Gołębiewski w Karpaczu nie będzie obniżony

red

Właściciel hotelu Gołębiewski w Karpaczu nie wyburzy dwóch najwyższych pięter budynku mimo, że nakazał mu to minister kultury. Przedsiębiorca znalazł lukę w prawie - na obu kondygnacjach zrobi świetlik.

03.01.2011 KARPACZ , CZTEROGWIAZDKOWY HOTEL GOLEBIEWSKI , NAJWIEKSZY HOTEL W KARPACZU .
Czterogwiazdkowy hotel Gołębiewski w Karpaczu, styczeń 2011
Fot. Łukasz Giza / Agencja Gazeta

Hotel Gołębiewski pierwszych gości przyjął w grudniu 2010 roku. Jego dwa najwyższe piętra są jednak zamknięte, ponieważ pomiary nadzoru budowlanego wykazały, że inwestor bez pozwolenia wybudował za wysoki hotel. Władze Karpacza próbowały zmienić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego i dopasować go do zbyt wysokiego budynku, ale jeleniogórski konserwator zabytków się na to nie zgodził. Minister kultury Bogdan Zdrojewski także na zmianę nie pozwolił, nakazując rozbiórkę dwóch górnych kondygnacji.

Tadeusz Gołębiewski dostał od powiatowego inspektora nadzoru budowlanego jedynie warunkową zgodę na przyjmowanie gości, a do 31 grudnia miał rozebrać piętra. Wspólnie z prawnikami i architektami wymyślił jednak inne rozwiązanie. Nie wyburzy górnych pięter, ale je przeszkli. Powstałby w ten sposób świetlik, którego zakaz już nie dotyczy.

Zgoda na użytkowanie została na razie przedłużona do końca lutego, ale Wojciech Kapałczyński, jeleniogórski konserwator zabytków, zapowiada, że nie odpuści: - Inspektor nadzoru budowlanego nie skonsultował ze mną decyzji o przedłużeniu zgody na użytkowanie hotelu. O planach pana Gołębiewskiego dowiedziałem się z mediów. Zamierzam być konsekwentny i jeżeli piętra nie zostaną rozebrane, moja opinia pozostanie negatywna.

Inspektor nie musi jednak uwzględniać opinii konserwatora. - Dopóki to tylko opinia, może się z nią liczyć lub nie - tłumaczy Wojciech Drajewicz, prezes Stowarzyszenia Architektów Polskich w Jeleniej Górze. - Konserwator może wejść z inwestorem na wojenną ścieżkę, jednak postępowanie administracyjne w tej sprawie mogłoby trwać latami.

Problemów z hotelem Gołębiewski jest jednak więcej. Nie podoba się on dolnośląskim architektom i urbanistom oraz obrońcom sudeckiego krajobrazu.

- Protestowaliśmy od samego początku, ale na tym etapie to już bez sensu, mleko się rozlało - tłumaczy Drajewicz. - Hotel powstał, w jego budowę zainwestowano duże pieniądze i teraz nikomu nie będzie się opłacało go burzyć. Ale zdania nie zmienimy. Wyższy czy niższy, z kalenicą czy bez ten hotel do krajobrazu Karpacza nie pasuje.

Przeciwnego zdania jest burmistrz kurortu Bogdan Malinowski: - Ten budynek mi się podoba, rozmawiałem także z mieszkańcami, którym nie przeszkadza jego wysokość. Nie rozumiem zamieszania wokół hotelu i przyznam, że jestem poirytowany tą sytuacją.

Malinowski określa hotel Gołębiewski jako pierwsze na Dolnym Śląsku centrum konferencyjne z prawdziwego zdarzenia. - Kilkaset osób znalazło tu pracę, jeszcze kilka lat temu bezrobocie sięgało u nas 30 proc. Wpływy z podatków dla gminy są bardzo duże. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdyby hotel budował zagraniczny inwestor, wszyscy ułatwialiby mu pracę. A panu Gołębiewskiemu rzucają kłody pod nogi.

Tadeusz Gołębiewski przebywa na urlopie, nie udało nam się z nim skontaktować. Dyrektor hotelu Damian Stachura odmówił komentarza.

 

Michał Wilgocki

źródło: Gazeta Wrocław


Zobacz także:

Fenomen brzydoty hotelu w Karpaczu

Gołębiewski na cenzurowanym

Bryła i Makabryła roku 2010

Skomentuj:

Gołębiewski w Karpaczu nie będzie obniżony