Dom z opon i innych rupieci

red

W Mierzeszynie koło Gdańska powstaje niezwykły dom. Będzie wykonany z 1500 zużytych opon, puszek po piwie i ziemi. To pierwszy Earthship w Polsce. Jak wam się podoba?

02.07.2012 MIERZESZYNO , BUDOWA PIERWSZEGO W POLSCE EARTHSHIPA FOT. RAFAL MALKO / AGENCJA GAZETA !UWAGA, BRAK PISEMNEJ ZGODY NA WYKORZYSTANIE WIZERUNKU, ZDJECIE DO WYKORZYSTANIA W KONTEKSCIE POWYZSZEGO OPISU
Mierzeszyn. Budowa pierwszego w Polsce domu z opon - Eartship. Na razie gotowy jest budynek gospodarczy
Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

Earthship to ekologiczny dom z materiałów odnawialnych. Jego konstrukcję opracował 40 lat temu amerykański architekt Mike Reynolds. Pierwsze tego typu domy wzniesiono w Nowym Meksyku, gdzie do dzisiaj jest ich najwięcej. Tam też powstała duża kolonia Earthshipów, zwana The Greater World Community (Wspólnota Większego Świata).  Reynolds zawsze był zwolennikiem eksperymentowania. Wychodził z założenia, że jeśli testuje się samochody i leki, to dlaczego mamy nie robić tego z domami? Wiele lat walczył z biurokracją i przepisami, by koncepcja obiektu była zgodna z amerykańskim prawem budowlanym.

- Taki dom można zbudować w dwa miesiące - mówi Mateusz Egiert, który wraz z żoną wpadł na pomysł budowy eartshipu pod Gdańskiem. - Ważny jest wybór odpowiedniej działki, ze sporym stokiem od południowej strony. Tu stawia się konstrukcję. My szukaliśmy długo. Chodziło nam o to, by była dosyć duża, w dziczy, a jednocześnie blisko Gdańska. Mieszkając tutaj, oddaleni ponad kilometr od najbliższych zabudowań, spróbujemy być samowystarczalni.

Magda i Mateusz Egiertowie

Państwo Egiert wpadli na pomysł budowy niezwykłego domu

Eartship Egiertów będzie miał 18 m długości i 8 m szerokości. Potrzeba na niego 1500 opon.

- Zbieramy je po okolicznych zakładach wulkanizacyjnych. W Trójmieście jest ich aż 200, więc damy radę - śmieje się Egiert.

Opony układa się na sobie jak cegły. Przestrzeń pomiędzy nimi wypełnia puszkami. Całość uszczelnia ziemią i gliną. Dla ozdoby w niektóre miejsca można włożyć kolorowe butelki. Powstają wtedy niewielkie świetliki.

Realizując marzenie o ekologicznym domu, Mateusz i Magda Egiertowie zderzyli się z podobnymi problemami jak Reynolds w latach 70. w USA. Polskie prawo budowlane dokładnie określa, jak powinna wyglądać konstrukcja (fundamenty) i z jakich materiałów można wznosić budynek. Opon na tej liście nie ma. Poza tym domy Reynoldsa przysypywane są z trzech stron ziemią, na której rośnie zieleń. Budynek robi wrażenie, jakby wychylał się z ziemi. To też jest zabronione w Polsce. Konieczna była więc pomoc architekta.

- Musieliśmy odbiec od typowego earthshipa, jakiego wymyślił Mike - objaśnia Egiert. - Pomogła nam architekt Barbara Wojtkowska z Fundacji Królewski Szlak z Krakowa. Zaprojektowała szkielet drewniany z pali, którego wypełnienie stanowią opony. Wykopaliśmy też fundamenty. Budynek będzie tylko częściowo zasypany. Ale będziemy walczyć, by naukowcy z Politechniki Gdańskiej i Wyższej Szkoły Gospodarki z Bydgoszczy prowadzili tu badania i udowodnimy, że taki opór ziemi ta ściana wytrzyma, tak jak wytrzymuje wszędzie na świecie!

Earthship to nie tylko stawiania ścian ze śmieci. To samowystarczalne życie. Żadnych rachunków. Utrzymanie budynku za około 1000 zł rocznie

czytaj więcej: trojmiasto.gazeta.pl


ZOBACZ TAKŻE:


Holendrzy zbudowali nam plac zabaw z... odpadów


Najdłuższy budynek z gliny


Architektura z pustych butelek?


Skomentuj:

Dom z opon i innych rupieci