Miasto wzywa, Libeskind odpowiada

Joanna Podolska, Marta Skłodowska

Słynny architekt pochodzący z Łodzi Daniel Libeskind, zadeklarował, że chętnie zrealizuje jakiś projekt w rodzinnym mieście. - To miasto woła, by coś dla niego zrobić - stwierdził. Jego zdaniem Łódź ma wielki potencjał i fascynującą historię, która można opowiedzieć poprzez architekturę

Daniel Libeskind, obok Franka Gehry i Zahy Hadid jedna z największych gwiazd architektury, był w środę w Łodzi. Sławę przyniosły mu wizjonerskie projekty, w których kształtuje architekturę jak rzeźbę i tworzy w ten sposób dramatyczne konstrukcje. Jedną z nich jest Muzeum Żydowskie w Berlinie zbudowane na planie połamanej gwiazdy Dawida. Wygrał też konkurs na zagospodarowanie Ground Zero - przestrzeni po World Trade Center w Nowym Jorku. Jego budynki całkowicie zmieniają przestrzeń miast, w których się znajdują i przyciągają turystów.

Z uwagą podchodzi także do tożsamości miejsc w których buduje, pragnąc ją przekazać przez swoje projekty. W ten sposób łączy współczesną formę z historią. M.in. ze względu na to został zaproszony na konferencję "Łódź - rewitalizacja i światowe trendy w architekturze", która miała pokazać zagranicznym inwestorom potencjał Łodzi. Przyjechali na nią goście m.in. z Hiszpanii, Australii, Japonii i Palestyny. - Chcemy pokazać inwestorom potencjalne miejsca, które są w Łodzi do zagospodarowania, ale także już zrealizowane projekty - mówi Juliusz Kłosowski z Warsaw Voice, współorganizator spotkania.

Konferencja rozpoczęła się w dawnej fabryce Scheiblera przy ul. Tymienieckiego 3 (obecnie Łódź Art Center), a Libeskind był głównym panelistą. Pokazywał swoje prace i opowiadał, jak powstawały Muzeum Żydowskie w Berlinie, Muzeum Sztuki w Denver, Centrum Mediów w Szanghaju czy Muzeum Wojny w Manchesterze. Jego zdaniem, architektura nie może być oddzielona od reszty miasta, ale musi być częścią jego przestrzeni. Poza tym zawsze opowiada jakąś historię - podkreślał.

- Każde miasto ma swoją historię do opowiedzenia. W Łodzi wielką inspiracją dla mnie jest Muzeum Sztuki. To najlepsze muzeum sztuki awangardowej. Powstało w latach 20., gdy prawie nikt w świecie nie myślał o sztuce współczesnej. Ono powinno być pokazane światu i promowane także przez sztukę - wyznał. - Żyjemy w globalnym świecie, dlatego bardzo istotne jest przywrócenie pewnym miejscom znaczenia. A Łódź ma światu coś do powiedzenia i wielki potencjał, który przez wiele lat został zaniedbany. I dodał: - Łódź to nie jest jakieś miasto, to jest moje miasto. Z tym miejscem związana jest historia mojej rodziny.

Architekt przyjął od wiceprezydenta Łodzi Włodzimierza Tomaszewskiego zaproszenie do komitetu honorowego wspierającego starania Łodzi o uzyskanie miana Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

- Chciałabym coś zrobić dla Łodzi, ale architekt sam nie buduje, musi być inwestor - mówił w kuluarach.

Daniel Libeskind

jest łodzianinem (rocznik 1946). Tu ukończył szkołę (także muzyczną). Mieszkał przy ul. Piotrkowskiej 42. Na cmentarzu żydowskim na Bałutach są pochowani jego dziadkowie. Wyjechał z Polski w 1957 r., najpierw do Izraela, potem do Stanów Zjednoczonych. Z muzyka stał się architektem. - Moja architektura to także muzyka - wyznał "Gazecie". W środę spędził w rodzinnej Łodzi tylko kilka godzin. Przyleciał ze swoją żoną Niną i asystentem. Przed konferencją chwilę odpoczął w Hotelu Grand. Po wykładzie wziął udział w konferencji prasowej w Manufakturze, był też w pałacu Biedermanna przy ul. Franciszkańskiej. Joanna Podolska, Marta Skłodowska Gazeta Wyborcza Łódź

Joanna Podolska, Marta Skłodowska Gazeta Wyborcza Łódź

Skomentuj:

Miasto wzywa, Libeskind odpowiada