Posnania - podmiejska galeria handlowa w centrum miasta

10.02.2017 13:38
Galeria handlowa Posnania, projekt: RTKL

Galeria handlowa Posnania, projekt: RTKL (fot. Bartosz Makowski - www.makowski.co)

Wybudowanie kolejnej wielkopowierzchniowej galerii w Poznaniu od początku wzbudzało niemałe emocje. Pierwsze plany stworzenia na terenie Łaciny nowej dzielnicy odwołującej się do planów architektki Reginy Pawuły-Piwowarczyk nakreślonych jeszcze w latach 70., nie zostały zrealizowane. Otwarta pod koniec zeszłego roku Posnania ma z miastotwórczą funkcją niewiele wspólnego.

Spoglądając na galerię handlową Posnania z lotu ptaka, zobaczymy niski, rozłożysty budynek. Niektórzy Poznaniacy nazywają go po prostu klocem, molochem lub architekturą przedmieścia położoną w centrum miasta. Tak o nowo otwartym obiekcie myśli Krzysztof Urbaniak (architekt Poznania do 2002 roku): "Posnania jest brzydka i za duża" - mówi w rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej.

Po wybudowaniu Posnanii na każdego mieszkańca miasta przypada 0,8 mkw. powierzchni handlowej, co sprawia, że Poznań pod względem ilości centrów handlowych zajmuje pierwsze miejsce w Polsce. Obecny prezydent Jacek Jaśkowiak nie wziął udziału w oficjalnym otwarciu galerii, które miało miejsce 19 października 2016 - stwierdził, że takich obiektów jest w mieście zbyt dużo.

Wielkopowierzchniowa galeria zamiast osiedla i gęstej, śródmiejskiej zabudowy

Pierwsze plany inwestora zakłady w tym miejscu utworzenie gęstej sieci niewielkich uliczek, sklepów, budynków usługowych i mieszkalnych. Były one zbieżne z rekomendacją zagospodarowania terenu, opracowaną w 2003 trzecim roku przez pracownię Pentagram (obecnie ASW Architekci) - zakładały budowę śródmiejskiej tkanki wraz z placami i skwerami. Niestety, ten model handlu okazał się nieopłacalny dla inwestora, który zdecydował o postawieniu w tym miejscu wielkopowierzchniowej galerii handlowej. Diametralną zmianę założeń formy zabudowań na ternie Łaciny (tak nazywa się obszar, na którym wybudowano galerię) umożliwiła nowelizacja miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Tym samym, zamiast pięciokondygnacyjnych budynków tworzących pierzeję, obiektów handlowych, osiedla mieszkalnego i placów miejskich, wybudowano wielkie centrum, które skrywa pod dachem placówki usługowe i rozrywkowe - to tzw. centrum handlowe czwartej generacji. Zamiast być częścią miastotwórczej tkanki, robi wszystko, by zamknąć miasto w swoim wnętrzu. Wybór rozłożystej, niskiej bryły, która rozlewa się w przestrzeni, został podyktowany zasadą: form follows money - parafrazując słynny bon mot Louisa Sullivana. Forma wynika z tego, co inwestorowi najbardziej się kalkuluje - spoglądając na to z perspektywy gospodarki rynkowej, trudno go za to winić. Trudno też utyskiwać nad formą, która od dawna rozpowszechniła się w budownictwie wielkopowierzchniowych galerii. Jednak od Posnanii i zajmowanego przez nią miejsca w mieście, oczekiwano czegoś więcej. Piszę, o tym, ponieważ nie można poprzestawać na bezradności, chociażby dlatego, że to władze miasta są odpowiedzialne za tworzenie i uchwalanie planu zagospodarowania przestrzeni, to one określają priorytety i wyznaczają ścieżki rozwoju. A sposób, w jaki zostaje zabudowany kwartał, ma konsekwencje dla budżetu sięgające o wiele dalej, niż kadencja jednego samorządu. O tym, że istnieją skuteczne środki wpływania na charakter zabudowy powstającej w ramach komercyjnych realizacji, świadczy fakt, że główny inwestor miał na początku inne plany dotyczące kompleksu handlowego, co potwierdza wypowiedź z 2003 roku Jacka Dąbrowskiego - dyrektora firmy Apsys:

Za dwa lata Poznań ma mieć nową dzielnicę - Łacinę: z rynkiem, "ratuszem", pasażami, kinem i marketem. Na pustym dziś terenie wyrosnąć ma też 500 nowych mieszkań.

W kolejnej wypowiedzi pada deklaracja: "Chcemy zbudować cały kompleks mieszkaniowo-handlowo-kulturalny. Nie będzie tak, że najpierw zbudujemy market, a potem dopiero mieszkania" (źródło cytatu: http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36037,1322041.html). Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna, a po zapowiedziach zostały stwierdzenia, że obecność galerii handlowej przyciągnie na Łacinę innych inwestorów i deweloperów, którzy postawią tu mieszkania.

O architekturze galerii Posnania

Zostawmy na chwilę z boku sprawy związane z planowaniem miasta i przyjrzyjmy się samej galerii Posnania. To największe centrum handlowe w Wielkopolsce, pod jego projektem podpisała się amerykańska pracownia RTKL.

Główne wejście do galerii prowadzi przez szklaną fasadę o powierzchni 2000 mkw., osadzoną na wysokich, 25-metrowych podporach, które rozwidlają się na końcach. To jedyny detal architektoniczny, który wyróżnia się na tle monotonnej architektury. Jako że galeria ma spełniać również funkcje rekreacyjne i stanowić miejsca spotkań, zaprojektowano dedykowane do tych celów strefy - wewnętrzne place, atria.

Aranżacja wnętrza galerii Posnania

Wnętrze galerii jest lśniąco białe, obłości poszczególnych pięter i konstrukcji budynku zostały podkreślone aranżacją oświetlenia. Gdy specerujemy po Posnanii, uwagę przykuwa owalna, metalowa konstrukcja, która pnie się przez całą wysokość obiektu. Za jej pomocą zostało zakreślone wnętrze pełniące funkcję miejsca spotkań. Kratownicę wykrawającą fragment przestrzeni z pasażu wypełniono w niektórych miejscach zielonym szkłem.

Sztuka i design w galerii Posnania

Właściciele galerii Posnania, w celu uatrakcyjnienia przestrzeni na zewnątrz i wewnątrz budynku, zaprosili do współpracy artystów. Przed głównym wejściem do galerii stoi 9,5-metrowa rzeźba autorstwa Davida Mesguicha, przedstawiająca dziewczynkę rysującą słońce. Rzeźba zyskała imię Lucie, tak też nazywa się córka artysty. David Mesguich chciał, by każde dziecko, gdy spojrzy na Lucie, mogło pomyśleć - "Hej, mogę narysować swój własny świat".

Kolejne dwie prace Davida Mesguicha znajdują się wewnątrz galerii. Pierwsza z nich przedstawia zawieszoną w powietrzu 3,5-metrową "Latającą dziewczynę", druga, o wysokości trzech metrów, opartego o ścianę "Marzyciela".

We wnętrzu znajduje się również praca zatytułowana "Efekt motyla" przygotowana przez artystkę o pseudonimie NeSpoon znaną z plastycznych interwencji w przestrzeni miejskiej. Do tej pory były to przeważnie miejsca zaniedbane lub zapomniane, takie jak stare elewacje domów, skruszały beton na chodniku czy płyty placu przed głównym wejściem do PKIN w Warszawie. Umieszczony w galerii "Efekt motyla" to zainspirowana koronkowymi wzorami 8-metrowa instalacja imitująca skrzydła. Akcenty artystyczne działają jak dekoracje wyeksponowane na tle białych przestrzeni galerii. Obecność sztuki we wnętrzu wpływa na stworzenie odrealnionego klimatu, kontrastuje z halową konstrukcją bryły. Galerie, zamiast tworzyć miasto z mniejszych elementów, zamykają je w środku, projektując w swoich wnętrzach place, skwery, pasaże i strefy rekreacyjne. Sztuka pełni tam funkcję ornamentu, często tracąc swe ostrze wyrazu. 

Plac przed galerią

Centralnym punktem placu znajdującego się przed głównym wejściem do galerii jest multimedialna fontanna, która zimą pełni funkcję lodowiska. Latem w tym miejscu pojawią się kawiarniane i restauracyjne ogródki. W przestrzeń placu wkomponowano również meble miejskie zaprojektowane przez Tomasza Augustyniaka i Dorotę Koziarę.

Niestety, o galerii Posnania nie można powiedzieć tyle dobrego, co o zrewitalizowanej przez tego samego inwestora łódzkiej Manufakturze. Trzeba przyznać, że o ile do Manufaktury można mieć pewne zastrzeżenia, jest to przykład rewitalizacji, która pozytywnie wpisała się w krajobraz Łodzi. Innym dobrym przykładem jest rozbudowa i rewitalizacja wrocławskiego domu handlowego Renoma, przeprowadzona przez Maćków Pracownię Projektową. Smutna konstatacja jest taka, że dotychczas w Polsce nie została wypracowana formuła zbudowania galerii handlowej od podstaw, dzięki której udałoby się połączyć komercyjne interesy firm, miastotwórczą rolę handlu i ciekawą architektoniczne bryłę. Widocznie wszystko jeszcze przed nami!

ZOBACZ ZDJĘCIA >>>

Więcej zdjęć architektury na stronie fotografa: www.makowski.co.

 

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Zobacz także
  • Termomodernizacja bloków na osiedlu Bolesława Chrobrego w Poznaniu, projekt: Ultra Architects Polskie bloki po termomodernizacji: kicz i pasteloza. W Poznaniu robią to inaczej
  • Fence House - dom jednorodzinny Fence House: jeden dom, trzy bryły [POZNAŃ]
  • Poznański Okrąglak, czyli Dom Towarowy projektu Marka Leykama Poznań TOP 10 - przewodnik architektoniczny
Komentarze (8)
Posnania - podmiejska galeria handlowa w centrum miasta
Zaloguj się
  • Gość: mix

    Oceniono 2 razy 2

    Poznaniacy są pragmatyczni, nie lubią kiedy im się coś wciska na siłę. Po dwóch poprzednich nielubianych i nieodwiedzanych galeriach (MM oraz Poznań City Center niedawno przemianowana na Avenidę), trzeba było się zastanowić, czy kolejna realizacja nie podzieli ich losu. Posnania straszy pustkami, które można było przewidzieć. Cóż, ludzie głosują nogami: polityków rozliczą przy wyborach (wie coś o tym Grobelny), właścicieli sklepów przepędzą nie robiąc u nich zakupów. I tylko szpetne, przeskalowane, niepotrzebne i niefukncjonalne budynki zostaną i będą szpecić przez kolejne 100 lat.

  • Kacper Pawlicki

    Oceniono 4 razy 2

    Przybyłem, zobaczyłem (nawet to i owo zakupiłem!) i ... No właśnie! Najważniejszy grzech projektantów/inwestorów, wg mnie to - dużo za duża - zupełnie niepotrzebnie - skala wnętrza! Rataje są wielką, przerażającą (chyba nieodwracalnie) przestrzennie, dzielnicą miasta wymagającą od centrum handlowego odpowiedniej wielkości i tu zamysł pod względem biznesowym wydaje mi się całkiem OK, może wbrew niektórym. Ale - Cyryl jak Cyryl ale te metody... Trzeba było wziąć przykład z Camerona: Titanic był największym statkiem na świecie ale niestety utonął a - na potrzeby filmu - reżyser zrobił jago replikę w skali 1/3 i - zrealizował hit wszechczasów! Z warszawskiej perspektywy oceniłbym to tak: z warszawskich GH najbardziej cenię sobie: Galerie Mokotów (za amerykańską funkcjonalność) i Złote Tarasy (za j.w. + dość szaleńczy design pozbawiony pionów i poziomów) ale obie za jedno: skalę przestrzeni wspólnych (tym przypadku nie czysto sklepowych - bo w tym biznesie oby były jak największe!) W obu przypadkach przestrzenie wspólne są nie za duże - w Złotych Tarasach, z racji położenia, panuje tam wręcz błogosławiony śródmiejski tłok, a w Galerii Mokotów - z racji położenia mniej śródmiejskiej, jest luźniej ale skala wewnętrznych galerii przypomina sieć staromiejskich uliczek. Poznania przypomina najmniej ulubioną przeze mnie galerii warszawskich - Arkadię. Niepotrzebnie nieludzka skala wnętrz ta sama tylko bardziej w wersji "pure" - modne biele i szarości...

  • Gość: klaps

    Oceniono 1 raz 1

    Galerie handlowe są miastotwórcze ale w nowy sposób - same są miastami pod dachem. Wybitnym przykładem miastotwórczego obiektu są Złote Tarasy w Warszawie - tworzą życie i ciągi piesze w samym centrum miasta. Tam autorem była pracownia postmodernistycznego geniusza tej dziedziny J.A.Jerde. Inny świetny przykład ożywczej funkcji handlu to Stary Browar w Poznaniu. W Posnanii z pewnością inspirowano się Browarem w obfitym użyciu autentycznej sztuki w miejscu publicznym. Ta monumentalna postać dziecka jest zresztą naprawdę dobra.

  • mirafas

    0

    Jeśli ludzie nie akceptują tej galerii, to wystarczy że nie będą chodzić, a galeria sama padnie. Z drugiej strony krótkowzroczność i brak wyobraźni władz miejskich spotykane są nie tylko w Poznaniu :P

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze artykuły