Koszmar z wielkiej płyty

wyborcza.pl

Śmierdzące windy, zaspawane zsypy, krzywe podłogi i ściany, przez które wszystko słychać. I strach przed tynkiem, który spada z balkonu. Jak się mieszka w bloku z wielkiej płyty pisze Gazeta Wyborcza.

09.12.2012 SOSNOWIEC UL DMOWSKIEGO . FOT. GRZEGORZ CELEJEWSKI / AGENCJA GAZETA
Sosnowiec ul. Dmowskiego
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

(...) Mieszkańcy wystraszyli się, kiedy dwa lata temu z obrzeży balkonów zaczęły odpadać fragmenty cementu. Beton zwietrzał, bo 30 lat temu brzegi pokryto byle jak blachą. Założyli wspólnotę mieszkańców i pierwsze pieniądze przeznaczyli na naprawę, żeby uniknąć ofiar.

Jednak eksperci budowlani uspokajają. - To bardzo bezpieczna technologia - mówi dr inż. Janusz Kowalski z Politechniki Poznańskiej, znawca budownictwa wielkopłytowego. Ale zastrzega, że prawdziwa żywotność każdego bloku pozostaje zagadką, dopóki głęboko nie rozkuje się trójwarstwowych ścian. - Problemem są połączenia - dodaje. Szerokie płyty budowlańcy powinni byli dokładnie kotwić i spawać w trzech punktach, a węższe w dwóch. Ale wiadomo, że musieli wykonać plan i znane są bloki, w których poopuszczano środkowe haki. Takie ściany są niebezpieczne, może rozkruszyć je nawet silny wiatr.

Instytut Techniki Budowlanej w Warszawie wydał instrukcję dla firm, które ocieplają osiedla, jak badać i wzmacniać zaniedbane połączenia. Paradoks - firmom zależy na masowych zleceniach od spółdzielni na modną termoizolację, więc ich ekspertyzy często stwierdzają na wyrost, że blok prawie się wali, kiedy naprawdę jest w całkiem niezłym stanie (i nawet nie trzeba mu dodatkowych ton styropianu). A kiedy budynek rzeczywiście potrzebuje pomocy, nikt się nie kwapi poprawiać partactwo sprzed lat.

czytaj całą historię na wyborcza.pl

Skomentuj:

Koszmar z wielkiej płyty