branża

Najlepsze budynki Australii

wolf
24.11.2009 17:30
A A A Drukuj
Budynek Narodowej Galerii Portretu w Canberrze projektu pracowni Johnson Pilton Walker

Budynek Narodowej Galerii Portretu w Canberrze projektu pracowni Johnson Pilton Walker (www.jpw.com.au)

Jaki był miniony rok dla architektury na antypodach? Odpowiedzią są przyznane ostatnio nagrody przez Australijski Instytut Architektury. Zwycięzców - domy mieszkalne, banki, galerie sztuki - łączy dobre wpisanie w kontekst oraz nowatorskie operowanie materiałami i fakturami.

 

 

 

 

Australijski Instytut Architektury przyznał ostatnio w Melbourne coroczne National Architecture Awards - nagrody dla najlepszych budynków, jakie powstały w minionym roku na terenie Australii. Nagrody przyznano także budynkom zaprojektowane przez australijskich architektów, który wybudowano poza granicami Australii. W sumie przyznano 32 nagrody i wyróżnienia z 12 kategoriach.

 

 

Intymna galeria

 

Najważniejsze nagrody zdobył budynek Narodowej Galerii Portretu w Canberrze projektu pracowni Johnson Pilton Walker z Sydney. Budynek otrzymał nagrodę Sir Zelmana Cowena dla najlepszego budynku użyteczności publicznej oraz nagrodę za najlepsze wnętrza. Biuro JPW ma już na koncie szereg projektów związanych ze sztuką, w tym Museum of Sydney, za które już wcześniej otrzymało nagrodę Sir Zelmana Cowena.

 

Galeria Portretu powstała w szacownym sąsiedztwie, w którym dominowały dotychczas monumentalne budynki Sądu Najwyższego i Narodowej Galerii oraz pełen symboli gmach Narodowego Muzeum Australii. Galeria jest znacznie mniejsza od nich i skromniejsza, jednakiej powściągliwa i dopracowana do najmniejszego detalu architektura dorównuje swoją klasą sąsiednim budowlom.

 

Architekci starali się tak rozwiązać budynek, by jego skala była dostosowana do prezentowanej w niej sztuki - czyli głównie malarstwa i portretów. Parterowy budynek to seria pawilonów, w których wnętrzach panuje intymna, wręcz domowa atmosfera sprzyjająca skupieniu uwagi na obrazach.

 

 

 

Najważniejszym elementem budynku są świetliki, biegnące przez całą długość dachu i ścian bocznych. Wpadające przez nie światło rozpraszają zamontowane od środka ekrany. Światło dzienne skupia się głównie przy ścianach, na których zawisły eksponaty, pozostawiając pozostałe części pomieszczeń w lekkim półmroku, taki zabieg jeszcze bardziej eksponuje we wnętrzach galerii dzieła sztuki.

 

Budynek tworzą płaszczyzny płaskich dachów, które silnie wystają poza obręb budynku, towarzyszą im równie horyzontalne ściany i konstrukcyjne podciągi, które także wychodzą daleko poza właściwy obiekt. Rozczłonkowany dach, którego połacie znajdują się na różnych wysokościach jest pełen prześwitów, w których umieszczono świetlik.

 

Ekrany rozpraszające światło świetlików wyposażone są w system zacieniający w przypadku zbyt ostrego i mocnego światła, dzięki czemu oświetlenie eksponatów jest zawsze optymalne.

 

 

Kontener mieszkalny

Australijski Instytut Architektury przyznaje nagrody nie tylko spektakularnym inwestycjom, ale i niewielkim realizacjom. Przykładem jest nagroda dla Polygreen House projektu Bellemo & Cat w kategorii małe projekty.

 

 

 

 

Architekci zbudowali na dalekich, przemysłowych przedmieściach Melbourne dom własny z pracownią. Sąsiedztwo składające się ze starych ceglanych magazynów i zakładów natchnęło projektantów do... stworzenia kontenera mieszkalnego. Jednak zamiast pełnych ścian postawili na transparentne poliwęglanowe przegrody, które opakowują dom ze wszystkich stron. Prostopadłościenna bryła w nocy niczym lampion świeci delikatna poświatą.

 

 

Na transparentnej skórze pojawiła się też namiastka ogrodu w formie graficznego nadruku przeskalowanych źdźbeł trawy, bowiem prostopadłościenne pudło budynku wypełnia całą dostępną działkę. Ta sztuczna zieleń ożywia szare ulice przemysłowej dzielnicy.

 

 

W budynku od strony północnej wygospodarowano niewielkie patio, na którym powstał mały plac zabaw dla dzieci gospodarzy. Parter od frontu mieści także pracownię, którą od reszty domu oddziela garaż. Za nim znajdują się pokoje dzieci oraz otwarty na patio pokój bawialny. Na piętrze znajduje się sypialnia gospodarzy oraz rozległa przestrzeń dzienna z kuchnią, która ma niewielki taras pokryty... sztuczną trawą.

 

 

Prosty budynek zachwyca maksymalnie wykorzystaną przestrzenią, a jego lekka bryła uczłowiecza smutną przemysłową strefę. Co więcej dom z pracownią był tani w budowie, równie niedroga jest jego eksploatacja.

 

 

Stalowa chata

 

Nagrodę Colorbond dla najlepszego stalowego budynku trzymał Snowy Mountains House projektu młodego architekta Jamesa Stockwella. Jak sama nazwa budynku wskazuje powstał w miejscu, które jest narażone na śnieżyce, raczej nie kojarzące się powszechnie Australią. To sprawa położenia domu nad jeziorem Jindabyne w Nowej Południowej Walii, które przylega do najwyższego pasma gór Australii - Snowy Mountains. Słynie ono z kurortów narciarskich, obfitych opadów śniegu oraz najwyższego szczytu kontynentu - Mount Kościuszko. Z drugiej strony latem okolica narażona jest na upały i pożary lasów.

 

 

Budowa domu wakacyjnego w takim ekstremalnym klimacie nakłoniła architekt do budowy stalowej skorupy, która ochrania budynek. Tworzy go olbrzymia srebrzysta kolebka, która opiera się na skośnych podporach. Z daleka forma ta przypomina namiot z podciągami. Połacie dachu wychodzą daleko poza obręb budynku, zacieniając jego szklane ściany przed ostrym słońcem w lecie, a zimą chroniąc przed opadami śniegu i deszczu.

 

 

Formę domu sprowadzono do minimum. Dach i przypory w całości pokrywa blacha, pozostałe elementy to ściany ze szkła oraz drewna. We wnętrzach poprzez duże przeszklenia można obserwować niesamowity krajobraz gór i jeziora Jindabyne.

 

 

 

Dom jest praktycznie samowystarczalny, ma własne ujęcie wody, ciepło dostarcza geotermalne ujęcie.

 

 

Kolorowy bank

 

Nagroda dla najlepszego obiektu komercyjnego trafiła do pracowni BVN Architecture za projekt siedziby głównej banku Bendigo. Ten nowoczesny biurowiec powstał w historycznym centrum miasta Bendigo, jednak mimo znacznej skali - pracuje w nim ponad tysiąc osób - nie przytłoczył uliczek z malowniczymi kamienicami.

 

 

Architekci rozwiązali kompleks niczym kampusu uniwersytecki, nadając mu charakteru niewielkich kubatur, pomiędzy którymi powstały kryte szkłem pasaże łączące się w centralnym atrium.

 

Budynek wpisuje się w kontekst miejsca poprzez kontynuację przestrzeni publicznych. Przy głównym wejściu powstał placyk, w jego posadzce zapisano historię miejsca, m.in. informacje o tym, że kiedyś stał tu teatr, który spłoną w latach 60. XX wieku.

 

 

Najbardziej charakterystycznym elementem budynku jest zachodnia elewacja, która wygląda jakby ozdobiono ją kolorowymi wycinankami. To perforowane aluminiowe łamacze światła, które chronią przeszkloną fasadę przed ostrymi promieniami zachodzącego słońca. Panele mają kolory od czerwonego, nawiązując w ten sposób wprost do okolicznych kamienic, przechodząc w zieleń, która odpowiada parkowi znajdującemu się po drugiej stronie budynku.

 

 

Obraz architektury australijskiej, jaki wyłania się z nagród przyznanych w Melbourne pokazuje, że jest ona racjonalna, prosta i ekonomiczna, nie pozbawiona jednak nowatorskich rozwiązań i humanitarny cech, upodobań do naturalnych materiałów, zwłaszcza drewna.

 

 

 

wolf

 

Zobacz też:

 

Ashton-Raggatt-McDougall - australijscy indywidualiści

 

Najlepsze budynki 2009

 

Dom-most w Australii

 

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX