Zobacz to, czego nie ma. Muzeum Utracone w Pałacu Saskim [WASZE PROJEKTY]

red

Odbudowywać czy nie - ten spór wokół Pałacu Saskiego w Warszawie toczy się od dawna. Jeśli tak, to w jakiej formie i co w nim umieścić. Jeśli nie, to co zrobić z przestrzenią placu. Weronika Kowa w swoim magisterskim projekcie podpowiada, że poza tymi dwoma oczywistymi drogami istnieje jeszcze zupełnie inne wyjście.

Adaptacja Podziemi Pałacu Saskiego na siedzibę Muzeum Utraconego
Adaptacja Podziemi Pałacu Saskiego na siedzibę Muzeum Utraconego
Weronika Kowa

Projekt dyplomowy Weroniki Kowy zmierzył się z trudną kwestią Pałacu Saskiego w Warszawie, po którym do dziś pozostał jedynie fragment środkowej kolumnady. Teren, na którym kiedyś stał Pałac pozostał niezagospodarowany i stanowi swoistą wyrwę w miejskiej urbanistyce. Trzy najbardziej oczywiste opcje - odbudować, zostawić jak jest lub przeznaczyć pod nową zabudowę - mają swoich zwolenników, jak i przeciwników oraz dobre i złe strony.

Do tego zdawałoby się nierozwiązywalnego zagadnienia absolwentka Politechniki Warszawskiej postanowiła jednak podejść z zupełnie innej strony. Podkreślić istnienie pałacu i wydobyć pamięć o obiekcie, ale nie próbować imitować czegoś, czego już nie ma.

Projekt Weroniki Kowy zakłada adaptację pozostałości po Pałacu Saskim na siedzibę Muzeum Utraconego, które dokumentalizuje i odzyskuje utracone za czasów II Wojny Światowej polskie dzieła sztuki. Wiele z nich, tak jak Pałac przestało istnieć, ale ciągle są obecne w świadomości społecznej. Konfrontacja z miejscem po historycznym gmachu sprawia, że odczuwamy tam pustkę, a nowa przestrzeń jest trudna do oswojenia.

Był to nasz dorobek kulturowy i architektoniczny, z którego byliśmy dumni. Do tej pory osoby, które pamiętają jego obecność na dzisiejszym Placu Piłsudskiego odczuwają jego brak. Pozostał zapis energetyczny po jego stracie - pustka placu wydaje się być bardzo dojmująca. Brakuje już nie konkretnych detali, elewacji, okien, drzwi czy dachów - ważniejsza jest bryła i forma, jaka w ówczesnym czasie dopełniała przestrzeń, była obecna i odczuwalna. Ujrzenie tego, czego nie ma, odczucie w inny sposób obecności miejsca, które już nie istnieje - to są warunki, jakie powinno spełniać zmaterializowane Muzeum Utracone - tak opisuje swoją ideę autorka projektu Weronika Kowa.

 

W swoim projekcie postanowiła ponownie odsłonić znajdujące się dziś pod powierzchnią placu piwnice. Zamiast pełnej posadzki, i trawy, która dziś pokrywa podziemne części Pałacu Saskiego zaproponowała stworzenie szklanego zadaszenia nad piwnicami będącego jednocześnie posadzką placu. Takie rozwiązanie umożliwiałoby zobaczenie tego, czego dziś nie widać. We wnętrzach dwanych piwnic powstałaby ekspozycja dotycząca utraconych dzieł i poszukiwanych eksponatów, o które walczy Muzeum Utracone. Oprócz sal wystawowych w podziemnej części zaplanowane zostały także sala konferencyjna, mała kawiarnia oraz pomieszczenia administracyjne z toaletami. Wszystko wpisane jest w tkankę i układ istniejących ścian piwnic, wpisanych do rejestru zabytków. Z kolei na poziomie 0 na szklanej konstrukcji podłogi znalazłyby się ekrany, na których wyświetlane byłyby dzieła odzyskane oraz wejścia do podziemnej części budynku.

Zmaterializowane Muzeum Utracone poprzez szklane konstrukcje oraz transparentność ekranów w sposób nieinwazyjny podkreśliłoby istotę istniejących murów Pałacu Saskiego i w jakimś sensie przywróciło jego istnienie.

ZOBACZ WIZUALIZACJE >>>

Podzielcie się w komentarzach swoją opinią o projekcie oraz napiszcie co Waszym zdaniem powinno stać się z Pałacem Saskim.

Skomentuj:

Zobacz to, czego nie ma. Muzeum Utracone w Pałacu Saskim [WASZE PROJEKTY]