Znicze w obronie kielichów

W poniedziałek pod katowickim dworcem kolejowym odbyła się demonstracja przeciwników wyburzenia jego hali głównej. Pomysłodawcami protestu "Powiedzmy NIE" była historyczka sztuki prof. Irma Kozina wraz ze swoimi studentami. Akcja przyciągnęła ponad sto osób. Pod kielichami zapłonęły znicze. Kontrmanifestacja okazała się... dwuosobowa.

dworzec,modernizm, katowice, pkp, przebudowa, modernizacja
Na szczególne wyróżnienie wśród wydarzeń mijającego roku zasługuje walka o zachowanie Dworca PKP w Katowicach. Walka ta związana jest z planem PKP i hiszpańskiej firmy Neinver, zakładającym wyburzenie unikatowej hali dworca i zbudowania na jego miejscu kompleksu łączącego funkcje dworca kolejowego, dworca autobusowego i galerii handlowej. W obronę gmachu włączyło się wielu architektów, międzynarodowych organizacji, fanów modernizmu, a także zwykłych sympatyków architektury katowickiego dworca. O zachowanie oryginalnej hali zabiegał w Internecie Brutal (facebookowy profil prowadzony przez architekta i dziennikarza Tomasza Malkowskiego), Robert Konieczny, eksperci z Politechniki Śląskiej w Gliwicach, a także wielu innych. Niestety bezskutecznie. W mijającym, 2010 roku, wraz z z rozpoczęciem wyburzania dworca w Katowicach nastąpił koniec architektury brutalistycznej w Polsce.
Fot. Marta Błażejowska / Agencja Gazeta

 

Założenia akcji "Powiedzmy NIE": przyjść przed katowicki dworzec, przynieść ze sobą coś, co przypomina kielich, np. wywiniętą do góry parasolkę, zapalić znicz, przybić znak z napisem "zabytek", nie zgodzić się na zburzenie dworcowej hali.

 

Dziesięć minut przed planowanym rozpoczęciem akcji "Powiedzmy NIE", przy głównym wejściu do halidworcastało kilka zmarzniętych i zmokniętych osób. Chwilę potem tłum zaczął gęstnieć. O godz. 19. na estakadzie stało już ponad stu manifestantów i zjawiali się kolejni. Parasole okazały się podwójnie przydatne. Wygięte, trochę przypominają dworcowe kielichy. - To sukces! Mimo tej strasznej pogody i okresu urlopowego przyszło tyle osób! - cieszyła się prof. Kozina.

 

Do zebranych przemówił Henryk Buszko, nestor śląskiej architektury. - Pamiętam, jaki ten dworzec był w chwili powstania! Z jakim entuzjazmem był przyjmowany! Był uważany za jeden z najlepszych dworców w Europie. Kolej doprowadziła do jego degradacji, ale z tego stanu można go podźwignąć. Należy odstąpić od realizacji bzdurnegoprojektu, który deprecjonuje przestrzeń Katowic- mówił. Zebrani jego słowa przyjęli oklaskami.

 

 

Akcja przyciągnęła także zwolenników zburzenia kielichów. Kontrmanifestacja była jednak dwuosobowa. W wyciągniętych rękach trzymali transparent głoszący: "Chcemy remontu, zniszczyć kielichy. Śmierdzącym zabytkom mówimy NIE". Wielbiciele kielichów natychmiast zaczęli przekonywać, że oni śmierdzących zabytków też nie chcą. - Chcemy umytych - kiwał głową starszy pan.

 

Wszyscy powtarzali, że na protesty nie jest za późno. Neinver wciąż jeszcze nie ma prawomocnego pozwolenia na budowę. Wojewoda śląski co prawda je wydał, ale mieszkańcy kamienic okalających plac Szewczyka oraz stowarzyszenia zrzeszające architektów i urbanistów wystąpiły do głównego inspektora nadzoru budowlanego o uchylenie decyzji. - Neinver musi czekać na rezultat tych starań. Zyskaliśmy trochę czasu - wyjaśniała zebranym Estera Solińska, studentka ochrony dóbr kultury, jedna z inicjatorek protestu. W planach są kolejne manifestacje. - Ten dworzec został zbudowany z naszych podatków. Burzenie go to marnotrawstwo, na które nie możemy pozwolić. Protestowanie to nasz obywatelski obowiązek - podsumował Henryk Buszko.

 

 

Czytaj więcej

 

Iwona Sobczyk

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

 

 

 

Zobacz także:

 

 

Dworzec w Katowicach ma swoje koszulki!


Pierwszy kielich dworca w Katowicach sprzedany!


W Katowicach powstaje kolejne centrum


Skomentuj:

Znicze w obronie kielichów