Parking jak przekładaniec od Herzog & de Meuron

wolf

Wielopoziomowy parking to zazwyczaj bezduszna szafa na samochody, wszystkie takie miejsca są podobne do siebie i raczej nie goszczą na łamach prasy architektonicznej. Ale parking 1111 Lincoln Road w Miami, projektu szwajcarskiego tandemu Herzog & de Meuron, to istna rewolucja w tym temacie. Autorzy Stadionu Olimpijskiego w Pekinie stworzyli nowy typ parkingu - przekładaniec różnych funkcji!

herzog and de meuron, parking, beton, usa
Niezwykły parking 1111 Lincoln Road w Miami, projektu bazylejskiej pracowni Herzog
1111lincolnroad.com

 

 

Z daleka parking 1111 Lincoln Road wygląda jak ekstrawaganckie muzeum sztuki nowoczesnej albo jakaś nieukończona budowla. Z jednej strony prezentuje surową betonową konstrukcję, z rzeźbiarskimi, agresywnymi w formie podporami, z drugiej pokazuje cienkie i delikatne płyty kolejnych pięter. Razem tworzą one przedziwną konstrukcję, która w żaden sposób nie przypomina zwykłego parkingu.

 

 

No bo jak wytłumaczyć fakt, że niektóre poziomy mają niezwykle wysoko sufit, inne znów nisko, czasami występują też półpiętra. Ktoś powie, że to nieekonomiczne i nieuzasadnione funkcjonalnie. Być może, ale parking w Miami to coś więcej, niż miejsce na pozostawienie czterech kółek.

 

 

Jego właściciel i deweloper Robert Wennett zapragnął zbudować coś niezwykłego. Jak sam mówi o sobie, przez 20 lat stawiał tylko projekty stricte komercyjne, w końcu postanowił wybudować coś, co będzie jego dziedzictwem, śladem bardziej trwałym niż kolejne centrum handlowe. Do dyspozycji miał działkę na końcu Lincoln Road, jednej z nielicznych ulic w Miami, gdzie można chodzić pieszo! Ten modny deptak słynie z najlepszych sklepów, barów, tutaj można też podziwiać historyczne budynki w stylu Art deco. Działka znajdowała się na styku dwóch światów - zmotoryzowanej metropolii porozcinanej przez wielopasmowe arterie i kawałka normalnego miasta dla ludzi. Deweloper postanowił stworzyć bramę do tego drugiego, miejsce, gdzie zostawia się auto i przestawia na nogi, co w amerykańskich miasta jest naprawdę rzadkie.

 

 

Długo szukał odpowiednich architektów do realizacji swych zamierzeń, w końcu padło na szwajcarskie biuro Herzog & de Meuron, jego założyciele to jedni z ostatnich starchitektów, którzy wciąż jeszcze potrafią zaskakiwać i nie stracili artystycznej wiarygodności. Autorzy "ptasiego gniazda", czyli Olimpijskiego Stadionu w Pekinie czy Tate Modern, przebudowanej na muzeum dawnej elektrowni Bankside w Londynie postanowili jak zwykle pójść pod prąd.

 

 

Architekci pomieszali oba światy, na skraju których stanął parking: czyli ulice, wielopoziomowe estakady z deptakiem z kawiarniami i sklepami. Stworzyli przekładaniec, który jest parkingiem, ale oprócz tego zawiera handel i usługi w parterze, elegancki butik na piątym piętrze w formie szklanego pudełka ustawionego na betonowej platformie oraz miejsce do rekreacji na dachu. Od 2 do 5 poziomu pozostawili też sporo przestrzeni na różnego rodzaju instalacje artystyczne, które będą sukcesywnie wypełniać budynek.

 

 

"Parking miał być jak plaża w Miami, gdzie widać tylko mięśnie bez ubrań" - mówi o budynku, trochę żartobliwie Jacques Herzog. Istotnie wszystko jest tu wywalone na wierzch, trochę jak w słynnym paryskim Centrum Pompidou. Jednak w dziele Rogersa i Piano na widok publiczny wystawiono bebechy, wręcz wulgarnie pokazując wszystkie instalacje, w Miami zaś szwajcarski duet eksponuje raczej samą strukturę, szkielet, który w lubującej się w cukierkowości i fasadowości Ameryce zawsze otrzymuje jakieś opakowanie. Postawili na szczerość architektury, pokazując ją właśnie "bez ubrania".

 


Udało się im przy tym uniknąć wszystkich tych elementów, które tak obrzydzają nam korzystanie z wielopoziomowych parkingów: niskiej klaustrofobicznej przestrzeni, złego oświetlenia, braku jakichkolwiek widoków zewnętrznych, dezorientującego planu, czy masy przewodów, tryskaczy i jarzeniówek u sufitu. Nic z tego nie znajdziecie w budynku Herzoga & de Meurona. Więcej, nawet oznakowanie jest tam dziełem sztuki, zaprojektował je Wolff Olins, który współpracował ze szwajcarskim tandemem przy londyńskim Tate Modern, dla którego wykonał nowe logo.

 

 

To wszystko powoduje, że korzystanie z nowego parkingu w Miami nie jest czynnością w żaden sposób prozaiczną, to raczej misterium odkrywania przestrzeni. Podobno wiele osób prosi taksówkarzy, by wjechali na sam szczyt parkingu, a potem zjechali na dół, od tak, dla zabawy, dla samej przyjemności poruszania się po budynku i eksplorowania jego tajemnic. Z każdego z jego poziomu roztacza się inny widok na okolice, a najwyższe stały się platformami widokowymi, których w mieście wcześniej nie było.

 

 

Czy 1111 Lincoln Road stanie się prawdziwym obywatelem swego miasta, czy zaskoczy wśród jego mieszkańców? Czy będą chcieli wdrapywać/wjeżdżać na 5. piętro by odwiedzić tamtejszy butik? Dla handlu już pierwsze piętro to samobójstwo, jednak w tym niecodziennym budynku architekci postawili na głowie nasze przyzwyczajenia.

 

 

Parking częściowo ożywia też stojący tuż obok budynek banku z lat 60. wyglądając jak biała forteca, połączone są schodami, na dachu banku postawiono kawiarnię, która ma wyjście na basen znajdujący się na szczycie parkingu. Na dachu banku zbudowano też kilka penthousów z wewnętrznymi dziedzińcami.

 

 

Przekładaniec od Herzoga & de Meurona to nowa jakość architektoniczna w Miami i nowa jakość w dziedzinie parkingów wielopoziomowych. Wpisuje się we współczesny trend wielozadaniowości, dziś wszystko musi być wielofunkcyjne, jak nasze telefony komórkowe. Podobnie z budynkami. To już chyba ostateczny koniec modernistycznego dogmatu segregacji funkcji. Architektura i urbanistyka jutra to mix i kolaż różnych funkcji!

 

 

 

wolf



Zobacz też:


Vitrahaus, domy zostały rzucone


Dom dla konesera


Parking też może być ładny!


Skomentuj:

Parking jak przekładaniec od Herzog & de Meuron