Nikiszowiec: 100-lecie niezwykłego osiedla

Jest w Polsce miejsce, które śmiało można nazwać unikatem na skalę europejską, niestety pozostaje praktycznie nieznane. Mowa o osiedlu robotniczym Nikiszowiec w Katowicach, któremu właśnie strzeliła setka. To prawdzie ceglane arcydzieło!

 

Najpiękniejsze osiedle robotnicze na Śląsku przypomina miasteczka na południu Europy. Są tu ciasne, wybrukowane uliczki oraz centralny mały plac z kościołem i arkadowymi podcieniami wokół. Magiczny Nikisz, jak zdrobniale nazywają go mieszkańcy, inspiruje od lat malarzy jak i filmowców. Tutaj kręcił swoje filmy Kazimierz Kutz, tutaj powstała większość ujęć ''Angelusa'', poetyckie dzieło Lecha Majewskiego o malarzach prymitywistach z pobliskiego Janowa, często przedstawiających nikiszowieckie pejzaże.

 

 Fot. Przemek Jendroska / AG

 

Dlaczego Nikiszowiec jest jedyny w swoim rodzaju? Zazwyczaj osiedla robotnicze to zwykle wolnostojące familoki z udeptaną wokół ziemią. Nie stanowią wsi, ale sporo im brakuje do miana miasta. Na tym tle Nikisz jawi się jako unikalny kompleks. Przede wszystkim wyróżnia go gęsta zabudowa, która przypomina śródmieście. Jednak ze względu na materiał - cegłę oraz układ urbanistyczny pełen wąskich uliczek, licznych przejść bramnych, malowniczych zaułków, najbardziej kojarzy się ze średniowiecznym miasteczkiem.

Osiedle powstało w latach 1908-24, według projektu architektów Emila i Georga Zillmannów, wywodzących się z podberlińskiego Charlottenburga, gdzie też ukończyli szkołę architektury. Kolonię wybudowano dla robotników kopalni ''Giesche'' (obecnie kopalnia Wieczorek) na zlecenie Towarzystwa Akcyjnego ?Georg von Giesches Erben", stanowiąc część administracyjną pobliskiego Giszowca. Osiedle swoją nazwę wywodzi od stojącego obok szybu ''Nickisch'', który znów swoje miano zawdzięcza asesorowi górniczemu Kurtowi Nickischowi.

 

fot. Śląski Urząd Marszałkowski

 

Nikisz to zamknięty kompleks mieszkalny przewidziany dla tysiąca mieszkańców. Początkowo miało powstać 9 olbrzymich bloków, jednak zrealizowano 6. Każdy zamknięty czworoboczny blok tworzy kwartał. Wszystkie domy są tej samej wysokości i mają trzy kondygnacje. Jedynym wyjątkiem jest kościół, dominujący dostojnie nad Nikiszem. Uliczki wyglądają jak ceglane kaniony z wybrukowanymi jezdniami, natomiast wnętrza bloków są ich przeciwieństwem. Przestronne i pełen zieleni, tutaj wypoczywali mieszkańcy, mieli ogródki, były tu nawet wspólnie piece do wypieku chleba. Na dziedzińcach były też budynki gospodarcze, w tym chlewiki i gołębniki, część z nich przetrwała.

 

Do osiedla wjeżdża się przez bramy, które tworzą przerzucone nad ulicą przewiązki łączące sąsiednie bloki. Nadają z zewnątrz obronny charakter Nikiszowi, ale zarazem są bardzo malownicze. Kompleks ma plan przypominający szybowiec albo kształt widowni teatralnej. Wszystkie uliczki i przejścia zbiegają się jakby na scenie, którą tworzy plac centralny. Wzdłuż placu biegną arkadowe podcienia ze sklepami. Przy placu, jak na tradycyjnym rynku, znajduje się również kościół. Budowana w latach 1914-27 świątynia św. Anny jest autorstwa tych samych architektów, braci ciotecznych Zillmanów.

 

Osiedle, jak miasto w pigułce, jest praktycznie samowystarczalne. Znajduje się tutaj szkoła, pralnia, piekarnia, restauracja, apteka, miała być nawet czytelnia i pływalnia. W największym z bloków zabudowy i zarazem najokazalszym mieścił się zarząd kopalni, cechowania, łaźnia, kotłowania i wieża ciśnień. Standard mieszkań jak na ówczesne czasy był wysoki. Pracownicy otrzymali dwu, trzy lub czteroizbowe mieszkania w zależności od zajmowanego w kopalni stanowiska. Nikisz był zelektryfikowany, posiadał własną sieć wodno-kanalizacyjną, a nawet oczyszczalnię ścieków. Woda bieżąca była w zlewach w każdej kuchni oraz w klozetach na półpiętrach. Nowoczesne rozwiązania odzwierciedlały aspiracje twórcy i założyciela kompleksu Georga von Giesche.

 

Nikiszowiec to jedno z najbardziej spójnych założeń mieszkalnych w regionie. Mimo uporządkowanej geometrycznie zabudowy nie ma tutaj monotonni. Architekci podobne budynki rozróżnili wieloma typami detali. Każdy dom ma inny kształt wykuszy, każde wejście do klatki schodowej ma inne obramienie. Niestety w trakcie ostatnich modernizacji wymieniono wiele drewnianych drzwi, rzeźbionych z różnym kształtem szybek, na typowe aluminiowe.

 

fot. Śląski Urząd Marszałkowski

W 1978 roku Nikiszowiec został uznany za zabytkowy zespół architektoniczno-urbanistyczny, jest jedną z atrakcji na Szlaku Zabytków Techniki województwa śląskiego. Raz po raz pojawiają się opinie, że walory osiedla predysponują go do wpisania na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

 

W tym roku jest szansa, że o osiedlu usłyszy cała Polska. Katowice szykują bogaty program obchodów jego stulecia. W Nikiszowcu zaplanowano dwie duże imprezy plenerowe z udziałem gwiazd, koncerty, wystawy, konkursy i imprezy sportowe, jak turnieje hokejowe na pobliskim lodowisku, w tym barbórkowy turniej kobiet, rajd rowerowy nikiszowian w Warszawie, bieg uliczny, czy I Światowy Zjazd Nikiszowian i otwarty turniej skata (śląskiej gry w karty, porównywanej do brydża).

 

Miasto zapewnia, że w najbliższych latach ceglane domy czeka lifting, pojawi się też tu punktu informacji turystycznej i filia Muzeum Historii Katowic. Dziś to właśnie brak tej infrastruktury odstręcza przyjezdnych od zwiedzania koloni.

 

Brzydsze oblicze Nikiszowca - jedno z zaniedbanych podwórek. Fot. Przemek Jendroska / AG 

 

Ale dojazd do Nikisza jest prosty. Znajduje się blisko największego węzła drogowego w regionie - murckowskiego, gdzie przecina się autostrada A-4 z drogą krajową 86. Należy zjechać z autostrady i kierować się na Wisłę, pomocne będą brązowo-białe znaki informujące o zabytkach.

 

Zobacz także:

 

Nikiszowiec: w zabytkowych domach żyją ludzie

 

Pomysły miasta na stulecie Nikisza. To żart?!

 

Widzą Nikiszowiec i mówią: ''niezłe slumsy''

 

Tomasz Malkowski

Więcej o: