Przełom czy impas? Co dalej z otoczeniem Pałacu Kultury?

Piotr Czaja

Pałac Kultury i Nauki w Warszawie - do dziś najwyższy budynek w Polsce i do dziś nierozwiązany problem urbanistyczny. Kolejne ekipy rządzące Warszawą snują odmienne wizje na zagospodarowanie terenów wokół PKiN, ale... wszystkie pozostają w sferze idei i pomysłów. Wielka dziura i prowizorka od lat straszą w samym centrum stolicy. Czy najnowszy pomysł Wojewódzkiej Konserwator Zabytków wreszcie przełamie impas czy tylko pogorszy pat, w jakim znalazły się tereny wokół Pałacu?

podsumowanie, bryła
Tak mógłby wyglądać pl. Defilad - wizualizacja obowiązującego planu zagospodarowania
fot. UM Warszawa

Pałac Kultury i Nauki w Warszawie od prawie 10 lat znajduje się w rejestrze zabytków. Decyzja o wpisaniu go na tą listę ucięła wszelkie spekulacje na temat tego, czy ten budynek należy zachować czy wyburzyć. Mimo to, do dziś nie brak głosów, że jakość architektury nie ma tu nic do rzeczy, a sam budynek, to przede wszystkim symbol stalinowskiej dominacji nad Polską. Jeśli nie zburzyć, to przynajmniej należałoby go zasłonić.

Obecny plan zagospodarowania terenów wokół PKiN zakłada wybudowanie na terenach otaczających budynek dość zwartej zabudowy o zróżnicowanej wysokości od kilkukondygnacyjnych budynków od strony Alei Jerozolimskich, do ponad dwustumetrowych wieżowców przy Emilii Plater. Sam Pałac miałby stać się jednym z wielu obiektów wśród nowej zabudowy. Mimo wielu lat od opracowania planu - teren wokół Pałacu to dalej zaniedbana przestrzeń, z prowizorycznymi parkingami i dworcem autobusowym w pobliżu dawnej trybuny honorowej. Określenie dworzec - jest tu mocno na wyrost, bo jedyna infrastruktura jaka tu powstała to kilka linii wymalowanych na starym bruku i łańcuchy wygradzające fragment przestrzeni z morza parkingów.

Plac wokół PKiN zabytkiem?

Do dyskusji o sposobie zagospodarowania przyległych do Pałacu terenów włączyła się właśnie Barbara Jezierska - Wojewódzka Konserwator Zabytków, która właśnie rozpoczęła procedurę wpisu otoczenia PKiN do rejestru zabytków.

Wpisem objęte miałyby zostać:

- Tarasowa kamienną platformę wokół PKiN wraz ze zjazdami, schodami i murkami, czterema fontannami i latarniami w kształcie kandelabrów;
- Założenie pl. Defilad z trybuną honorową, dwoma obeliskami i pozostałościami kamiennej mozaiki z kilku rodzajów bruku;
- Park Świętokrzyski i skwer wzdłuż Al. Jerozolimskich wraz z fontannami, dwoma zegarami słonecznymi, granitowym drogowskazem, murkami i betonowymi latarniami;
- Pozostałości kamienno-betonowej posadzki, w szczególności umieszczone w chodnikach napisy z mosiądzu informujące o dawnym przebiegu ulic;
- Naziemne elementy Dworca Śródmieście

Co to oznacza? Jeżeli procedura nie zakończy się wpisem, właściwie nie stanie się nic. Ale jeśli otoczenie znajdzie się na liście zabytków zapisy istniejącego planu staną się właściwie nieaktualne i trzeba będzie uchwalić nowy plan. W Polskich warunkach oznacza to kilka kolejnych lat...

Po co wpisywać plac do rejestru? Najprostszą odpowiedzią jest chęć uchronienia cennych elementów architektury i dziedzictwa. Czy to oznacza, że konserwator chce utrwalić stan obecny? Absolutnie nie, wpis do rejestru wcale nie oznacza, że w sercu warszawy ma straszyć wielka dziura. Będzie tu mogła powstać nawet nowa zabudowa, tyle że z poszanowaniem historycznej tkanki.

Wpis do rejestru nie wyklucza jakichkolwiek inwestycji na tym terenie. Chodzi tylko o to, żeby odbywały się pod kontrolą konserwatora. Wpis nie spowoduje "zakonserwowania" przestrzeni, w której przez wiele lat panuje chaos, ale zmianę podejścia do tego miejsca. Władze miasta nie mają spójnej koncepcji jego zagospodarowania. Przekonują, że wartość działki przeznaczonej pod wieżowiec wzrasta, a wpis do rejestru zabytków tę wartość obniża. Ja się z tym nie zgadzam. Nie da się schować Pałacu Kultury, zasłaniając go wieżowcami. Tu nie można postawić dwóch przypadkowych brył albo dwóch wieżowców niezwiązanych z resztą. To miejsce musi pulsować życiem. A co tu teraz jest? Wstyd dla miasta - parkingi i chaotyczna pusta przestrzeń. Powinna tu powstać infrastruktura przyciągająca turystów i mieszkańców. Dużo zieleni, woda, gastronomia, rozrywka, rekreacja, usługi, muzea, teatry. Proszę zobaczyć, jak to wygląda w Berlinie czy w innych europejskich stolicach - mówi Barbara Jezierska.

Jej entuzjazmu nie podziela jednak część władz stolicy. Wystarczy tutaj zacytować wiceprezydenta Warszawy Jacka Wojciechowicza:

Zobaczymy, w jakim kierunku pójdzie postępowanie konserwatora i co z dzisiejszych zapowiedzi znajdzie się w jego decyzji. Jeśli wprowadzi twardą ochronę, to uniemożliwi wszelkie zmiany i utrwali "dziurę" w środku miasta.

Czy Waszym zdaniem wpis otoczenia PKiN do rejestru jest dobrym pomysłem? Z pewnością najlepszym wyjściem byłoby aby zarówno lokalne władze, konserwator oraz urbaniści zasiedli razem do wspólnego stołu i poszukali najlepszych rozwiązań dla tego terenu. bez współdziałania, grozi nam, że szpetna dziura będzie straszyć w Warszawie jeszcze wiele lat a urzędnicy będą na wzajem obrzucać pozostałe strony dyskusji odpowiedzialnością za istniejący stan rzeczy.

Więcej o planach wpisania terenów przyległych do PKiN do rejestru zabytków czytaj też na warszawa.wyborcza.pl .

ZOBACZ TEŻ JAK PRZED WOJNĄ WYGLĄDAŁA WARSZAWA W MIEJSCU, GDZIE DZIŚ STOI PAŁAC KULTURY >>>>

Warszawa 1935-2015
Warszawa 1935-2015
Miasto Stołeczne Warszawa - http://www.mapa.um.warszawa.pl/

Skomentuj:

Przełom czy impas? Co dalej z otoczeniem Pałacu Kultury?