Czego zazdrościmy Skandynawom? Recepta na miasto, architekturę i design

20.07.2017 07:30
Muzeum Sztuki Współczesnej Aros w AArhus

Muzeum Sztuki Współczesnej Aros w AArhus (źródło: www.visitdenmark.dk)

Skandynawskie miasta niezmiennie plasują się w czołówkach rankingów jakości miejskiego życia. I choć pogoda w tej części świata nie rozpieszcza, Skandynawia przez wielu uznawana jest za doskonałe miejsce do mieszkania. Ale co takiego zrobili Skandynawowie, że mieszka im się tak dobrze?

Miasta dla ludzi

Wyobraźcie sobie miasto, w którym można swobodnie dojść z przedmieścia do samego centrum. Bez konieczności schodzenia do przejść podziemnych, pokonywania wielopasmowych ulic, maszerowania wzdłuż ślepych ścian magazynów. W wielu skandynawskich miastach jest to możliwe. Zadbano o to już w fazie projektowania, przyjmując założenie, że tkanka miejska powinna być ciągła, a każda nowa część miasta dobrze zespolona z już istniejącą zabudową. Grodzone osiedla w szczerym polu są tu więc nie do pomyślenia. Wszelkie bariery, jak linie kolejowe czy drogi szybkiego ruchu, powinny być jak najmniej uciążliwe dla głównego bohatera miejskiego życia: pieszego.

Szlaki dla pieszych, i to dosłownie, przecierano ponad pół wieku temu w stolicy Danii, Kopenhadze. Urodzony w tym mieście profesor Jan Gehl rzucił wówczas ideę miasta w ludzkiej skali. Projektowanego z perspektywy człowieka, a nie samolotu. Takiego, w którym przestrzeń publiczna zaprasza, zbliża ludzi do siebie, pomaga w budowaniu więzi i w ten sposób zwiększa zadowolenie mieszkańców. Na pierwszym miejscu postawiono ludzką skalę budynków i przyjazną przestrzeń pomiędzy nimi. Bo właśnie w niej toczy się życie miasta.

Dziś ulice i place stolicy Danii tętnią życiem, mieszkańcy poruszają się głównie na rowerach i komunikacją miejską, Jan Gehl stał się urbanistycznym guru, a kopenhaskie rozwiązania inspirują zmiany w miastach na całym świecie.

Przemyślana całość, dopracowany detal

W innej ze skandynawskich stolic, Sztokholmie, powstało osiedle, do którego dziś pielgrzymują fani dobrej mieszkaniówki. Hammarby Sjöstad to chyba najczęściej opisywany z nowych skandynawskich projektów mieszkaniowych. Osiedle dla 25 000 mieszkańców, położone na dawnych terenach przemysłowych w południowo-wschodniej części Sztokholmu, zaprojektowano ze szczególną dbałością o środowisko: w miejscowej oczyszczalni ścieków odzyskuje się biogaz, używany potem do ogrzewania części mieszkań i jako biopaliwo dla autobusów. Segregowane odpady przesyłane są próżniowo z każdego mieszkania za pomocą podziemnej sieci, bez konieczności korzystania ze śmieciarek.

Hammarby Sjöstad nie jest przy tym wyizolowaną enklawą, od razu weszło w dobrą relację z miastem. Osiedlowe parki, place zabaw i przystanie nad jeziorem dostępne są dla przybyszów z zewnątrz. Jednocześnie osiedle jest dobrze skomunikowane z centrum Sztokholmu. Spajanie nowej tkanki miejskiej ze starą działa tu więc w obie strony.

Skandynawski przepis na dobre środowisko miejskie wymaga jeszcze jednego składnika: staranności w projektowaniu, aż po najdrobniejsze detale. Tak właśnie jest w Hammarby Sjöstad, gdzie źródłem wizualnej przyjemności staje się każdy element projektu: od poręczy i parkowej ławeczki, do drewnianych pomostów oraz elewacji budynków – różnorodnych, lecz zachowujących prostotę.

Mniej znaczy więcej

Prostota jest zresztą znakiem rozpoznawczym skandynawskiej architektury – wolnej od zbędnych detali, nieuzasadnionych form, niepotrzebnych ozdób. Linie budynków są proste i czyste, dominują kompozycje podstawowych brył i barw. Ten ideał uosabia jedna z ikon architektury XX wieku, Villa Mairea, zaprojektowana w latach 1938-39 przez Fina Alvara Aalto (warto pamiętać, że choć geograficznie Skandynawię ograniczamy do Danii, Szwecji i Norwegii, to gdy mowa o stylu skandynawskim, grono państw rozszerza się o Finlandię i Islandię). Z połączenia powściągliwości modernizmu i ciepła tradycyjnego budownictwa powstała bryła szlachetna i przyjazna – cechy te będą już trwale kojarzyć się z architekturą Skandynawii.

Skandynawskie domy odzwierciedlają wielkie pasje ich mieszkańców: umiłowanie przyrody i słońca. Im dalej na północ, tym promienie słoneczne stają się rzadszym dobrem. By zapewnić dostęp upragnionego światła do mieszkania, instaluje się duże okna, często na wysokość całego piętra i zazwyczaj nie zasłania się ich firanami. Skandynawowie to wielcy miłośnicy przyrody i aktywności na świeżym powietrzu. Nawet w domu lubią podtrzymywać kontakt z przyrodą, otaczając się przedmiotami z naturalnych materiałów.

Te cechy widać już w Villi Mairea. Budynek prowadzi dialog z otoczeniem: część elewacji pokryta jest drewnem, zaś duże przeszklenia otwierają wnętrze domu na rosnący wokół las, a przede wszystkim wpuszczają do środka dużo światła.

Subtelność i minimalizm skandynawskich domów potrafi wprawić umysł w stan podobny do medytacji. Ich wnętrza okazują się równie stonowane, ale zarazem przyjazne. A do tego nowoczesne i funkcjonalne.

Funkcjonalność na pierwszym miejscu

W norwesko-szwedzkim filmie „Historie kuchenne” pracownik Instytutu Badań Domowych siedzi pod sufitem kuchni samotnie mieszkającego mężczyzny, liczy jego kroki i zapisuje każdy ruch. Te badania mają usprawnić życie kawalerów poprzez zracjonalizowanie ich codziennych czynności. I choć cała sytuacja ma posmak absurdu, opiera się na prawdziwej historii z lat 50. To skandynawskie dążenie do podniesienia komfortu domowego życia, tu przedstawione w krzywym zwierciadle, jest jak najbardziej prawdziwe. Z tych samych dążeń zrodził się w końcu sukces najsłynniejszej szwedzkiej firmy meblarskiej – Ikea.  

Dziś skandynawski design to prawdziwa instytucja. Charakterystyczna paleta barw, złożona z bladych błękitów, spokojnych szarości i bieli, jest rozpoznawana na całym świecie. Jasne, drewniane podłogi rozświetlają wnętrza i nadają im przestronności. Ale na pierwszym miejscu stoi niezmiennie funkcjonalność. Skandynawskie wzornictwo to proste formy, podporządkowane funkcji użytkowej przedmiotu. Od początku promowano je hasłem: „styl do mieszkania, nie do oglądania”. Krzesło jest przecież po to, by na nim siedzieć, a nie je podziwiać.

Skandynawski ideał dobrego mieszkania sięga od szczegółu do ogółu. Zaczyna od rzeczy najdrobniejszych: dobrze zaprojektowanej półki, wygodnego fotela, przedmiotów, które ułatwiają życie. Obejmuje mieszkania, w których każdy mebel jest funkcjonalny i elegancki, domy o przemyślanym projekcie, a w końcu miasta, skrojone na ludzką miarę. I chyba jest w stanie zrekompensować nawet długą, skandynawską zimę.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>>

Miasto w stylu skandynawskim [LEKCJA ARCHITEKTURY]

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Zobacz także
Komentarze (7)
Czego zazdrościmy Skandynawom? Recepta na miasto, architekturę i design
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    Gość: anka69

    Oceniono 4 razy 2

    Lepiej nic im nie zazdrościć i zostać w kraju, gdy cała UE się rozpadnie.

  • avatar

    Gość: ddddd

    0

    szczerze? niczego.

  • avatar

    Gość: klaps

    0

    Skandynawom można zazdrościć złóż ropy i gazu :-) Architektura - wcale nie jest tam szczególnie wybitna. Ich miasta są małe (200 tys to metropolia), dość martwe - uśpione. Jakość życia tam wynika z bardzo dużej dyscypliny i egzekwowania przepisów przez państwo.

  • avatar

    Gość: Gosc2

    0

    Zazdroscimy im wszystkiego. Niestety tak bedzie zawsze gdyz panstwa , w ktorych dominuje protestantyzm sa najbardziej rozwinietymi na swiecie. Przypadek ?
    Wszystkie katolickie mialy, maja i zawsze beds mialy problemy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze artykuły