Blokowiska zamienią się w galerie sztuki

mapel

Władze Krakowa zamierzają zająć się problemem blokowisk. Elewacje budynków z wielkiej płyty mają posłużyć jako podkład dla malarzy, którzy na nich umieszczą swoje dzieła.

Fot. PAWEL PIOTROWSKI / AG
Fot. PAWEL PIOTROWSKI / AG

 

 

Władze Krakowa przedstawiły nową strategię promocji miasta i wracają do tematu humanizacji blokowisk. Dotąd problem odnowy wielkiej płyty był w polityce miasta nieobecny. Przedsięwzięcie pod nazwą "Wielka płyta - wielka sztuka" to pomysł firmy Eskadra Market Place, która przygotowała strategię promocji Krakowa na lata 2008-2012. Projekt zakłada wykorzystanie wielkopłytowych fasad jako gigantycznych płócien. - Ten projekt stworzy największą być może na świecie galerię sztuki współczesnej. Największą, bo będziemy ją mierzyli metrami kwadratowymi tych gigantycznych punktowców. Zmienimy trochę tkankę miasta tam, gdzie jest najbrzydsza - mówił Mateusz Zmyślony z firmy Eskadra. - Projekt został zaakceptowany przez prezydenta Krakowa i będzie wdrażany w ramach większego przedsięwzięcia być może już od tego roku - dodaje Zmyślony.



Problem w tym, że pionierski rzekomo pomysł utworzenia "największej na świecie" galerii, gdzie blokowce posłużyłyby jako gigantyczne sztalugi, nie jest tak nowatorski, jak zapowiadają spece od marketingu miasta.



Bez splendoru, ale z pomysłem



By nie odwoływać się do zagranicznych przykładów, wystarczy przejść ulicami Krakowa, aby zrozumieć, że murale, które ożywić mają krakowskie blokowiska, to pomysł, który ma już w naszym mieście prekursorów. Jednym z nich jest modernistyczny budynek mieszkalny przy ul. Mazowieckiej 5, wzniesiony w 1959 roku według projektu krakowskiego architekta Krzysztofa Bienia. Wprawdzie nie jest to typowy blokowiec, jego konstrukcja składa się bowiem ze szkieletu krzyżowego, obiekt stanowi jednak pierwszy w Krakowie przykład udanej modernizacji zabudowy wielorodzinnej, z zastosowaniem barwnych zewnętrznych polichromii.

- Kiedy w spółdzielni mieszkaniowej Piast pojawiły się pierwsze plany odnowienia fasady budynku, pomyślałem, że trzeba to zrobić z fantazją - wspomina Bień. Projektant podzielił fasadę czarnymi ramami, wmalowując w nie przyjazne dla oka, pastelowe barwy. Patrząc na obiekt, który z obu stron kontrastuje z przykurzonymi murami sąsiednich budynków, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że fasada uśmiecha się do nas. Zakończona w 1994 roku modernizacja to przykład pierwszej w Polsce kolorowej elewacji, która do złudzenia przypomina słynne prace holenderskiego malarza Pieta Mondriana. Uwagę przykuwa również główne wejście do budynku, które wycięto pod lekkim skosem. Te niezbyt kosztowne detale zasadniczo zmieniają wizerunek budynku.

W innym miejscu Krakowa, przy ul. Piastowskiej, niedaleko skrzyżowania z Bronowicką, stoi niepozorny punktowiec, który także zasługuje na uwagę. Po ociepleniu jego elewacje pomalowano na biało, a niewielkie wystające balkoniki na żółto. Przypominają dziś powysuwane szuflady. Część balkonów, ukryta w głębi obiektu, wygląda z kolei jak otwory - usta, oczy. Budynek wyraźnie zyskał twarz. Drobne detale, takie jak drewniane balustradki, nadały mu charakteru.

Dzięki takim zabiegom zaniedbane bloki mają szansę przeistoczyć się w ikony współczesnej architektury. Co więcej, udane realizacje pozwolą polskim blokowcom zrzucić z siebie bezduszną maskę PRL-u, przykuwać uwagę zwykłych przechodniów.

 

Dawid Hajok

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

 

Skomentuj:

Blokowiska zamienią się w galerie sztuki