Koszmarna buda na placu Narutowicza w Warszawie

red, warszawa.gazeta.pl

Dziennikarze Gazety Stołecznej przyjrzeli się powstałemu na placu Narutowicza w Warszawie nowemu zakładowi pogrzebowemu. Pawilon - buda był nominowany w plebiscycie Makabryła Roku 2013!

Pawilon zakładu pogrzebowego na pl. Narutowicza
Pawilon zakładu pogrzebowego na pl. Narutowicza
Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

O powstającym ciągle pawilonie zakładu pogrzebowego "Gazeta Stołeczna" pisała już w styczniu - Tak jak nie ocenia się obrazu, który jest na wpół namalowany, tak nie powinno się krytykować dopiero powstającego budynku - komentował wówczas Wojciech Kawęczyński, współautor pawilonu.

- Oczywiste, że każdy połowicznie wykonany budynek, bez elewacji, jest brzydki - bronił budynku również drugi z autorów, Tomasz Gamdzyk, obecny szef miejskiego wydziału estetyki publicznej.

Od stycznie minęło już kilka miesięcy i dziś budowa domu pogrzebowego zmierza ku końcowi. Michał Wojtczuk z "Gazety Stołecznej" sprawdził czy pawilon z brzydkiego kaczątka przeobraził się w pięknego łabędzia. Swoje uwagi redaktor zebrał w kilka punktów:

1. Ignoruje kontekst: Dom pogrzebowy powstaje obok ponadstuletniego kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP parafii św. Jakuba. To majestatyczna świątynia z surowej czerwonej cegły, unikatowe połączenie modernizmu z wątkami architektury romańskiej. Budując obok tak wyrazistego budynku, trzeba się w jakiś sposób do niego odnieść. A architekci zignorowali kościół. Nie nawiązują do niego kolorami elewacji pawilonu, materiałami wykończeniowymi ani gabarytami. To kompletnie przypadkowy budynek, który przesłania kościół.

2. Nie ma własnego charakteru: Nie trzeba nawiązywać do kontekstu, otoczenia. Można się od niego także radykalnie odciąć. Tak zrobił np. Jakub Wacławek, proponując zmutowaną szklaną piramidę kontrastującą ze wszystkimi budynkami Pasażu Wiecha. Albo demonstracyjnie zlekceważyć - tak zrobiła to Zaha Hadid: projektując ekspresyjny wieżowiec Lilium, zaprzeczyła wszystkim zasadom, jakim podporządkowany jest sąsiedni wieżowiec Marriott. Warunek jest jeden: tak zaprojektowany budynek musi być wyrazisty. A pawilon pogrzebowy ma w sobie tyle wyrazistości, co bazarowy bar z kurczakami z rożna.

3. Nie trzyma pierzei: Dom pogrzebowy jest niższy niż sąsiednie budynki i wycofany względem linii zabudowy ulicy Grójeckiej. Ale nie wynika to z przemyślanego podejścia, bo pierzei ul. Barskiej pawilon się akurat podporządkowuje. Tylko że akurat ta pierzeja w tym miejscu ma znaczenie trzeciorzędne.

4. Upiera się przy błędach: Każdemu architektowi zdarza się słabszy projekt. Ale gdy po latach do niego wraca, powinien dostrzec swoje błędy i je poprawić. Projekt domu pogrzebowego powstał ponad 10 lat temu, potem inwestor przez kilka lat borykał się z procedurami, zanim wreszcie dostał pozwolenie na budowę. Był czas, żeby spojrzeć na niego chłodnym okiem i stwierdzić oczywistość: to jest brzydkie, trzeba poprawić!

Plac Narutowicza nie ma szczęścia. Jeden z najbardziej pieczołowicie wytyczonych placów Warszawy, a ciągle go ktoś i coś paskudzi, a to pub "grzybek", a to obskurne budy z kwiatami. Ale to są budowle tymczasowe. W przeciwieństwie do domu pogrzebowego, który ma trwać może nie wiecznie, ale długo. Szkoda tym większa, że prace nad tym arcynieudanym projektem są na finiszu akurat w chwili, gdy kończą się obrady jury oceniającego prace zgłoszone do konkursu na nową koncepcję architektoniczną placu Narutowicza.

Wyniki plebiscytu MAKABRYŁA ROKU 2013!>>

Plebiscyt Makabryła Roku  2013

 

źródło: warszawa.gazeta.pl

Skomentuj:

Koszmarna buda na placu Narutowicza w Warszawie