Czego zazdrościmy Skandynawom? Recepta na miasto, architekturę i design

Wojciech Wąsowicz

Skandynawskie miasta niezmiennie plasują się w czołówkach rankingów jakości miejskiego życia. I choć pogoda w tej części świata nie rozpieszcza, Skandynawia przez wielu uznawana jest za doskonałe miejsce do mieszkania. Ale co takiego zrobili Skandynawowie, że mieszka im się tak dobrze?

Muzeum Sztuki Współczesnej Aros w AArhus
Muzeum Sztuki Współczesnej Aros w AArhus
źródło: www.visitdenmark.dk

Miasta dla ludzi

Wyobraźcie sobie miasto, w którym można swobodnie dojść z przedmieścia do samego centrum. Bez konieczności schodzenia do przejść podziemnych, pokonywania wielopasmowych ulic, maszerowania wzdłuż ślepych ścian magazynów. W wielu skandynawskich miastach jest to możliwe. Zadbano o to już w fazie projektowania, przyjmując założenie, że tkanka miejska powinna być ciągła, a każda nowa część miasta dobrze zespolona z już istniejącą zabudową. Grodzone osiedla w szczerym polu są tu więc nie do pomyślenia. Wszelkie bariery, jak linie kolejowe czy drogi szybkiego ruchu, powinny być jak najmniej uciążliwe dla głównego bohatera miejskiego życia: pieszego.

Szlaki dla pieszych, i to dosłownie, przecierano ponad pół wieku temu w stolicy Danii, Kopenhadze. Urodzony w tym mieście profesor Jan Gehl rzucił wówczas ideę miasta w ludzkiej skali. Projektowanego z perspektywy człowieka, a nie samolotu. Takiego, w którym przestrzeń publiczna zaprasza, zbliża ludzi do siebie, pomaga w budowaniu więzi i w ten sposób zwiększa zadowolenie mieszkańców. Na pierwszym miejscu postawiono ludzką skalę budynków i przyjazną przestrzeń pomiędzy nimi. Bo właśnie w niej toczy się życie miasta.

Dziś ulice i place stolicy Danii tętnią życiem, mieszkańcy poruszają się głównie na rowerach i komunikacją miejską, Jan Gehl stał się urbanistycznym guru, a kopenhaskie rozwiązania inspirują zmiany w miastach na całym świecie.

Przemyślana całość, dopracowany detal

W innej ze skandynawskich stolic, Sztokholmie, powstało osiedle, do którego dziś pielgrzymują fani dobrej mieszkaniówki. Hammarby Sjöstad to chyba najczęściej opisywany z nowych skandynawskich projektów mieszkaniowych. Osiedle dla 25 000 mieszkańców, położone na dawnych terenach przemysłowych w południowo-wschodniej części Sztokholmu, zaprojektowano ze szczególną dbałością o środowisko: w miejscowej oczyszczalni ścieków odzyskuje się biogaz, używany potem do ogrzewania części mieszkań i jako biopaliwo dla autobusów. Segregowane odpady przesyłane są próżniowo z każdego mieszkania za pomocą podziemnej sieci, bez konieczności korzystania ze śmieciarek.

Hammarby Sjöstad nie jest przy tym wyizolowaną enklawą, od razu weszło w dobrą relację z miastem. Osiedlowe parki, place zabaw i przystanie nad jeziorem dostępne są dla przybyszów z zewnątrz. Jednocześnie osiedle jest dobrze skomunikowane z centrum Sztokholmu. Spajanie nowej tkanki miejskiej ze starą działa tu więc w obie strony.

Skandynawski przepis na dobre środowisko miejskie wymaga jeszcze jednego składnika: staranności w projektowaniu, aż po najdrobniejsze detale. Tak właśnie jest w Hammarby Sjöstad, gdzie źródłem wizualnej przyjemności staje się każdy element projektu: od poręczy i parkowej ławeczki, do drewnianych pomostów oraz elewacji budynków – różnorodnych, lecz zachowujących prostotę.

Mniej znaczy więcej

Prostota jest zresztą znakiem rozpoznawczym skandynawskiej architektury – wolnej od zbędnych detali, nieuzasadnionych form, niepotrzebnych ozdób. Linie budynków są proste i czyste, dominują kompozycje podstawowych brył i barw. Ten ideał uosabia jedna z ikon architektury XX wieku, Villa Mairea, zaprojektowana w latach 1938-39 przez Fina Alvara Aalto (warto pamiętać, że choć geograficznie Skandynawię ograniczamy do Danii, Szwecji i Norwegii, to gdy mowa o stylu skandynawskim, grono państw rozszerza się o Finlandię i Islandię). Z połączenia powściągliwości modernizmu i ciepła tradycyjnego budownictwa powstała bryła szlachetna i przyjazna – cechy te będą już trwale kojarzyć się z architekturą Skandynawii.

Skandynawskie domy odzwierciedlają wielkie pasje ich mieszkańców: umiłowanie przyrody i słońca. Im dalej na północ, tym promienie słoneczne stają się rzadszym dobrem. By zapewnić dostęp upragnionego światła do mieszkania, instaluje się duże okna, często na wysokość całego piętra i zazwyczaj nie zasłania się ich firanami. Skandynawowie to wielcy miłośnicy przyrody i aktywności na świeżym powietrzu. Nawet w domu lubią podtrzymywać kontakt z przyrodą, otaczając się przedmiotami z naturalnych materiałów.

Te cechy widać już w Villi Mairea. Budynek prowadzi dialog z otoczeniem: część elewacji pokryta jest drewnem, zaś duże przeszklenia otwierają wnętrze domu na rosnący wokół las, a przede wszystkim wpuszczają do środka dużo światła.

Subtelność i minimalizm skandynawskich domów potrafi wprawić umysł w stan podobny do medytacji. Ich wnętrza okazują się równie stonowane, ale zarazem przyjazne. A do tego nowoczesne i funkcjonalne.

Funkcjonalność na pierwszym miejscu

W norwesko-szwedzkim filmie „Historie kuchenne” pracownik Instytutu Badań Domowych siedzi pod sufitem kuchni samotnie mieszkającego mężczyzny, liczy jego kroki i zapisuje każdy ruch. Te badania mają usprawnić życie kawalerów poprzez zracjonalizowanie ich codziennych czynności. I choć cała sytuacja ma posmak absurdu, opiera się na prawdziwej historii z lat 50. To skandynawskie dążenie do podniesienia komfortu domowego życia, tu przedstawione w krzywym zwierciadle, jest jak najbardziej prawdziwe. Z tych samych dążeń zrodził się w końcu sukces najsłynniejszej szwedzkiej firmy meblarskiej – Ikea.  

Dziś skandynawski design to prawdziwa instytucja. Charakterystyczna paleta barw, złożona z bladych błękitów, spokojnych szarości i bieli, jest rozpoznawana na całym świecie. Jasne, drewniane podłogi rozświetlają wnętrza i nadają im przestronności. Ale na pierwszym miejscu stoi niezmiennie funkcjonalność. Skandynawskie wzornictwo to proste formy, podporządkowane funkcji użytkowej przedmiotu. Od początku promowano je hasłem: „styl do mieszkania, nie do oglądania”. Krzesło jest przecież po to, by na nim siedzieć, a nie je podziwiać.

Skandynawski ideał dobrego mieszkania sięga od szczegółu do ogółu. Zaczyna od rzeczy najdrobniejszych: dobrze zaprojektowanej półki, wygodnego fotela, przedmiotów, które ułatwiają życie. Obejmuje mieszkania, w których każdy mebel jest funkcjonalny i elegancki, domy o przemyślanym projekcie, a w końcu miasta, skrojone na ludzką miarę. I chyba jest w stanie zrekompensować nawet długą, skandynawską zimę.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>>

Skomentuj:

Czego zazdrościmy Skandynawom? Recepta na miasto, architekturę i design