Zbigniew Maćków był naszym gościem

red.

Pierwsze zlecenia, pierwszy wygrany konkurs, praca nad największymi projektami; podczas kolejnego wykładu z cyklu POLSKA BRYŁA, o swojej pracy opowiadał założyciel wrocławskiego biura architektonicznego Maćków Pracownia Projektowa.

Gościem trzeciej edycji POLSKIEJ BRYŁY był Zbigniew Maćków
Gościem trzeciej edycji POLSKIEJ BRYŁY był Zbigniew Maćków
fot. Jakub Kiljan

 

 

Maćków Pracownia Projektowa to marka rozpoznawalna na wrocławskim rynku bardzo dobrze. Pracownia jest silnie związana ze swoim miastem. Jej realizacje stanowią jedne z najbardziej cenionych budynków Wrocławia. Ku naszemu zadowoleniu, kilka miesięcy temuZbigniew Maćków , założyciel pracowni, przyjął nasze zaproszenia i trzecia edycja POLSKIEJ BRYŁY odbyła się z jego udziałem.

 

 

Zbigniew Maćków pojawił się w Warszawie w otoczeniu grupy swoich pracowników. Już od dawna wybierają się wspólnie na wyjazdy studyjne. Tym razem przy okazji wykładu pracownia postanowiła zwiedzić architekturę Warszawy. Wykład miał miejsce 4 czerwca i mimo tak znaczącej daty na Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej przyszło blisko sto osób.. Architekt szybko oswoił do siebie słuchaczy, zaczynając pełną błyskotliwych anegdot historię pracowni. Na swoich przykładach dawał również wiele cennych rad dla młodych architektów.

 

Młode biuro powstało po studiach i od razy rzuciło się w wir konkursów i zleceń. Pierwsze były mniej ambitne, jednak wiadomo, że na początku łatwo nie jest. - Przebudowy i rozbudowy, głównie... toalet. Pierwsze 3 lata zrobiliśmy chyba wszystkie piony toalet na uniwersytetach. - opowiadał z uśmiechem Maćków. Kolejne etapy przynoszą nowe doświadczenia, a z czasem pierwsze duże zlecenia. Podczas wykładu było wiele zabawnych momentów, a to dlatego, że architekt ma bardzo duży dystans do siebie i swojej pracy. - Zbudowaliśmy pierwszą naszą fabrykę w szczerym buraczanym polu.. Z tej elewacji świetnie się krowy odbijają - żartował.

 

 

 

Maćków opowiadał również o pierwszym wygranym konkursie. Zadaniem była rewitalizacja fasady i przerobienie budynku na szkołę. Sekret sukcesu okazał się zaskakujący. - My dodatkowo zrobiliśmy projekt zagospodarowania dla działki, chociaż nikt nas o to nie prosił.. Jak przynieśliśmy do gminy plan zagospodarowania mieściny na 30 hektarach, wójt niemal spadł z krzesła... Oprócz renowacji plan zakładał basen, stadion, staw, cały kompleks sportowy.. Ale kupił to i wygraliśmy ten konkurs. Pewne rozwiązania zostały potem wykorzystane, ale dopiero po latach. - zdradza.

 

 

Pierwszą dużą realizacją pracowni okazał się obiekt o powierzchni 12 000 m. kw. położony w prestiżowej części miasta, przy pl. Uniwersyteckim. Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego to realizacja, która przyniosła młodej pracowni uznanie, a także nauczyła zawodu.

 

Głównym tematem wykładu była jednak najnowsza realizacja pracowni, która pochłonęła kilka lat pracy i wiele zaangażowania. Zadaniem architektów była rozbudowa kultowego domu towarowego Renoma. Jego historia sięga lat trzydziestych ubiegłego stulecia, kiedy to bogata rodzina Wertheimów postanawia wybudować największy dom towarowy w Europie. - Na ten cel kupuje plac w głównej części Wrocławia z kilkoma kamienicami i nowo powstałym hotelem. W ciągu zaledwie 8 miesięcy burzy to wszystko i stawia największy szkieletowy dom towarowy w Europie. Nawet dziś takie tempo budowy to coś nieosiągalnego. - opowiadał Maćków. Dom w czasach świetności zaskakiwał nowoczesnością: szkieletowa konstrukcja, potężne szklane witryny i... nietypowy sposób kupowania. To tu po raz pierwszy zastosowano sprzedaż bezobsługową.

 

Pierwsze wrażenie było jednak mało optymistyczne. - Zadanie wydawało się nam banalne, bo ruszamy rzecz, która jest skończona, nie powinno się jej dotykać. Mało ambitne, bo mamy sklep opakować w jakąś skórę. - mówił architekt. Jednak z czasem grupa młodych kreatywnych ludzi opracowała doskonały kompromis, który spowodował, że wszystkie ograniczenia zostały zażegnane. Droga nie była prosta. Architekt zaprezentował różne sposoby dochodzenia do końcowego projektu. Każdy z nich ilustrowały szkice, wizualizacje i makiety. - Powstało kilkadziesiąt pomysłów, które głównie opierały się na zasadzie kontrastu z bryłą Wertheima, np. na zasadzie monumentalnego głazu. Do ostatniego momentu nie wiedzieliśmy jak on będzie ostatecznie wyglądał... Architekt miejski pytał się nas: pokażcie wizualizacje, a my trochę jak studenci na zajęciach, że to kot zjadł, pamięć strzeliła w komputerze... - dodaje.

 

Renoma

 

Ostatecznie postawiono na minimalizm. Główną cechą fasady jest jej wachlarzowo odgięta forma oraz charakterystyczne złote żaluzje - Ich kolor najlepiej określa złotko z papierosów Marlboro... - precyzuje architekt, który do materiałów przywiązuje szczególną wartość. - Stwierdziliśmy, że traktujemy bryłę, tak jak Dernburg (architekt Domu Towarowego) potraktował swoją, czyli oblekamy ją w długie horyzontalne podziały, tworzymy przekładaniec, który ujednolici bryłę. - mówił Maćków. Dziś fasada robi duże wrażenie i stanowi udane zwieńczenie kilkuletniej pracy architektów.

 

 

Agnieszka Rumińska

 

 

Zobacz także:

 

 

Dorabiamy budynki - Wywiad ze Zbigniewem Maćków

 

Zupełnie nowa Renoma

 

Stadiony na Euro 2012

 

 

Skomentuj:

Zbigniew Maćków był naszym gościem