Znicze w obronie kielichów
W poniedziałek pod katowickim dworcem kolejowym odbyła się demonstracja przeciwników wyburzenia jego hali głównej. Pomysłodawcami protestu "Powiedzmy NIE" była historyczka sztuki prof. Irma Kozina wraz ze swoimi studentami. Akcja przyciągnęła ponad sto osób. Pod kielichami zapłonęły znicze. Kontrmanifestacja okazała się... dwuosobowa.






Założenia akcji "Powiedzmy NIE": przyjść przed katowicki dworzec, przynieść ze sobą coś, co przypomina kielich, np. wywiniętą do góry parasolkę, zapalić znicz, przybić znak z napisem "zabytek", nie zgodzić się na zburzenie dworcowej hali.
Dziesięć minut przed planowanym rozpoczęciem akcji "Powiedzmy NIE", przy głównym wejściu do halidworcastało kilka zmarzniętych i zmokniętych osób. Chwilę potem tłum zaczął gęstnieć. O godz. 19. na estakadzie stało już ponad stu manifestantów i zjawiali się kolejni. Parasole okazały się podwójnie przydatne. Wygięte, trochę przypominają dworcowe kielichy. - To sukces! Mimo tej strasznej pogody i okresu urlopowego przyszło tyle osób! - cieszyła się prof. Kozina.
Do zebranych przemówił Henryk Buszko, nestor śląskiej architektury. - Pamiętam, jaki ten dworzec był w chwili powstania! Z jakim entuzjazmem był przyjmowany! Był uważany za jeden z najlepszych dworców w Europie. Kolej doprowadziła do jego degradacji, ale z tego stanu można go podźwignąć. Należy odstąpić od realizacji bzdurnegoprojektu, który deprecjonuje przestrzeń Katowic- mówił. Zebrani jego słowa przyjęli oklaskami.
Akcja przyciągnęła także zwolenników zburzenia kielichów. Kontrmanifestacja była jednak dwuosobowa. W wyciągniętych rękach trzymali transparent głoszący: "Chcemy remontu, zniszczyć kielichy. Śmierdzącym zabytkom mówimy NIE". Wielbiciele kielichów natychmiast zaczęli przekonywać, że oni śmierdzących zabytków też nie chcą. - Chcemy umytych - kiwał głową starszy pan.
Wszyscy powtarzali, że na protesty nie jest za późno. Neinver wciąż jeszcze nie ma prawomocnego pozwolenia na budowę. Wojewoda śląski co prawda je wydał, ale mieszkańcy kamienic okalających plac Szewczyka oraz stowarzyszenia zrzeszające architektów i urbanistów wystąpiły do głównego inspektora nadzoru budowlanego o uchylenie decyzji. - Neinver musi czekać na rezultat tych starań. Zyskaliśmy trochę czasu - wyjaśniała zebranym Estera Solińska, studentka ochrony dóbr kultury, jedna z inicjatorek protestu. W planach są kolejne manifestacje. - Ten dworzec został zbudowany z naszych podatków. Burzenie go to marnotrawstwo, na które nie możemy pozwolić. Protestowanie to nasz obywatelski obowiązek - podsumował Henryk Buszko.
Czytaj więcej
Iwona Sobczyk
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
Zobacz także:
Dworzec w Katowicach ma swoje koszulki!
Pierwszy kielich dworca w Katowicach sprzedany!
W Katowicach powstaje kolejne centrum
Wotrubakirche w Wiedniu - architektura z betonu i światła [IKONY ARCHITEKTURY]
Paryż to nie tylko Luwr i urokliwe kamienice. Postmodernistyczne osiedla stolicy Francji
Instytut Salka autorstwa Louisa Kahna [IKONY ARCHITEKTURY]
Socjalistyczna architektura Belgradu rodem z przyszłości
Radziecka architektura Syberii. Nowa książka Concrete Siberia od Zupagrafika [BRYŁA CZYTA]
Brutalizm - brutalna architektura
Bunkier Sztuki w Krakowie. Brutalne piękno
Znani architekci: Le Corbusier, czyli papież modernizmu