"Chcę się ścigać z całym światem, nawet jeśli ten świat o tym nie wie"

Opracowała Anna Ostrowska
22.05.2017 11:00
A A A
Dom aatrialny

Dom aatrialny (Fot. Olo Studio)

Ambicją Roberta Koniecznego jest tworzenie rzeczy nietypowych, niestandardowych, szukanie ciekawych rozwiązań. Z tym że u podstaw tej pracy zawsze leży znalezienie dobrej odpowiedzi na zadany temat. Nagradzany na całym świecie architekt, szef biura KWK Promes mówi nam, jak do tych odpowiedzi dochodził.

Negatyw rzymskiego Atrium

Poszukiwanie funkcjonalnego rozwiązania zaowocowało stworzeniem nowego modelu domu. Działka z dojazdem od południowego zachodu spowodowała ewidentny konflikt pomiędzy dojazdem a ogrodem, czyli strefą intymną przy budynku. Najpierw Robert Konieczny zdecydował, by zagłębić drogę w ziemi na głębokość 2,5 metra, żeby ten, kto dojeżdża lub dochodzi do domu nie widział osób odpoczywających w ogrodzie. Potem droga skręciła do budynku, jeszcze nie pod budynek, ale w jego kierunku. Wówczas pojawił się problem funkcjonalny. Domownicy musieliby za każdym razem wspiąć się pod górę, by wejść do domu, ponieważ parter znajdowałby się 2,5 metra wyżej od drogi prowadzącej do wejścia. Wówczas pojawił się pomysł, by tę drogę wznieść jeszcze wyżej, co umożliwi wjazd bezpośrednio na poziom parteru. Jednak, by to było możliwe, trzeba wykroić w budynku dziurę. Stąd atrium, które tak naprawdę jest aatrium. Dlaczego? Ten dom jest bowiem odwrotnością domu atrialnego, znanego od czasów rzymskich, wewnątrz którego znajduje się ogród. W przypadku projektu Roberta Koniecznego wejście jest w centrum, a dom otwiera się na ogród, bo tam właśnie znajduje się strefa intymna.

O „Przełomach”

To skomplikowany, wielowątkowy projekt zrealizowany w mieście o bogatej i niełatwej historii. Przed wojną niemiecki Szczecin z dnia na dzień stał się polskim miastem. W miejscu, gdzie miały stanąć „Przełomy”, znajdował się kwartał kamienic zbombardowanych w czasie wojny. To również na tym placu w grudniu 1970 roku toczyły się walki obywateli z milicją. Na dodatek na przyległej działce miała powstać wyrazista bryła projektu Barozziego Veigi. Trzeba było znaleźć odpowiedź na pytanie, jaka forma opowie tę historię, a jednocześnie wpisze się w kontekst miejsca. Architekci stwierdzili, że najlepiej będzie, jeśli w tej sytuacji usuną się na drugi plan, bo filharmonia ma tak mocną formę, że każda inna się z nią pogryzie. Wtedy pojawił się pomysł, aby połączyć dwie tradycje miejsca w jednej, monolitycznej formie — przedwojennego kwartału i powojennego placu spotkań. To, co stworzyli architekci z pracowni KWK PROMES, jest hybrydą urbanistyczną — trochę placem, trochę kwartałem. Tam, gdzie potrzebna była przestrzeń, czyli przed filharmonią i przed kościołem, powierzchnia placu schodzi na poziom chodnika. Natomiast w miejscu, gdzie można było zaznaczyć historyczny kwartał, budynek łagodnie się wypiętrza. Tym samym jeden narożnik skrywa muzeum, a drugi odgranicza obiekt od gęstego ruchu ulicznego.
By nadać budynkowi monolityczny charakter przypisano mu jednorodny materiał – beton. Podziały płyt na placu przechodzą w podziały elewacji i całość sprawia wrażenie, jakby była zbudowana z wielkoformatowych bloków. Wszystkie wejścia do budynku ukryte są za ruchomymi, obrotowymi ścianami, które po zamknięciu tworzą wrażenie monolitu. Tego efektu nie burzy nawet wentylacja. Na dachu nie ma żadnych instalacji, ponieważ wywiew znajduje się w chodniku.

Dom o konstrukcji mostu

Arka Koniecznego wygląda jakby płynęła po stoku. Budynek zwisa nad zboczem, a jego forma przypomina górski głaz. Efekt ten potęguje brak ogrodzenia i aranżacji zieleni. Najlepszym projektem ogrodu okazał się brak projektu. To po prostu fragment góry z działką będącą przedłużeniem łąk. Wrażenia dopełniają konie sąsiada, które podczas ulewy chronią się pod kadłubem oraz latem „koszą” łąkę. Długo nie wiedziałem, jak zrobić wejście do Arki. Między podłożem a podstawą jest metr różnicy. Myślałem o schodach, a też chciałem mieć w tym miejscu okiennicę. W końcu wpadłem na pomysł mostu zwodzonego. Kiedy opada, można swobodnie dostać się do wnętrza, gdy się zamyka – jest okiennicą.

Dom Roberta Koniecznego ma konstrukcję mostu, a podczas ulewy przepływa pod nim woda. Charakterystyczny, odwrócony dach to część opracowanego rozwiązania technologicznego, które chroni przed górskimi osuwiskami. Magazyn Wallpaper uznał Arkę za najlepszy dom roku 2016. Historia lubi się powtarzać. Dziesięć lat wcześniej tytuł najpiękniejszego domu na świecie przyznawany przez magazyn World Architecture News otrzymał dom aatrialny.

O wierze we własne możliwości

O tym, jak ważna jest wiara we własne możliwości opowiada historia projektowania domu pod Barceloną. Do opracowania projektu zaprosiła Roberta Koniecznego firma Imaestri, słynąca ze współpracy z najlepszymi architektami, takimi jak Frank Gehry, Zaha Hadid czy pracownia MVRDV. Tak mnie spięło, że nie myślałem o tym, jak zrobić fajny projekt, tylko, żeby się nie skompromitować. Katastrofa. Jak u piłkarza, który wychodzi na boisko bez wiary we własne możliwości i przez pierwsze 20 minut nie jest w stanie grać, bo mu się nogi uginają ze strachu. Po miesiącu zmagań, szarpaniny, poczułem, że muszę wyjść z biura, wyluzować się, uspokoić. Jeszcze tego samego dnia pojawił się super pomysł. Zupełnie na luzie. Rzecz polega na dostosowaniu domu do stoku, podobnie jak w przypadku Arki. Gdy napełni się wodą pudełko, a później je przechyli, to woda zatrzymuje się na krawędzi. Do tego wkładamy dom. Efekt jest taki, że będąc wewnątrz widzi się z dwóch stron ogrodzenie, które oddziela domowników od sąsiadów, a lustro wody kończy się idealnie na krawędzi ogrodzenia. Hiszpanie nazwali ten dom Horyzont. Pomysł jest prosty jak drut. I takie zawsze są najlepsze. Tyle że najtrudniej na nie wpaść. Ten pojawił się w momencie, gdy wróciła mi wiara we własne możliwości.

O efekciarstwie

Na studiach profesor zapytał mnie: „Umiesz rysować?”. Odpowiedziałem, że umiem. „To rysuj lewą ręką”. Czemu? „Żebyś widział projekt, a nie ładny obrazek. Bo jak sam siebie zaczniesz oszukiwać, to przestaniesz projekt optymalizować”. Dlatego wizualizacje KWK PROMES są proste, pozbawione efektów. Klient ma skupić się na tym, jak przestrzeń działa, a nie na tym, jak wygląda. Nie chcemy go okłamywać pięknymi blikami, ściemami w Photoshopie. Na początku trzeba wytłumaczyć, o co chodzi w projekcie. Później, gdy już widać bryłę, to nawet jeśli ona się klientowi do końca nie podoba, to on już w tej przestrzeni jest, już ją czuje. Dzięki temu można nad projektem wspólnie pracować – mówi Robert Konieczny.

Robert Konieczny, architekt, współzałożyciel pracowni KWK Promes. Zaprojektowane przez KWK Promes Centrum Dialogu „Przełomy” w Szczecinie uznano za najlepszy budynek na świecie 2016 roku. Dom własny „Arka Koniecznego” otrzymał prestiżową nagrodę magazynu Wallpaper.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>>

Więcej o:
Zobacz także
  • Partner plebiscytu
  • Patronat honorowy
  • Partner