Budynki? Powinniście zmienić mentalność władz

Tomasz Malkowski

- Dobre miasto jest jak dobra restauracja. Najpierw musi być odpowiedni szef, potem świetna obsługa, a na końcu liczy się wystrój lokalu. Budynki nie ściągną ludzi do miasta, powinniście zmienić mentalność władz - przekonuje Roger Riewe, architekt z Grazu i zwycięzca konkursu na nową siedzibę Muzeum Śląskiego.

Zagraniczni architekci dyskutowali we wtorek, jak powinna rozwijać się stolica regionu

 

Od poniedziałku w Katowicach trwa Forum Współczesnego Miasta. Międzynarodowa konferencja to pierwsza impreza, którą zorganizował niedawno powstały Instytut Współczesnego Miasta, organizacja mająca pomagać w lepszym rozwoju aglomeracji górnośląsko-zagłębiowskiej. Kilkunastu gości dyskutuje w sali koncertowej Akademii Muzycznej nad problemami miast XXI wieku. Wczoraj rozważano koncepcję przebudowy śródmieścia Katowic autorstwa Tomasza Koniora .

 

 

Gmach z Katowic robi furorę na świecie

 

 

- Obecnie katowicki rynek jest martwy, w niedzielne popołudnie nie ma tam żywego ducha. Tę pustkę trzeba nasycić treścią, zagęścić - przekonuje Konior . Architekt zwyciężył w ogólnopolskim konkursie na przebudowę centrum miasta przed półtora roku, planuje zapełnić zachodnią stronę alei Korfantego nowymi gmachami, w tym drapaczem chmur.

 

Tomasz Konior - człowiek który chce wypełnić pustkę Katowic

 

Tomasz Konior centrum Katowic

Tak ma wyglądać centrum Katowic według wizji Tomasza Koniora.

 

Riewe sądzi, że samaarchitektura nie przywróci życia śródmieściu Katowic. - Dobre miasto jest jak dobra restauracja. Najpierw musi być odpowiedni szef, potem świetna obsługa, a na końcu liczy się wystrój lokalu. Budynki nie ściągną ludzi do miasta, powinniście zmienić mentalność władz. Budowa centrum to długi proces, a nie jednorazowa inwestycja. Tożsamości nie kupuje się w supermarkecie, tylko zdobywa się przez lata - mówi Riewe.

 

Zaproszony do dyskusji Kengo Kuma, najwybitniejszy architekt japoński, przestrzega przed nadmierną skalą zmian. - Tokio na przełomie XVIII i XIX wieku, kiedy nazywało się jeszcze Edo, miało już 4 mln ludzi i było największym miastem świata. I to wszystko przy starych technologiach, drewnianej architekturze i niskiej zabudowie. Relacje między mieszkańcami były intymne, bo skala ulic był ludzka. Dopiero XX wiek zniszczył Tokio i wiele japońskich miast wszechobecnym betonem i szkłem oraz zbyt wysokimi budynkami - mówi Kuma.

 

Czytaj dalej: Gazeta Wyborcza Katowice

 

Tomasz Malkowski

 

 

Skomentuj:

Budynki? Powinniście zmienić mentalność władz