Parkowanie po polsku

Beton

 Piesi w Polsce ocierają się o ściany budynków tłoczą się wzdłuż żywopłotów. Łamią nogi na koślawym, rozjeżdżonym chodniku i spękanych krawężnikach. Przemykają chyłkiem pomiędzy samochodami lub po zajechanym trawniku, bo są zwyczajnie niemile widziani. Polskie miasta opanowały samochody.

 

 

Foto by Pstrykacz, czarnota.org

Fot. czarnota.org

 

 

Wszystko, przejścia, ścieżki, chodniki, jest gęsto zastawione przez samochody - praktycznie nigdzie nie można przejść. Z naszych kieszeni idą pieniądze, aby remontować ulice, utrzymywać zieleń. Po co, jeżeli wszystko ma zaraz zostać rozjechane i zadeptane? Wystarczy się przejść jakąkolwiek ulicą i od razu rzucają się w oczy setki aut postawione nie tylko na zakazie, ale po prostu blokujące ruch i stwarzające niebezpieczeństwo dla pieszych, rowerzystów i samych użytkowników samochodów.

 

 

Foto by Pstrykacz, czarnota.org

Fot. czarnota.org

 

 

Zobacz "łosi" nieumiejących parkować? Dodaj swoje zdjecie oznaczając je kluczem ''łoś''

 

Wszyscy tańczą chocholi taniec wokół powpychanych aut i jak mantra powtarzają: brak jest parkingów w centrum, najlepiej wielopoziomowych, rozwoju komunikacji i skuteczniejszych przepisów.Kolejne akty prawne nic nie dadzą. Uchwalić można wszystko, a jedyny skutek to rosnące zapełnienie szuflad w biurku urzędniczki popijającej kawę. Również powierzchni parkingowej wcale nie jest tak mało - wybuduje się jej więcej, to wzrośnie liczba samochodów jadących do centrum. Jeśli chodzi o komunikacje publiczną, to już widać postęp a do tego na tle większości miast świata nie ma się czego wstydzić. Tak naprawdę prawdziwym problemem jest tylko i wyłącznie totalne lekceważenie ze strony Straży Miejskiej i Policji. Służby te nic nie robią. Albo się wezmą za to, od czego są, albo pora zastanowić się nad pieniędzmi przeznaczanymi na utrzymywane tych służb z naszych podatków.

 

 

Foto by Pstrykacz, czarnota.org

Foto by Pstrykacz, czarnota.org

Fot. czarnota.org

 

 

Obecna sytuacja przypomina anarchię. Świat, gdzie nie ma żadnych przepisów a każdy może zaparkować, choćby u Ciebie w salonie. Winię za to polskie urzędy miasta, które wykładają coraz więcej pieniędzy na straż miejską a nie potrafią egzekwować prawa na swoim terenie doprowadzając do absurdalnych widoków w dokumentnie zastawionych miastach.


 

Foto by Pstrykacz, czarnota.org

Fot. czarnota.org

 

Foto by Pstrykacz, czarnota.org

Fot. czarnota.org

 

 

Polskie urzędy miasta marudzą, że nie mają pieniędzy na komunikacje miejską, obwodnice itp. Tak naprawdę jednak pierwszy krok do uzdrowienia sytuacji to konsekwentne, szybkie i skuteczne karanie źle parkujących. Gdyby straż miejska zaczęła odholowywać samochody takich delikwentów i wlepiała mandaty, pieniądze od razu by się znalazły. W Europie Zachodniej, Japonii, ale nawet w krajach tak przyjaznych samochodom jak USA i Kanada odholowanie źle zaparkowanego samochodu trwa kilka-kilkanaście minut od momentu zaparkowania w niedozwolonym miejscu. Zarabiają na tym prywatne firmy oraz miasta, więc spieszą się zanim delikwent zdoła odjechać. Auto idzie na lawetę i trzeba zapłacić, by auto odebrać. Delikwent nie odbierze w miesiąc, to auto pójdzie na aukcję. To jedyny sposób, aby polskie miasta odzyskali piesi.

 

 

 

Foto by Pstrykacz, czarnota.org
Fot. czarnota.org

 

 

EPILOG (za Życiem Warszawy): Ostatnio urzędnicy w Warszawie zaproponowali, aby pierwsza godzina parkowania zdrożała o złotówkę. Zmian w płatnym parkowaniu nie poparła Komisja Infrastruktury Rady Warszawy. "To niepolityczna decyzja. Sami przecież jeździmy samochodami i parkujemy w centrum" - rozkładają ręce radni ze wspomnianej komisji.



Składam moje osobiste gratulacje na ręce radnego.

 

Zobacz także:

- Siedem grzechów głównych polskich kierowców

- Barcelona - tak się powinno parkować!

 




Beton

 

Zdjęcia autorstwa Pstrykacza - czarnota.org

 

 

Skomentuj:

Parkowanie po polsku