Tropiciele Makabrył: Czarny Kot w Warszawie

Patryk D. Zaremba

Koszmarny hotel straszy w stolicy od 20 lat. - To prawdziwy upiór - pisze w liście do Gazety Stołecznej Patryk Dominik Zaremba

Czarny Kot w Warszawie. Upiorny hotel straszy od 20 lat
Fot. Warszawa bez syfu / Facebook

Dekady mijają, w Warszawie powstają nowe inwestycje, architektura zyskuje coraz to śmielszego, wysmakowanego sznytu, pośród kamienic i blokowisk strzelają w niebo wizjonerskie wieżowce, a wjazdu do Śródmieścia, Woli i Żoliborza niezmiennie od lat "strzeże" prawdziwy upiór - kot. Czarny Kot.

Golden 90.

Zew wolności przyniósł Polsce i Warszawie swobodę w każdej dziedzinie - również architekturze. Dostęp wzorców z Zachodu zaczął wpływać na wyobraźnię inwestorów, która podsycana aspiracjami i niepowstrzymana zdrowym rozsądkiem przełożyła się na język stylistyczny naszego otoczenia. Każde miasto zyskało symbole Złotej Ery "Gargamelizmu" - czyli obiekty oderwane od kontekstu, "wynaturzone", wyrosłe z sadystycznej chęci wyróżnienia się z otoczenia i pokazania dewiacyjnego wręcz indywidualizmu. Domy te zyskały potocznie nazwę "gargamel" - stąd subiektywna nazwa ery lat 90., dających początek ich barwnego, architektonicznego życia, które stworzyło trwały nurt w polskiej architekturze.

Huba to - nie ikona

W Warszawie też powstało wiele obiektów, które można określić mianem snu pijanego architekta. Sławę, która przekroczyła stołeczne rogatki, zyskał Czarny Kot - hotel zlokalizowany przy d. rondzie Babka. Przez ponad dwie dekady z okolicy zniknął charakterystyczny wielopiętrowy parking, pojawiła się świątynia konsumpcji - jedna z największych galerii handlowych, wyrosła wieża Babka Tower - o architekturze pozytywnie zweryfikowanej przez upływający czas. Zaś pośród chaszczy i zarośli wyrósł obiekt, który sprawia wrażenie, jakby chciał dorównać: wysokością wspomnianej wieży, a okazałością co najmniej pobliskiej parafii pw. św. Boromeusza na historycznych Powązkach. Z zarośli wyłoniła się huba - jeden z nielicznych domów pączkujących, jednak o architekturze dalekiej od bionicznej.

Bajka bez happy endu

Umowa dzierżawy nieruchomości, na której stoi Czarny Kot, wygasła 14 maja 2009 roku - w przyszłym roku miną 4 lata. 10 kwietnia 2009 roku wydano decyzję o rozbiórce pięter od 3 do 6 - została uchylona przez Mazowiecki Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Nową decyzję o rozbiórce wydano 14 marca 2010 roku - i ponownie uchylono 28 czerwca 2010 roku.

Czy za 2 lata Hanna Gronkiewicz-Waltz na koniec II kadencji pochwali się sukcesem takim jak w przypadku blaszaka KDT? Obwieści, że upiory i demony (*) opuściły Warszawę, a czasy, w których czarny kot przebiegał drogę do pracy stołecznym i wojewódzkim urzędnikom, odeszły na zawsze do przeszłości?

(*) Upiory i demony to nazwa imprezy sylwestrowej organizowanej w Czarnym Kocie.

czytaj cały list na:warszawa.gazeta.pl

Skomentuj:

Tropiciele Makabrył: Czarny Kot w Warszawie