Polska Polityka Architektoniczna potrzebna od zaraz! Ekspert: "Otacza nas narastający śmietnik"

arch. Krzysztof Chwalibóg
22.01.2013 14:48
A A A
Chaos centrum

Chaos centrum (Fot. Krzysztof Chwalibóg/Zawód:Architekt 06/2012)

Obecny stan rzeczy wynikający z zaniechania wielu mechanizmów planowania oraz braku nowoczesnych instrumentów regulacji przestrzeni sprawia, że otacza nas ?narastający śmietnik? - pisze Krzysztof Chwalibóg w najnowszym numerze magazynu Zawód:Architekt

Architektura, wbrew znanemu hasłu Koolhasa (Fuck the context!) nie kończy się na granicy działki. Tę dosyć oczywistą prawdę wyraża aktualnie David Chipperfield, dyrektor Weneckiego Biennale głosząc potrzebę interconnected architectural culture - wzajemnie sprzężonej kultury architektonicznej

z magazynu Zawód:Architekt 06/2012

Architektura to nie tylko budynek, ale przestrzeń publiczna i krajobraz. Bo dopiero te trzy elementy budują nasze otoczenie.

Ten pogląd Polskiej Rady Architektury musiał doprowadzić do krytycznego spojrzenia na polską przestrzeń. W ten sposób w 2006 roku powstał dokument Krajobraz i Polityka zaprezentowany na debacie, jaka odbyła się w siedzibie ZG SARP w maju 2006 roku. Opracowanie, którego autorami byli: Marek Budzyński, Grzegorz Buczek, Krzysztof Chwalibóg, Andrzej Kiciński, Przemysław Wolski i Stefan Wojciechowski, pokazało kliniczne przykłady dewastacji krajobrazu w wyniku sprzężonych procesów: chaosu inwestycyjnego, braku racjonalnego planowania i substandardowego budownictwa.

Trzy lata później przy wsparciu Narodowego Centrum Kultury (dzięki śp. ministrowi Tomaszowi Mercie) PRA zaprezentowała Polską Politykę Architektoniczną. Jest to projekt dokumentu, który powinien w Polsce powstać podobnie jak powstawał we wszystkich krajach członkowskich UE od 2000 roku, gdy w Paryżu odbyła się pierwsza konferencja Europejskiego Forum Polityk Architektonicznych (EFAP). Motorem tej akcji stały się dwa europejskie kraje znane z wysokiego poziomu kultury architektonicznej - Finlandia i Francja, które pierwsze opracowały takie polityki.

Czym jest polityka architektoniczna? Jest to po prostu zbiór zasad, które mają generować jakość otoczenia. Niektóre z zasad są przepisami prawa, inne - rozwiązaniami organizacyjnymi.

Dla przykładu: we Francji istnieje Ustawa o Architekturze, zgodnie z którą funkcjonują Regionalne Rady Architektury i Urbanistyki, określone są zasady organizacji konkursów oraz ochrony wartości architektury. Z kolei w Finlandii rząd zdecydował w 1998 roku, że Ministerstwa Edukacji oraz Środowiska utworzą wspólną komisję, która opracuje szczegółowy program działań i będzie nadzorować realizację celów polityki architektonicznej. W tekście informacyjnej broszury omówiono wszystkie elementy systemu generowania jakości otoczenia zbudowanego, takie jak zachowanie wartości dziedzictwa czy rola konkursów architektonicznych. Jest także mowa o potrzebie wprowadzenia systemu rejestracji architektów podobnie jak w wielu krajach europejskich. Obecnie powstała już nowsza edycja fińskiej polityki architektonicznej wprowadzająca między innymi stanowiska regionalnych architektów.

Polityki Architektoniczne przyjęte przez rządy ma wiele krajów, wśród których trzeba wymienić Holandię, Norwegię i Irlandię. W Niemczech polityka architektoniczna jest domeną poszczególnych landów. Nawet niedawno przyjęta do UE Chorwacja zaprezentowała ostatnio swój dokument. W Unii Europejskiej przekonanie o potrzebie racjonalnego i harmonijnego kształtowania przestrzeni wynika z wielowiekowej kultury opartej o tradycję.

Poczynając od starożytnej Grecji i Rzymu, poprzez średniowieczne reguły zakładania miast, renesansowe i barokowe i wreszcie klasyczne założenia krajobrazowe, aż do dziewiętnastowiecznych i dwudziestowiecznych wizji i realizacji nowych miast, rozwijała się koncepcja całościowej, zintegrowanej przestrzeni, oparta początkowo o mechanizmy władzy autokratycznej ale także społecznego współdziałania wykształconego przez miasta włoskie, holenderskie czy niemieckie.

W Polsce brak ciągłości własnej państwowości uniemożliwił powstanie tradycji porządkowania przestrzeni.

Wybujały indywidualizm i przyzwyczajenie do bałaganu w otoczeniu miejskim i wiejskim w połączeniu z pojmowaniem liberalizmu jako rezygnacji z kontroli otoczenia zbudowanego, doprowadziły do chaosu jakiego obecnie doświadczamy.

z magazynu Zawód:Architekt 06/2012

Obecny stan rzeczy wynikający z zaniechania wielu mechanizmów planowania oraz braku nowoczesnych instrumentów regulacji przestrzeni sprawia, że otacza nas „narastający śmietnik”.

Dzieje się tak w warunkach wielkiej dynamiki inwestycyjnej - powstają tysiące nowych obiektów wszelkiego rodzaju, w tym wiele przykładów niezłej architektury, ale jednocześnie całe hektary bylejakości i tandety.

Czy w takich warunkach architekt może być zadowolony z tego, że zaprojektował i zrealizował ciekawy budynek? Chyba tylko wtedy, gdy w najbliższym otoczeniu ma piękną przyrodę lub harmonijną zabudowę, co w polskich warunkach jest fenomenem nadzwyczaj rzadkim. Tymczasem nawet najlepsza architektura w otoczeniu przestrzennego chaosu nie jest wiele warta. Na kupie śmieci trudno jest dostrzec nawet najpiękniejszy kwiat.

To dla wyjaśnienia tym architektom, których niezbyt obchodzi otoczenie, dlaczego troska o krajobraz powinna ich interesować. Jest jednak jeszcze inna kwestia ważna dla wszystkich mieszkańców Polski. Ważna, bo dotycząca kosztów jakie w konsekwencji trzeba będzie ponieść. Żyjemy w kraju o największym stopniu rozproszenia zabudowy w Europie. To zjawisko najczęściej występuje w Polsce centralnej, południowej i południowo-wschodniej. Typowy krajobraz urbanistyczny tych terenów to wsie łańcuchowe, rozrzucone w polach zagrody, coraz bardziej obudowywane drogi. Praktycznie nie ma sposobu aby całą tę galaktykę zaopatrzyć w infrastrukturę. Żaden budżet gminny tego nie wytrzyma. Za to koszty transportu (energii i straconego czasu) dotyczą każdego.

z magazynu Zawód:Architekt 06/2012

Nie jest to już tylko negatywne zjawisko kulturowe czy ekologiczne. Jest to poważny kłopot także w kategoriach czysto ekonomicznych.

Na takim tle pojawia się jeszcze jeden niepożądany proces, nad którym nikt nie panuje. To rozlewanie się miast. Obszary metropolitalne to tereny dzikiej suburbanizacji, na których działki ogrodnicze i rolne zamieniają się na „deweloperskie” osiedla (to znaczy pozbawione przyzwoitego dojazdu i usług, tworzące chaotyczną mozaikę intensywnie zabudowanych skrawków terenu). W takiej przestrzeni tysiące uciekinierów z blokowisk realizują swój sen o sielskiej przyrodzie, mając widok z okna na ogródek długości 4 metrów oraz usytuowaną w odległości 8 metrów (bo na to pozwala prawo) elewację sąsiada. Tu refleksja: jak czuje się architekt projektujący podobny slums?

z magazynu Zawód:Architekt 06/2012

Ktoś może zapytać: a gdzie plan miejscowy, czy nie jest lekiem na chaos i bylejakość? Może to trudno zrozumieć, ale w intensywnie zabudowywanym obszarze pomiędzy Warszawą a Piasecznem gmina Lesznowola (prawie 100% pokrycia planami miejscowymi - przypis red.) nie wypiękniała dzięki planom zagospodarowania. Plany te nie kreowały nowej, uporządkowanej przestrzeni tylko po prostu zaakceptowały istniejącą strukturę działek ogrodniczych po to, aby można było natychmiast sprzedawać je deweloperom i budować tandetne „osiedełka”, w których samochód parkuje się na chodniku, bo ciasno... No, ale gmina Lesznowola jest krajowym liderem w dziedzinie inwestycji, za co dostaje systematycznie nagrody...

Pośród przyczyn, dla których niezbędna jest Polska Polityka Architektoniczna należy wreszcie wymienić jeszcze jedną, być może najważniejszą. Wynika ona z charakteru współczesnej kultury, sztuki, a może nawet cywilizacji. Otóż żyjemy w czasach, w których obowiązuje powszechna moda na kwestionowanie, demontaż, dekonstrukcję czyli zaprzeczanie wszystkim ustalonym dotąd strukturom, porządkom i autorytetom. Taki bunt przeciwko tradycji jest oczywiście zrozumiały. W dziedzinie architektury ciekawym przykładem może być twórczość Louisa Kahn'a, który pisał o „porządku, który jest siłą twórczą”. Jednak tworząc bardzo rygorystyczną, klasyczną (osiową) kompozycję Parlamentu w Dacca, w pewnym momencie zapragnął ją nieco przełamać i w tym celu dokonał drobnej zmiany kąta fragmentu układu. Powoływał się przy tym na Mozarta, który w jednym z utworów wprowadził dysonans (bo jak wiadomo lubił żarty).

W ten sposób zaczęła się tendencja odkształceń kompozycji w projektach wielu architektów. Można powiedzieć, że wszystko jest w porządku dopóki te deformacje dotyczą fragmentu na tle ogólnego ładu struktury z zachowaniem odpowiednich proporcji. Jednak gdy deformacja idzie za daleko, struktura całości się rozsypuje.

Ta refleksja z dziedziny układów przestrzennych (niezależnie od ich rozmiarów) dotyczy jednak również całego systemu życia społecznego i gospodarczego, a także sztuki.

Postawa ciągłego kwestionowania i dekonstruowania (czy też deregulacji) w dziedzinie sztuki staje się potwornie nudna, a w dziedzinie gospodarki i kształtowania przestrzeni jest po prostu niebezpieczna.

Stąd potrzeba racjonalnego ograniczenia tendencji, które zdają się wynikać ze źle pojętego liberalizmu kwestionującego niezbędną sferę działań wspólnotowych i całościowego rozwiązywania problemów.

Powszechna mania totalnego krytykanctwa przenoszona z Internetu przez media nie może paraliżować racjonalnych działań potrzebnych dla budowy przyjaznego otoczenia. Przecież w amoku deregulacji można by uznać, że należy znieść obowiązek ruchu prawostronnego w imię wolności lub też uznać, że konieczność posiadania prawa jazdy jest dla wielu osób dyskryminująca!

A więc zadaniem Polskiej Polityki Architektonicznej jest pokazanie potrzeby całościowego myślenia o przestrzeni, spinającego różne skale jej kształtowania oraz uwzględniającego aspekty ekologiczne, społeczne, ekonomiczne i kulturowe.

Ta polityka powinna scalać pola działania różnych ministerstw i urzędów, które od wielu lat nie są w stanie uporządkować choćby takiej sprawy - o podstawowym znaczeniu dla jakości wszystkiego co się buduje ze środków publicznych - jak oparta o kryterium najniższej ceny (w powszechnej praktyce) ustawa Prawo zamówień publicznych.

 

Autor artykułu jest jednym ze współautorów projektu Polskiej Polityki Architektonicznej, aktualny projekt PPA można pobrać w całości ze strony: www.sarp.org.pl/pliki/ppa.pdf

 

Tekst pochodzi z magazynu Zawód:Architekt 06/2012. Dziękujemy za udostępnieni materiału do publikacji

Tekst pochodzi z magazynu Zawód:Architekt 06/2012.

BRYŁA dziękuje redakcji magazynu za udostępnieni materiału do publikacji

Zobacz więcej na temat:

Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Komentarze (36)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • avatar

    Gość: GS

    Oceniono 42 razy 40

    Wiecej takich tekstow!

  • avatar

    Gość: architekt

    Oceniono 31 razy 29

    Chciałbym zauważyć, że wszystko co nas otacza KTOŚ zaprojektował, wygląda na to, że z obecnie z architekturą jest jak z każdą inną branżą, zawsze znajdzie się ktoś, kto za każde pieniądze zaprojektuje każdy śmietnik...

  • avatar

    Gość: Piotr Poranny

    Oceniono 33 razy 29

    Takich przykładów jest multum! Ponieważ;
    1. Architektura w Polsce powstaje na rozkaz inwestora zaślepionego zyskiem i pominięciem dobrego smaku.
    2. Architekturę w Polsce tworzą architekci zniewoleni lękiem przed utratą kontraktu.
    3. Plany miejscowe są fikcją dobrego smaku. Natomiast na terenach gdzie ich jeszcze nie ma to dosłownie można budować wszystko wedle wizji kogokolwiek
    4. itd.
    dlatego bardzo rzadko powstają budynki i założenia urbanistyczne oparte o poprawne zasady sztuki

  • avatar

    Gość: urszka

    Oceniono 15 razy 13

    Tekst bardzo ciekawy i faktycznie oby takich więcej. Oczywiście jest duża wina architektów w kreowaniu przestrzeni czy deweloperów, ale musimy pamiętać, że gdyby ludzie sami nie chcieli mieszkać w takiej przestrzeni to automatycznie i inwestorzy musieliby zmienić swoje podejście. Chodzi mi tutaj o to, że nasze społeczeństwo jest bardzo mało wrażliwe na estetykę i co najgorsze również władze w naszym kraju nie przywiązują wagi do tego. Często przejeżdżając przez małe gminy widzę jak projektowane są tam np. odremontowane rynki i widać że samorządy same robią to na byle jak.
    Co jeszcze bardzo mnie razi to te klonowane osiedla, nie wiem jak toś chce mieszkać w osiedlu gdzie jest 20 domów po prostu identycznych. Budowanie takich jednakowych domów na jednym terenie nie jest wcale zachowaniem ładu w przestrzeni, ale wręcz sprawia że jest ona mało ciekawa i wieje nudą, sztuką jest właśnie stworzenie osiedla które będzie harmonijnie zabudowane ale każdy budynek będzie miał jednak swój indywidualny styl.
    Na koniec jeszcze skoro już piszę tutaj to chciałabym poruszyć temat obrzydliwych reklam na budynkach, uważam że to powinno być zakazane albo objęte restrykcyjnymi przepisami. Takie kolorowe bloki czy budynki wyglądają przerażająco.

  • avatar

    Gość: archi

    Oceniono 14 razy 12

    bla, bla, bla... i tak od wielu lat... a drugą ręką projekcik dla developerra, na maksa i wysoko.

  • avatar

    Gość: cholonek

    Oceniono 9 razy 7

    politycy? politycy to przeciez politolodzy, pielegniarki, byli sportowcy, celebryci po reality show, generalnie przypadkowa zbieranina nieudacznikow, w wiekszosci polglowkow. nie rozumiem jak do tych imbecyli mozna kierowac jakiekolwiek prosby.

  • avatar

    stpaul

    Oceniono 7 razy 7

    No jak to? To państwo jest do czegoś potrzebne? Przecież niewidzialna ręka rynku miała wszystko posprzątać.

  • avatar
  • avatar

    Gość: une.21

    Oceniono 14 razy 2

    NIZBĘDNE SĄ komisje urbanistyczno-architektoniczne z prawdziwego zdarzenia w urzędach, tzn:
    1. w których będą mieli głos sznowani za dorobek zawodowy architekci,
    2. nie będą ci architekci zniewoleni lękiem przed utratą zlecenia za negatywna opinię
    wobec planowanej inwestycji
    3. ich opinia będzie wiążąca przy udzielaniu/odmowie pozwolenia na budowę.
    Inaczej pogadamy, ustalimy mądre rzeczy, a nic się w realu nie zmieni.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX