BRYŁA w wielkim mieście: Times Square

Każdy film bądź relacja telewizyjna z Nowego Jorku nie może się obejść bez ujęcia Times Square. To skrzyżowanie jest faktycznym centrum wielomilionowej metropolii. Stanowi nie tylko skupisko teatrów - samo jest największym miejskim teatrem, połyskującym tysiącami reklam, wokół którego amfiteatralnie wzbijają się drapacze chmur

 

 

Kto był w Nowym Jorku, a nie wpadł choć na chwilę na Times Square, ten nie poznał prawdziwego smaku Wielkiego Jabłka, jak lubią nazywać swoje miasto sami nowojorczycy. Wydawać by się mogło, że to zwykłe skrzyżowanie, jednak specyfika urbanistyki Manhattanu sprawiła, że to praktycznie jedyny spory plac w tej najgęściej zabudowanej dzielnicy miasta.

 

 

Nowy York jak większość amerykańskich miast ma szachownicowy układ ulic, a zamiast nazw ulic stosuje się tu w zamian numerację. I tak na Manhattanie ulice są dwojakiego rodzaju: z północy na południe biegną aleje (z numeracją rosnącą ze wschodu na zachód) oraz ciągnące się w poprzek wyspy ulice (te na wschód od 5. Alei nazywane Wschodnimi Ulicami, te na zachód odpowiednio Zachodnimi, ich numeracja wzrasta wraz z posuwaniem się w kierunku północnym).

 

 

Z tego wojskowego wręcz porządku wyłamuje się jedna ulica - Broadway, wijąca się przez całą wyspę jakby nie wytyczyli jej urbaniści, a sama natura. Jest w tym trochę prawdy. Uważa się, że w miejscu obecnego Broadway był trakt, który służył pierwotnym mieszkańcom Ameryki. Indiańska droga wiła się, bo wówczas wyspa, na której teraz stoi Manhattan, była pełna mokradeł i bagien, które trzeba było omijać. Późniejszy kolonizatorzy holenderscy, który założyli Nowy Amsterdam, stanowiący zalążek Nowego Jorku, wykorzystali istniejący dukt. Obecna angielska nazwa jest literalnym przełożeniem holenderskiej nazwy - Breede weg, oznaczającej szeroką drogę.

 

 

I właśnie przecięcie się biegnącego ukosem Broadwayu z 7. Aleją stworzyło plac Times Square. Rozciąga się z północy na południe przez 6 kolejnych przecznic od 47. Zachodniej Ulicy do 42. Zachodniej Ulicy, dając w rezultacie mocno wydłużony, wrzecionowaty kształt, zupełnie różny od europejskich rynków czy placów.

 

 

Tak naprawdę Ameryka nie zna tradycyjnych placów jako przestrzeni publicznych. O tym, że Times Square to przede wszystkim skrzyżowanie świadczy fakt, że w jego południowo-wschodnim narożniku, w miejscu przecięcia Broadwayu i 42. Zachodniej Ulicy znajduje się wschodni terminal Lincoln Higway, pierwszej drogi biegnącej przez cały kontynent amerykański. Lincoln Highway ukończono w 1921 roku, biegnie przez 14 stanów, zaczyna się od nowojorskiego Times Square a kończy 5454 kilometrów dalej w Parku Lincolna w San Francisco (dla porównania obwód Polski, czyli długość granicy wynosi 3511 kilometrów).

 

 

Jednak samo przecięcie ulic i wielkość tak powstałego placu to tylko jedno. Ważniejsza jest magia tego miejsca, które od początku tchnęło wielkomiejskim żarem i przyciągało artystów i wszelkiej maści przybytki Melpomeny.

 

 

Od wsi do Miasta Grzechu

 

 

Jeszcze przed wojną secesyjną tereny obecnego Times Square były sielskie i anielskie. Tam gdzie jest teraz 43. Ulica stał dwór Johna Morina Scotta, generała policji Nowego Yorku, a w miejscu późniejszego placu pasały się jego konie i krowy.

 

 

Zmiany nastąpiły w XIX wieku, kiedy nastała gwałtowna urbanizacja miasta. Manhattan był chyba pierwszym miejscem na świecie, gdzie do głosu doszli spekulanci gruntów i pośrednicy nieruchomości.

 

 

Jednym z prekursorów nowej gałęzi gospodarki był John Jacob Astor. Ten niemiecki emigrant majątek zbił na handlu futrami, a także na imporcie towarów z Chin (nie tylko herbaty, ale i opium). Na początku XIX wieku przeczuwał, że Nowy Jork ma szansę stać się dużą metropolią i jego grunty staną się cenne na wagę złota. W 1804 roku znaczną nieruchomość sprzedaje mu Aaron Burr, wówczas wiceprezydent Stanów Zjednoczonych. Astor dzieli grunt na 250 parceli i oddaje w dzierżawę najemcom na 21 lat. W tym czasie mogą oni na działkach budować, co chcą. Po tym okresie podpisują kolejną umowę albo zwracają nieruchomości. W latach 30. Astor kupował coraz więcej gruntów poza granicami miasta, zając sobie sprawę, że za kilka, kilkanaście lat będą wchłonięte przez Nowy Jork. Zbił na nich bajońską fortunę.

 

 

 

 Zdjęcie z 1898 roku przedstawia Longacre Square, które za parę lat będzie przemianowane na Times Square. Przedstawia róg 42. Ulicy i Broadwayu, gdzie wkrótce stanie siedziba New York Times`a

 

 

Na działkach Astora dzierżawcy budowali hotele, sklepy, banki, tak wyglądały okolice Times Square w XIX wieku. Sama nazwa powstała jednak na początku kolejnego stulecia.
W 1904 roku wydawca New York Timesa Adolph S. Ochs przeniósł redakcją do nowego drapacza chmur przy 42. Ulicy na Longacre Sqaure. Widać, że media już wtedy miały duży wpływ na rzeczywistość, bowiem Ochsowi udało się przekonać ówczesnego burmistrza Georga B. McClellana Jr. nie tylko do zbudowania stacji metra w pobliżu swojej nowej siedziby, ale i przemianowaniu wrzecionowatego Longacre Sqaure na Times Square. Zmiana nazwy nastąpiła oficjalnie 8 kwietnia 1904 roku.

 

 


Trzy tygodnie później na ścianie pobliskiego banku w narożniku 46. Ulicy i Broadwayu zawisła pierwsza elektryczna reklama, tym samy zapoczątkowując tradycję olbrzymich świetlnych billboardów i neonów, które stały się rozpoznawalnym znakiem Times Square.
W następnych dekadach plac stal się centrum kulturalnym miasta, tutaj w okolicy wyrastały teatry, kina, teatry muzyczne oraz wysokie hotele. W pobliży mieszkali artyści tej miary, co Fred Astaire czy Charlie Chaplin.

 

 


W tym okresie okolice Times Square ze względu na swój statut najbardziej pożądanego miejsca na Manhattanie nazywane były The Tenderloin (dosłownie: polędwica). Jednak to także w tym czasie rejonem tym zawładnęli przestępcy i skorumpowani urzędnicy, którzy przymykali oko na wszechobecny nielegalny hazard i prostytucję. Jednak policja wzięła pod lupę The Tenderloin po głośnej na całą Amerykę sprawie Charlesa Beckera. Był pierwszym oficerem policji w historii USA, który został skazany na karę śmieci. Stracono go po tym jak odkryto, że czerpał zyski z ochrony kasyn oraz jak okazało się, że zlecił zabójstwo przedstawiciela biznesu hazardowego Hermana Rosenthala.

 

 


Wraz z nastaniem Wielkiego Kryzysu w latach 30. Times Square zyskiwał coraz gorszą reputację niebezpiecznej okolicy. Od lat 60. aż po wczesne 90. słynął głównie z biznesu porno, stając się symbolem upadku Nowego Yorku.

 

 


Odrodzenie świetności placu miało nadejść dopiero w latach 90. Zapoczątkował je wcześniej boom gospodarczy lat 80., który miał duże odbicie w ruchu budowlanym i nowych inwestycjach w samym Nowym Jorku. Wówczas wprowadzono długoterminowy plan rozwoju miasta.
W 1994 roku nowy burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani zapowiedział "posprzątanie" miasta, zwiększenie bezpieczeństwa, wyrzucenie pornograficznych teatrów z rejonu Times Square i otwarcie wielu przyjaznych turystom atrakcji. Akcja poprawy bezpieczeństwa oparta była na zasadzie, że należy skończyć z przyzwoleniem na małe wykroczenia, bo od nich zaczynają się poważne przestępstwa.

 

 


I tak policja wytępiła nie tylko handlarzy narkotyków, ale i stanowiący zmorę ulic Nowego Jorku squeegee menów, czyli facetów z gumową wycieraczką w ręku, którzy na każdym skrzyżowaniu nachalnie czyścili przednie szyby samochodów, żądając za swe wątpliwe usługi często sporych kwot. Giuliani wiedział, że od dekad nikt nie znalazł na nich haczyka, bo prawo nie zabrania mycia samochodów. Wpadł na genialnie proste rozwiązanie. Kazał zatrzymywać czyścicieli za nieprzepisowe przechodzenie przez jezdnię. W ten sposób miasto pozbyło się czyścicieli, którzy formowali zalążki gangów ulicznych.

 

 

"Sprzątnie" Nowego Jorku zapoczątkowane przez Giulianiego okazało się sukcesem. Od roku 1993 do 2005 poziom przestępczości spadł w Nowym Yorku o rekordowe 75%, a w samym Manhattanie ilość morderstw spadła o 88% z 503 zabójstw w 1990 roku do 62 w 2008 roku.

 

 

Miasto uporządkowało też sprawę teatrów z Times Square. W 1990 roku przejęło 6 z 9 zachowanych historycznych teatrów z 42. Ulicy. Większość z nich poddano renowacji i dziś służą broadwayowskim show, cześć przekształcono w obiekty komercyjne.

 

 


Sylwestrowa kula

 


Times Square jest najbardziej sylwestrowym miejscem w całej Ameryce. Wszystko za sprawą świecącej Sylwestrowej Kuli, która od ponad 100 lat oznacza wybicie północy i nadejście Nowego Roku. Olbrzymia kula od 31 grudnia 1907 roku opuszcza się ze szczytu masztu na dachu budynku dawnej redakcji New York Timesa, zwanego obecnie One Times Square.

 

 

Co roku imprezie pod gołym niebem przyglądają się tłumy zebrane na placu, sięgające zazwyczaj miliona osób. Rekord pobito 31 grudnia 1999 roku, kiedy nadejściu nowego millenium (który nastąpił de facto rok później) przyglądało się dwa miliony świętujących ludzi. Olbrzymia masa ludzka wypełnił wówczas szczelnie nie tylko sam plac, ale wszystkie ulice wokoło. Podobne oblężenie Times Square przeżył wcześniej tylko raz w sierpniu 1945 roku, kiedy świętowano zakończenie II wojny światowej.

 

 

Tak naprawdę kula pojawiła się na dachu One Times Square, bo władze zabroniły sztucznych ogni, które wystrzeliwały stamtąd w latach 1904-1906. Pierwszego sylwestra fajerwerki zwiastowały nie tylko nowy rok, ale i inaugurację nowego budynku redakcji Times`a. Przez 80 lat za opuszczanie kuli i jej konserwację odpowiedzialna była firma Artkraft Strauss, która była głównym wytwórcą świecących reklam przy Times Square. Dziś kulą zajmuje się stowarzyszenie Times Sqaure Alliance przy pomocy kilku firm i instytucji.

 

 

Sylwestrowa kula miała krótką przerwę w latach II wojny światowej, kiedy restrykcje dotyczące zaciemnienia miasta (w obawie przed nalotami) zabraniały świetlnego spektaklu. Zamiast tego puszczano nagranie kościelnych dzwonów i świętowano nowy rok minutą ciszy.

 

 

W zeszłym roku sylwestrowa kula przeszła lifting. Zadebiutowała w ostatnich minutach 2008 roku. Nowa kula jest dwa razy większa od swej poprzedniczki i obecnie ma średnicę ok. 3,5 metra i waży ponad 5 ton. Została zbudowana z 2668 kawałków kryształów z Waterford Crystals. Dzięki 32256 diodom Philips Luxeon może mienić się nawet 16 milionami jaskrawych kolorów i wyświetlać miliardy różnych wzorów. Poza tym jest znacznie efektywniejsza i zużywa o 20% mniej energii niż jej poprzedniczka. Co więcej kula jest teraz opuszczana także w inne święta: Walentynki oraz Halloween.

 

 


Tak naprawdę sylwestrowa kula to nie nowojorski wynalazek. To zapożyczenie powszechnych w XIX wieku tak zwanych kuli czasu. Istniały one w wielu portach, były to zazwyczaj pomalowane na czerwono drewniane lub stalowe kule, które wciągano na maszt i dokładnie w południe opuszczano. Ponieważ były mocowane na dachach latarni bądź innych budynków żeglarze stacjonujących w porcie statków, a nawet ci na płynących daleko jednostkach mogli dzięki temu nastawić dokładnie okrętowe chronometry. Dokładny czas był potrzebny żeglarzom do ustalenia położenia statku na morzu. Wraz z nadejściem ery nadajników radiowych w latach 20. XX wieku kule czasu przestały być potrzebne. Dziś zachowało się ich zaledwie kilkadziesiąt. Jedyna w Polsce jest w Gdańsku. Zainstalowana w 1876 roku, przeniesiona w 1894 roku na latarnię morską służyła tam do 1929 roku. W 2008 kulę zrekonstruowano. Oczywiście w dobie GPS-u jest tylko atrakcją turystyczną.

 

 


Od budynków do billboardów


To jak przez ostatnie sto lat zmienił się Times Square pokazuje historia budynku One Times Square, mieszcząca niegdyś redakcję dziennika, który nadał nazwę całemu placu. New York Times zabawił w 25 piętrowym, 110-metrowym wieżowcu ukończonym w 1905 roku niecałą dekadę. Już w 1913 roku przeniósł się na pobliską 43. Zachodnią Ulicę. Budynek będący wówczas drugim najwyższym wieżowcem świata pozostawał w rękach wydawnictwa, ale był w większości niewykorzystany, bo mieściło się tam zaledwie biuro reklamy. W 1961 roku budynek sprzedano i od tego czasu... dalej pozostaje pusty.

 

 


W latach 60. przebudowano fasadę, straciła swoje historyczne, art-decowskie detale, zyskując jedynie proste, betonowe podziały wykończone marmurem. Do lat 80. działała znajdująca się na 16. piętrze restauracja z przedwojennym wystrojem, z której roztaczał się niesamowity widok na Times Sqaure. Jednak budynek nie ma od lat żadnych najemców z wyjątkiem trzech dolnych kondygnacji przeznaczonych na handel, gdzie od roku działa największa w okolicy apteka Walgreens.

 

 


Tajemnica opuszczonego budynku w centrum metropolii polega na tym, co znajduje się na jego fasadzie. A migocze ona od dziesiątek reklam. Jest tu olbrzymi ekran Panasonic, powyżej logo telewizji NBC, obok licząca 1600 metrów kwadratowych reklama LED należąca do Walgreens, jedna z największych na placu i wiele innych wymyślnych billboardów. Właściciel obiektu ma bowiem miesięcznie z dzierżawy miejsca na elewacji pod olbrzymie reklamy dochody rzędu ćwierć miliona dolarów.

 

 


Budynek stanowi więc stelaż po billboardy i nie prędko się to zmieni. Zasłonięte przez gargantuiczne reklamy okna i tak nie dostarczyłyby światła pomieszczeniom. A wynajem starych pomieszczeń, które odstają już od współczesnych norm jest mniej opłacalny niż zyski z reklam.

 

 


Jednak budynek One Times Square, mimo krótkiej związku z samą redakcją stał się miejscem narodzin tickera, czyli pasku informacyjnego, zwanego też scroll lub crawl. Dziś prawie każdy kanał informacyjny ma w dole ekranu wciąż przewijający się pasek ze skrótowymi najświeższymi wiadomościami.

 

 

Historia pasków jest jednak starsza niż sama telewizja. Wszystko zaczęło się od pomysłu redakcji New York Times`a, by wyświetlać krótkie wiadomości na fasadzie swojej starej, podniszczonej siedziby, która zarazem pozostaje najlepiej widocznym budynkiem przy Times Square. W 1928 roku zamontowano u podstaw budynku elektryczne tablice, które składały się z 14 800 lamp. Wysiedlane za ich pomocą napisy obiegały dół budynku wysiedlając najświeższe informacje.

 

 


Inauguracja news tickera nastąpiła w gorącym okresie wyborów prezydenckich w 1928 roku, to na elektrycznym pasku nowojorczycy mogli odczytać pierwsze wyniki głosowania. W ten sposób narodziła się świecka tradycja - Amerykanie w ważnych momentach historycznych zbierają się na Times Square, niczym na antycznej Agorze, bo tutaj zawsze podawane są najważniejsze wieści.

 

 


Pierwszy, historyczny ticker zgasł pod koniec lat 70. Ale szybko został odnowiony. Dziś zastępuje go elektroniczne cudo sponsorowane przez Dow Jones, największego wydawcę pism poświęconych giełdzie i biznesowi, a wokół Times Sqaure inni wydawcy zamontowali swoje paski informacyjne.

 

 

 

 

Sama redakcja Times`a wzniosła w ostatnich latach w pobliżu placu pomiędzy 42. a 41. Ulicą nową siedzibę - The New York Times Building, dzieło architekta Renzo Piano. Ten ukończony w 2007 roku drapacz chmur ma 52 piętra i 319 metrów wysokości do szczytu anteny wieńczącej wieżowiec. Jego szklane fasady wyrastają znacznie ponad dach budynku nadając ma lekkości i strzelistości.

 

 


To pierwszy w Stanach tak znaczny "zielony budynek", który zużywa mało energii, a przy tym oddaje mało zanieczyszczeń. I jak wiele nowych wieżowców nie ma parkingu, by zmusić pracowników biurowca do korzystania z komunikacji miejskiej. Nawet kierownictwo Times`a nie korzysta z samochodów, ma do swojej dyspozycji jedynie zewnętrzny parking na... rowery.

 

 

Diabeł od Prady pracuje przy Times Square

 


Pamiętacie film Diabeł ubiera się u Prady. Bohaterka pracuje w nim w wieżowcu w fikcyjnej redakcji Runway jako asystentka demonicznej redaktorki naczelnej. Film nakręcono na podstawie powieści Lauren Weisberger, która czerpała z własnych doświadczeń, gdy była asystentką osławionej naczelnej Voque`a - Anny Wintour. Prawdziwa redakcja Voque`a, jak i fikcyjna Runwaya znajdują się w tym samym budynku - Condé Nast Building, który zamyka Times Square od południowego zachodu.

 

 


Można go odwiedzić i poczuć się jak trybik w wielkim świecie mody. Budynek jest widoczny z daleka nie tylko dzięki tłumom podążających doń eleganckich asystentek goniących z kubkami kawy, ale przede wszystkim poprzez spektakularną reklamę NASDAQ MarketSite. Stanowi ją olbrzymi ekran LED wysokości 7 pięter, który dodatkowo ma cylindryczny kształt zajmuje bowiem północno-zachodni narożnik Condé Nast Building. Wyświetlane są na nim notowania giełdy NASDAQ (zajmującej się firmami z branży IT) oraz reklamy i newsy.

 

 


Poniżej reklamy, na parterze przez wielką witrynę widać studio telewizyjne, którego jedna ze ścian na długości 17 metrów pokryta jest w całości monitorami. Tutaj nagrywane są informacje biznesowe m.in. dla CNBC, Fox News Chanel, czy BBC.

 

 


Telewizyjny świat można podpatrzeć prawie na każdym kroku na Times Square. W budynku One Astor Plaza znajdują się studia MTV. Ponieważ ulokowane są na pierwszym piętrze i to za szklaną ściana z ulicy doskonale widać proces powstawania programów. W trzech znajdujących się tam studiach powstają m.in. takie pogramy jak Total Request Live, MTV News czy Big Ten.

 

 


Przy placu znajduje się też Times Square Studios należące do Walt Disney Company, w którym powstaje popularny w Stanach program stacji ABS - Good Morning America.

 

 

Bilety pod czerwonymi schodami

 

 

Dziś Times Sqaure to znów miejsce należące do showbiznesu i mediów. Największe reklamy zajmują plakaty z najnowszych filmów oraz przedstawień. A od jakiegoś czasu ważnym elementem placu stał się... pawilon z biletami na przedstawienia - zwany TKTS booth. Można w nim kupić bilety na przedstawienia tylko w dniu ich wystawienia, za to ze sporą bonifikatą - wynoszącą od 25 do 50% rabatu.

 

 

 

Intrygujący pawilon biletowy stanął w północnej części Times Square zwanej też Duffy Square ze względu na znajdujący się tutaj pomnik kapelana Francisa P. Duffy`ego walczącego podczas I wojny światowej we Francji. Kapelan za swoje zasługi dla aliantów został najwyżej odznaczonym duchownym w historii amerykańskiej armii.

 

 

Pawilon ukończono w październiku 2008 roku, choć międzynarodowy konkurs na jego projekt odbył się jeszcze w 1999 roku. Wówczas to wygrało australijskie biuro Choi Ropiha, które jako jedyne przedstawiło budynek nie wyglądający jak budynek, a zarazem stworzyło strukturę, które dała namiastkę placu w przestrzeni Times Square. Dotychczas brakowało tam miejsca, gdzie można przysiąść i w pokoju oglądać przechodzących ludzi i pędzące wokół samochody, czy zrobić pamiątkowe zdjęcie.

 

 

Australijscy architekci zaproponowali bowiem, by pawilon biletowy ukryć pod wielkimi schodami, które wypiętrzyłyby część placu. Zrealizowany obiekt został twórczo rozwinięty przez amerykańskie biura Perkins Eastman oraz William Fellows i PKSB Architects. Stopnie zamiast z czerwonej żywicy wykonano w całości ze szkła, świecą teraz w nocy karminową poświatą, którą wywołuję ukrytą za szkłem diody LED.

 

 

Ze szkła wykonane są też balustrady tej schodkowej platformy. Pod spodem pawilon również zostały zamknięty szklanym ścianami, pomiędzy którymi wstawione są obłe, białe boksy kasowe. Szkło strukturalne stanowi główną konstrukcje budynku, sprawiając wrażenie jego niematerialności.

 

 

Siedząc na czerwonych schodach ponad żółtymi taksówkami przemykającymi po Times Square, oglądając wokół bajecznie kolorowy i agresywny spektakl licznych reklam, można się poczuć jak widz w gigantycznym teatrze wielkiego miasta.

 

 

Od skrzyżowania do placu

 

 

W ostatnim czasie Times Square stał się prawdziwym placem. Dotychczas zamykano na nim ruch samochodowy tylko od święta, na co dzień oprócz szerokich chodników i kilku wysepek stanowił poprzecinane ulicami gigantyczne skrzyżowanie. W lutym tego roku burmistrz Michael Bloomberg postanowił dokonać małej rewolucji. Od Memorial Day, który w tym roku wypadł 25 maja zamknięto dla ruchu samochodowego Broadway na całym odcinku Times Square, czyli od 47. do 42. ulicy, podobnie postąpiono na odcinku od 35. do 33. ulicy - na wysokości placu Herald Square.

 

 

To na razie próbny program, specjaliści będą obserwować jaki wpływ na ruch w mieście ma przekształcenie Broadwayu w deptak. Docelowo ma zmniejszyć korki uliczne oraz zachęcić ludzi do spacerowania po mieście. Włodarze wierzą też, że zmniejszą się zanieczyszczenia powietrza oraz ilość wypadków z udziałem pieszych, a sama jazda w śródmieściu będzie przebiegać bardziej płynnie.

 

 

Na pewno dla nowojorczyków i turystów wolny choć częściowo od samochodów Times Square stanie się lepszym miejscem do spędzania tam czasu, kto wie, może z czasem będzie równie spokojną i rekreacyjną przestrzenią jak chociażby krakowski Rynek.

 

 

Ale reklamy z Times Square nie mogą zniknąć, to zbyt wielki biznes i zarazem stały element, który na dobre wpisał się w pejzaż tej części Manhattanu. Skrzyżowanie świata ilością świecących reklam, już nie neonowych, a w technologii cyfrowej przebija przecież nawet słynne Las Vegas.

 

 

wolf

 

 

Zobacz też:

 

Wielkie Jabłko na Manhattanie

 

Odbudowana wieża World Trade Center - 7WTC

 

Cooper Union - budynek w stalowej zbroi

 

Więcej o: