Architektura w Katowicach TOP 10 - przewodnik po najciekawszych budynkach

Stolica województwa śląskiego to młode, 150-letnie miasto, ale pod względem architektury, niejedna bardziej wiekowa metropolia zielenieje z zazdrości. Czego tu nie ma! Jest pierwszy w Polsce wieżowiec, pierwsza na ziemiach polskich realizacja idealistycznego miasta-ogrodu, jest cała modernistyczna dzielnica, no i zjawiskowy Spodek, górujący na wszystkim. W cieniu pozostaje zapomniane arcydzieło brutalizmu, czyli wyburzany dworzec kolejowy.
Spodek w Katowicach Spodek w Katowicach fot. Przemek Jendroska/Agencja Gazeta

1. SPODEK

Być w Katowicach i nie zobaczyć Spodka, to jak odwiedzić Paryż i przeoczyć wieżę Eiffla. Ta hala widowiskowo-sportowa w kształcie latającego talerza to najbardziej rozpoznawalny obiekt miasta. Otwartą ją 9 maja 1971 roku, nazwę wymyślili sami mieszkańcy w ogłoszonym wtedy konkursie. Ojcem budowli jest ówczesny wojewoda śląski, generał Jerzy Zietek, który był inicjatorem budowy hali. Pierwotnie miała stanąć w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie, ale jak wojewoda zobaczył gotowy projekt, zrozumiał, że taki obiekt musi stanąć w samym sercu miasta, wybrał wyeksponowaną działkę przy planowanym właśnie rondzie, które ukończono w 1965 roku.

Konstrukcja Spodka widziana w czasie budowy Konstrukcja Spodka widziana w czasie budowy joannanowicka.blogspot.com

1. SPODEK

Spodek to wspólne dzieło architektów i konstruktorów, bo forma jest tu wynikiem niesamowitej konstrukcji. Architekci Maciej Gintowt i Maciej Krasiński współpracowali z konstruktorami Andrzejem Żurawskim, Andrzejem Włodarzem i Wacławem Zalewskim. W budynku zastosowano po raz pierwszy na świecie na taką skalę nowatorską konstrukcję tansegrity, czyli przestrzennej kratownicy, jednak nie zbudowanej ze sztywnej stali, jak to zazwyczaj bywa, ale z naprężonych stalowych lin pomiędzy którymi stoją sztywne łupki. Okrągły dach Spodka o rozpiętości 126 metrów tworzy 120 wiązek promieniście rozpiętych takich linii, które na środku stykają się przy stalowym pierścieniu, ten podtrzymuje niewielką paraboliczną kopułę stanowiącą efektowny świetlik. Cały dach można porównać do gigantycznego koła rowerowego, gdzie stalowe linie to rodzaj szprych, a centralny pierścień to piasta.

2. DWORZEC KOLEJOWY

Pewnie wiele osób przeciera oczy ze zdumienia, dlaczego BRYŁA na drugim miejscu katowickiego TOP 10 umieszcza budynek, który właśnie znika z powierzchni ziemi, czyli dworzec kolejowy oddany do użytku w 1972 roku. Przyznajemy, choć prawie nie ma już po nim śladu to jednak należy mu się pamięć, bo był to najciekawszy dworzec kolejowy w Polsce i do tego prawdziwy biały kruk architektury! Hala dworca była bowiem jedynym znaczącym obiektem brutalizmu w Polsce, stylu, który po wojnie rozpropagował Le Corbusier, budując z surowego betonu kolejne budowle. Katowicki dworzec eksponował swoją konstrukcję właśnie brutalnie, bez żadnych upiększeń. Jego strukturę tworzyło 16 żelbetowych kielichów z widocznym rysunkiem szalunku (czyli odbitych w betonie desek). Każdy z nich podtrzymywał zadaszenie o rozpiętości 18 na 18 metrów, przy tym grubość powłoki żelbetowej wynosiła zaledwie 6 centymetrów! To było mistrzostwo świata!

Dworzec Główny w Katowicach Dworzec Główny w Katowicach Fot. Dawid Chalimoniuk / AG

2. DWORZEC KOLEJOWY

Autorami projektu dworca był słynny zespół warszawskich tygrysów, tak nazywano tercet architektów złożony z Wacława Kłyszewskiego, Jerzego Mokrzyńskiego i Eugeniusza Wierzbickiego ze względu na ich śmiałe podejście do architektury. Za konstrukcję był odpowiedzialny Wacław Zalewski, ten sam, który był również współtwórcą Spodka. Zalewski postawił na konstrukcję kielichową, bo to taka struktura, w której każdy słup podtrzymuje kawałek zadaszenia w formie odwróconej parasolki, niezależnie od pozostałych. Było to idealne rozwiązanie dla miasta zagrożonego szkodami górniczymi, bo każdy kielich może osiadać bez obawy, że budynek się rozpadnie. Zarazem kielichy, choć z betonu, dawały w efekcie lekką i dynamiczną formę budynku.

Dom mieszkalny przy ul. Podchorążych 3 Dom mieszkalny przy ul. Podchorążych 3 Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja

3. MODERNISTYCZNE KATOWICE

Katowice można z całą pewnością nazwać stolicą moderny, bowiem nigdzie indziej w Polsce, może z wyjątkiem Gdyni, nie zachowało się tyle budynków z okresu międzywojnia. Te w Katowicach wyróżnia śmiała forma i luksusowe wykończenia. Aby je zobaczyć wystarczy z dworca kolejowego przejść na południową stronę śródmieścia, która prawie w całości została wybudowana w przeciągu kilkunastu lat międzywojnia.  Olbrzymi ruch budowlany wynikał z prosperity, Śląsk był najsilniejszym regionem gospodarczym II Rzeczypospolitej. Kamienice w tym rejonie zamieszkiwali urzędnicy, adwokaci, inżynierowie, każda ma niezwykłe wiszące zimowe ogrody, czyli przeszklone balkony, tak jak ta na zdjęciu kamienica przy ulicy Rymera 7.

Dom mieszkalny przy ul. PCK 10 Dom mieszkalny przy ul. PCK 10 Fot. Marta Barejowska / AG

3. MODERNISTYCZNE KATOWICE

Najciekawsza jest ulica Curie-Skłodowskiej i jej najbliższe okolice, prawie w całości zabudowana funkcjonalistycznymi obiektami z lat 30. Jedną z lepiej zachowanych kamienic jest tzw. dom dr Kazimierza Wędlikowskiego przy ulicy PCK 10 z lat 1937-38. Dobry stan elewacji i klatki schodowej wynika z faktu, że budynek pozostał w rodzinie pierwotnego właściciela. Kamienica projektu architekta Stanisława Gruszki ma charakterystyczny zaokrąglony narożnik z oknami mającymi wygięte, cylindryczne szyby. Taki motyw powtarza się w kilku okolicznych kamienicach.

4. NIKISZOWIEC

W Katowicach można podziwiać najpiękniejsze osiedle robotnicze w Polsce. To Nikiszowiec, które swoją gęstą zabudową przypomina miasteczka na południu Europy. Są tu ciasne, wybrukowane uliczki oraz centralny mały plac z kościołem i arkadowymi podcieniami wokół. Magiczny Nikisz inspiruje od lat malarzy jak i filmowców. Kompleks ma plan przypominający szybowiec albo kształt widowni teatralnej. Wszystkie uliczki i przejścia zbiegają się jakby na scenie, którą tworzy plac centralny. Wzdłuż placu biegną arkadowe podcienia ze sklepami. Przy placu, jak na tradycyjnym rynku, znajduje się również kościół - świątynia św. Anny.

4. NIKISZOWIEC

Nikiszowiec powstał w latach 1908-1924 według projektu architektów Emila i Georga Zillmannów. Osiedle wybudowano je dla robotników kopalni Giesche (obecnie kopalnia Wieczorek). Kolonia to zamknięty kompleks mieszkalny przewidziany dla tysiąca mieszkańców. Początkowo miało powstać 9 olbrzymich bloków, jednak zrealizowano 6. Każdy zamknięty czworoboczny blok tworzy kwartał. Wszystkie domy są tej samej wysokości i mają trzy kondygnacje. We wnętrzach bloków są zielone dziedzińce z budynkami gospodarczymi. Do osiedla wjeżdża się przez bramy, które tworzą przerzucone nad ulicą przewiązki łączące sąsiednie bloki. Nadają z zewnątrz obronny charakter Nikiszowi, ale zarazem są bardzo malownicze.

widokówka Giszowiec widokówka Giszowiec archiwum wolf

5. GISZOWIEC

Będąc w Katowicach nie można ominąć osiedla robotniczego Giszowiec, które stanowi jedną z pierwszych na kontynencie europejskim realizacji wizji miasta-ogrodu, czyli miejsca, gdzie bliski kontakt z przyrodą nie jest pozbawiony miejskich udogodnień. Wzorową kolonię robotniczą dla pracowników kopalni Giesche (dziś Wieczorek)wybudowali ci sami architekci co osiedle Nikiszowiec - Emil i Georg Zillmann. Wybrano miejsce dla owego miasta-ogrodu w lesie w sąsiedztwie podkatowickiej gminy Janów. Wykarczowano tam prostokąt o wymiarach 800 na 1200 metrów i w przeciągu lat 1906-1910 wybudowano.

5. GISZOWIEC

Na osiedlu zbudowano ponad 300 domów dla 600 rodzin, większość z nich była domami dwurodzinnymi, jednorodzinne były przeznaczone dla kadry zarządzającej i urzędników. Domy przypominały górnośląskie wiejskie chaty, miały wysokie strome dachy o wielu załamaniach, wzbogacone okienkami w lukarnach. Osiedle było dalekie od monotonii, bo Zillmannowie zaprojektowali 46 typów domów o różnych kształtach i różnie ustawionych do ulicy. Domy robotnicze były kryte impregnowanym gontem, urzędnicze wyróżniała dachówka. Niestety 2/3 kolonii robotniczej wyburzono w latach 70., na szczęście ostały się też w całości zabudowania centralne, które w ostatnich latach poddano renowacji. Stoją przy rynku zwanym placem Pod Lipami, od zachodu są sklepy, od wschodu gospoda z piękną salą koncertową, południową pierzeję stanowią zabudowania szkolne.

Akademia Muzyczna w Katowicach z lotu ptaka Akademia Muzyczna w Katowicach z lotu ptaka Archiwum Konior Studio

6. AKADEMIA MUZYCZNA

Pod koniec 2007 roku otwarto nową salę koncertową w Katowicach, jedyną taką w kraju, bo całkowicie drewnianą. Sala jest częścią rozbudowy ponad stuletniego gmachu Akademii Muzycznej, której projekt opracowało Konior Studio. Nowa część składa się z ceglanych, kubicznych bryły, z niewielką ilością okien. Ich monumentalne formy komponują się za starym, neogotyckim budynkiem uczelni. Jedyną ekstrawagancją jest tutaj motyw wysuniętych nieco przed lico cegieł, które wyglądają niczym poruszone klawisze fortepianu.

Wnętrze atrium Akademii Muzycznej w Katowicach Wnętrze atrium Akademii Muzycznej w Katowicach Archwium Konior Studio

6. AKADEMIA MUZYCZNA

Na nową część kompleksu uczelnianego składa się biblioteka muzyczna, biura, archiwa, które stanęły zaraz za starym gmachem. Oddziela je od istniejącego budynku całkowicie przeszklone atrium. Ta spacja wyraźnie odcina stare od nowego, jedynie przestrzenne kładki łączą różne poziomy obu budynków. W wielkim holu jest bar kawowy, rośnie w nim też gaj bambusowy. Atrium stało się już ulubionym miejscem spotkań katowiczan. Sercem gmachu jest sala koncertowa na 500 miejsc, która działa jak gigantyczne drewniane pudło rezonansowe odizolowane do reszty budynku.

Urząd Wojewódzki w Katowicach z lotu ptaka Urząd Wojewódzki w Katowicach z lotu ptaka BlizejMiasta.pl

7. URZĄD WOJEWÓDZKI

Najważniejszą budowlą z okresu międzywojnia w Katowicach jest Urząd Wojewódzki wzniesiony w latach 1924-29. Był i jest wciąż siedzibą Sejmu Śląskiego. Mało kto wie, ale to pierwszy budynek parlamentarny w Polsce, rozbiory kraju uniemożliwiły budowę tego typu obiektów, a warszawski Sejm jest późniejszy o kilka lat. Katowicki gmach jest ogromny i niegdyś był największym w Polsce budynkiem, długość korytarzy liczy 6 kilometrów, jest tu ponad 600 pomieszczeń.

Westybul Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego Westybul Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego fot. A.Astaszow / Śl.U.W.

7. URZĄD WOJEWÓDZKI

Gmach urzędu powstał według projektu otrzymanego w wyniku głośnego wówczas konkursu architektonicznego, w którym zwyciężyli krakowscy architekci Kazimierz Wyczyński, Stefan Żeleński i Piotr Jurkiewicz. Powstał monumentalny, klasycyzujący gmach, który swoją bryłą przypomina pałac na planie kwadratu. Najbardziej reprezentacyjne pomieszczenia urzędu Wojewódzkiego to wysoki na 3 piętra westybul, Sala Sejmu w kształcie elipsy i Sale Błękitna, Złota, Marmurowa. Ta ostatnia była zwana wczesnej Recepcyjną, jednak w czasie okupacji hitlerowskiej zmieniła swój charakter. Jej obecny wystrój to dzieło naczelnego architekta Hitlera - Albert Speera. Pompatyczna, ale w surowym stylu, miała odpowiadać urzędującemu tu gaulaiterowi, zarządcy prowincji Rzeszy. Dziś to jedyne takie miejsce w Polsce, gdzie zachowała się faszystowska architektura. Gabinet często gra w filmach, a swoją karierę rozpoczął w serialu Stawka większa niż życie.

Sąd Okręgowy w Katowicach Sąd Okręgowy w Katowicach Fot. Przemek Jendroska/Agencja Gazeta

8. SĄD OKRĘGOWY

Kolejnym monumentalnym gmachem Katowic, który jest godny zobaczenia - to Sąd Okręgowy na ulicy Francuskiej. Jego otwarcie nastąpiło przed ponad rokiem. Budynek projektu Archistudio Studniarek+Pilinkiewicz stanowi wydłużony prostopadłościan, jego boczne ściany wypełniają rzędy identycznych, wysmukłych okien. Sprawiają wrażenie porządku i ładu, który współgra z siedzibą wymiaru sprawiedliwości. Budynek jest jednym z najciekawszych współczesnych obiektów sądowych w Polsce.

Dom Trójkątny w Katowicach projektu Roberta Koniecznego Dom Trójkątny w Katowicach projektu Roberta Koniecznego Archiwum KWK Promes

9. NIEZWYKŁE DOMY KONIECZNEGO

Będąc w Katowicach można podejrzeć 2 domy najsłynniejszego obecnie Polskiego architekta ? Roberta Koniecznego, który prowadzi pracownię KWK Promes. W Ligocie, południowej dzielnicy Katowic stoi jego pierwsze dzieło, czyli Dom Trójkątny zrealizowany wspólnie z Marleną Wolnik-Konieczny. Jak wszystkie budynki tej pracowni, tak i tutaj za formą kryje się idea. Nietypowy kształt budynku narzuciło miejsce, bo kwadratową działkę przecinała żyła wodna, a architekci nie chcieli, by przebiegała przed dom. Stąd dom ma plan trójkąta.

Dom z ziemi śląskiej Dom z ziemi śląskiej Archiwum KWK Promes

9. NIEZWYKŁE DOMY KONIECZNEGO

Na obrzeżach Katowic, tuż pod lasem stanął Dom z Ziemi Śląskiej, drugi zrealizowany budynek pracowni KWK Promes. To chyba pierwsza dekonstruktywistyczna willa w Polsce. Powyginany budynek wygląda jak przemieszane warstwy geologiczne. To celowy zabieg, bo budynek stanął na uskoku tektonicznym. Dom z Ziemi Śląskiej oplata rampa, która biegnie od piwnicy, gdzie jest niewielki basen, potem przechodzi w pochylnię otaczającą dwukondygnacyjną część dzienną. Zastępuje ona tradycyjne schody. Aby zmniejszyć liczbę krzywizn na elewacji, pochylnia nie ma spoczników. Pochyłe części budynku oblicowano rdzawą sklejką, odcinają się od typowo białej, modernistycznej kostki.

Drapacz chmur w Katowicach Drapacz chmur w Katowicach wolf

10. KATOWICKI DRAPACZ CHMUR

Katowice są też pionierem w zakresie wieżowców. W 1932 roku przy skrzyżowaniu ulic Żwirki-Wigury i Skłodowskiej-Curie oddano do użytku najwyższy wówczas budynek w Polsce (kilka miesięcy później zdeklasował do warszawski Prudential). Liczący 49,4 metra wysokości wieżowiec ma 14 kondygnacji nadziemnych oraz dwie podziemne, jego konstrukcję stalową opracował prof. Stefan Bryła, który był również autorem wspomnianego Prudentiala. Katowicki wieżowiec jest skrajnie funkcjonalistyczny, architekt Tadeusz Kozłowski odrzucił wszelkie ozdoby. Budynek to gra kubicznych brył. Luksusowe mieszkania były przeznaczone dla pracowników Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego i Izby skarbowej. W niższych skrzydłach bocznych do dziś mieści się Izba Skarbowa. Po wojnie wprowadzili się tu również artyści m.in. pracownicy teatru Śląskiego, Gustaw Holubek, czy Kazimierz Kutz.

Więcej o: