Skok w chmurach w polskim pawilonie w Wenecji

wolf

Największa impreza architektoniczna na świecie - 12. Biennale Architektury w Wenecji - wystartowała 29 sierpnia. Nie zabraknie na niej Polski. Nasz narodowy pawilon mieści ekspozycję autorstwa dwóch kobiet: artystki Agnieszki Kurant i architektki Aleksandry Wasilkowskiej. Ich surrealistyczna praca "Emergency Exit" to prawdziwa chwila relaksu i zabawy w szeregu innych wystaw

wenecja, polska architektura, biennale, polski pawilon, sztuka
Polski pawilon na 12. Międzynarodowym Biennale Architektury w Wenecji. Wystawa 'Emergency Exit' projektu artystki Agnieszki Kurant i architektki Aleksandry Wasilkowskiej.
www.labiennale.org

 

 

Można powiedzieć, że tegoroczne biennale stoi pod znakiem kobiet. Głównym kuratorem całej imprezy jest japońska architektka Kazuyo Sejima, to pierwsza kobieta na tym stanowisku w historii weneckiego biennale. Sejima razem z Ryue Nishizawa prowadzi słynną pracownię architektoniczną SANAA, w tym roku oboje zostali odznaczeni architektonicznym Noblem - nagrodąPritzkera.

 

 

Tegoroczne 12. Biennale ma hasło przewodnie "People Meet in Architecture". W wystawie bierze udział ponad 50 narodowych reprezentacji, większość będzie prezentować swoje wystawy na terenie tzw. Giardini, czyli na tradycyjnym obszarze biennale zabudowanym tzw. narodowymi pawilonami. To właśnie tam można oglądać nasz polski pawilon.

 

 

W tym roku wybór koncepcji polskiej wystawy nie był prosty. Poprzeczkę wysoko podniósł pawilon z zeszłej edycji nad którym czuwało dwoje kuratorów - Grzegorz Piątek i Jarosław Trybuś, laureaci Złotego Lwa dla najlepszego narodowego pawilonu na 11. Biennale Architektury w Wenecji. Wówczas wystawa składała się ze zdjęć polskich architektonicznych ikon wykonanych przez Nicolasa Grospierre`a, towarzyszyły im równolegle kolaże Kobasa Laksy z niepokojącymi wizjami, co może się z nimi stać w przyszłości.

 

 

Na projekt wystawy w polskim pawilonie ogłoszono zorganizowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego konkurs. Niestety nie przyniósł rozwiązania. Jak mówiła dyrektor galerii Zachęta Agnieszka Morawińska pełniąca jednocześnie funkcję komisarza pawilonu polskiego w Wenecji, "żaden z projektów nie kwalifikował się do pokazania na wystawie tej rangi".

 


Zdecydowano się wówczas na niecodzienny krok. Przedstawiciele jury - Grzegorz Piątek i Jarosław Trybuś zaproponowali, by wyboru projektu wystawy dokonał kurator, najlepiej zza granicy i z dużym doświadczeniem. Wskazali na Eliasa Redstone'a, krytyka architektury i organizatora wystaw z Architecture Foundation w Londynie, niezależnej organizacji zajmującej się sztuką i architekturą. Redstone jest także członkiem komitetu organizacyjnego Londyńskiego Festiwalu Architektury.

 

 

Wybór zaakceptował minister kultury i po raz pierwszy w historii polskiej obecności na Biennale Architektury w Wenecji kuratorem naszego pawilonu został obcokrajowiec. Redstone ogłosił jeszcze jeden konkurs, tym razem zamknięty, w którym wzięły udział 4 zespoły zauważone w pierwszym konkursie. Kurator postawił przed uczestnikami nowy temat: instalacja miała być związana ze sportem, zbliżającymi się mistrzostwami w piłce nożnej Euro 2012. Miała też pokazywać, "jak budynki i przestrzeń publiczna mogą zostać wykorzystane do zintegrowania sportu i zabawy z przestrzenią miejską i życiem publicznym".

 


wyjście awaryjne


Restone wytypował pracę artystki Agnieszki Kurant i architektki Aleksandry Wasilkowskiej. Już w pierwszym konkursie ich projekt był zauważony i najgoręcej dyskutowany. Zaproponowały wtedy pracę "Wejście/Wyjście", polegający na zamianie pawilonu polskiego w alternatywne wejście na teren Giardini. Dziś znajduje się on na peryferiach i wielu zwiedzających do niego po prostu nie dociera, bo po drodze mija szeregi innych pawilonów, w tym amerykański, niemiecki, francuski, czy hiszpański. Dzięki prostemu gestowi polski pawilon naruszyłby strukturę całego biennale - stałby się centralnym budynkiem imprezy.

 

 

W drugim konkursie tandem Kurant i Wasilkowska przygotowały pracę "Emergency Exit" (Wyjście awaryjne). Została zrealizowana i dziś można ją już zwiedzać.

 

 

Polski pawilon przykrywa ciemność. W półmroku widoczna jest tylko skomplikowana struktura metalicznych prostopadłościanów, które w całym wnętrzu układają się w pryzmy, tworząc góry czy też coś na kształt sylwetek wieżowców. Stosy kubicznych brył to tak naprawdę zwykłe stalowe klatki do przewozu ptaków.

 

 

Zwiedzający mają możliwość wdrapywania się na te konstrukcje. Efektu nierealności dodają pełzające po podłodze kłębiaste chmury, które wytwarzają specjalne maszyny. Kulminacją całej instalacji jest wdrapanie się na szczyt najwyższej pryzmy prostopadłościanów. Unosi się nad nim neonowy napis: "jump on your own risk" (skaczesz na własne ryzyko). Znajdując się na szczycie nie wiadomo, co znajduje się po drugiej stronie pryzmy - widać tylko gęstą pokrywę chmur, która wywołuje wrażenie stania na krawędzi przepaści bez dna.

 

 

Tego, kto jednak zaryzykuje, czeka miła niespodzianka. Kilka metrów poniżej, tuż pod sztuczną chmurą, znajduje się bowiem miękki materac amortyzujący upadek.

 

 

 

Czy instalacja Kurant i Wasilkowskiej to jednak obiekt godny weneckiego biennale? Enigmatyczna praca ma w sobie duży ładunek zabawy, jej eksploracja całkowicie pochłania widzów - jest więc jedną z najbardziej angażujących odbiorców wystaw tegorocznej imprezy. Nie jest jednak oczywista w odbiorze.

 

 

Wymowę pracy zdradzają trochę same artystki. "To jest nasze nieposłuszeństwo wobec systemu Biennale Architektury. Tam się pokazuje głównie utopijne wizje miast, plany, makiety projektów. My tworzymy instalację, w której po obejrzeniu setek projektów i planów można nagle wyłączyć intelekt i zacząć doświadczać" - tłumaczy Wasilkowska.

 

 

Sam tytuł wystawy jawi się jako ironiczne odniesienie do obowiązujących w budynkach i przestrzeni miejskiej przepisów bezpieczeństwa czy wymogów higieniczno-zdrowotnych, których celem jest kontrola ryzyka i wykluczenie tego, co przypadkowe i nieoczekiwane. A właśnie te niedosłowne, trudno mierzalne zagadnienia interesują artystki.

 

 

Ich praca promuje podejście do architektury i urbanistyki, wykraczające poza logikę przyziemnej rzeczywistości i sztywne planowanie życia. Jest otwarte na to, co w mieście nieprzewidywalne. Uelastycznia tkankę miejską poprzez uaktywnienie jej szczelin, luk i porów. Umożliwia też mieszkańcom "wyłączenie" się z dominujących miejskich struktur poprzez rozwijanie indywidualnych, autonomicznych działań i inicjatyw.

 

 

"Nie jest sztuką stworzyć sztywny plan zagospodarowania przestrzeni, który przewiduje dokładnie, co będzie się działo w jakimś miejscu przez następne trzydzieści lat i który nie pozwala na przesiąkanie oddolnych aktywności. Sztuką jest takie planowanie, w którym nowe potrzeby mają szansę być zaspokojone. Myślenie sztywnym masterplanem owocuje takimi realizacjami, jak: Potsdamer Platz, La Defense, Canary Wharf. Potrzebne jest odejście od totalnej kontroli tkanki miejskiej, taka postawa jest bardziej efektywna. Na plac Defilad w Warszawie trzeba co jakiś czas organizować nowy konkurs, bo kolejne plany zagospodarowania się starzeją. Określają formy budynków zbyt precyzyjnie, po kilku latach ta forma staje się nieaktualna" - mówi Wasilkowska.

 

 

Kurant dodaje: "To jak z budowaniem znaczenia w sztuce. Artysta, który z góry zakłada, jaką treść chce przekazać ludziom, nie zostawia miejsca dla widza, traktuje go instrumentalnie. Taka sztuka łatwo może się stać propagandą. Idea, że można coś kontrolować jest iluzją, lepiej pogodzić się z tym, że kontrolę i tak utracimy".

 


Skok w chmury symbolizuje całkowitą wolność i możliwość ucieczki od miejskiej rzeczywistości. Jest ucieleśnieniem potrzeby i pragnienia dobrowolnej rezygnacji z kontroli po to, by uwolnić się rzeczywiście i w przenośni od systemu.

 

 

Polski pawilon jak i całe Międzynarodowe Biennale Architektury w Wenecji można oglądać do 21 listopada.

 

 

Agnieszka Kurant (1978) - artystka sztuk wizualnych. Urodziła się w Łodzi, mieszka i pracuje w Warszawie. Studiowała historię sztuki na Uniwersytecie Łódzkim (1997-2002), fotografię w PWSFTiTv w Łodzi (1998-2001) oraz kreatywne kuratorstwo (creative curating) w londyńskim Goldsmith College (2002-2003). W 2008 roku została zaproszona do udziału we Frieze Projects przy targach Frieze w Londynie. W 2009 roku była nominowana do międzynarodowego finału nagrody Henkel Art Award.

 

 

Aleksandra Wasilkowska (1978) - uzyskała dyplom na Wydziale Architektury i Urbanistyki i Politechniki Warszawskiej oraz dyplom z wyróżnieniem w Ecole d'Architecture de Bretagne, od 2006 roku prowadzi własne studio projektowe w Warszawie. Otrzymała wyróżnienie w konkursie na ogród Pontivy we Francji oraz w konkursie na projekt pawilonu informacyjnego dla Muzeum Żydowskiego w Warszawie. Współzałożycielka kolektywu Meso (wspólnie z Angelique Chedemois i Tam-Kien Dongiem), zajmującego się m.in. zagadnieniem miejskich systemów złożonych (complex systems). Tworzy architekturę opartą o nielinearne procesy zachodzące w systemach złożonych takich jak miasto, społeczeństwo czy sztuka.

 

 

wolf

 

 

Wypowiedzi artystek zaczerpnięto z wywiadu Doroty Jareckiej: "Ludzie mają czasem ochotę wyskoczyć" z Gazety Wyborczej 6.08.10

 

 


Zobacz też:


Złoty Lew dla Polski na Biennale Architektury!


Polski pawilon bije rekordy na EXPO


Polska trampolina w Wenecji


Skomentuj:

Skok w chmurach w polskim pawilonie w Wenecji