Najpiękniejsze domy
Z pomocą rodziny i przyjaciół
Zaczynaliśmy od zera. Od kiedy zamieszkaliśmy we własnym nowo wybudowanym domu, sami się dziwimy, że udało się nam go postawić. I nie przestajemy się cieszyć, że ciężko zarabianych pieniędzy po prostu nie przejedliśmy.
Prawdziwie rodzinny
Zbudowałem dom dla całej rodziny. Na górze mieszkają dzieci, na parterze - my, a z boku moi rodzice mają niekrępujące mieszkanie z osobnym wejściem.
Z dozą fantazji
Zapragnęliśmy mieć własny Bajkowy domek. Taki z ogrodem, wygodnym garażem, drewutnią z drewnem do kominka ogrzewającego wszystkie pokoje, dużym salonem, gdzie wszyscy przesiadują, i oddzielnymi kącikami dla każdego członka rodziny.
Fachowcom łatwiej
Osiedliliśmy się w Polsce. Poznaliśmy się w Niemczech i choć wiodło nam się tam bardzo dobrze, po ślubie wspólnie zadecydowaliśmy o ułożeniu sobie życia w ojczyźnie. Tym bardziej, że wiele się w niej zmieniało na lepsze.
Budowa domu - po własnych błędach
Budowę naszego domu rozpoczęło bardzo przykre zdarzenie, które zakończyło się w sądzie. Trafiliśmy na pośrednika-oszusta, przez którego straciliśmy czas i pieniądze.
Trzy falstarty do domu
Nie od razu zdecydowaliśmy się na dom. Początkowo próbowaliśmy powiększyć życiową przestrzeń innymi metodami. Szczęśliwie wszystko się dobrze skończyło i dziś mieszkamy w pięknym miejscu pod własnym dachem.
Na zmiany nigdy nie jest za późno
Z perspektywy roku oboje z Maciejem oceniamy, że budowa była strzałem w dziesiątkę. Nie musimy już płacić za utrzymanie dwóch ?mieszkań? i żałujemy tylko, że nie zrzuciliśmy z siebie tego balastu dziesięć lat temu.
Dom już na nas czeka
Choć działkę i dom kupiliśmy w styczniu 2005 roku, planujemy przeprowadzić się do niego na stałe dopiero za trzy-cztery lata. A na razie spędzamy w nim wszystkie weekendy i każdą wolną chwilę.
Z ołówkiem w ręku
Na budowę domu mieliśmy ściśle określoną kwotę. Nie mogliśmy wydać ani złotówki ponad to, co uzyskaliśmy ze sprzedaży mieszkania, bo wszystkie oszczędności wydaliśmy już wcześniej na zakup działki, a nasze dochody nie pozwalały na bieżące dokładanie do inwestycji.
Więcej, lepiej, bliżej
Kiedy zapadała decyzja o budowie domu, nie narzekaliśmy na brak dachu nad głową. Zamarzyło nam się jednak coś lepszego niż wciśnięty między sąsiednie budynki stumetrowy budyneczek po przeróbkach.
Budowa pod górkę
Moja droga do własnego domu nie była usłana różami. Najpierw odrolnienie działki, potem sprzedaż mieszkania, wreszcie wyposażanie domu w media. Ale warto było!
W trzy pokolenia
Odkąd zamieszkaliśmy razem z mamą w nowo wybudowanym domu, nasze życie jest prostsze. My mamy swój świat, mama swój, a jednocześnie jesteśmy razem.
Z powodu ulgi
Działkę kupiłem, by uciec od płacenia podatku. Nie wiedzieć kiedy, tak ją pokochałem, że zdecydowałem się na niej zamieszkać jeszcze w czasie trwania budowy mojego domu.
Dom zamiast mieszkania
Kiedy my rozglądaliśmy się za większym mieszkaniem, wokół kupionej kiedyś przez nas działki jeden za drugim rosły nowe domy. To dało nam do myślenia.
Dom w dużym ogrodzie
Mimo że wychowałam się w mieście, nie wahałam się wyprowadzić na wieś. Przekonały mnie do tego doświadczenia z zagranicy, gdzie przez wiele lat mieszkałam w pewnej odległości od dużej metropolii.
Dziesięć razy lepiej
Z roku na rok dziesięciokrotnie powiększyliśmy przestrzeń życiową. To było coś! Nasze życie zmieniło się diametralnie! Nie sądziliśmy nawet, że dom może być źródłem tak wielkiej satysfakcji.
Bez budowania
Decyzja była szybka. Mieliśmy do wyboru: na razie zostać w Warszawie, długo szukać działki, wziąć kredyt i potem budować dom, albo sprzedać mieszkanie, dołożyć oszczędności i od razu zamieszkać za miastem. Zdecydowaliśmy się na to drugie. I nie żałujemy.
Lepiej płacić za swoje
Do rozpoczęcia budowy zmobilizował nas czynsz, jaki płaciliśmy za wynajem mieszkania. To były spore pieniądze, które zamiast pracować na nas, zasilały cudze konto.
Większy dom taty
Kiedy mieszkanko w bloku nie mieściło już nas i naszych dwóch pełnych energii synków, zapytaliśmy tatę, czy nie moglibyśmy sprowadzić się do niego, na podwarszawską ?wieś?.
Wymarzony, zrealizowany dom
Mówi się, że najważniejsze są marzenia. Ale co robić, gdy dotyczą one budowy domu, na który brakuje pieniędzy?
Dom drewniany, na zamówienie
Nasz plan był prosty. Dom miał zbudować deweloper, szybko i za pieniądze ze sprzedaży mieszkania oraz z kredytu hipotecznego.
Moja wielka siła
Nie znam się na budowaniu, ale za to potrafiłam sprawnie zorganizować prace oraz negocjować korzystne umowy prawne z wykonawcami i dostawcami materiałów budowlanych. Zrobiłam użytek z umiejętności zawodowych i to była moja siła.
Na przekór złemu losowi
Nagłe i poważne kłopoty ze zdrowiem mojego życiowego partnera sprawiły, że nie zdecydowaliśmy się na zaciągnięcie kredytu hipotecznego na budowę domu.
Dwa na jeden
Marzenie o własnym domu pod miastem spełniło się dopiero wtedy, kiedy wspólnie z mężem i jego mamą postanowiliśmy sprzedać dwa mieszkania w blokach i zamieszkać pod wspólnym dachem.
Dom jako lekarstwo
Kiedy lekarze zalecili mojej żonie przenosiny na wieś, baliśmy się, że nie będzie nas stać na budowę domu. A jednak udało się, choć musieliśmy się sporo nagłowić, by za 260 tys. zł kupić działkę i postawić na niej dom.
Dom z listu
Planując budowę domu, napisałam do architekta list z jasno sprecyzowanymi oczekiwaniami. To bardzo ułatwiło połączenie wiedzy fachowca i naszych marzeń. I chyba nie miał większego znaczenia fakt, iż architektem tym był mój ojciec.
Uszyty na miarę
Mieszkaliśmy w różnych miejscach w Polsce i na świecie - w mieszkaniach i w domach zbudowanych w różnych technologiach. Wykorzystaliśmy te doświadczenia. Zadbaliśmy o to, by architektura była prosta, wnętrza funkcjonalne, materiały solidne i zdrowe, a dom - dobrze ocieplony. Na tym nie oszczędzaliśmy.
Pod wielkim dębem
Wiedzieliśmy, że w drodze do własnego rodzinnego gniazda możemy liczyć tylko na siebie. Wdzięczni jesteśmy rodzicom za solidne wychowanie i wykształcenie, a także za nauczenie nas oszczędności i aktywności. Dzięki temu zarabialiśmy na siebie już w czasie studiów. Nasza operatywność przydała się także w drodze do własnego mieszkania, a potem - domu.
Przyzwyczailiśmy się do domu
Przekonaliśmy się, że miejskie bloki są nie dla nas. Ściany mieszkań strasznie nas ograniczały
Polubiliśmy przeprowadzki
Wędrówką życie jest człowieka... Zanim doszliśmy do obecnego domu, przeprowadzaliśmy się aż osiem razy. Mieszkaliśmy w czterech mieszkaniach, w segmencie, a nawet w domku, by znowu wrócić do bloku. W końcu udało się trafić tu - do miejsca, które jest ucieleśnieniem naszych marzeń.






