Co to jest architektura ekologiczna?

red

Rozmowa z pracownią architektoniczną plus48, autorami domu z opału, który został właśnie wyróżniony w 6 edycji międzynarodowego konkursu architektonicznego 20+10+X World Architecture Community Awards.

16.02.2010 WARSZAWA . ARCHITEKCI Z GRUPY PROJEKTOWEJ PLUS48 , OD LEWEJ : PAWEL WYRZYKOWSKI , KAROL SZPARKOWSKI . FOT. BARTOSZ BOBKOWSKI / AGENCJA GAZETA
Kamil Miklaszewski i Karol Szparkowski
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

 


Błażej Prośniewski: Wygraliście właśnie warszawską edycję "Akcji - Kreacji?, której tegorocznym tematem przewodnim jest zielona architektura. Czym dla Was jest tak zwana architektura ekologiczna?

 

Kamil Miklaszewski: Architektura ekologiczna jest to taki sposób projektowania, budowania, który powoduje jak najmniejszy uszczerbek w środowisku naturalnym. Siłą rzeczy jakiekolwiek budowanie wiąże się ze stratą dla środowiska, bo przyrodzie zabiera się kawałek jej własności, chociażby przez kubaturę, dlatego, naszym zdaniem, architektura ekologiczna powinna opierać się głównie na pomysłach, jak zagospodarować miejsca już zagospodarowane, które obecnie są nieużytkami, jak przeciwdziałać bezzasadnemu rozlewaniu się zabudowy na tereny do tej pory otwarte i niezabudowane, jak powtórnie wykorzystać już raz użyte materiały budowlane. Osobny temat to rozwiązania, które powodują, że budynki są bardziej energooszczędne. Tutaj jestem bardziej sceptyczny co do możliwości poprawienia bilansu energetycznego. Weźmy na przykład baterie słoneczne: jeżeli uwzględnimy produkcję i utylizację tych baterii, to jak ma się bilans zaoszczędzonej energii plus energia zużyta do produkcji i utylizacji w porównaniu do braku baterii - tradycyjnego palenia węglem w piecu? Która z tych dróg produkuje więcej dwutlenku węgla? Mi się wydaje, że droga, biegnąca przez powtórne wykorzystywanie materiałów i lepsze wykorzystywanie już raz opanowanej przez człowieka przestrzeni, powinna być główną ścieżką do budowania mniej inwazyjnego.


B.P.: Czyli jeżeli dobrze rozumiem, bardziej bliższy Wam jest zwrot w stronę natury, niż ekologii, opartej na bardzo zaawansowanych rozwiązaniach technicznych?

 

Karol Szparkowski: Tak. Wszystkie nasze projekty wykorzystują rozwiązania ekologiczne, w tej chwili nie da się już projektować inaczej. Do takiego naturalnego podejścia nawiązuje nasz "Dom z opału", który otrzymał ostatnio nagrodę World Architecture Community. W jury zasiadali między innymi Massimiliano Fuksas, Arata Isozaki, Mario Botta. W tym projekcie dom, który stoi na działce leśnej, jest opatulony kawałkami bardzo wstępnie obrobionego drewna. Pomysł był taki, żeby drzew które musiały zostać wycięte pod budowę nie wyrzucać, nie palić nimi w piecu, nie sprzedawać, tylko użyć właśnie do elewacji. Od pewnego czasu jesteśmy zafascynowani budynkami, które są powstają z "odpadków". Daje to możliwość stworzenia czegoś z niczego.

 

 

B.P.: Dla mnie ikonami budownictwa ekologicznego były dość utopijne pomysły Masdar City w Abu Zabi i Dongtan w Chinach, które mają być absolutnie samowystarczalne energetycznie i oparte na zaawansowanych technologiach, wy pokazujecie, że można inaczej myśleć o architekturze ekologicznej, czyli uważacie, że architektura ekologiczna to nie jest utopia?

 

K.M.: Nie. Jest ona, nazwijmy to, zestawem narzędzi projektowych, o których trzeba pamiętać tworząc nowe projekty. Jeżeli chcemy mówić o projekcie, który mało ingeruje w środowisko, to zaczynać należy już na samym początku procesu projektowego. Możliwości ograniczania wpływu na środowisko leżą w kształcie budynku, w jego ułożeniu w stosunku do stron świata, w takich bardzo naturalnych rozwiązaniach. Wydaje mi się, że nie jest wielką sztuką zbudowanie budynku, który w naturalnych warunkach by zużywał tyle samo energii, co 20 czy 30 lat temu i obłożenie go jakąś olbrzymią ilością paneli fotowoltaicznych, czujek czy innych rzeczy, które będą otwierać, zamykać. W tym wszystkim utopionych jest parę ton miedzi, jeszcze więcej izolacji z PCV. To jest taka dość wymuszona ekologia. Nam się wydaje, przynajmniej w tej skali, w której my działamy, że znacznie właściwsze są rozwiązania proste i naturalne. Ekologia to jest również umiejętność ograniczania naszych oczekiwań i potrzeb. Jakbyśmy nie projektowali. to dom mniejszy zawsze będzie bardziej ekologiczny od większego. Tu jest początek drogi. Ja jestem przekonany, że znacznie bardziej ekologiczna niż Masdar i Dongtan była Warszawa w XVIII wieku.

 

K.S.: To się wiąże z pychą człowieka. Domy, które powstawały 200-300 lat temu, były super ekologiczne. Materiały tam wykorzystane nie wpływały negatywnie na środowisko, bo w większości same, naturalnie się rozkładały. To się przełamało w XIX wieku, gdzie człowiek zaczął sobie myśleć, że już na tyle mocno panuje nad światem, że może robić wszystko. Niestety jak pokazują różnie katastrofy przyrodnicze, tak nie jest i trzeba schodzić z powrotem do tej ziemi, do tej natury.

 

K.M.: Ekologiczność dawnych miast brała się stąd, że ludzie godzili się na dużo większe niewygody, o których teraz nie chcemy nawet słyszeć


B.P.: Mówicie o takiej architekturze trochę z pogranicza wiejskiej sielanki. Ale jak projektować ekologicznie w mieście, gdzie nie możemy wykorzystać materiałów "miejscowych", jak drewno, gdzie mamy ograniczoną możliwość dopasowywania budynków do procesów naturalnych?


K.M.: W skali dużego miasta to jest trudne zagadnienie. Wszystkie te budynki, które znamy jako ekologiczne, chociażby słynny wieżowiec Renzo Piano w Nowym Jorku, to jest ekologiczność, która odnosi się tylko do energii potrzebnej do tego, aby funkcjonować. Jeżeli do tego bilansu dodamy energię, która jest potrzeba, aby ten budynek wybudować, później, aby go eksploatować, wymieniać materiały, które się zużywają, to z tą ekologicznością jest dużo gorzej. Ekologiczność miasta to jest element, nad którym należy panować na etapie projektowania urbanistycznego. Znaczniej więcej energii możemy zaoszczędzić, projektując miasto tak, aby usprawnić systemy infrastrukturalne i chociażby zminimalizować dojazdy do pracy. To są elementy, w których są jeszcze wielkie zapasy energii, którą można zaoszczędzić. Same budynki w centrum miasta trudno jest zaprojektować w sposób ekologiczny, można natomiast walczyć z tą warstwą powodującą niepotrzebne zużycie energii. Szukanie ekologiczności miast to są raczej działania na szczeblu magistratów, zarządów miejskich, niż właścicieli konkretnych budynków.

 

B.P.: Odczarowujecie trochę pojęcie architektury ekologicznej, miasta ekologicznego, bo zazwyczaj ludziom ekologia w architekturze kojarzy się z ogrodem na dachu, albo super nowoczesnymi budynkami, a nie mówi się o tym, że architektura ekologiczna to taka, która jest dobrze i mądrze zaprojektowana.


K.S.: Mądre projektowanie to jest podstawa. Wszystko da się zrobić, jeśli robi się to rozsądnie. Doświadczenie, dobra wola to podstawy dzięki którym można wiele zaoszczędzić, nie idąc przy tym w super drogą technikę.

 

K.M.: Jeżeli sobie postawimy na dwóch szalach budynek istniejący, który został poddany remontowi, natomiast eksploatuje te same urządzenia, infrastrukturę wewnętrzną i postawiony na tej działce nowy budynek, to jeżeli zbilansujemy koszt i energię zużytą do rozbiórki, wywiezienia gruzów, po czym energię konieczną do zbudowania nowego budynku, to okazuje się, że jeszcze przez 30 lat ten stary bije na głowę nowy. Należy patrzeć na całość, na całkowity koszt energetyczny życia budynku, a nie tylko na roczne zużycia energii.

 

Dziękujemy Radiu Kampus za udostępnienie materiału:

Opublikowany wywiad jest fragmentem rozmowy z plus 48, która została wyemitowana w  programie Akademickiego Radia Kampus - "Cyrkiel i węgielnica" poświęconemu architekturze i urbanistyce.Słuchaj audycji w każdą środę o 13:00 na97,1 fm ( Warszawa i okolice)

 

 

Zobacz także:

 

WWAA - architektura z przytupem

 

Dom z opału

 

eVolo 2010: Ekologiczny deszczołap

 

 

Skomentuj:

Co to jest architektura ekologiczna?