać o jakość tych dokumentów. Od nich przecież zależy przyszły kształt naszego miasta - apelowali. Kto tworzy te plany - stomatolodzy? - dopytywali się przybyli na spotkanie krakowianie. - Nie, urbaniści. - padło w odpowiedzi. - Ale potem projektami planów zajmują się instytucje uzgadniające, miejscy radni, ciała opiniujące itd. Pod planem nikt z jego autorów nie podpisuje się z imienia i nazwiska. To jest dokument Rady Miasta Krakowa.

Sami architekci nie uciekali jednak od odpowiedzialności. - Nasza praca jest sztuką tworzenia kompromisów. To kompilacja oczekiwań inwestora i możliwości wynikających z zapisów planów i orzeczeń konserwatorskich. Ego architekta na tym nie cierpi - zapewniał Łatak. - A odpowiadając na pytanie zawarte w tytule spotkania, za jakość projektu zawsze odpowiada architekt.

Więcej o:
Komentarze (4)
Architektura - sztuka złożona z kompromisów
Zaloguj się
  • Gość: jp9

    Oceniono 1 raz 1

    architektura nie jest sztuką kompromisu. spało się na wykładach albo nad wisełką z winkiem się w tym czasie siedziało.

  • Gość: Icek

    0

    Przede wszystkim te krzesła do niczego się nie nadają rozsiali je bez ładu iskładu i zamiast mini dworca który był tam kilka-naście lat temu nie ma nawet placyku, bo trzeba krzyczeć do siebie z krzesełek oddalonych o kilkanaście metrów jedno od drugiego

  • Gość: krakus

    0

    Pomysł tak określonej przestrzeni Krakowa powstał w 1989 r. Zaczął być nawet realizowany tego typu "zapis". Niestety szybko go storpedowano.

  • Gość: x

    0

    Te krzesła na krakowskim placu, wydaja mi się być skopiowanym pomysłem z Lipska, gdzie w miejscu dawnej synagogi zaznaczono jej mury i ustawiono pusye krzesła.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX