Almere - holenderski eksperyment urbanistyczno-społeczny

Almere to najmłodsze miasto w Holandii. Pierwszy dom powstał tu w 1976 a centrum miasta zaplanowane przez OMA ukończono budować w roku 2007. Czy eksperyment się powiódł?

Almere leży nad jeziorem IJsselmeer, 26 kilometrów na wschód od Amsterdamu, na odzyskanym od morza lądzie. Pierwszy dom zbudowano tu w roku 1976, a oficjalnym organizmem miejskim Almere zostało w 1984 roku, co czyni je najmłodszym miastem w Holandii i jednym z najmłodszych na świecie. Dziś jest siódmym pod względem wielkości miastem w Niderlandach i największym ośrodkiem miejskim prowincji Flevoland. Od momentu powstania jest jednym z najszybciej rozwijających się miast Europy.

Almere centrum, fot. OMAAlmere centrum, fot. OMA

Ilość mieszkańców miasta wynosząca 193 tys. (w lutym 2012) ma być, na podstawie uzgodnień władz miejskich z rządem centralnym, rozszerzona do 350 tys. obywateli, do roku 2030.

Poldery (lądy odzyskane) wokół jeziora IJsselmeer pierwotnie przeznaczone były dla rolnictwa, jednakże po drugiej wojnie światowej nasilał się głód mieszkaniowy szybko rosnącej populacji Amsterdamu i zaplanowano dwa nowe miasta satelitarne. Tak powstały Lelystad na wschodzie prowincji Flevoland i Almere na zachodzie. Nazwa, nadana miastu w 1984, pochodzi od będącego tu jeszcze w średniowieczu jeziora Almere.

Almere - plan miasta, źródło: wikipedia.orgAlmere - plan miasta, źródło: wikipedia.org

Plan mieszkaniowy Almere w latach 70-tych zakładał podstawową funkcjonalność i wyrównywanie społecznego statusu. Jednakże od lat 90-tych zaczęły powstawać bardziej ekskluzywne domy według efektownych wizualnie projektów (głównie w dzielnicy Regenboogbuurt).

W roku 1994 konkurs na plan przestrzenny zagospodarowania (masterplan) centrum miasta Almere wygrał projekt pracowni OMA. Wybierając do realizacji właśnie ten projekt władze miasta wykazały się odwagą oraz otwartością na architektoniczną innowację a nawet eksperyment. Być może przedstawiciele miasta kierowali się też wiarą w złoty dotyk holenderskiego papieża architektury Rema Koolhaasa.

Ta wizja zawiera obietnicę, że percepcja miasta Almere będzie robiła niezapomniane wrażenie zarówno na mieszkańcach jaki i zewnętrznych sceptykach - fragment opinii sądu konkursowego o projekcie OMA.

Almere - projekt centrum miasta, fot. OMAAlmere - projekt centrum miasta, fot. OMA

Nowe centrum zbudowane w latach 1998 - 2007 pomiędzy stacją Almere Centraal a jeziorem Weerwater jest czymś na kształt architektonicznego zoo. Swoje projekty   zrealizowały tutaj gwiazdy światowej architektury: OMA, SANAA, Christian de Portzamparc czy Will Alsop, by wymienić najznamienitszych. Takie zagęszczenie dzieł architektonicznej wagi ciężkiej czyni to miejsce celem pielgrzymek odwiedzających Holandię licznych miłośników architektury z całego świata.

Centrum Almere łączy funkcje handlowe z usługowymi, kulturalnym i mieszkaniowymi. Główne elementy programu skoncentrowano w trzech grupach - kompleks biurowy najbliżej stacji kolejowej, dalej na południe centrum handlowe oraz bulwar nad jeziorem Weerwater. Ten ostatni element, przeznaczony dla wypoczynku, rekreacji, życia nocnego i funkcji kulturalno - rozrywkowych ma wygenerować żyjące nabrzeże, czyli tak zwany (słowo przyprawiające strażników czystości językowej o gęsią skórkę, ale mimo to użyję go) waterfront. Przemyślany plan zagospodarowania przewidział też atrakcyjną wolną przestrzeń dla przyszłego rozwoju - pas ziemi na wschód od nowego centrum.

Almere, Teatr, proj. SANAA, fot. Tomasz SachanowiczAlmere, Teatr, proj. SANAA, fot. Tomasz Sachanowicz

Dzięki nowemu sercu miasto wzbogaciło się o teatr na wodzie (wg projektu SANAA), kino wielosalowe (projekt OMA), wielkoskalowe centrum handlowe z mieszkaniami w wyższych kondygnacjach (projekt Chrisitan de Portzamparc), muzeum, bibliotekę, hotel, salę koncertową muzyki popularnej oraz budynki mieszkalne i biurowe.

Ciekawostką jest, że niemal całość centrum stoi na olbrzymim parkingu podziemnym (3300 miejsc parkingowych) przeciętym pełnoprawną ulicą po której kursują autobusy. Ta najniższa warstwa organizuje całość infrastruktury dzięki czemu parter jest w pełni przeznaczony dla ruchu pieszego i rowerowego. Taki układ, w zamyśle projektantów z OMA, wytworzy w nowym centrum odmienną od reszty miasta gęstość obecności publicznej, różnorodność przestrzenną i orientację, które umożliwią maksymalną publiczną interakcję.

Almere, Kino wielosalowe, proj. OMA, fot. Tomasz SachanowiczAlmere, Kino wielosalowe, proj. OMA, fot. Tomasz Sachanowicz

Rząd holenderski przyznał projektowi centrum Almere nagrodę za Intensywne Użytkowanie Przestrzeni (1999). Kolejne wyróżnienie, które wiele mówi o tym projekcie to nagroda Międzynarodowej Rady Centrów Handlowych (International Council of Shopping Centres) w kategorii BARDZO DUŻE (VERY LARGE) z roku 2008. Dla porównania dodam, że w tym samym roku i w identycznej kategorii nagrodę zdobyło też łódzkie centrum Manufakura.

Almere, Centrum Handlowe, proj. Christian de Portzamparc, fot. Tomasz SachanowiczAlmere, Centrum Handlowe, proj. Christian de Portzamparc, fot. Tomasz Sachanowicz

Intensywność funkcji handlowej nasuwa myśli o nowych centrach miast jako o centrach handlowych. Centrum Almere jest kompleksowym przykładem takiego projektu. Z polskich miast znamy zjawisko wszczepiania w ich centra wielkoprzestrzennych, zamkniętych galerii handlowych. W Almere natomiast całe centrum miasta zostało zaprojektowane jako wielkie centrum handlowe podzielone wprawdzie na oddzielne budynki ale połączone rozległym parkingiem podziemnym. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni centrum miejsce znalazło 140 sklepów w tym globalne marki, które znajdziemy w tradycyjnych ośrodkach handlowych: H&M, Zara, Mexx, Body Shop oraz holenderskie Albert Heijn i Hema.

Almere centrum - wejście do parkingu podziemnego, fot. Tomasz SachanowiczAlmere centrum - wejście do parkingu podziemnego, fot. Tomasz Sachanowicz

Wśród samych Holendrów opinie na temat Almere są podzielone. Dla jednych jest to bardzo nudna dzielnica pod Amsterdamem, inni wręcz uwielbiają tam mieszkać w spokoju, w pobliżu "natury" (całej nowej / "all brand new") i wody. Dla architektów, jak wspomniałem wcześniej, jest to punkt obowiązkowy w programie zwiedzania Holandii. Na odwiedzających nie-architektach za to miasto robi negatywne wrażenie. W oczy rzuca się brak życia na ulicach a nowe centrum budzi silne skojarzenia z otwartym pasażem galerii handlowej, ostemplowanej wszechobecnymi logotypami globalnych marek. Przyzwyczajeni do tradycyjnych, narastających przez wieki miast nie znajdą tutaj związanej lub wynikającej z tej tradycji tożsamości takiego organizmu. Próżno szukać w nowym centrum małych sklepików czy restauracji z klimatem. Jest za to cały repertuar globalnych sieci. „Zewnętrznych sceptyków” jednak nie przekonuje pokazowa architektura od najlepszych, nawet teatr - zbudowany wedle wyłonionego w konkursie projektu SANAA gmach o prostej  bryle z betonu i szkła stojący na palach na brzegu jeziora Weerwater.

Mamy tu do czynienia z fenomenem miasta tworzonego od zera w przyspieszonym tempie, jakby na sterydach. Jest to świeży eksperyment społeczno - urbanistyczny na żywej tkance. Jak na razie robi wrażenie nie do końca udanego, ale przecież wciąż trwa i podejrzewam, że potrzeba jeszcze trochę czasu aby go oceniać.


ALMERE W OBIEKTYWIE>>>

v

Więcej o:
Komentarze (42)
Almere - holenderski eksperyment urbanistyczno-społeczny
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: rzekan

    Oceniono 84 razy 50

    jJak dla mnie zdecydowanie za mało zieleni, parę drzew w doniczkach i mały, opakowany batonem trawnik to zdecydowanie nie daje komfortu przebywania w takim mieście.

  • Gość: ijkk

    Oceniono 67 razy 27

    zrzuty z lotu ptaka pokazują ,że to raczej brzydkie miasto . To świadczy tylko o tym że dzisiejsi architekci są do bani ....

  • Gość: allanek

    Oceniono 27 razy 17

    "Ciekawostką jest, że niemal całość centrum stoi na olbrzymim parkingu podziemnym (3300 miejsc parkingowych) przeciętym pełnoprawną ulicą po której kursują autobusy" To dokładnie na tej samej zasadzie, co projektowane w latach 70-tych nowe centrum Krakowa. Tam również zaplanowano centralną płytę, na której swobodnie mieli przemieszczać się piesi, a cały ruch kołowy odbywać się miał pod spodem

    P.S. Jak widzę po szóstym zdjęciu, nie tylko Polskę ogarnęła plaga obklejania dużych powierzchni szklanych 9w projektach brył - pięknie transparentnych) paskudnymi foliami z reklamami

  • Gość: Nl

    Oceniono 16 razy 16

    Dość często bywam w Almere. Miasto samo w sobie przeciętne, nic nadzwyczajnego, nawet te budynki w centrum wzniesione przez znanych architektów nie zapierają tchu w piersi. Centrum niemalże pozbawione zieleni, mało drzew, o trawnikach nie wspominając. Centrum to same sklepy.
    Jedyne co jest fajne to fantastycznie rozwinięta sieć dróg rowerowych, co w Holandii jest standardem i ulice wytyczone wyłącznie dla autobusów, przez co przez miasto dość szybko się przejeżdża.

  • Gość: :)

    Oceniono 17 razy 13

    Byłem parę dni, nie w centrum Almere, ale gdzieś w okolicach ulic o nazwach związanych z muzyką - czadowe domki szeregowe, kompletny spokój i cisza, nic tylko walnąć się w ogródku na leżak w celu konsumpcji przyjemności otaczającego świata.

  • sebulba9999

    Oceniono 27 razy 13

    Ciekawe, czy autor był na miejscu, czy tylko skopiował czyjś reportaż?? Pracowałem rok w Almere, to naprawdę fajne miasto, cała Holandia ma specyficzną architekturę, mnie osobiście bardzo odpowiada

  • Gość: Ik

    Oceniono 22 razy 12

    Te zdjęcia są beznadziejne. w rzeczywistości Almere wygląda dużo lepiej. Takie typowo holenderskie nowoczesne centrum.

  • globalneocipienie

    Oceniono 65 razy 9

    A gdzie meczet?
    Przecież bez tego nie ma szans, żeby tam przybyło jeszcze kolejne 150 tysięcy do 2030 roku, bo chyba nikt mi nie powie, że nagle z powodu dziurawych kondonów i wadliwych pigułek Holendrzy będą mieć więcej niż jedno dziecko na dom.

  • talking_head

    Oceniono 20 razy 4

    Brrr, koszmar, jak z najgorszego snu !
    Odczłowieczona, nieludzka przestrzeń. Luźno porozrzucane domy-makiety, każdy z nich może i ciekawy architektonicznie, ale całość jak scenografia z przygnębiającego dramatu obyczajowego prod. norweskiej.
    Współczuję ludziom tam mieszkającym.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX