Pałac na sprzedaż. "Miłość do zabytku to kwestia empatii" [WYWIAD]

Barokowy pałac w Piszkowicach był twierdzą potem okazałą rezydencją, do niedawna szkołą podstawową. Dziś stoi pusty i podobnie jak inne zabytki ze Śląska dosłownie ściga się z czasem i pomysłowością szabrowników. Specjalista od ogrodów historycznych Łukasz Przybylak* postanowił użyć wszystkich sił, by zabytkowi znaleźć nowego właściciela, który przywróciłby mu dawny blask. Cena: 830 tysięcy złotych

Opuszczony barokowy pałac w Piszkowicach nie jest przypadkiem odosobnionym. Piękny zabytek z historią pozostawiany na pastwę losu...

Łukasz Przybylak: Niestety, dramatycznych przykładów dotyczących niszczejącego dziedzictwa jest mnóstwo.  Podpalenia ubezpieczonych wcześniej nieruchomości, kradzieże metalowych detali na złom czy kamiennych rzeźb, które trafiają do obrotu wtórnego to niestety w Polsce norma. Również w Piszkowicach, kilka lat temu podczas próby kradzieży XVIII wiecznej figury św. Jana Nepomucena zniszczono cenną „latarnię umarłych” oraz korpus świętego, kradnąc jedynie jego głowę... . „Koneserów” tego rodzaju dzieł sztuki jest wielu.

Inne zabytki padają ofiarą ludzkiej agonii i obojętności. Ludzie nie czują się współodpowiedzialni za przestrzeń, która znajduje się za progiem ich domów. Do tego dochodzą obojętność oraz budżetowa bezwzględność, te zabijają najskuteczniej. Znam obiekty, których właścicielami są jednostki gminne. W hierarchii problemów budżetowych gminy, pozycje dotyczące podstawowego zabezpieczenia zabytków przegrywają z kanalizacją czy budową świetlic. Mimo to społeczności lokalne nie podejmują inicjatyw mogących choćby spowolnić proces zniszczeń danego obiektu. Nie widać również takich inicjatyw po stronie gminnych włodarzy.

W tej ogólnej bezsilności pojawił się jednak jakiś pomysł. Chce pan uratować życie tego zabytku min. promując go jako produkt na sprzedaż. Uda się?

- Nie mogąc pozwolić sobie na zakup pałacu w Piszkowicach, postanowiłem zrobić wszystko co w mojej mocy by mu jakoś pomóc. Chcę by o Piszkowicach usłyszało jak najwięcej osób. Być może pośród nich znajdzie się ktoś nie tylko z chęciami ale i początkowymi możliwościami finansowymi zdolnymi napędzić cały proces podnoszenia obiektu z ruin.

Czy się uda? To może naiwne, ale głęboko wierzę że tak. Fanpage Pałacu Piszkowice założyłem niecałe dwa miesiące temu. Już w pierwszych dniach spotkałem się z szalenie błyskawicznym i miłym odzewem. Obserwuję również wokół siebie coraz więcej pozytywnych przykładów renowacji zabytków, niektóre z nich dzieją się dosłownie na moich oczach. Wierzę w powodzenie przedsięwzięcia dzięki wzmożonej aktywności inwestycyjnej w zabytkowych nieruchomościach o wiele większych niż Piszkowice jak chociażby dwór Sarny czy Gorzanów (również w Kotlinie Kłodzkiej).

Skąd fascynacja pałacem w Piszkowicach?

- Znam wiele pałaców znajdujących się na Dolnym i Górnym Śląsku, o różnej wielkości, sławie i stanie zachowania. Z Piszkowicami zetknąłem się po raz pierwszy w ubiegłym roku, dzięki właścicielom pałacu w pobliskim Kamieńcu, w którym pracowałem nad projektem rewaloryzacji przypałacowego ogrodu. Miłość do pałacu w Piszkowicach to przede wszystkim kwestia empatii. O ile wiele z nas jest empatycznych względem innych osób, o tyle ja jestem dodatkowo empatyczny względem zapomnianych pałaców i ogrodów, bo chyba niewiele jest gorszych stanów niż stan bycia zapomnianym prawda?

Opuszczony pałac w Piszkowicach czeka na nowego właścicielafot. Łukasz Przybylak

Co w takim razie skrywają Piszkowice?

Dawniej w tym miejscu stał obronny dwór warowny, który z kolei mógł powstać na murach późnośredniowiecznej warowni. Pałac był nie tylko świadkiem intymnych historii swoich kolejnych właścicieli, ale także historii Dolnego Śląska.

Przełomowe dla Piszkowic były lata 20., XVIII wieku, kiedy z inicjatywy wpływowej rodziny von Haugwitz, wzniesiono niewielki barokowy pałac. W 1778 r., w odwiedził go sam król pruski Fryderyk II. Dwupiętrowy budynek na planie prostokąta przekryty mansardowym dachem został otoczony barokowymi ogrodami z labiryntami i eleganckimi pawilonami. Do dzisiaj na Zamkowym Wzgórzu poniżej budynku pałacowego można zobaczyć ich relikty.

Opuszczony pałac w Piszkowicach, Śląskfot. Łukasz Przybylak

Piszkowicki pałac trwał niezmiennie na szczycie wzgórza unikając zniszczeń wywoływanych przez zawieruchy historii Dolnego Śląska oraz II Wojny Światowej. Paradoksalnie największe zniszczenia przyniosły lata powojennego pokoju...

Dlaczego dziś stoi pusty?

- Pałac szczęśliwie uniknął popularnych w latach powojennych wysadzeń w powietrze i wyburzeń, ale podobnie jak wszystkie inne pałace i zamki „ziem odzyskanych” pozostał przed dość poważnym problemem nadania wtórnej funkcji. Ostatecznie ulokowano w nim siedzibę szkoły podstawowej. Dzięki relacjom absolwentów tej placówki, wiem jak było zorganizowane życie szkolne w pałacowych wnętrzach. Drabinki do ćwiczeń powieszono na zdobionych kasetonowo ścianach, łazienki urządzone w dawnych komnatach, składnica harcerska była w barokowej „grota terrena” czy wreszcie „sektory zakazane” dla uczniów jak korytarze pomiędzy podwójnymi stropami pałacu. Paradoksalnie ta obca pierwotnemu przeznaczeniu obiektu funkcja, zapewniała mu w miarę stabilne trwanie.

Sytuacja w Piszkowicach zmieniła się po zamknięciu szkoły. Pierwszy powojenny prywatny właściciel znacznie przysłużył się do pogorszenia stanu obiektu nie zabezpieczając go.

Niestety zarówno sam budynek jak i jego najbliższe otoczenie noszą ślady aktów wandalizmu, które niejednokrotnie przyczyniają się do bezpowrotnej utraty detali bezcennych przy potencjalnej rekonstrukcji. Pałac w Piszkowicach dosłownie ściga się z czasem i pomysłowością szabrowników, czekając przy tym na nowego właściciela.

Co na to prawowici spadkobiercy?

Powojenne zmiany administracyjne w Polsce i ówczesne kroki ustawodawcze oraz dekrety reformacyjne dokonały wywłaszczenia przedwojennych właścicieli obiektu. W trakcie swojej przygody z prowadzeniem pałacowego fanpage'a dotarłem do potomków dwóch rodów, do których przed wojną należał Pałac. Czekam teraz w napięciu na ich odzew z nadzieją na możliwość prezentacji archiwalnych fotografii z pałacowych wnętrz oraz rodzinnych wspomnień związanych z tym obiektem.

Załóżmy, że znajdzie się kupiec, co dalej? Jaką przyszłość widzi pan dla pałacu?

- Choć początkowo to może wydawać się trudne to po zakupie pałacu inwestor będzie musiał podejść do całości przedsięwzięcia bardzo metodycznie. Pałac w Piszkowicach oraz towarzyszące mu ogrody barokowe wpisane są do rejestru zabytków. Status ten daje szansę na otrzymanie wsparcia finansowego z ramienia Sejmików wojewódzkich, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a w przypadku ogrodów dzięki programom Narodowego Funduszy Ochrony Środowiska. Wszystkie te instrumenty oraz programy unijne wspierają inwestorów na etapie renowacji i prac konserwatorskich.

Cała reszta, tj.: zdolności utrzymania obiektu związane są albo z niezależnymi możliwościami finansowymi inwestora albo z dobrze przygotowanym i konsekwentnie prowadzonym planem marketingowym.

Pałac może być zarówno wspaniałą, prywatną rezydencją, ale także hotelem z sekcjami muzealnymi. Możliwości adaptacji jest bardzo dużo. Wokół Piszkowic dzieje się wiele dobrego, liczę na to, że potencjalny nabywca pałacu skorzysta z potężnego „know how” jaki posiadają właściciele sąsiednich zabytków.

Co by pan poradził osobom, którym jak Panu nie są obojętne losy niszczejących zabytków?

- Przede wszystkim poradziłbym im przekucie żalu i rozgoryczenia w działanie. Działaniu może sprzyjać odnalezienie bratnich duszy w organizacjach typu Towarzystwo Opieki nad Zabytkami, INTBAU - Chapter Poland czy tematycznych profilach na portalach społecznościowych jak Polska Dolina Loary.

W oczekiwaniu na wielką wygraną w totka, którą moglibyśmy przeznaczyć na remont zabytku warto poświęcić choćby odrobinę swojego czasu, by zapoznać się z przeszłością obiektów historycznych z naszego sąsiedztwa. Często proces degradacji zabytków jest tak daleko posunięty, że jedynym ratunkiem jest „odkurzenie” i uratowanie ich historii od zapomnienia. Musimy pamiętać, że stan utrzymania dziedzictwa kulturowego, nasz stosunek do niego jest świadectwem nas samych.

Łukasz PrzybylakŁukasz Przybylak chce znaleźć nowego właściciela dla zaniedbanego pałacu w Piszkowicach

* Łukasz Przybylak: mgr inż. architekt krajobrazu, Założyciel pracowni konserwacji i rewaloryzacji ogrodów historycznych. Warszawiak zakochany w rezydencjach Dolnego i Górnego Śląska. Broszura informacyjna o Pałacu w Piszkowicach

Więcej o:
Komentarze (27)
Pałac na sprzedaż. "Miłość do zabytku to kwestia empatii" [WYWIAD]
Zaloguj się
  • Krzysztof Patyna

    Oceniono 40 razy 40

    Piekny. Cieszy, ze sa ludzie ktorzy probuja cos zrobic w tym kierunku. Powodzenia.

  • Paweł Praski

    Oceniono 49 razy 39

    Polska sama wyklucza się konsekwentnie z cywilizacji Zachodu od 45' roku. I to nie kwestia komuny, bo proces ten trwa nadal i to mimo środków unijnych. Mianowicie doprowadzono do ruiny znaczną większość poniemieckiego dziedzictwa Ziem Odzyskanych. Ten wszechobecny syf, chaos, zaniedbanie- w porównaniu do Niemiec- to dwa różne światy. To już nie kwestia pieniędzy bo te Polska wydaje miliardami- tylko, że niczym w Azji na wielkie widowiskowe inwestycje, zamiast na zwyczajne zrobienie porządku. Prawda jest bolesna- dla setek dolnośląskich pałacy lepiej byłoby, gdyby zrobiono tam w '45 zamknięty rezerwat małp niż dano je pod administrację Polaków. Szkoda, bo nawet same nazwy tych miejscowości często wskazują na słowiańskie tradycje.

  • Gość: kiczi

    Oceniono 9 razy 7

    A może tak nie przesadzajmy z ceną. Chętni na kupno, opiekę, odrestaurowanie pałacu zawsze się znajdą. Wydatków będzie wiele i potrwa to długo, więc po co taka cena?

  • panzerfaust39

    Oceniono 26 razy 6

    Im więcej zostanie zniszczonych niemieckich zamków i pałaców na ziemiach wycyckanych im większy będzie syf i bajzel tym bardziej zabugole będą się czuć jak u siebie w chlewie

  • Gość: majchers

    Oceniono 2 razy 2

    Zabytki padają ofiarą ludzkiej obojętności, braku kultury oraz zwykłej głupoty. Nie jest to kwestią braku pieniędzy, lecz pauperskiego, prymitywnego braku "wyższych potrzeb". Ten pałac, jak podobne tej wielkości i znaczenia, wymagają milionów. Ale są mniejsze obiekty, dużo mniejsze obiekty, których los, a właściwie poprawienie go, jest w zasięgu wielu z nas. I to chyba boli najbardziej. Że tam, gdzie wielu z nas mogłoby coś (dobrego) zrobić, nie robi nic. Najgorsze zaś jest to, że, choć czujemy się z tym podświadomie niedobrze, to jednak akceptujemy to i dokładamy ręki do tego, czego sami nie chcemy. Smutne.

  • plastikpiokio

    Oceniono 6 razy 2

    powinno byc --KAŻDY MOŻE POCZUC SIE JAK BALON /wydymany /

  • Gość: kreatywny

    0

    Smutno się człowiekowi robi gdy widzi zdjęcia tak wspaniałego budynku w takim stanie... Niesamowita kubatura, teraz robi się coraz mniejsze budynki. Chyba tylko Hakoman by to wysprzątał.

  • paula1050

    0

    Bardzo chciałabym mieszkać w takim zabytku... Pałac robi niesamowite wrażenie. Ciekawe, jak to jest mieszkać w takiej rezydencji. Ciekawe też, jakie byłyby miesięczne rachunki ;)
    ----------------------------
    Leasing samochodów

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX