Wszystkie choroby polskich miast. Dom polski w transformacji

25.10.2016 16:45
Wystawa 'Wreszcie we własnym domu. Dom polski w transformacji', 8. edycja festiwalu WARSZAWA W BUDOWIE, organizatorzy: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Muzeum Warszawy, Instytut Architektury

Wystawa 'Wreszcie we własnym domu. Dom polski w transformacji', 8. edycja festiwalu WARSZAWA W BUDOWIE, organizatorzy: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Muzeum Warszawy, Instytut Architektury (fot. Bartosz Stawiarski)

?Wreszcie we własnym domu. Dom polski w transformacji" to wystawa, którą powinien zobaczyć każdy. I nie jest to retoryczne nadużycie. W ramach festiwalu Warszawa w Budowie powstała ekspozycja opowiadającą o polskim budownictwie mieszkaniowym, a tak naprawdę o problemach każdego z nas. Wśród poruszanych tematów znalazły się: zrealizowane i niezrealizowane nadzieje Polaków o własnym domu, chaos przestrzenny polskich miast, wieloletnie kredyty mieszkaniowe, na które skazane są polskie rodziny, czy też drogie deweloperskie osiedla mające idyllę tylko w nazwie.

Architektura kulturowego przymusu i sentymentu

Architektura analizowana jest w szerokim kontekście społecznych, kulturowych i politycznych przemian. Autorzy wystawy zarysowują wyraźne przejście od komunizmu do kapitalizmu. Artyści zwracają uwagę na budzący się na początku lat 90-tych sentyment do Polski szlacheckiej równocześnie podając w wątpliwość bezkrytyczne wpatrzenie w architektoniczne wzorce z zachodu. Żywe animacje zrealizowane w stylistyce memów internetowych, gifów, jak również pierwszych gier komputerowych w atrakcyjnej formie opowiadają o skomplikowanych zależnościach i czynnikach, wpływających na sytuację mieszkaniową i obecny kształt naszych miast.

 Polacy z jednej strony nadal tłoczą się w zbyt ciasnych mieszkaniach, według Eurostatu wskaźnik przeludnienia mieszkań w Polsce wynosi 43%, co oznacza, że niemal co drugi mieszkaniec naszego kraju żyje w ciasnocie, a z drugiej strony ich wybory wydają się zbyt podporządkowane rynkowi. Jeśli Polacy budują, to rozrzutnie pod każdym względem, chętnie dworek albo coś zbyt dużego i kosztownego, przerastającego ich potrzeby oraz możliwości. Jeśli biorą kredyt, to po to, by wyprowadzić się poza miasto, skąd muszą codziennie dojeżdżać, przeważnie samochodem. Może warto myśleć o swoim życiu w perspektywie czasu i być bardziej elastycznym? Dlaczego nie organizujemy mieszkalnictwa w inny sposób? Nasza wystawa pokazuje zaniedbania w polityce mieszkaniowej na przestrzeni ponad dwudziestu pięciu lat.” – opowiada Tomasz Fudala, kurator wystawy.

Blok z wielkiej płyty i domek na przedmieściach

Na pierwszym piętrze wystawy pokazane są dwa dominujące modele kształtujące polskie miasta. Są to z jednej strony wysokie blokowiska z betonu rozrzucone w przestrzeni, a z drugiej powtarzająca się zabudowa podmiejskich domków jednorodzinnych, nieudolnie nawiązująca do wzorca dawnych dworków szlacheckich. Oglądamy odmienne obrazy uciążliwego zagęszczenia, jeden z nich zgodny jest z logiką pionu, drugi z logiką poziomu.

Marzenie o własnej posiadłości z ogrodem, przyczyniło się do zjawiska tzw. suburbanizacji, rozrastających się przedmieść pozbawionych często infrastruktury i odpowiedniego połączenia komunikacyjnego z centrum miasta. Takie rozwiązania urbanistyczne wymuszają na mieszkańcach częste korzystanie z samochodu, ponieważ od miejsca zamieszkania oddalone są: szkoła, praca, centra rozrywkowe, kulturalne i handlowe. Obraz okolicy kształtuje monotonny widok, powtarzających się domków jednorodzinnych położonych pośrodku niczego. Z kolei peerelowskie bloki z wielkiej płyty oferują ciasne mieszkania i duże zagęszczenie mieszkańców w jednym domu, przez co każdy z nich czuje się anonimowy. Ich niewątpliwym plusem jest to, że usytuowane są często w centrum miasta i wyposażone w społeczną infrastrukturę, m.in. wspólne palce zabaw, szkoły i pawilony handlowe. 

Dwóm makietom przedstawionym na wystawie odpowiadają dwa odniesienia filmowe. Bloki mieszkalne zostały sportretowane w kultowym już serialu z PRL-u „Alternatywy 4”, natomiast zjawisko suburbanizacji w „Wojnie polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną”, głośnej powieści Doroty Masłowskiej zekranizowanej przez Xawerego Żuławskiego.

 Kredyt, czyli fałszywa dojrzałość

Kolejnym ważnym problemem poruszanym w ramach wystawy jest przymus, nie tylko ekonomiczny, lecz również kulturowy wpychający wielu ludzi w sidła 20 i 30-letnich kredytów bankowych. O tym, że jeszcze kilka lat temu synonimem dorosłości i dojrzałości życiowej było zaciągnięcie kredytu na własne mieszkanie, pisze Filip Springer w głośnej książce „13 pięter”. Reportażysta odkrywa również, że dom dla jego rozmówców nie wiąże się z bezpieczeństwem, ani ze spokojem życiowym. Staje się natomiast bolączką, kulą u nogi, która nie pozwala zmienić życiowych planów, zrezygnować z znienawidzonej pracy lub wyprowadzić się od byłej żony lub męża. Kredyt mieszkaniowy okazuje się najtrwalszym czynnikiem cementującym związek i definiującym dalsze plany życiowe.

 Jak projektować przyjazne osiedla?

Autorzy wystawy poza krytyką sposobu budowania nowych domów i braku racjonalnego planowania miast poszukują recept na zmianę nakreślonej sytuacji. Skoro próżno szukać rozwiązania w zabudowywaniu przedmieść i tworzeniu bezosobowych bloków mieszkalnych, jaki kierunek należałoby obrać? Jako wzorce do naśladowania podawane są osiedla: Slusenholmen w Kopenhadze, Västra Hamnen w Malmö, czy holenderskie IJburg w Amsterdamie. Wyznacznikami dobrze zaprojektowanych osiedli mają być nie tylko domy spełniające takie kryteria jak: zapewnienie „jasnych mieszkań, w estetycznych budynkach wpisujących się w otoczenie”. Równie ważna jest również dbałość o środowisko już na poziomie użytych do konstrukcji budynków materiałów. Idąc dalej należy przystosować infrastrukturę osiedla dla potrzeb osób niepełnosprawnych oraz o zadbać o utworzenie wokół społecznej infrastruktury.

Przy budowaniu nowych osiedli powinno się brać pod uwagę zróżnicowane możliwości ekonomiczne przyszłych mieszkańców. Chodzi o to, aby mieszkania miały różnorodny metraż i rozkład poszczególnych pomieszczeń. Ważne jest też, by nowo powstałe budynki wpisywać w kontekst miasta, tak by nie grodzić ich wysokimi płotami, ale łączyć z przestrzenią wspólną. Bramy i płoty nie powinny zagradzać drogi pieszemu. Postuluje się również zagęszczanie budowy w taki sposób, by pozostawiać między budynkami zielone podwórka i dziedzińce. Architektura powinna być miastotwórcza, czyli sprzyjająca nawiązywaniu kontaktów między mieszkańcami.Dobrze zaprojektowane kwartały miejskie charakteryzują się tym, że w zasięgu spaceru zlokalizowane są różne funkcje, w ten sposób maksymalnie ogranicza się używanie samochodu i oszczędza czas mieszkańców.

Dom z marzeń

Wystawa zderza dwa fantazmaty kształtujące obraz idealnej przestrzeni życiowej po 1989 roku. Jednym z nich jest marzenie o domku na przedmieściach z dużym ogrodem, zaokrąglonymi kolumnami na wejściu imitującymi styl dawnej polskiej architektury dworkowej, drugi rozpowszechniony znacznie później model kosmopolitycznej, modernistycznej wilii z atrium i dużymi przeszkleniami. 

Twórcom i kuratorom wystawy udało się stworzyć wyrazisty głos sprzeciwu wobec praktyk psucia polskich miast. Zaobserwowane przez z nich zjawiska wynikają z braku odpowiedzialnego planowania przestrzennego i oddania decyzji o kształcie zabudowy w ręce deweloperów. Skutki zaniedbań odbijają się negatywnie nie tylko na architekturze, lecz przede wszystkim na mieszkańcach. W ramach ósmej edycji festiwalu Warszawa w Budowie oprócz recenzowanej wystawy odbędą się debaty, warsztaty, seminaria. Aktualny plan wydarzeń można znaleźć TUTAJ. 

ZOBACZ ZDJĘCIA Z WYSTAWY >>>

 

„Wreszcie we własnym domu”. Dom polski w transformacji

8. edycja festiwalu WARSZAWA W BUDOWIE

22 października–20 listopada 2016

Miejsce: ul. Nowogrodzka 84/86, Warszawa

Program: www.warszawawbudowie.pl

Organizatorzy festiwalu Warszawa w Budowie: Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie i Muzeum Warszawy, Instytut Architektury

 

 

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Zobacz także
Komentarze (12)
Wszystkie choroby polskich miast. Dom polski w transformacji
Zaloguj się
  • Gość: Architekt

    Oceniono 26 razy 24

    Praprzyczyną tego bałaganu jest brak planów zagospodarowania i brak aktywności gmin / miast w zakresie skupowania, scalania, urządzania infrastruktury a następnie dzielenia na sensowne działki i spredaży nieruchomości z warunkami zabudowy. Wtedy gmina mogłaby zapanować nad kosztami uzbrojenia terenu, nad sensowną szerokością i siatką ulic, nad urbanistyką i w sporej części nad architekturą. Teraz każdy załatwia sobie papier i buduje co chce i gdzie chce.

  • Gość: gość

    Oceniono 23 razy 13

    Wyprowadzam się na przedmieście nie po to, by dojeżdżać, tylko dlatego, że mam serdecznie dość walki o miejsca parkingowe, niewidzenia nieba, za to zaglądania kilkunastu sąsiadom do sypialni, braku przestrzeni normalnej przestrzeni i zieleni dla oka, która zastępują fetyszyzowane place zabaw na tartanie, mam dość dudnienia basów z kina domowego każdego sąsiada i ogłuszającego echa każdego odgłosu ze studziennego układu bloków. Mam dość tzw. lokali usługowych na parterze zamiast prawdziwych pawilonów usługowo-handlowych, bo kończy się to tym, że prędzej czy później ktoś otwiera pod oknami pizzerię i można się wykończyć całodniowym smrodem smażonego sera. Mam dość. Dojazdy świetnie wykorzystujemy na rozmowy rodzinne, a za oknem mam drzewa, kwiaty. Bezcenne.

  • Oceniono 5 razy 5

    A tymczasem na miłej spółdzielnia grodziska podwórko żeby obcy nie chodzili

  • tyfus666

    Oceniono 10 razy 4

    dom 250m2 na zadupiu, ktorego ogrzanie bedzie kosztowac majatek, no ale dwor musi byc

  • Gość: trele

    Oceniono 11 razy 3

    Najciekawsze jest sledzenie naduzyc jak no. patologie pozornej dzikiej reprywatyzacji w miastach oraz - rowniez czesto korupcyjne - odralnianie daleko polozonych dzialek ( koszty ich podlaczenia i utrzymania infrastruktury ponosi potem cala gmina, czyli realnie wszyscy pozostali mieszkancy gminy traca).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze artykuły