Tajemnice Nowej Huty

Artur Tylmanowski

Po Nowej Hucie oprowadzają Marcin ?Bzyk" Bąk i Maciej ?Baton" Dziewoński z formacji Wu-Hae

Bramy, Matejko i Kolej Wiedeńska

Jednym z najciekawszych obiektów w Nowej Hucie są bramy. Na każde osiedle wiodą po 2 - 3 a na Os.Stalowe aż 9. Są pomijane przez wszystkie przewodniki, bo turyści zwykle koncentrują się na Al. Róż i Placu Centralnym. Bramy są wystylizowane na modę krakowską. Są na nich płaskorzeźby i inne zdobienia. Kolejne atrakcje to piękne kino "Świt" znajdujące się na Osiedlu Teatralnym, ciekawe architektonicznie osiedla: Sportowe, Krakowiaków czy Stalowe, które są totalnie zarośnięte drzewami. Jest tam mnóstwo żywopłotów, ławek, które pamiętają jeszcze lata 80. i pozostały praktycznie nienaruszone do naszych czasów. Zdarza się że w tych samych blokach, ludzie żyją od czterech pokoleń i znają się wszyscy. Doskonałym miejscem na odpoczynek, po ciężkim dniu pracy, jest Zalew Nowohucki. Sztucznie utworzony zbiornik wodny, miał być docelowo używany w razie pożaru na Kombinacie. Do dziś zresztą działa przy Kombinacie jednostka specjalna Straży Pożarnej. Nowa Huta się dzieli na: Starą Hutę czyli tę z zabudową socrealistyczną oraz Nową Hutę, tę z nowoczesnym budownictwem - wielkopłytowym. Nowa Huta wchłonęła istniejące tu wcześniej wsie: Bieńczyce, Mogiła, Krzesławice. Do dzisiaj takie nazwy noszą dzielnice lub ich części. Na tych terenach zawsze tętniło życie. W XIX wieku , na odcinku Kocmyrzów - Kraków, jeździła kolejka, będąca odgałęzieniem Kolei Wiedeńskiej. W Kocmyrzowie, który jest położony niespełna 20 km od rogatek Nowej Huty, była granica zaboru austriackiego. Za nią był już tylko zabór rosyjski. Do dzisiaj w Czyżynach czyli na terenie Starej Huty, zachował się charakterystyczny kolejowy krzyż św. Andrzeja, który upamiętnia miejsce przejazdu kolejowego, przez który pociągi towarowe przejeżdżały do lat 60. XX wieku.

Muzyka pod oknami Kombinatu

Dla nas cała przygoda z muzyką zaczęła się na Walcowni przy ul. Mrozowej. Tam w parterowych budynkach gdzie wcześniej był budynek spotkań ZMP w 1999 roku wynajęliśmy pomieszczenie i zrobiliśmy sobie salkę prób. Po roku okazało się, że oprócz nas i jeszcze jednej kapeli, z którą to widywaliśmy się przelotnie, gra tam aż 12 zespołów! Zrobiło się na Walcowni w Nowej Hucie prawdziwe zagłębie muzyczne. W szczytowym okresie grało tam 20 zespołów. Od metalu po disco polo. Czyli na 40 pokoi we wspomnianych biurach na Walcowni, 20 było zajętych przez różne kapele. Spółka, która zarządzała tymi budynkami, któregoś dnia stwierdziła, że trzeba nas i wszystkie inne kapel stamtąd po prostu wyrzucić i zakończyć działalność artystyczną. Bo bardziej opłaca się wynająć pomieszczenie pod hurtownie niż na salkę prób. I tak się skończyło nasze granie na Kombinacie i zaczęło w "Łaźni".

Higiena kulturalna nie tylko w Łaźni

W Nowej Hucie są dwa teatry i jest jedno kino. A mieszka tutaj 300 tys. ludzi. Dlatego do niedawna propozycja kulturalna była żadna. Aktualnie jest kilka instytucji, które przyczyniły się do poprawy sytuacji. Wśród nich jest Teatr "Łaźnia Nowa". To tu został powołany do życia przez dyrektora "Łaźni" Bartosza Szydłowskiego, projekt "Wyspiański Wyzwala" w którym wzięliśmy udział. W tym teatrze gramy próby od trzech lat. Mamy salkę prób, studio i bazę, gdzie się spotykamy. Od roku działa w "Łaźni" lokal, pod nazwą "Kombinator". Polecam. Ludzie, którzy go prowadzą, organizują tam koncerty nowohuckich kapel od hip-hopu przez punk po metal. Drugim teatrem w Nowej Hucie jest Teatr Ludowy - bardziej klasyczny wyglądem i repertuarem. Coraz częściej zdarza się że do tych dwóch przybytków specjalnie zjeżdżają ludzie z całego Krakowa na jakiś ciekawy spektakl lub koncert. A pokonać trzeba spory kawałek. Trzecia kulturalna instytucja godna polecenia to Kino Studyjne "Sfinks". To jedyne kino, które przeżyło próbę czasu. Bo niestety "Światowid" i "Świt", które istniały wcześniej, upadły. Nie przetrwały próby czasu i zmian ustrojowych. A "Sfinks" , którego widownia liczy góra 100 osób, niedawno został nawet wyremontowany. W "Sfinksie" jest bardzo ambitny repertuar. Nie lecą jakieś chałtury. Przebojem są "Nowohuckie Maratony Filmowe", tematyczne jak np. wieczór o kryptonimie "Czeska jazda" czyli filmy Jana Sveraka, Jiriego Menzla czy Petra Zelenki. Ponieważ w Krakowie, jako jedynym mieście w Polsce, emitowana jest normalnie w telewizji regionalnej taka kronika filmowa jak w PRL-u o nazwie "Kronika Nowohucka", również i jej odcinki goszczą na ekranie "Sfinksa". Te stare i aktualne czyli Huta na czarno-biało i kolorowo. Kino organizuje również cykliczne spotkania z ludźmi którzy są związani z filmem. Gościła m.in. Anna Dymna, Jan Nowicki, Jerzy Stuhr. Przychodzą do "Sfinksa" starzy i młodzi. Na wspomniane "Maratony." były nawet podstawione dodatkowe autobusy MPK i ludzie przyjeżdżali tutaj specjalnie na te filmy. Wiem, że mają być specjalne projekcje z okazji przypadającego w tym roku 60-lecia Nowej Huty.

Sacrum i Profanum w Walcowni

Co roku we wnętrzach kombinatu odbywa się część artystyczna krakowskiego festiwalu "Sacrum Profanum". Wcześniej koncerty i przedstawienia odbywały się na wydziale taśm w walcowni, w tym roku koncerty brytyjskich gwiazd: Aphex Twin i The Cinematic Orchestra odbędą się na hali ocynowni chemicznej. Już mam bilet na Aphex Twin, a sceneria, w której będzie ten występ, czyli kombinat, to coś czego nie dałoby się lepiej wymyślić. Rok temu w starej ocynowni, cudowny koncert dała niemiecka legenda industrialu i elektroniki - Kraftwerk. Byłem dwa razy! Cała hala chodziła! Świetne nagłośnienie i wizualizacje. Zespół był bardzo zadowolony z faktu, że może wystąpić na kombinacie. Niemcy znali historię miejsca i wiedzieli, że Nowa Huta miała być wzorowym miastem socrealizmu. Z drugiej strony, martwię się, że tak niewielu ludziom z Nowej Huty zależy na tym, aby uratować zabytki socrealu. Oczywiście nie chcę mówić globalnie o wszystkich, bo jest część, która ma pomysły i chęci, aby coś z tym zrobić. Ciekawostką jest, że w okolicy kombinatu znajdują się stare domy, które pamiętają czasy z przed wybudowania całej huty i kombinatu, z zachowaną jeszcze ludową kolorystyką. Wystarczy iść na Krzesławice.

Schrony i fortyfikacje

W starej części Nowej Huty czyli na Placu Centralnym, pod blokami, znajdują się schrony. Pod większością starych osiedli na Hucie są bunkry zbudowane na wypadek trzeciej wojny światowej. Wygląda to fizycznie tak, że wjeżdżasz windą na piętro "-1" otwierasz metalowe drzwi, które są opatrzone takim kółkiem jak włazy do okrętów podwodnych, wchodzisz, zakręcasz i możesz spokojnie przetrwać wybuch atomowy. Jak chodzisz po osiedlach na Hucie widzisz takie małe budki o wymiarach ok. 1,5 metra na 1,5 metra i wysokości też 1,5 metra. To są wywietrzniki tych właśnie schronów. Dodatkowo na dachach osiedli są takie wieżyczki strzelnicze. I to jest skorelowane, gdyż bramy nowohuckie, o których wspominałem, są tak wąskie, żeby nie wjechał przez nie czołg. W wypadku konfliktu zbrojnego stawiasz broń przeciwpancerną na dachu i niszczysz wszystkie czołgi, które ugrzęzną w bramach. Dlatego ci co mieszkają w starej części Nowej Huty mogą się bronić przed atakiem z lądu, morza i powietrza (śmiech). W nowej części Huty nie mają takich udogodnień.

Kombinat pracuje i zaskakuje

W 1979 roku, w szczytowej fazie pracy, kombinat zatrudniał 40 tysięcy ludzi. Obecnie pracuje między 4 a 5 tysięcy, łącznie ze spółkami huty. Czynny jest już też tylko jeden piec nr 5. Grube miliardy zainwestowano też w nową halę walcowni gorącej. Raz do roku, na Święto Hutnika w maju, są organizowane wycieczki w ramach których zwiedzasz wielki piec nr 5, COS czyli ciągły odlew stali i stalownię konwerterową, gdzie są piece konwerterowe w których przetapia się złom. Podczas tego przetapiania w nocy, nad Hutą bywa jasno jak w dzień. Idealnie to widać z Kopca Wandy.

Miasto w mieście

Za czasów świetności Kombinatu, jeździł pociąg, który dowoził ludzi do pracy. Ale z racji tego, że już nie ma takiego zapotrzebowania, linia upadła. Jest to jedna z większych stacji kolejowych w Krakowie, druga po Płaszowie. Jest też tunel, który liczy chyba 300 metrów długości. To wszystko są dowody na to, że jak budowano Nową Hutę to myślano o tym jak o osobnym mieście, z całą infrastrukturą. Mówiąc Kraków, mamy na myśli trzy odrębne miasta: Kraków, Nowa Huta i Kombinat.

Huta ciekawsza od Krakowa?

Kraków jest konserwą. Rynek, gołębie, dorożki i zapiekanki na Kazimierzu. Moje zdanie jest takie, że gdyby Nowa Huta oddzieliła się od Krakowa dostałaby dużo więcej dofinansowania od UE niż dostaje teraz. Chcemy stworzyć tu alternatywne miejsce w stosunku do Krakowa. Żeby tu można było przyjechać na jakiś ciekawy koncert, zobaczyć niestandardową sztukę. Coś czego nie doświadczysz na pewno w Teatrze Słowackiego, Starym, itp.

Wysłuchał Artur Tylmanowski

----------------------

Członkowie nowohuckiej, grającej crossover formacji Wu-Hae, która powstała w Nowej Hucie 10 lat temu. Aktualnie kończą nagrywanie swojej najnowszej płyty o wymownym tytule "Opera Nowohucka". Premiera 23 października tego roku. 5 czerwca tego roku, przedpremierowo, pochodzące z niej piosenki, zespół Wu-Hae wykonał na specjalnym koncercie "Zaślubiny Krakowa z Nową Hutą", który odbył się z okazji przypadającego w tym roku 60-lecia tego "miasta w mieście".



    Więcej o:

Skomentuj:

Tajemnice Nowej Huty