Wespół Zespół. Projekty dla mieszkańców i z mieszkańcami

tekst Monika Jarosz-Andrzejczyk

Architekci coraz częściej wspólnie z mieszkańcami zmieniają przestrzeń publiczną. Powstają projekty, które aktywizują lokalną społeczność i zachęcają ją do podejmowania działań w najbliższym otoczeniu.

Dachologia odkrywa na nowo zapomniane przestrzenie. Cykl Synchronizacja, Fundacja Bęc Zmiana.
Dachologia odkrywa na nowo zapomniane przestrzenie. Cykl Synchronizacja, Fundacja Bęc Zmiana.
Fot. PION

To, na jakim poziomie cywilizacyjnym jest kraj, łatwo określić po stanie jego architektury. Przestrzeń publiczna, a raczej jej jakość, to wynik możliwości ekonomicznych obywateli oraz pochodna poziomu kulturowego jej użytkowników, czyli wartości i aspiracji.
Przez wiele lat w naszym kraju przestrzeń wspólna była niczyja, a więc poza obszarem zainteresowania homo sovieticus. Nie wytworzyły się u nas, jak w zachodnich demokracjach, więzi w społecznościach lokalnych, pozwalające na inspirowanie lub podejmowanie inicjatyw w przestrzeni wspólnotowej. Polskie samorządy terytorialne pochłonięte polityką przez długie lata nie interesowały się przestrzenią publiczną.
Dopiero w 2010 roku wprowadzono przepisy o inicjatywie lokalnej, które zachęcają mieszkańców do aktywnej realizacji pomysłów wpływających na poprawę życia. Inicjatywa lokalna po raz pierwszy daje możliwość współpracy różnym grupom społecznym – mieszkańcom, aktywistom, architektom i urbanistom – przy wsparciu instytucji samorządowych.

Najważniejszy jest użytkownik

W projektach młodych architektów, angażujących się w projekty społeczne, najważniejsze są potrzeby mieszkańców. Nas interesuje przestrzeń dla ludzi – w kapciach, obok bloku, np. miejsce na grilla. Inspirują nas moderniści, którzy – budując osiedla tuż po wojnie – mieli świadomość, że tworzą je dla pierwszej miejskiej generacji. Chcieli ułatwić jej adaptację i zastosowali elementy architektury z małych miasteczek i wsi. Odległości na osiedlach obliczali krokami dzieci, a perspektywy widokowe kształtowali pod kątem siedzących na ławkach staruszków. Definiowali przestrzeń społeczną przydomową infrastrukturą, która wspomagała sąsiedzkie rytuały, a nie wygradzali podwórka płotami – mówi Małgorzata Kuciewicz ze stołecznego biura architektonicznego Centrala.

Najprostszym sposobem, aby włączyć mieszkańców w proces twórczy, jest pozostawienie im możliwości wytyczenia własnych ścieżek. Projektanci z trójmiejskiego stowarzyszenia „Inicjatywa Miasto” podkreślają, że podczas prac w Parku Świętopełka w Gdańsku pozostawili wiele inicjatywy mieszkańcom. Zaplanowaliśmy małą liczbę ścieżek, aby mieszkańcy sami wytyczyli nowe, optymalne dla nich szlaki, które następnie utwardzimy – wyjaśnia Mateusz Sylwestrzak, wiceprezes stowarzyszenia „Inicjatywa Miasto”. Podobne projekty realizowane są w Warszawie przez stowarzyszenia „Otwarty Ursynów” i „Wola Mieszkańców”.

Projektowanie i działanie

Projekty zawsze tworzymy z myślą o przyszłych użytkownikach, którzy zasługują na to, by żyć w lepszej, zrównoważonej rzeczywistości. Praca nad projektem rewitalizacji Parku Tysiąclecia w Zielonej Górze pokazała nam, że aby zrealizować potrzeby mieszkańców, trzeba zaangażować ich jeszcze przed procesem projektowym – mówi Mateusz Adamczyk z krakowskiej pracowni BudCud.

W procesie twórczym uczestniczy zazwyczaj kilka podmiotów. Żeby włączyć weń jak największą liczbę zielonogórzan, architekci rozpoczęli współpracę z Fundacją Salony i zielonogórskim BWA, które organizowały warsztaty i spotkania, wydawały parkową gazetkę i zapraszały artystów z całej Europy do realizacji projektów inspirowanych parkiem. Dzięki tej współpracy zauważyliśmy, że rewitalizacja parku powinna być zaprojektowana jako system interwencji, które pozwolą pogodzić najróżniejsze potrzeby użytkowników – podkreśla Agata Woźniczka z BudCud.

Władze na inicjatywę

Potrzebę angażowania mieszkańców w projektowanie przestrzeni publicznej dostrzegła część władz samorządowych. W Warszawie np. powstało Centrum Komunikacji Społecznej, które odpowiedzialne jest za opracowanie modelu angażowania mieszkańców w podnoszenie atrakcyjności przestrzeni publicznej. Szczególny nacisk kładziemy na działania edukacyjne, których celem jest podniesienie świadomości mieszkańców na temat projektowania przestrzeni publicznych. Dla potrzeb projektu wytypujemy trzy skwery lub miejskie placyki, które będą podlegać procesom projektowym – zapowiada Stefan Bobrowski z Centrum Komunikacji Społecznej w Urzędzie Miasta st. Warszawy. Centrum ma opracować system łączący pracę projektantów i ekspertów z wiedzą oraz aktywnością mieszkańców. Wtedy nie będą oni jedynie biernymi uczestnikami procesu rewitalizacji, ale staną się aktywnymi twórcami i realizatorami jego założeń.

Dachologia − podniebny potencjał

Architekci angażują się również w proces poszukiwania nowych obszarów lub odkrywają na nowo zapomniane przestrzenie w mieście, tak jak przy pomocy projektu „Dachologia. Podniebne miasto”, mającego spopularyzować ideę wykorzystania dachów budynków. Małgorzata Kuciewicz oraz Simone De Iacobis z biura architektonicznego Centrala, które wraz z Fundacją Bęc Zmiana zapraszają mieszkańców na spacery po dachach, przyznają, że brakuje miejsc dla chętnych. Zorganizowaliśmy serię spacerów po dachach Muzeum Narodowego, Teatru Wielkiego i kamienicach. Potraktowaliśmy je jako rekonesans zachęcający mieszkańców do wychodzenia na dachy – mówią architektki.

Pomysłodawcom spacerów zależy, żeby dachy zostały wykorzystane jako przestrzeń publiczna służąca mieszkańcom, czyli punkty widokowe, miejsca spotkań dla wspólnot, ogrody lub place zabaw. Wystarczy spojrzeć na inne miasta europejskie, które na dachach organizują różne wydarzenia kulturalne, np. w Zurychu odbywa się festiwal Rooftop Day. Ale także Kraków ma swoje Roof Party, a Gdańsk – De Róf, czyli koncerty na dachu Teatru Szekspirowskiego. Architektura jako dyscyplina współtworząca kulturę powinna przełamywać nawyki rozumienia przestrzeni miejskiej, nawet te powszechnie przyjęte. Tarasy, które stały się dachami, bo od lat nie były używane, trzeba znów otworzyć – apeluje Kuciewicz.

Żeby od słów przejść do czynów, architekci z Centrali napisali wytyczne dla mieszkańców, jak ustalić, czy mogą korzystać z dachu budynku, w którym mieszkają. Czasami wystarczy sprawdzić w księdze wieczystej, czy dach jest tarasem, czyli nieruchomością wspólną. A jeśli formalnie były taras jest już dachem, to należy przeprowadzić proces ponownej adaptacji – wyjaśnia Kuciewicz.

Podniebne ogródki

Architekci z Centrali oceniają, że mamy coraz więcej tzw. dachów zielonych, czyli „powierzchni biologicznie czynnych”, białych (o wysokiej refleksyjności obniżającej zużycie energii) oraz niebieskich z panelami fotowoltaicznymi. Dla przykładu, w Kopenhadze wszystkie nowe i modernizowane budynki z płaskim dachem (czyli o nachyleniu do 30 stopni) obsadzane są roślinami. Działa tam program zielonych dachów, zgodnie z którym do 2025 roku miasto będzie w stanie samodzielnie neutralizować całą zawartość CO2 w powietrzu.
Mieszkańcy metropolii coraz chętniej uprawiają podniebne ogródki. Niektórzy mają na dachach kurniki, inni stawiają ule. Jedna z największych miejskich farm mieści się na dachu sześciopiętrowej kamienicy na Brooklynie. Widać, że pozornie nieużyteczną, zmarnowaną przestrzeń można zagospodarować w taki sposób, aby cieszyła i integrowała lokalną społeczność.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>>

Skomentuj:

Wespół Zespół. Projekty dla mieszkańców i z mieszkańcami