Ula Kasińska z Centrum Designu Gdynia: "Interesuje nas tworzenie doświadczenia". Rozmowa o Gdynia Design Days 2026
Tegoroczna, 19. edycja Gdynia Design Days pod hasłem „Bliżej" wraca do idei, która temu miastu towarzyszy od początku: projektowanie to sposób myślenia o tym, jak można żyć razem i lepiej. O charakterze festiwalu, stuleciu modernistycznego miasta zaprojektowanego od zera, i powrocie designu do korzeni mówi Ula Kasińska z Centrum Designu Gdynia.
Dziewiętnasta edycja Gdynia Design Days odbędzie się w dniach 20–28 czerwca 2026 na terenie Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego oraz w lokalizacjach partnerskich w mieście.
Przez dziewięć dni Gdynia znów stanie się miejscem, gdzie projektowanie przestaje być wyłącznie tematem branżowych rozmów, a zaczyna być doświadczeniem dostępnym dla każdego. GDD od lat konsekwentnie buduje program łączący wystawy, warsztaty, prelekcje i spacery tematyczne, tworząc przestrzeń dla projektantów, badaczy i tych, którzy po prostu chcą rozumieć świat wokół siebie lepiej.
Tegoroczna edycja trafia w bardzo konkretny moment: lokalność przestała być synonimem prowincjonalności i stała się jednym z najważniejszych pojęć współczesnego designu, architektury i stylu życia. Coraz wyraźniej widać też zmęczenie kolejnymi debatami o cyfrowym przeciążeniu i nieustannym pędzie. Ludzie szukają doświadczeń, które pozwolą im się zatrzymać, dotknąć czegoś realnego i poczuć się częścią konkretnego miejsca i wspólnoty. W świecie przesytu komunikatów i katastroficznych narracji hasło „Bliżej" proponuje świadome przesunięcie uwagi z abstrakcyjnych wizji przyszłości ku temu, co realne, codzienne i możliwe do wdrożenia tu i teraz.
19. edycja Gdynia Design Days zbiega się ze stuleciem miasta Gdyni. W jaki sposób ta okoliczność wpłynęła na tegoroczny charakter festiwalu?
Ula Kasińska, Centrum Designu Gdynia: To dla nas bardzo symboliczny moment, bo Gdynia od początku była miastem projektowanym – tworzonym z wyobraźni, odwagi i potrzeby budowania czegoś nowego. W pewnym sensie design jest wpisany w DNA tego miasta. Tegoroczna edycja nie jest jednak jubileuszowym „spojrzeniem wstecz”, tylko próbą zastanowienia się, między innymi, co dziś znaczy budować miasto bliskie ludziom.
Jak powstało tegoroczne hasło „Bliżej” i jak zmieniało się jego znaczenie w trakcie budowania programu festiwalu?
Hasło „Bliżej” bardzo naturalnie połączyło się ze stuleciem Gdyni. Budując program staraliśmy się powrócić do idei wspólnotowości i relacji, które tworzą miasto.
Poprzednia edycja pod hasłem „Rozproszenie” dotykała tematu nadmiaru informacyjnego i funkcjonowania w rzeczywistości wielogłosu, wielowątkowości i ciągłego FOMO. Jako społeczeństwo jesteśmy tym po prostu zmęczeni i bardzo wyraźnie wybrzmiało to też podczas naszych rozmów w ramach rady programowej. Dlatego tym razem postawiliśmy na bardziej pozytywną narrację, realne działania i pochwałę zabawy i lekkości w projektowaniu – bez rezygnowania z ważnych tematów, ale z większą uważnością na doświadczenie, relacje i obecność.
W trakcie budowania programu to hasło zaczęło też rozszerzać się i nabierać kolejnych znaczeń. „Bliżej” okazało się dotyczyć także dostępności, wspólnotowości, troski, ale też materiałów, rzemiosła i procesów twórczych. W wielu projektach bardzo mocno wybrzmiała potrzeba odzyskiwania relacji z tym, co realne, dotykalne i uważne.
To ciekawe, finalnie „Bliżej” nie stało się jednym zamkniętym tematem, tylko raczej sposobem patrzenia.
Jak dziś definiujecie charakter Gdynia Design Days? Czy to przede wszystkim ogólnopolski festiwal designu, czy raczej wydarzenie mocno zakorzenione w Gdyni i jej lokalnej tożsamości?
Siła GDD polega właśnie na tym, że nie próbujemy wybierać między tymi dwoma perspektywami. To festiwal ogólnopolski, ale jednocześnie bardzo zakorzeniony w Gdyni i jej charakterze.
Gdynia ma w sobie otwartość, modernistyczną odwagę i pewną lekkość myślenia o przyszłości. To miasto, które powstało stosunkowo niedawno, więc cały czas ma w sobie tę energię poszukiwania nowych rozwiązań i otwartość na zmiany. I mam poczucie, że festiwal bardzo tę energię przejmuje.
To, co lokalne, jest dla nas bardzo ważne, ale jednocześnie program festiwalu dotyka tematów, które są dziś uniwersalne i aktualne niezależnie od miejsca – relacji, dostępności, dobrostanu czy sposobów budowania wspólnoty. Myślę, że właśnie dlatego GDD jest jednocześnie mocno związane z Gdynią i otwarte na odbiorców z całej Polski.
Jak sądzisz, czy powrót do lokalności to nowa siła miast, czy reakcja obronna na globalizację?
Raczej trochę jedno i drugie. Przez lata bardzo fascynowaliśmy się globalnością i uniwersalnością, ale dziś coraz mocniej widzimy, że ludzie potrzebują zakorzenienia i poczucia autentyczności.
Wiele miast zaczęło wyglądać podobnie, a lokalność wraca jako coś, co buduje tożsamość i relacje. Ale nie chodzi o zamykanie się. Raczej o próbę odzyskania kontaktu z miejscem, jego historią, rytmem i społecznością. I mam poczucie, że właśnie w tym kierunku idzie dziś też współczesny design.
Na ile Gdynia Design Days chce dziś wychodzić poza własne środowisko i lokalny kontekst?
Docieranie do osób niezwiązanych z designem traktujemy jako jedno z zadań festiwalu. Jeśli na wystawę dotyczącą projektowania przychodzi osoba, która na co dzień nie interesuje się designem, to jest dla nas ogromna wartość. Zależy nam, żeby pokazywać projektowanie jako narzędzie rozumienia świata, a nie tylko estetyczną dziedzinę. Staramy się też budować język komunikacji, który nie wyklucza i nie jest hermetyczny.
Jeśli chodzi o inne miasta – w tym roku na przykład GDD będzie miało swoją mini wersję tydzień przed festiwalem w warszawskim Jaskółka Studio. Chcemy zaciekawić i pobudzić apetyt odwiedzających tak, by zaplanowali przyjazd na docelowy festiwal w Gdyni.
Czy w czasach social mediów trudniej robić festiwal, który wymaga refleksji i zatrzymania?
To na pewno jest wyzwanie, bo funkcjonujemy dziś w kulturze bardzo szybkiej konsumpcji obrazów i treści. Ale jednocześnie mamy poczucie, że właśnie dlatego ludzie coraz bardziej potrzebują doświadczeń, które pozwalają się zatrzymać.
W tym roku wiele projektów działa właśnie w taki sposób – poprzez zmysły, obecność, słuchanie czy fizyczne doświadczenie przestrzeni. To są rzeczy, których nie da się pełnowartościowo „skonsumować” przez ekran telefonu.
I może właśnie dlatego takie doświadczenia stają się dziś bardziej wartościowe.
Można powiedzieć, że staracie się przełamywać w Polsce wciąż obecne myślenie o designie jako przede wszystkim estetyce?
To się powoli zmienia, ale rzeczywiście przez długi czas design był w Polsce utożsamiany głównie z ładnym przedmiotem albo dobrze urządzonym wnętrzem.
Dzisiaj coraz częściej rozmawiamy o projektowaniu usług, doświadczeń, przestrzeni społecznych czy dostępności. Design coraz częściej bywa rozumiany jako narzędzie rozwiązywania problemów i budowania jakości życia.
I właśnie takie szerokie rozumienie projektowania bardzo chcemy pokazywać podczas festiwalu.
Jak dziś myśli o projektowaniu najmłodsze pokolenie twórców? Podczas tegorocznej edycji Gdynia Design Days to świeże spojrzenie będzie szczególnie widoczne
Mamy poczucie, że młodzi projektanci dużo rzadziej myślą o designie wyłącznie w kategoriach produktu czy kariery rynkowej.
To bardzo ciekawe obserwować, bo zmienia się nie tylko estetyka projektowania, ale też jego etyka.
W tym roku, podczas GDD po raz pierwszy, na żywo, odbywać się będą obrony prac dyplomowych studentów Wydziału Wzornictwa ASP w Gdańsku. Całość będzie realizowana na terenie festiwalu, będzie można być ich „widzem” a w sali dostępna będzie też wystawa tych prac dyplomowych.
To idealna okazja, żeby zobaczyć, że młodych projektantów coraz częściej interesują relacje społeczne, odpowiedzialność środowiskowa, dostępność, zdrowie psychiczne czy projektowanie wspólnot. Zmienił się też sam język – jest mniej dystansu i eksperckiej pozy, a więcej czułości, empatii i pracy procesowej.
Która wystawa tegorocznej edycji była największym wyzwaniem organizacyjnym?
Największe wyzwania zwykle pojawiają się przy projektach interdyscyplinarnych i wymagających pracy z przestrzenią, technologią albo niestandardowymi materiałami. Dla nas jednak, największym wyzwaniem jest spójne i ostateczne połączenie puzzli w całość.
Przed nami jeszcze montaże, które także generują każdorazowo pewne niespodzianki, choć jestem spokojna o gotowość 100% na 20 czerwca.
Co powiedziałabyś komuś, kto zastanawia się, czy warto spędzić swój czas w Gdyni pomiędzy 20 a 28 czerwca?
Gdynia o tej porze roku ma wyjątkową energię. Festiwal naturalnie łączy się tutaj z rytmem miasta, morzem i niespiesznymi spacerami.
W sobotę, pierwszego dnia festiwalu, otwieramy wszystkie wystawy, a podczas oficjalnej części na gości festiwalu czeka rozmowa Anety Lehmann z Anną Orską oraz impreza organizowana we współpracy ze Strefami Czasowymi. Każdy kolejny dzień to spotkania, warsztaty, oprowadzania, rozmowy i działania, które pozwalają doświadczać designu bardzo blisko – nie tylko przez oglądanie, ale też przez uczestnictwo i bycie razem.
Można rano iść na wystawę, po południu wziąć udział w warsztatach, a wieczorem usiąść nad wodą i jeszcze chwilę pobyć z tymi wszystkimi tematami i rozmowami. I chyba właśnie takie doświadczenie – spokojniejsze, bardziej uważne i wspólnotowe – jest dziś bardzo potrzebne.
---
Więcej informacji o Gdynia Design Days 2026 na: www.gdyniadesigndays.eu oraz na profilach festiwalu w mediach społecznościowych.
Skomentuj:
Ula Kasińska z Centrum Designu Gdynia: "Interesuje nas tworzenie doświadczenia". Rozmowa o Gdynia Design Days 2026